(1984)
[La porta proibita]
ChRL w pierwszej połowie lat 80. pod sterami Deng Xiaopinga (1904-1997),reformatora i twórcy dzisiejszego sukcesu Chin*.
„[…] wszystko co dzieje się tam dzisiaj i wydarzy jutro, ma swoje korzenie w latach [80.] kiedy to mnie samemu i bardzo nielicznej grupie innych zagranicznych dziennikarzy dane było mieszkać wśród Chińczyków” (str. 8, ze wstępu do wznowienia z roku ‘98).
„Opisywałem w tamtych latach kraj zawieszony między starym a nowym, coraz bardziej niepewny swoich korzeni kulturalnych, podobny do olbrzymiej, niesionej prądem tratwy, obciążonej balastem w postaci trupa – trupa [przewodniczącego] Mao [1893-1976]. Jeszcze dzisiaj jest tam tak, a nawet gorzej: niepoddany nigdzie prawdziwemu sądowi historii, Mao ciąży nadal nad duszą Chin w swoim mauzoleum, które otaczają obecnie coraz ciaśniej sklepiki z pamiątkami” (str. 9, ibid.)
Tiziano Terzani (1938-2004) opowiada o okresie przejściowym, w którym przeciętny Chińczyk wciąż jeszcze klepie biedę, ale żyje już w kraju stwarzającym nowe perspektywy. Aby wyjaśnić rzeczywistość zastaną – a także z uwagi na niemożność swobodnego gromadzenia materiału, nieskrępowanego prowadzenia rozmów – dużo miejsca poświęca dekadom poprzedzającym okres swojego pobytu.
Pisze o modernizacji Pekinu, realizowanej ze szkodą dla jego zabytkowej tkanki i tradycyjnego charakteru; chińskiej kolonizacji Wschodniego Turkiestanu**; Mandżurii jako podupadającym zapleczu przemysłowym ChRL; narodowej pasji do hodowli świerszczy i ptactwa (odradzającej się po latach potępienia); Szantungu w kontekście wydarzeń najnowszych – quasi-kapitalistycznej parcelacji ziem oraz gromadzeniu okruchów przeszłości, ocalałych z obłędu rewolucji kulturalnej (1966-76),o niemieckiej kolonii Tsingtau (Qingdao)*** i rehabilitacji Konfucjusza; Tybetańskim Regionie Autonomicznym, odrębności Tybetańczyków i okupacji ich kraju zasiedlanego Hanami; o zrujnowanym klasztorze Szaolin i powracającym do łask kung-fu; polityce jednego dziecka i kontroli urodzin; chińskiej szkole z perspektywy własnej córki i syna****; specjalnej strefie ekonomicznej Shenzen i wolnorynkowym Kantonie; nowych porządkach w Kaszgarii (ciąg dalszy dramatu Ujgurów); kampanii przeciwko przestępczości – publicznym egzekucjom; grom politycznym Deng Xiaopinga – kampanii przeciwko wypaczeniom duchowym; zaaresztowaniu i wydalenie z ChRL.
Typowy reportaż opisuje szerszy kontekst poprzez historie poszczególnych bohaterów opowiadających o otaczającej rzeczywistości. Tu tego zabrakło – można się domyślać że z uwagi na barierę językową i deklarowany brak swobody działania. Autor wprowadza indywidualne głosy, ale żaden z nich nie towarzyszy nam zbyt długo, a treści mają charakter bardziej ogólny niż pogłębiony, sygnalizując istotne zagadnienia bez pełniejszego omówienia. Czytelnik szerzej zaznajomiony z historią ChRL, sięgający po książkę celem pogłębienia wiedzy o sytuacji lat 80., zainteresowany świadectwem przeciętnych Chińczyków, przedstawicieli mniejszości czy kolegów po fachu reportera – będzie zawiedziony. Terzani pisał z intencją uchylenia tytułowych zakazanych wrót. Kierował swoje reportaże do szerszego grona czytelników, nie sinofilów. Z tego co czytamy, wynika, że przynajmniej część była pierwotnie publikowana w prasie. Każdy stanowi odrębną całość, i jako taki spełnia swoją rolę, nie jest to jednak opowieść o życiu Denga Tiannuo*****, o codziennym zmaganiu z obcą rzeczywistością i zaskarbianiu sympatii.
Literacko tekst wypada dobrze, choć za sprawą autora i tłumacza (Krzysztof Żaboklicki) znalazło się w nim kilka potknięć merytorycznych wymagających sprostowania (naciągane 7/10).
__________________________
* Reformy Denga, wzorującego się na gospodarkach Hongkongu, Singapuru, Tajwanu i Makau, przekształciły Chiny w fabrykę świata, i przy zachowaniu władz reżimu, zaprowadziły morderczy kapitalizm. Dziś Chiny nie tylko produkują i kopiują zachodnie technologie, ale coraz sprawniej tworzą własne, budując nowe, silne marki o znaczeniu globalnym (elektronika, samochody). (Przy okazji przodują w inwigilacji, i podtrzymują aparat cenzury). Pragmatyczny Deng miał powiedzieć: „Nieważne, czy kot jest czarny, czy biały, ważne, aby łowił myszy” i tym samym wyrazić aprobatę dla modelu wolnorynkowego. Dziś inwigilacja Chińczyków jest bardziej subtelna, i o ile przeciętny Wang, Li czy Zhang są oni skupieni na konsumpcji i nie dążą do obalenia reżimu, ograniczając się do krytyki władzy lokalnej, mogą żyć na poziomie zachodnim i spać spokojnie. To samo tyczy się terenów okupowanych, Tybetu i Ujgurii, kolonizowanych przez Chińczyków Han, na które świat machnął ręką, bo bardziej liczą kontakty handlowe.
PRZYPIS DO PRZYPISU: 76,8% Singapurczyków to Chińczycy. Dla 35% mieszkańców Singapuru ojczystym jest mandaryński, dla 11% hokkien, dla 5,7% kantoński, a dla 1,8% inne języki chińskie – prawie 48% deklaruje angielski jako główny język komunikacji (spis powszechny z 2000, https://pl.wikipedia.org/wiki/Singapur). Z perspektywy Denga Singapur był kolejnym, chińskim miastem. Informacja o tym, że zrehabilitowany Deng miał konkretne rozwiązania pod nosem, i zdecydował się odtworzyć w większej skali, pierw na wybrzeżu a potem w reszcie kraju, jest w książę pominięta. Podobnie jak domniemany cytat o umaszczeniu kota.
** Mongolska Dżungaria i turkijska Kotlina Tarymska (Ujguristan, Ujguria).
*** Cesarstwo Niemieckie gospodarowało w Szantungu krótko, w latach 1897-1914, ale to Niemcy postawili stoi tam do dziś. Wpisuje się to w narodowy stereotyp.
**** W momencie publikacji, pojawiły się kontrowersje co do autorstwa, i chyba nie bezzasadne, bo już po pierwszej stronie pojawia się myśl, że Tiziano Terzani pisze go w imieniu swoich dzieci, na podstawie ich opowieści. Autor zapiera się jednak, że „[…] napisały go zupełnie same” (str. 345). Nawet jeśli tak było, to musiał przejść solidną ojcowską redakcję, bo dzieci w wielu lat 9 (córka) i 11 (syn) nie są tak biegłe językowo.
***** Włoski Reporter, rozpoczyna od informacji o przybraniu chińskiego imienia i nazwiska, co daje nadzieję na osobiście zaangażowaną opowieść w stylu Petera Hesslera. Nic z tego jednak nie wynika.
•
Jak wielu młodych Europejczyków z Zachodu, Terzani uległ urokowi Mao, ale do ChRL wjechał dopiero wtedy, kiedy tłusty przywódca kopnął w kalendarz, a stery przejął inny starzec, Deng Xiaoping.
„Przybyłem w styczniu 1980 i pojąłem od razu, że rzeczywistość jest mniej piękna od marzeń. Przyjechałem szukać nowej kultury, jakoby zrodzonej z rewolucji, a znalazłem resztki starej, wspaniałej kultury, którą zdążono metodycznie zniszczyć” (str. 14).
„[…] jeździłem wszędzie, dokąd tylko się dało, od zakątka Chin wysuniętego najbardziej na zachód, w prowincji Sinkiang, do ich leżącego najdalej na wschód krańca w prowincji Szantung, od Mandżurii na północy po tropikalną wyspę Hajnan na południu” (str. 14-15).
Mimo wydarzenia opisanego w ostatnim rozdziale, udało mu się powrócić do Chin kilka lat później, akurat po to, by zrelacjonować wydarzenia na placu Tian’anmen (‘89).
•
Ciąg dalszy tej historii napisał Peter Hessler w książce Przez drogi i bezdroża. Podróż po nowych Chinach [Country Driving: A Journey Through China from Farm to Factory] (2010). Sporo ciekawych spostrzeżeń znajduje się również w jego wcześniejszym reportażu Kości wróżebne. Podróż po przeszłości i teraźniejszości Chin [Oracle Bones: A Journey Between China’s Past and Present] (2006). Dobrą lekturą, będzie również Prowadzący umarłych Liao Yiwu [The Corpse Walker: Real Life Stories: China from the Bottom Up] (2008).
•
Książka trafiła do księgarń w 1984, i pod wieloma względami przypomina Rok 1984 Orwella zmiksowany ze swojskimi bolączkami PRL-u.
Dzisiejsi Chińczycy żyją w pełnym rozdwojeniu jaźni, w deklarowanym socjalizmie i faktycznym kapitalizmie. Stali się społeczeństwem hiperkonsumpcyjnym, komercjalizującym przeszłość i teraźniejszość. Reżim uległ modernizacji, jest subtelniejszy, a kontrola i cenzura przeszły do sfery cyfrowej. Z kraju biednego, Chiny awansowały do roli globalnego gracza o imperialnych ambicjach i twórcy nowych technologii. Reportaże Terzaniego dokumentują początki tego procesu.
•
ZAKAZANE WROTA
„Próbowałem zamieszkać w zwykłym chińskim domu, w chińskiej dzielnicy, lecz okazało się to absolutnie niemożliwe. Cudzoziemcy mogą mieszkać tylko w granicach tak zwanej »dzielnicy dyplomatycznej«, której bramy są dzień i noc strzeżone przez uzbrojonych policjantów; funkcjonariusze ci rejestrują wszystkich wchodzących i wychodzących” (str. 15).
„Podobnie jak w bajce o zaklętym zamku, w którym przybysz może robić wszystko, ale nie wolno mu otworzyć pewnych wrót, bo wpuści złe duchy, ja takich wrót nie mogłem nie otworzyć. No i oczywiście złe duchy się na mnie rzuciły.
Po ponadczteroletnim pobycie w Chinach zaaresztowano mnie, przesłuchano i poddano całomiesięcznej reedukacji […].
[…]
Oskarżono mnie na koniec o niepopełnione przestępstwo i wydalono z granic państwa” (str. 17).
Jest to też odwołanie do Zakazanego Miasta w Pekinie, kompleksu pałacowego dynastii Ming i Quing (str. 32).
•
UWAGI (wyd. II 2011, tłum. Krzysztof Żaboklicki, W.A.B.):
Str. 84 – Terzani pisze, że pustynia Takla Makan była przez Mongołów nazywana Gobi, ale Takla Makan i Gobi to dwa różne obszary geograficzne (?).
Str. 87 – „Kazachów o orlich nosach” – wprawdzie jest to naród językowo turecki, ale o fizjonomii rasy żółtej… taki kształt nosa nie jest typowy dla Kazachów; wspomina też „jasnowłosych chłopców Uzbeckich o wielkich, niezwykle zielonych oczach” – sytuacja identyczna jak powyżej, Uzbecy reprezentują typ mongoloidalny… przytaczany wygląd jest dosyć nietypowy (przydałoby się kilka słów wyjaśnienia).
Str. 88 – „Xinjiang: »Nowe Terytoria«” – w polskim „Sinkiang/Sinciang” częściej tłumaczy się jako „nowe kresy” (https://pl.wikipedia.org/wiki/Sinciang) lub „nowe pogranicze” (vide Michał Lubina, Chiński obwarzanek. Od Tajwanu po Tybet, czyli jak Chiny tworzą imperium, Kraków 2023, str. 151). Angielska Wikipedia dopuszcza oba warianty: „It can be translated as »new frontier« or »new territory«” (https://en.wikipedia.org/wiki/Xinjiang).
Str. 93 – Mongolii (Mongolii Wewnętrznej).
Str. 105 – Harbin jako „miniaturowa replika Moskwy” to gruba przesada.
Str. 127 – dżipem? (x2, gazikiem?)
Str. 194 – autor pomija istotną informację, administracyjne granice Tybetu w ramach ChRL są mniejsze niż Tybet historyczny, etniczny i kulturowy; to co pisze na str. 206, o Tybetańczykach rozproszonych w innych prowincjach, np. Syczuanie, zdaje się potwierdzać tę nieświadomość. „Region Amdo, Kham i pozostałe terytoria oddzielono od tego, co dziś składa się na TRA [Tybetański Region Autonomiczny] ChRL, włączono je do Qinghai, Gansu, Syczuanu i Yunnanu […]” (Michał Lubina, Chiński obwarzanek. Od Tajwanu po Tybet, czyli jak Chiny tworzą imperium, Kraków 2023, str. 205-206).
Str. 196 – Tiziano Terzani pisze o telepatii jak o faktycznej, a nie domniemanej umiejętności (a przynajmniej tak to zaserwowano w tłumaczeniu).
Str. 222 – Frankenstein, wł. potwór Frankensteina.
Str. 226 – „[…] Li Xianniana, obecnego prezydenta Republiki […]” – ChRL nie ma prezydenta, funkcja jaką sprawował Li to przewodniczący (kiedyś, w jednym z polskich serwisów informacyjnych, bodajże w Faktach na TVN-ie, Xi Jinping był również podpisany jako prezydent).
Str. 242 – autor pisze, że w każdym chińskim mieście jest plan Ludowy z portretem Mao, ale wcześniej, bodaj nawet dwukrotnie, wspomina że portret przewodniczącego ostał się tylko w Pekinie, na Bramie Niebiańskiego Spokoju…
Str. 279 – chorągwi (fladze!); str. 281/283/286 – kierowniczka/kierowniczki (dyrektorka/dyrektorki?); str. 293 – „chorągiew angielska”, nie chorągiew, i nie angielska – brytyjska flaga (Union Jack); str. 294 – „kontynentem chińskim” [sic!] – chodzi o Chiny kontynentalne, tj. ChRL, stojące w opozycji wobec obszarów etnicznie chińskich, ale poza komunistyczną jurysdykcją, położonych na wyspach i półwyspach (Makau, Hongkong, Republika Chińska/Tajwan).
Czy przeliczenia juanów na euro odzwierciedlają inflację? (Euro w formie wirtualnej wprowadzono w 1999, a w fizycznej w 2002, książka jest z 1984).
Str. 45 – „,będzie” (źle postawiony przecinek); str. 68 – przedmioty-przedmioty; str. 87 – „szisz kebabu” (zgubiony przecinek); str. 149 – zbytnich ceremonii (tu: zbędnych ceregieli?); str. 175 – najświeższych egzekucjach (najbliższych/najnowszych?); str. 197 – informacja o braku dróg w Tybecie pada dwa razy na tej samej stronie (!); str. 250 – wybijające (wcierające); str. 312 – „[…] fryzjerzy wodzą po policzkach klientów lśniącymi brzytwami […]” (balwierze?); str. 315 – krainy Kaszgar (Kaszgarii) + państwa Kaszgar (Kaszgarii); str. 317 – krainy Kaszgar (Kaszgarii); str. 338 – przerwa przed przecinkiem.
OPINIE i DYSKUSJE o książce Modlitwa o deszcz
Jak to bywa z elitą Polskiej Szkoły Reportażu - ozdobniki, metafory, treść upiększona poetyckimi zwrotami, zamiast rzeczowego, czasami wręcz suchego, ale z prawdziwymi rozmówcami i ich życiem, non-fiction.
Nie jestem w stanie tego czytać, dla mnie taka forma jest już nie do przyjęcia. Szkoda, bo temat potężny.
Jak to bywa z elitą Polskiej Szkoły Reportażu - ozdobniki, metafory, treść upiększona poetyckimi zwrotami, zamiast rzeczowego, czasami wręcz suchego, ale z prawdziwymi rozmówcami i ich życiem, non-fiction.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie jestem w stanie tego czytać, dla mnie taka forma jest już nie do przyjęcia. Szkoda, bo temat potężny.
Dzieje najnowsze Afganistanu, w którym osobiste historie splatają się z międzynarodową polityka. Spójna historia pozwalająca zrozumieć powstanie al-Kaidy. Kolejna na mojej półce książka otwierająca oczy na świat.
Dzieje najnowsze Afganistanu, w którym osobiste historie splatają się z międzynarodową polityka. Spójna historia pozwalająca zrozumieć powstanie al-Kaidy. Kolejna na mojej półce książka otwierająca oczy na świat.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJedna z dwóch najlepszych książek reportażowych jakie czytałem. Poważna, nie banalna, bez wyciskania łez. Ogólne procesy pokazuje przez przykłady konkretnych ludzi. Było to możliwe, bowiem Jagielski poznał większość głównych bohaterów wojny w Afganistanie.
Marzę, aby powstała dalsza część tej książki - po interwencji amerykańskiej, obecności Polaków i powrocie talibów.
Jedna z dwóch najlepszych książek reportażowych jakie czytałem. Poważna, nie banalna, bez wyciskania łez. Ogólne procesy pokazuje przez przykłady konkretnych ludzi. Było to możliwe, bowiem Jagielski poznał większość głównych bohaterów wojny w Afganistanie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMarzę, aby powstała dalsza część tej książki - po interwencji amerykańskiej, obecności Polaków i powrocie talibów.
Dawno już nie przeczytałem tak znakomitego reportażu. Wielkie uznanie dla Wojciecha Jagielskiego, który w tak brawurowy sposób opowiedział o Afganistanie ziemi będącej głównie kamienistą pustynią wzbogaconą o nagie surowe góry; wydawać by się mogło, że tam nic ciekawego nie może się dziać poza życiem spokojnym wyznaczonym przez naturę i odwieczny porządek rzeczy. A działy się rzeczy arcyciekawe. Swoją opowieść autor ogniskuje głównie (choć nie tylko) między sowiecką napaścią na kraj w 1979, a amerykańską interwencją w 2001, pokazując przede wszystkim dlaczego Afganistan jest by jako cmentarzysko imperiów. Jagielski nie analizuje, nie ocenia, ani nie wartościuje, tylko opisuje. Daje głos tym, którzy go zwykle nie mają, po to by wypowiedzieli swoje 'dlaczego'. Widać było, że doskonale zna Afganistan (odwiedzał go kilkanaście razy) pisząc tylko o tym co ważne. Przy okazji doskonale się czyta, istna perełka.
Dawno już nie przeczytałem tak znakomitego reportażu. Wielkie uznanie dla Wojciecha Jagielskiego, który w tak brawurowy sposób opowiedział o Afganistanie ziemi będącej głównie kamienistą pustynią wzbogaconą o nagie surowe góry; wydawać by się mogło, że tam nic ciekawego nie może się dziać poza życiem spokojnym wyznaczonym przez naturę i odwieczny porządek rzeczy. A działy...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo lubię reportaże. Po 'Modlitwę...' sięgnąłem przez przypadek stojąc w bibliotecznej kolejce. Jest to moja pierwsza styczność z Panem Jagielskim i już wiem, że prędzej czy później przeczytam wszystko co wyszło/wyjdzie spod pióra tego Pana. Rewelacyjnie się to czytało, teraz idąc za tematycznym ciosem czas na 'Kamperem do Kabulu' :)
Bardzo lubię reportaże. Po 'Modlitwę...' sięgnąłem przez przypadek stojąc w bibliotecznej kolejce. Jest to moja pierwsza styczność z Panem Jagielskim i już wiem, że prędzej czy później przeczytam wszystko co wyszło/wyjdzie spod pióra tego Pana. Rewelacyjnie się to czytało, teraz idąc za tematycznym ciosem czas na 'Kamperem do Kabulu' :)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRzadko trafia się na taką perełkę reportażu, która nie dość że napisana jest w dobrym stylu, to jeszcze przez autora niewątpliwie obeznanego z tematem. Tutaj mamy Jagielskiego, który między 1992 a 2001 rokiem był tam bodajże 11 razy i miał okazję rozmawiać z ludźmi, których zna się tylko z kart historii. Rozmawiając ze zwykłymi ludźmi, psami wojny, fanatykami, a wreszcie politykami pokazuje nam czym żyje i jak myśli Afganistan. W dodatku nie komentuje, nie ocenia, a pokazuje rzeczywistość za pomocą relacjonowanych historii. I chyba dlatego czytając ma się wrażenie obcowania z żywą historią, a kolejne strony znikają jedna po drugiej do późnej nocy. Absolutny must read dla każdego fana reportażu.
Rzadko trafia się na taką perełkę reportażu, która nie dość że napisana jest w dobrym stylu, to jeszcze przez autora niewątpliwie obeznanego z tematem. Tutaj mamy Jagielskiego, który między 1992 a 2001 rokiem był tam bodajże 11 razy i miał okazję rozmawiać z ludźmi, których zna się tylko z kart historii. Rozmawiając ze zwykłymi ludźmi, psami wojny, fanatykami, a wreszcie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKolejna niesamowita praca Jagielskiego. Spodziewałem się po prostu reporterskiej historii o jakimś epizodzie w Afganistanie, a otrzymałem dzieło o niezwykle burzliwej historii tego kraju. O kolejnych rewolucjach, najazdach mocarstw i wojnach domowych. Z każdą stroną przekonajmy się, że autor wie o czym pisze, a w ciągu kilkunastu lat faktycznie poznał Afganistan od podszewki. W ostatnich rozdziałach czuć nostalgię za tym nieco romantycznym i zupełnie odmiennym krajem lat 90’. Jagielski jest kolejnym reporterem któremu zazdroszczę dotknięcia świata sprzed współczesnej nachalnej globalizacji. Jest to pozycja obowiązkowa dla fanów historii współczesnej. Autor m.in pisze o początkach ruchu Talibów czy Osamie Bin Ladenie, którzy można powiedzieć, że skutecznie ukształtowali także naszą teraźniejszość. Niesamowity styl i szerokie spojrzenie na świat i zagadnienia które Jagielski porusza gwarantują czytelniczą ucztę. Jest to książka, która otwiera oczy i nieco zmienia spojrzenie na ten kraj.
Kolejna niesamowita praca Jagielskiego. Spodziewałem się po prostu reporterskiej historii o jakimś epizodzie w Afganistanie, a otrzymałem dzieło o niezwykle burzliwej historii tego kraju. O kolejnych rewolucjach, najazdach mocarstw i wojnach domowych. Z każdą stroną przekonajmy się, że autor wie o czym pisze, a w ciągu kilkunastu lat faktycznie poznał Afganistan od...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAfgańczycy są dziwnym narodem. Dumnym, przebiegłym, interesownym, honorowym - tak zrozumiałam z reportażu. Raz mi ich żal, innym razem są odpychający. Czy są w stanie być szczęśliwymi ludźmi we własnym kraju? Zwłaszcza kobiety!?
Afgańczycy są dziwnym narodem. Dumnym, przebiegłym, interesownym, honorowym - tak zrozumiałam z reportażu. Raz mi ich żal, innym razem są odpychający. Czy są w stanie być szczęśliwymi ludźmi we własnym kraju? Zwłaszcza kobiety!?
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo lekturze 'Wypalania traw' oraz 'Nocnych wędrowców' myślałem że nie może być więcej nazwisk lokalnych watażków.
Afganistan i jego skomplikowana historia skutecznie wybił mi to z głowy.
w związku z tym na początku czułem się skołowany, ale w pewnym momencie wszystko się skrystalizowało i książka popłynęła aż miło.
Autor jak zwykle nie ocenia tego co zobaczył, ale świetnie maluje obraz danego miejsca.
Czekałem chyba na bardziej spektakularne zakończenie, ale zawartość książki to rekompensuje - nie mogę się doczekać kolejnego reportażu z totalnie egzotycznego dla mnie miejsca.
Po lekturze 'Wypalania traw' oraz 'Nocnych wędrowców' myślałem że nie może być więcej nazwisk lokalnych watażków.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAfganistan i jego skomplikowana historia skutecznie wybił mi to z głowy.
w związku z tym na początku czułem się skołowany, ale w pewnym momencie wszystko się skrystalizowało i książka popłynęła aż miło.
Autor jak zwykle nie ocenia tego co zobaczył, ale świetnie...
Piękne i straszne za razem. Chyba trzeba przeczytać, żeby trochę zrozumieć, czemu świat zrobił takiego fikołka jakiego zrobił w 2001.
Piękne i straszne za razem. Chyba trzeba przeczytać, żeby trochę zrozumieć, czemu świat zrobił takiego fikołka jakiego zrobił w 2001.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to