Modlitwa o deszcz

Okładka książki Modlitwa o deszcz autora Wojciech Jagielski, 9788324040988
Okładka książki Modlitwa o deszcz
Wojciech Jagielski Wydawnictwo: Znak reportaż
509 str. 8 godz. 29 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Data wydania:
2016-02-22
Data 1. wyd. pol.:
2002-01-01
Liczba stron:
509
Czas czytania
8 godz. 29 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324040988
Inne
Średnia ocen

7,7 7,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Posłuchaj fragmentu
00:00 /00:00
Reklama

Kup Modlitwa o deszcz w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Modlitwa o deszcz

Średnia ocen
7,7 / 10
1387 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Modlitwa o deszcz

avatar
473
62

Na półkach:

Jak to bywa z elitą Polskiej Szkoły Reportażu - ozdobniki, metafory, treść upiększona poetyckimi zwrotami, zamiast rzeczowego, czasami wręcz suchego, ale z prawdziwymi rozmówcami i ich życiem, non-fiction.
Nie jestem w stanie tego czytać, dla mnie taka forma jest już nie do przyjęcia. Szkoda, bo temat potężny.

Jak to bywa z elitą Polskiej Szkoły Reportażu - ozdobniki, metafory, treść upiększona poetyckimi zwrotami, zamiast rzeczowego, czasami wręcz suchego, ale z prawdziwymi rozmówcami i ich życiem, non-fiction.
Nie jestem w stanie tego czytać, dla mnie taka forma jest już nie do przyjęcia. Szkoda, bo temat potężny.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
526
201

Na półkach: ,

Dzieje najnowsze Afganistanu, w którym osobiste historie splatają się z międzynarodową polityka. Spójna historia pozwalająca zrozumieć powstanie al-Kaidy. Kolejna na mojej półce książka otwierająca oczy na świat.

Dzieje najnowsze Afganistanu, w którym osobiste historie splatają się z międzynarodową polityka. Spójna historia pozwalająca zrozumieć powstanie al-Kaidy. Kolejna na mojej półce książka otwierająca oczy na świat.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
160
31

Na półkach:

Jedna z dwóch najlepszych książek reportażowych jakie czytałem. Poważna, nie banalna, bez wyciskania łez. Ogólne procesy pokazuje przez przykłady konkretnych ludzi. Było to możliwe, bowiem Jagielski poznał większość głównych bohaterów wojny w Afganistanie.
Marzę, aby powstała dalsza część tej książki - po interwencji amerykańskiej, obecności Polaków i powrocie talibów.

Jedna z dwóch najlepszych książek reportażowych jakie czytałem. Poważna, nie banalna, bez wyciskania łez. Ogólne procesy pokazuje przez przykłady konkretnych ludzi. Było to możliwe, bowiem Jagielski poznał większość głównych bohaterów wojny w Afganistanie.
Marzę, aby powstała dalsza część tej książki - po interwencji amerykańskiej, obecności Polaków i powrocie talibów.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

4328 użytkowników ma tytuł Modlitwa o deszcz na półkach głównych
  • 2 380
  • 1 859
  • 89
686 użytkowników ma tytuł Modlitwa o deszcz na półkach dodatkowych
  • 472
  • 61
  • 57
  • 38
  • 21
  • 20
  • 17

Tagi i tematy do książki Modlitwa o deszcz

Inne książki autora

Okładka książki Kopalnia - sztuka futbolu #06 Paweł Czado, Piotr Jagielski, Wojciech Jagielski, Lech Jarosz, Izabela Koprowiak, Tomasz Łapiński, Michał Okoński, Rafał Stec, Stefan Szczepłek, Piotr Żelazny
Ocena 8,2
Kopalnia - sztuka futbolu #06 Paweł Czado, Piotr Jagielski, Wojciech Jagielski, Lech Jarosz, Izabela Koprowiak, Tomasz Łapiński, Michał Okoński, Rafał Stec, Stefan Szczepłek, Piotr Żelazny
Okładka książki Kopalnia - sztuka futbolu #5 Piotr Jagielski, Wojciech Jagielski, Michał Okoński, Rafał Stec, Marek Wawrzynowski
Ocena 8,2
Kopalnia - sztuka futbolu #5 Piotr Jagielski, Wojciech Jagielski, Michał Okoński, Rafał Stec, Marek Wawrzynowski
Wojciech Jagielski
Wojciech Jagielski
Książka Wojciecha Jagielskiego "Wszystkie wojny Lary" została nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Literatura faktu. Polski dziennikarz, korespondent, były publicysta Gazety Wyborczej, pisarz. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego (1984). W latach 1986–1991 pracował w Polskiej Agencji Prasowej. Przez 21 lat, do marca 2012 był redaktorem Gazety Wyborczej, po czym powrócił do współpracy z PAP. Współpracuje też z BBC i Le Monde. Wydał do tej pory 5 książek dotyczących Afganistanu, Czeczenii i Kaukazu, Ugandy i RPA. Zajmuje się problematyką Afryki, Azji Środkowej, Kaukazu i Zakaukazia. Wieloletni obserwator konfliktów zbrojnych w Afganistanie, Tadżykistanie, Czeczenii, Gruzji.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Gorączka latynoamerykańska Artur Domosławski
Gorączka latynoamerykańska
Artur Domosławski
Książka “Gorączka latynoamerykańska” autorstwa Artura Domosławskiego to nie jest zwykły reportaż o odległym kontynencie. To raczej intensywna, momentami wręcz duszna podróż przez rzeczywistość Ameryki Łacińskiej, pełna sprzeczności, nadziei i rozczarowań. Autor nie opisuje jej z dystansu turysty, ale z bliska, z perspektywy ludzi, którzy codziennie mierzą się z konsekwencjami polityki, historii i nierówności społecznych. Według mnie największą zaletą tej książki jest jej uczciwość. Artur Domosławski nie próbuje uprościć rzeczywistości ani podporządkować jej jednej tezie. Zamiast tego pokazuje region jako przestrzeń ciągłego napięcia między bogactwem a biedą, demokracją a autorytaryzmem, nadzieją a cynizmem władzy. Szczególnie interesujące dla mnie były fragmenty dotyczące lewicowych rządów. Autor nie ulega ani bezkrytycznemu zachwytowi, ani łatwej krytyce. Zamiast tego analizuje ich realne skutki, często dalekie od idealistycznych założeń. Reportaż zyskuje dzięki temu, że opiera się na konkretnych historiach. To nie są suche analizy polityczne, lecz opowieści o prawdziwych ludziach (działaczach, mieszkańcach slumsów, politykach czy zwykłych obywatelach). Niektórym czytelnikom może jednak przeszkadzać pewna fragmentaryczność, książka nie jest jedną spójną historią, lecz zbiorem reportaży. Wymaga to większego skupienia i może sprawiać wrażenie braku jednej głównej osi narracyjnej. Podsumowując uważam, że “Gorączka latynoamerykańska” to wartościowa i angażująca lektura dla osób zainteresowanych światem, polityką i reportażem. To książka, która poszerza perspektywę i zmusza do refleksji nad tym, jak skomplikowany i różnorodny jest współczesny świat. Serdecznie polecam!
Mysterybookspl - awatar Mysterybookspl
ocenił na91 dzień temu
Dobre miejsce do umierania Wojciech Jagielski
Dobre miejsce do umierania
Wojciech Jagielski
W czasie jednej ze swoich podróży, opisanych w książce, Wojciech Jagielski odwiedził katolikosa Wazgena I i zapytał go, czy można było uniknąć wojen na Kaukazie. Otrzymał wtedy niezwykle trafną odpowiedź: „każdej wojny można uniknąć, bo jej źródło tkwi w nas samych — w naszej pogardzie wobec innych i niecierpliwości wobec cudzych poglądów”. To niezwykle mądre i uniwersalne przesłanie, które doskonale podsumowuje istotę reportażu „Dobre miejsce do umierania”. Autor perfekcyjnie oddaje skomplikowaną tożsamość narodów kaukaskich, gdzie zamiast granic geograficznych wciąż istnieją niewidzialne linie frontu. Dziś może jest to mniej widoczne, ale przez większość lat dziewięćdziesiątych Kaukaz pogrążony był w konfliktach — i to między narodami, których na tym niewielkim obszarze mieszka ponad sto. Łączy ich wiele, ale równie dużo dzieli. Na Kaukazie niczego się nie zapomina; dawne krzywdy, nawet sprzed setek lat, są wciąż żywe i aktualne, bo tu przeszłość nieustannie wpływa na teraźniejszość. Choć książka powstała blisko dwadzieścia lat temu, wciąż pozostaje aktualna. Jagielski, przemierzając Kaukaz w czasach ciągłych konfliktów, opowiada tak naprawdę o uniwersalnych mechanizmach, które można zauważyć w wielu miejscach na świecie. Wynika z niej ważna przestroga: pokój nie jest nam dany raz na zawsze, lecz jest zadaniem, o które musimy nieustannie zabiegać. Ta refleksja czyni z „Dobrego miejsca do umierania” lekturę nie tylko o przeszłości Kaukazu, ale i o wyzwaniach współczesnego świata.
Arek - awatar Arek
ocenił na83 miesiące temu
Kapuściński non-fiction Artur Domosławski
Kapuściński non-fiction
Artur Domosławski
„Kapuściński non fiction” Artura Domosławskiego to książka wymagająca i bardzo gęsta w treści, skierowana raczej do czytelnika, który chce nie tylko poznać fakty z życia Ryszarda Kapuścińskiego, ale także zanurzyć się w rozważaniach na temat jego postawy, wyborów i sposobu uprawiania reportażu. Autor z ogromną skrupulatnością gromadzi szczegóły, hipotezy i refleksje dotyczące biografii kultowego reportera. To nie jest prosta opowieść o życiu od punktu A do punktu B. Domosławski stara się zrozumieć Kapuścińskiego i jednocześnie poddać go krytycznej analizie, zastanawiając się nad granicą między literaturą a reportażem oraz nad etyką pracy dziennikarza. Chcąc przybliżyć postać bohatera, autor szeroko opisuje także osoby z jego otoczenia, rodzinę, przyjaciół i współpracowników. Ten zabieg momentami rozmywa główny temat i sprawia, że czytelnik oddala się od samego Kapuścińskiego, gubiąc go w tle licznych relacji i kontekstów. Z jednej strony pozwala to lepiej zrozumieć środowisko, w którym funkcjonował, z drugiej może wywołać wrażenie nadmiaru informacji. W książce pojawiają się również fragmenty utworów Kapuścińskiego, co stanowi ciekawy dodatek i przypomnienie jego stylu oraz sposobu patrzenia na świat. Jednocześnie wyraźnie widać, że dominują tu przemyślenia i rozważania autora nad postępowaniem reportera. Ta warstwa refleksyjna zdecydowanie przeważa nad częścią czysto biograficzną, co dla jednych będzie ogromnym atutem, a dla innych może okazać się nużące. „Kapuściński non fiction” to lektura ambitna, momentami kontrowersyjna, skłaniająca do myślenia i stawiania pytań. Nie daje prostych odpowiedzi i nie idealizuje bohatera. To książka raczej do powolnego czytania i refleksji niż do szybkiego pochłonięcia, szczególnie polecana tym, którzy chcą spojrzeć na legendę polskiego reportażu z różnych, nie zawsze wygodnych perspektyw.
Marzena Górska - awatar Marzena Górska
oceniła na62 miesiące temu
Zakazane wrota Tiziano Terzani
Zakazane wrota
Tiziano Terzani
(1984) [La porta proibita] ChRL w pierwszej połowie lat 80. pod sterami Deng Xiaopinga (1904-1997),reformatora i twórcy dzisiejszego sukcesu Chin*. „[…] wszystko co dzieje się tam dzisiaj i wydarzy jutro, ma swoje korzenie w latach [80.] kiedy to mnie samemu i bardzo nielicznej grupie innych zagranicznych dziennikarzy dane było mieszkać wśród Chińczyków” (str. 8, ze wstępu do wznowienia z roku ‘98). „Opisywałem w tamtych latach kraj zawieszony między starym a nowym, coraz bardziej niepewny swoich korzeni kulturalnych, podobny do olbrzymiej, niesionej prądem tratwy, obciążonej balastem w postaci trupa – trupa [przewodniczącego] Mao [1893-1976]. Jeszcze dzisiaj jest tam tak, a nawet gorzej: niepoddany nigdzie prawdziwemu sądowi historii, Mao ciąży nadal nad duszą Chin w swoim mauzoleum, które otaczają obecnie coraz ciaśniej sklepiki z pamiątkami” (str. 9, ibid.) Tiziano Terzani (1938-2004) opowiada o okresie przejściowym, w którym przeciętny Chińczyk wciąż jeszcze klepie biedę, ale żyje już w kraju stwarzającym nowe perspektywy. Aby wyjaśnić rzeczywistość zastaną – a także z uwagi na niemożność swobodnego gromadzenia materiału, nieskrępowanego prowadzenia rozmów – dużo miejsca poświęca dekadom poprzedzającym okres swojego pobytu. Pisze o modernizacji Pekinu, realizowanej ze szkodą dla jego zabytkowej tkanki i tradycyjnego charakteru; chińskiej kolonizacji Wschodniego Turkiestanu**; Mandżurii jako podupadającym zapleczu przemysłowym ChRL; narodowej pasji do hodowli świerszczy i ptactwa (odradzającej się po latach potępienia); Szantungu w kontekście wydarzeń najnowszych – quasi-kapitalistycznej parcelacji ziem oraz gromadzeniu okruchów przeszłości, ocalałych z obłędu rewolucji kulturalnej (1966-76),o niemieckiej kolonii Tsingtau (Qingdao)*** i rehabilitacji Konfucjusza; Tybetańskim Regionie Autonomicznym, odrębności Tybetańczyków i okupacji ich kraju zasiedlanego Hanami; o zrujnowanym klasztorze Szaolin i powracającym do łask kung-fu; polityce jednego dziecka i kontroli urodzin; chińskiej szkole z perspektywy własnej córki i syna****; specjalnej strefie ekonomicznej Shenzen i wolnorynkowym Kantonie; nowych porządkach w Kaszgarii (ciąg dalszy dramatu Ujgurów); kampanii przeciwko przestępczości – publicznym egzekucjom; grom politycznym Deng Xiaopinga – kampanii przeciwko wypaczeniom duchowym; zaaresztowaniu i wydalenie z ChRL. Typowy reportaż opisuje szerszy kontekst poprzez historie poszczególnych bohaterów opowiadających o otaczającej rzeczywistości. Tu tego zabrakło – można się domyślać że z uwagi na barierę językową i deklarowany brak swobody działania. Autor wprowadza indywidualne głosy, ale żaden z nich nie towarzyszy nam zbyt długo, a treści mają charakter bardziej ogólny niż pogłębiony, sygnalizując istotne zagadnienia bez pełniejszego omówienia. Czytelnik szerzej zaznajomiony z historią ChRL, sięgający po książkę celem pogłębienia wiedzy o sytuacji lat 80., zainteresowany świadectwem przeciętnych Chińczyków, przedstawicieli mniejszości czy kolegów po fachu reportera – będzie zawiedziony. Terzani pisał z intencją uchylenia tytułowych zakazanych wrót. Kierował swoje reportaże do szerszego grona czytelników, nie sinofilów. Z tego co czytamy, wynika, że przynajmniej część była pierwotnie publikowana w prasie. Każdy stanowi odrębną całość, i jako taki spełnia swoją rolę, nie jest to jednak opowieść o życiu Denga Tiannuo*****, o codziennym zmaganiu z obcą rzeczywistością i zaskarbianiu sympatii. Literacko tekst wypada dobrze, choć za sprawą autora i tłumacza (Krzysztof Żaboklicki) znalazło się w nim kilka potknięć merytorycznych wymagających sprostowania (naciągane 7/10). __________________________ * Reformy Denga, wzorującego się na gospodarkach Hongkongu, Singapuru, Tajwanu i Makau, przekształciły Chiny w fabrykę świata, i przy zachowaniu władz reżimu, zaprowadziły morderczy kapitalizm. Dziś Chiny nie tylko produkują i kopiują zachodnie technologie, ale coraz sprawniej tworzą własne, budując nowe, silne marki o znaczeniu globalnym (elektronika, samochody). (Przy okazji przodują w inwigilacji, i podtrzymują aparat cenzury). Pragmatyczny Deng miał powiedzieć: „Nieważne, czy kot jest czarny, czy biały, ważne, aby łowił myszy” i tym samym wyrazić aprobatę dla modelu wolnorynkowego. Dziś inwigilacja Chińczyków jest bardziej subtelna, i o ile przeciętny Wang, Li czy Zhang są oni skupieni na konsumpcji i nie dążą do obalenia reżimu, ograniczając się do krytyki władzy lokalnej, mogą żyć na poziomie zachodnim i spać spokojnie. To samo tyczy się terenów okupowanych, Tybetu i Ujgurii, kolonizowanych przez Chińczyków Han, na które świat machnął ręką, bo bardziej liczą kontakty handlowe. PRZYPIS DO PRZYPISU: 76,8% Singapurczyków to Chińczycy. Dla 35% mieszkańców Singapuru ojczystym jest mandaryński, dla 11% hokkien, dla 5,7% kantoński, a dla 1,8% inne języki chińskie – prawie 48% deklaruje angielski jako główny język komunikacji (spis powszechny z 2000, https://pl.wikipedia.org/wiki/Singapur). Z perspektywy Denga Singapur był kolejnym, chińskim miastem. Informacja o tym, że zrehabilitowany Deng miał konkretne rozwiązania pod nosem, i zdecydował się odtworzyć w większej skali, pierw na wybrzeżu a potem w reszcie kraju, jest w książę pominięta. Podobnie jak domniemany cytat o umaszczeniu kota. ** Mongolska Dżungaria i turkijska Kotlina Tarymska (Ujguristan, Ujguria). *** Cesarstwo Niemieckie gospodarowało w Szantungu krótko, w latach 1897-1914, ale to Niemcy postawili stoi tam do dziś. Wpisuje się to w narodowy stereotyp. **** W momencie publikacji, pojawiły się kontrowersje co do autorstwa, i chyba nie bezzasadne, bo już po pierwszej stronie pojawia się myśl, że Tiziano Terzani pisze go w imieniu swoich dzieci, na podstawie ich opowieści. Autor zapiera się jednak, że „[…] napisały go zupełnie same” (str. 345). Nawet jeśli tak było, to musiał przejść solidną ojcowską redakcję, bo dzieci w wielu lat 9 (córka) i 11 (syn) nie są tak biegłe językowo. ***** Włoski Reporter, rozpoczyna od informacji o przybraniu chińskiego imienia i nazwiska, co daje nadzieję na osobiście zaangażowaną opowieść w stylu Petera Hesslera. Nic z tego jednak nie wynika. • Jak wielu młodych Europejczyków z Zachodu, Terzani uległ urokowi Mao, ale do ChRL wjechał dopiero wtedy, kiedy tłusty przywódca kopnął w kalendarz, a stery przejął inny starzec, Deng Xiaoping. „Przybyłem w styczniu 1980 i pojąłem od razu, że rzeczywistość jest mniej piękna od marzeń. Przyjechałem szukać nowej kultury, jakoby zrodzonej z rewolucji, a znalazłem resztki starej, wspaniałej kultury, którą zdążono metodycznie zniszczyć” (str. 14). „[…] jeździłem wszędzie, dokąd tylko się dało, od zakątka Chin wysuniętego najbardziej na zachód, w prowincji Sinkiang, do ich leżącego najdalej na wschód krańca w prowincji Szantung, od Mandżurii na północy po tropikalną wyspę Hajnan na południu” (str. 14-15). Mimo wydarzenia opisanego w ostatnim rozdziale, udało mu się powrócić do Chin kilka lat później, akurat po to, by zrelacjonować wydarzenia na placu Tian’anmen (‘89). • Ciąg dalszy tej historii napisał Peter Hessler w książce Przez drogi i bezdroża. Podróż po nowych Chinach [Country Driving: A Journey Through China from Farm to Factory] (2010). Sporo ciekawych spostrzeżeń znajduje się również w jego wcześniejszym reportażu Kości wróżebne. Podróż po przeszłości i teraźniejszości Chin [Oracle Bones: A Journey Between China’s Past and Present] (2006). Dobrą lekturą, będzie również Prowadzący umarłych Liao Yiwu [The Corpse Walker: Real Life Stories: China from the Bottom Up] (2008). • Książka trafiła do księgarń w 1984, i pod wieloma względami przypomina Rok 1984 Orwella zmiksowany ze swojskimi bolączkami PRL-u. Dzisiejsi Chińczycy żyją w pełnym rozdwojeniu jaźni, w deklarowanym socjalizmie i faktycznym kapitalizmie. Stali się społeczeństwem hiperkonsumpcyjnym, komercjalizującym przeszłość i teraźniejszość. Reżim uległ modernizacji, jest subtelniejszy, a kontrola i cenzura przeszły do sfery cyfrowej. Z kraju biednego, Chiny awansowały do roli globalnego gracza o imperialnych ambicjach i twórcy nowych technologii. Reportaże Terzaniego dokumentują początki tego procesu. • ZAKAZANE WROTA „Próbowałem zamieszkać w zwykłym chińskim domu, w chińskiej dzielnicy, lecz okazało się to absolutnie niemożliwe. Cudzoziemcy mogą mieszkać tylko w granicach tak zwanej »dzielnicy dyplomatycznej«, której bramy są dzień i noc strzeżone przez uzbrojonych policjantów; funkcjonariusze ci rejestrują wszystkich wchodzących i wychodzących” (str. 15). „Podobnie jak w bajce o zaklętym zamku, w którym przybysz może robić wszystko, ale nie wolno mu otworzyć pewnych wrót, bo wpuści złe duchy, ja takich wrót nie mogłem nie otworzyć. No i oczywiście złe duchy się na mnie rzuciły. Po ponadczteroletnim pobycie w Chinach zaaresztowano mnie, przesłuchano i poddano całomiesięcznej reedukacji […]. […] Oskarżono mnie na koniec o niepopełnione przestępstwo i wydalono z granic państwa” (str. 17). Jest to też odwołanie do Zakazanego Miasta w Pekinie, kompleksu pałacowego dynastii Ming i Quing (str. 32). • UWAGI (wyd. II 2011, tłum. Krzysztof Żaboklicki, W.A.B.): Str. 84 – Terzani pisze, że pustynia Takla Makan była przez Mongołów nazywana Gobi, ale Takla Makan i Gobi to dwa różne obszary geograficzne (?). Str. 87 – „Kazachów o orlich nosach” – wprawdzie jest to naród językowo turecki, ale o fizjonomii rasy żółtej… taki kształt nosa nie jest typowy dla Kazachów; wspomina też „jasnowłosych chłopców Uzbeckich o wielkich, niezwykle zielonych oczach” – sytuacja identyczna jak powyżej, Uzbecy reprezentują typ mongoloidalny… przytaczany wygląd jest dosyć nietypowy (przydałoby się kilka słów wyjaśnienia). Str. 88 – „Xinjiang: »Nowe Terytoria«” – w polskim „Sinkiang/Sinciang” częściej tłumaczy się jako „nowe kresy” (https://pl.wikipedia.org/wiki/Sinciang) lub „nowe pogranicze” (vide Michał Lubina, Chiński obwarzanek. Od Tajwanu po Tybet, czyli jak Chiny tworzą imperium, Kraków 2023, str. 151). Angielska Wikipedia dopuszcza oba warianty: „It can be translated as »new frontier« or »new territory«” (https://en.wikipedia.org/wiki/Xinjiang). Str. 93 – Mongolii (Mongolii Wewnętrznej). Str. 105 – Harbin jako „miniaturowa replika Moskwy” to gruba przesada. Str. 127 – dżipem? (x2, gazikiem?) Str. 194 – autor pomija istotną informację, administracyjne granice Tybetu w ramach ChRL są mniejsze niż Tybet historyczny, etniczny i kulturowy; to co pisze na str. 206, o Tybetańczykach rozproszonych w innych prowincjach, np. Syczuanie, zdaje się potwierdzać tę nieświadomość. „Region Amdo, Kham i pozostałe terytoria oddzielono od tego, co dziś składa się na TRA [Tybetański Region Autonomiczny] ChRL, włączono je do Qinghai, Gansu, Syczuanu i Yunnanu […]” (Michał Lubina, Chiński obwarzanek. Od Tajwanu po Tybet, czyli jak Chiny tworzą imperium, Kraków 2023, str. 205-206). Str. 196 – Tiziano Terzani pisze o telepatii jak o faktycznej, a nie domniemanej umiejętności (a przynajmniej tak to zaserwowano w tłumaczeniu). Str. 222 – Frankenstein, wł. potwór Frankensteina. Str. 226 – „[…] Li Xianniana, obecnego prezydenta Republiki […]” – ChRL nie ma prezydenta, funkcja jaką sprawował Li to przewodniczący (kiedyś, w jednym z polskich serwisów informacyjnych, bodajże w Faktach na TVN-ie, Xi Jinping był również podpisany jako prezydent). Str. 242 – autor pisze, że w każdym chińskim mieście jest plan Ludowy z portretem Mao, ale wcześniej, bodaj nawet dwukrotnie, wspomina że portret przewodniczącego ostał się tylko w Pekinie, na Bramie Niebiańskiego Spokoju… Str. 279 – chorągwi (fladze!); str. 281/283/286 – kierowniczka/kierowniczki (dyrektorka/dyrektorki?); str. 293 – „chorągiew angielska”, nie chorągiew, i nie angielska – brytyjska flaga (Union Jack); str. 294 – „kontynentem chińskim” [sic!] – chodzi o Chiny kontynentalne, tj. ChRL, stojące w opozycji wobec obszarów etnicznie chińskich, ale poza komunistyczną jurysdykcją, położonych na wyspach i półwyspach (Makau, Hongkong, Republika Chińska/Tajwan). Czy przeliczenia juanów na euro odzwierciedlają inflację? (Euro w formie wirtualnej wprowadzono w 1999, a w fizycznej w 2002, książka jest z 1984). Str. 45 – „,będzie” (źle postawiony przecinek); str. 68 – przedmioty-przedmioty; str. 87 – „szisz kebabu” (zgubiony przecinek); str. 149 – zbytnich ceremonii (tu: zbędnych ceregieli?); str. 175 – najświeższych egzekucjach (najbliższych/najnowszych?); str. 197 – informacja o braku dróg w Tybecie pada dwa razy na tej samej stronie (!); str. 250 – wybijające (wcierające); str. 312 – „[…] fryzjerzy wodzą po policzkach klientów lśniącymi brzytwami […]” (balwierze?); str. 315 – krainy Kaszgar (Kaszgarii) + państwa Kaszgar (Kaszgarii); str. 317 – krainy Kaszgar (Kaszgarii); str. 338 – przerwa przed przecinkiem.
Gracjan - awatar Gracjan
ocenił na71 miesiąc temu
Imperium Ryszard Kapuściński
Imperium
Ryszard Kapuściński
30/130/2026 #BraczBingo 2026: Reportaż Trzydzieści lat (z okładem) minęło od napisania tego reportażu. Czy raczej od zebrania wspomnień z dzieciństwa oraz notatek z kilku podróży i wydania ich w jednym tomie. Tyle lat, a z tego, co się słyszy o Rosji, to niewiele się tam zmieniło. Wiele tu o barbarzyństwie caratu i komunistów: zapaćkaniu pięknych fresków w gruzińskim kościele (bo carski gubernator chciał mieć ściany wybielone jak baby w Rosji bielą piece…),wyburzeniu (a wcześniej ogołoceniu) Świątyni Chrystusa Zbawiciela, budowanej za caratu przez 45 lat (bo na jej miejscu miał powstać Pałac Sowietów, z pomnikiem Lenina, którego palec wskazujący miał mieć 6 metrów… nie powstał, bo nadeszła II wojna światowa, a ostatecznie w wykopie zrobiono za Chruszczowa basen) albo o zniszczeniu, według szacunków, 20-30 milionów ikon (bo przecież nadawały się jako tarcze strzelnicze w wojsku, chodniki w kopalniach, do zbijania skrzynek na ziemniaki, jako deski do krojenia w kuchniach, a przede wszystkim – na opał!). Oczywiście w całym potężnym państwie radzieckim albo nie ma wody zimnej, albo ciepłej, albo nie ma jej wcale. O kanalizacji nie ma co wspominać. A wyobrażacie sobie księgę, pisaną jeszcze na skórze, która waży 32 kilo i poszło na nią 700 cielaków? To Ormianie takie mieli skarby. Również książeczki „małe jak chrabąszcz”. „Światu grożą trzy plagi, trzy zarazy. Pierwsza – to plaga nacjonalizmu. Druga – to plaga rasizmu. Trzecia – to plaga religijnego fundamentalizmu.” Patrzcie, jak to Kapuściński trafnie przewidział. Sprawdza się wzorcowo. Pisał to o Rosji, ciekawe, czy się tego w Polsce spodziewał. „W latach 1932-33 Stalin zagłodził na śmierć kilka milionów chłopów ukraińskich i kazał rozstrzelać dziesiątki tysięcy ukraińskich inteligentów. Uratowali się ci, którzy uciekli za granicę. Kultura ukraińska przechowała się lepiej w Toronto i Vancouver niż w Doniecku i Charkowie.” „Przede wszystkim do roku 1917, a na znacznych obszarach aż do roku 1939, Ukraina to był jeden z najbarwniejszych na świecie kobierców kultur, religii, języków, przebogaty, kolorowy ogród, który ludzie z Zachodu zgłębiali ze zdumieniem i fascynacją. Ileż tu ciągle mimo dewastacji i zniszczeń śladów polskich, rosyjskich, żydowskich, węgierskich, włoskich, austriackich, niemieckich, rumuńskich.” Tak było na przełomie lat 80-tych i 90-tych. Teraz pewnie tych śladów mniej, a za to zniszczeń więcej. Na końcu książki pisze Kapuściński o przyszłości Rosji. Wieszczy jej wzrost nacjonalizmu, chęć utrzymania dużego i silnego państwa (sprawdza się),w tym możliwą konfrontację między chrześcijaństwem a islamem (to się chyba nie sprawdziło) oraz postępujące zróżnicowanie materialnych warunków życia. Biedni będą coraz biedniejsi, a bogaci – coraz bogatsi. A po trzecie – rozwój enklawowy (określenie autora). Czyli na obszarach biedy będą małe wysepki bogactwa. Luksusowy bank wśród odrapanych kamienic. Elegancki hotel wśród brudnych ulic zabudowanych slumsami. Obok imponujących aut – stare, śmierdzące i zatłoczone autobusy miejskie. Na koniec widzi Kapuściński przyszłość Rosji optymistycznie. Naprawdę! Porównuje ją do Chin, Indonezji czy Indii, które umiały zacząć się rozwijać, spodziewa się także, że komu jak komu, ale Rosji Europa zawsze pomoże. No cóż. Pisał to przed Wołodią P. Mimo tej nie końca aktualnej końcówki książka jest absolutnie warta przeczytania. Wcale nie z powodu renomy autora. Dla mnie najciekawsze jest to, że Kapuściński zjechał przed wszystkim radzieckie republiki zakaukaskie. Egzotyczne, dalekie. A jednak podobne, niestety…
AgaGaga - awatar AgaGaga
oceniła na825 dni temu
Irak. Piekło w raju Paweł Smoleński
Irak. Piekło w raju
Paweł Smoleński
Na twórczość pana Smoleńskiego nie umiem spojrzeć neutralnie, odkąd kilka lat temu miałam okazję spotkać go na targach książki i uciąć krótką rozmowę na temat Kurdów - byłam świeżo po lekturze "Zielonych migdałów". Urzekł mnie nie tylko swoją elokwencją, ale również niezwykłą skromnością. Śmierć pana Smoleńskiego była momentem, kiedy zakupiłam większy pakiet jego książek, które sukcesywnie czytam. Jedną z nich jest właśnie "Irak. Piekło w raju". Czasy Sadama Husajna oraz Osamy Bin Ladena pamiętam jak z perspektywy dziecka i długo tak pozostało. Tematyka Bliskiego Wschodu nie należy do mojego centralnego punktu zainteresowań, dlatego traktuję ją mocno po macoszemu, dlatego wszystko, o czym przeczytałam w tej książce zrobiło na mnie piorunujące wrażenie, a wspomnienia ofiar terroru oraz opis panującej w Iraku biedy napawały mnie przeraźliwym strachem. I chociaż cenę kunszt pana Smoleńskiego, to mam czasami wrażenie, że w jego reportażach panuje pewien chaos. Brakowało mi wprowadzenia w opisywanie sytuacje. Autor zaprasza do swojej opowieści wielu bohaterów, którzy czasami się mieszają albo wzbudzają pewną konsternację w czytelniku, a w jego głowie powstaje pytanie, czemu właściwie on lub ona pojawili się teraz w tej opowieści. Chociaż może ten pozorny chaos jest odzwierciedleniem duszy opisywanych osób - chaotycznym wirażem mieszkańców Bliskiego Wschodu.
Alex_Judith - awatar Alex_Judith
ocenił na71 rok temu

Cytaty z książki Modlitwa o deszcz

Więcej
Wojciech Jagielski Modlitwa o deszcz Zobacz więcej
Wojciech Jagielski Modlitwa o deszcz Zobacz więcej
Wojciech Jagielski Modlitwa o deszcz Zobacz więcej
Więcej