(1984)
[La porta proibita]
ChRL w pierwszej połowie lat 80. pod sterami Deng Xiaopinga (1904-1997),reformatora i twórcy dzisiejszego sukcesu Chin*.
„[…] wszystko co dzieje się tam dzisiaj i wydarzy jutro, ma swoje korzenie w latach [80.] kiedy to mnie samemu i bardzo nielicznej grupie innych zagranicznych dziennikarzy dane było mieszkać wśród Chińczyków” (str. 8, ze wstępu do wznowienia z roku ‘98).
„Opisywałem w tamtych latach kraj zawieszony między starym a nowym, coraz bardziej niepewny swoich korzeni kulturalnych, podobny do olbrzymiej, niesionej prądem tratwy, obciążonej balastem w postaci trupa – trupa [przewodniczącego] Mao [1893-1976]. Jeszcze dzisiaj jest tam tak, a nawet gorzej: niepoddany nigdzie prawdziwemu sądowi historii, Mao ciąży nadal nad duszą Chin w swoim mauzoleum, które otaczają obecnie coraz ciaśniej sklepiki z pamiątkami” (str. 9, ibid.)
Tiziano Terzani (1938-2004) opowiada o okresie przejściowym, w którym przeciętny Chińczyk wciąż jeszcze klepie biedę, ale żyje już w kraju stwarzającym nowe perspektywy. Aby wyjaśnić rzeczywistość zastaną – a także z uwagi na niemożność swobodnego gromadzenia materiału, nieskrępowanego prowadzenia rozmów – dużo miejsca poświęca dekadom poprzedzającym okres swojego pobytu.
Pisze o modernizacji Pekinu, realizowanej ze szkodą dla jego zabytkowej tkanki i tradycyjnego charakteru; chińskiej kolonizacji Wschodniego Turkiestanu**; Mandżurii jako podupadającym zapleczu przemysłowym ChRL; narodowej pasji do hodowli świerszczy i ptactwa (odradzającej się po latach potępienia); Szantungu w kontekście wydarzeń najnowszych – quasi-kapitalistycznej parcelacji ziem oraz gromadzeniu okruchów przeszłości, ocalałych z obłędu rewolucji kulturalnej (1966-76),o niemieckiej kolonii Tsingtau (Qingdao)*** i rehabilitacji Konfucjusza; Tybetańskim Regionie Autonomicznym, odrębności Tybetańczyków i okupacji ich kraju zasiedlanego Hanami; o zrujnowanym klasztorze Szaolin i powracającym do łask kung-fu; polityce jednego dziecka i kontroli urodzin; chińskiej szkole z perspektywy własnej córki i syna****; specjalnej strefie ekonomicznej Shenzen i wolnorynkowym Kantonie; nowych porządkach w Kaszgarii (ciąg dalszy dramatu Ujgurów); kampanii przeciwko przestępczości – publicznym egzekucjom; grom politycznym Deng Xiaopinga – kampanii przeciwko wypaczeniom duchowym; zaaresztowaniu i wydalenie z ChRL.
Typowy reportaż opisuje szerszy kontekst poprzez historie poszczególnych bohaterów opowiadających o otaczającej rzeczywistości. Tu tego zabrakło – można się domyślać, że z uwagi na barierę językową i deklarowany brak swobody działania. Autor wprowadza indywidualne głosy, ale żaden z nich nie towarzyszy nam zbyt długo, a treści mają charakter bardziej ogólny niż pogłębiony, sygnalizując istotne zagadnienia bez pełniejszego omówienia. Czytelnik szerzej zaznajomiony z historią ChRL, sięgający po książkę celem pogłębienia wiedzy o sytuacji lat 80., zainteresowany świadectwem przeciętnych Chińczyków, przedstawicieli mniejszości czy kolegów po fachu reportera – będzie zawiedziony. Terzani pisał z intencją uchylenia tytułowych zakazanych wrót. Kierował swoje reportaże do szerszego grona czytelników, nie sinofilów. Z tego co czytamy, wynika, że przynajmniej część była pierwotnie publikowana w prasie. Każdy stanowi odrębną całość, i jako taki spełnia swoją rolę, nie jest to jednak opowieść o życiu Denga Tiannuo*****, o codziennym zmaganiu z obcą rzeczywistością i zaskarbianiu sympatii.
Literacko tekst wypada dobrze, choć za sprawą autora i tłumacza (Krzysztof Żaboklicki) znalazło się w nim kilka potknięć merytorycznych wymagających sprostowania (naciągane 7/10).
__________________________
* Reformy Denga, wzorującego się na gospodarkach Hongkongu, Singapuru, Tajwanu i Makau, przekształciły Chiny w fabrykę świata, i przy zachowaniu władz reżimu, zaprowadziły morderczy kapitalizm. Dziś Chiny nie tylko produkują i kopiują zachodnie technologie, ale coraz sprawniej tworzą własne, budując nowe, silne marki o znaczeniu globalnym (elektronika, samochody). (Przy okazji przodują w inwigilacji, i podtrzymują aparat cenzury). Pragmatyczny Deng miał powiedzieć: „Nieważne, czy kot jest czarny, czy biały, ważne, aby łowił myszy” i tym samym wyrazić aprobatę dla modelu wolnorynkowego. Dziś inwigilacja Chińczyków jest bardziej subtelna, i o ile przeciętny Wang, Li czy Zhang są oni skupieni na konsumpcji i nie dążą do obalenia reżimu, ograniczając się do krytyki władzy lokalnej, mogą żyć na poziomie zachodnim i spać spokojnie. To samo tyczy się terenów okupowanych, Tybetu i Ujgurii, kolonizowanych przez Chińczyków Han, na które świat machnął ręką, bo bardziej liczą kontakty handlowe.
PRZYPIS DO PRZYPISU: 76,8% Singapurczyków to Chińczycy. Dla 35% mieszkańców Singapuru ojczystym jest mandaryński, dla 11% hokkien, dla 5,7% kantoński, a dla 1,8% inne języki chińskie – prawie 48% deklaruje angielski jako główny język komunikacji (spis powszechny z 2000, https://pl.wikipedia.org/wiki/Singapur). Z perspektywy Denga Singapur był kolejnym, chińskim miastem. Informacja o tym, że zrehabilitowany Deng miał konkretne rozwiązania pod nosem, i zdecydował się odtworzyć w większej skali, pierw na wybrzeżu a potem w reszcie kraju, jest w książę pominięta. Podobnie jak domniemany cytat o umaszczeniu kota.
** Mongolska Dżungaria i turkijska Kotlina Tarymska (Ujguristan, Ujguria).
*** Cesarstwo Niemieckie gospodarowało w Szantungu krótko, w latach 1897-1914, ale to Niemcy postawili stoi tam do dziś. Wpisuje się to w narodowy stereotyp.
**** W momencie publikacji, pojawiły się kontrowersje co do autorstwa, i chyba nie bezzasadne, bo już po pierwszej stronie pojawia się myśl, że Tiziano Terzani pisze go w imieniu swoich dzieci, na podstawie ich opowieści. Autor zapiera się jednak, że „[…] napisały go zupełnie same” (str. 345). Nawet jeśli tak było, to musiał przejść solidną ojcowską redakcję, bo dzieci w wielu lat 9 (córka) i 11 (syn) nie są tak biegłe językowo.
***** Włoski Reporter, rozpoczyna od informacji o przybraniu chińskiego imienia i nazwiska, co daje nadzieję na osobiście zaangażowaną opowieść w stylu Petera Hesslera. Nic z tego jednak nie wynika.
•
Jak wielu młodych Europejczyków z Zachodu, Terzani uległ urokowi Mao, ale do ChRL wjechał dopiero wtedy, kiedy tłusty przywódca kopnął w kalendarz, a stery przejął inny starzec, Deng Xiaoping.
„Przybyłem w styczniu 1980 i pojąłem od razu, że rzeczywistość jest mniej piękna od marzeń. Przyjechałem szukać nowej kultury, jakoby zrodzonej z rewolucji, a znalazłem resztki starej, wspaniałej kultury, którą zdążono metodycznie zniszczyć” (str. 14).
„[…] jeździłem wszędzie, dokąd tylko się dało, od zakątka Chin wysuniętego najbardziej na zachód, w prowincji Sinkiang, do ich leżącego najdalej na wschód krańca w prowincji Szantung, od Mandżurii na północy po tropikalną wyspę Hajnan na południu” (str. 14-15).
Mimo wydarzenia opisanego w ostatnim rozdziale, udało mu się powrócić do Chin kilka lat później, akurat po to, by zrelacjonować wydarzenia na placu Tian’anmen (‘89).
•
Ciąg dalszy tej historii napisał Peter Hessler w książce Przez drogi i bezdroża. Podróż po nowych Chinach [Country Driving: A Journey Through China from Farm to Factory] (2010). Sporo ciekawych spostrzeżeń znajduje się również w jego wcześniejszym reportażu Kości wróżebne. Podróż po przeszłości i teraźniejszości Chin [Oracle Bones: A Journey Between China’s Past and Present] (2006). Dobrą lekturą, będzie również Prowadzący umarłych Liao Yiwu [The Corpse Walker: Real Life Stories: China from the Bottom Up] (2008).
•
Książka trafiła do księgarń w 1984, i pod wieloma względami przypomina Rok 1984 Orwella zmiksowany ze swojskimi bolączkami PRL-u.
Dzisiejsi Chińczycy żyją w pełnym rozdwojeniu jaźni, w deklarowanym socjalizmie i faktycznym kapitalizmie. Stali się społeczeństwem hiperkonsumpcyjnym, komercjalizującym przeszłość i teraźniejszość. Reżim uległ modernizacji, jest subtelniejszy, a kontrola i cenzura przeszły do sfery cyfrowej. Z kraju biednego, Chiny awansowały do roli globalnego gracza o imperialnych ambicjach i twórcy nowych technologii. Reportaże Terzaniego dokumentują początki tego procesu.
•
ZAKAZANE WROTA
„Próbowałem zamieszkać w zwykłym chińskim domu, w chińskiej dzielnicy, lecz okazało się to absolutnie niemożliwe. Cudzoziemcy mogą mieszkać tylko w granicach tak zwanej »dzielnicy dyplomatycznej«, której bramy są dzień i noc strzeżone przez uzbrojonych policjantów; funkcjonariusze ci rejestrują wszystkich wchodzących i wychodzących” (str. 15).
„Podobnie jak w bajce o zaklętym zamku, w którym przybysz może robić wszystko, ale nie wolno mu otworzyć pewnych wrót, bo wpuści złe duchy, ja takich wrót nie mogłem nie otworzyć. No i oczywiście złe duchy się na mnie rzuciły.
Po ponadczteroletnim pobycie w Chinach zaaresztowano mnie, przesłuchano i poddano całomiesięcznej reedukacji […].
[…]
Oskarżono mnie na koniec o niepopełnione przestępstwo i wydalono z granic państwa” (str. 17).
Jest to też odwołanie do Zakazanego Miasta w Pekinie, kompleksu pałacowego dynastii Ming i Quing (str. 32).
•
UWAGI (wyd. II 2011, tłum. Krzysztof Żaboklicki, W.A.B.):
Str. 84 – Terzani pisze, że pustynia Takla Makan była przez Mongołów nazywana Gobi, ale Takla Makan i Gobi to dwa różne obszary geograficzne (?).
Str. 87 – „Kazachów o orlich nosach” – wprawdzie jest to naród językowo turecki, ale o fizjonomii rasy żółtej… taki kształt nosa nie jest typowy dla Kazachów; wspomina też „jasnowłosych chłopców Uzbeckich o wielkich, niezwykle zielonych oczach” – sytuacja identyczna jak powyżej, Uzbecy reprezentują typ mongoloidalny… przytaczany wygląd jest dosyć nietypowy (przydałoby się kilka słów wyjaśnienia).
Str. 88 – „Xinjiang: »Nowe Terytoria«” – w polskim „Sinkiang/Sinciang” częściej tłumaczy się jako „nowe kresy” (https://pl.wikipedia.org/wiki/Sinciang) lub „nowe pogranicze” (vide Michał Lubina, Chiński obwarzanek. Od Tajwanu po Tybet, czyli jak Chiny tworzą imperium, Kraków 2023, str. 151). Angielska Wikipedia dopuszcza oba warianty: „It can be translated as »new frontier« or »new territory«” (https://en.wikipedia.org/wiki/Xinjiang).
Str. 93 – Mongolii (Mongolii Wewnętrznej).
Str. 105 – Harbin jako „miniaturowa replika Moskwy” to gruba przesada.
Str. 127 – dżipem? (x2, gazikiem?)
Str. 194 – autor pomija istotną informację, administracyjne granice Tybetu w ramach ChRL są mniejsze niż Tybet historyczny, etniczny i kulturowy; to co pisze na str. 206, o Tybetańczykach rozproszonych w innych prowincjach, np. Syczuanie, zdaje się potwierdzać tę nieświadomość. „Region Amdo, Kham i pozostałe terytoria oddzielono od tego, co dziś składa się na TRA [Tybetański Region Autonomiczny] ChRL, włączono je do Qinghai, Gansu, Syczuanu i Yunnanu […]” (Michał Lubina, Chiński obwarzanek. Od Tajwanu po Tybet, czyli jak Chiny tworzą imperium, Kraków 2023, str. 205-206).
Str. 196 – Tiziano Terzani pisze o telepatii jak o faktycznej, a nie domniemanej umiejętności (a przynajmniej tak to zaserwowano w tłumaczeniu).
Str. 222 – Frankenstein, wł. potwór Frankensteina.
Str. 226 – „[…] Li Xianniana, obecnego prezydenta Republiki […]” – ChRL nie ma prezydenta, funkcja jaką sprawował Li to przewodniczący (kiedyś, w jednym z polskich serwisów informacyjnych, bodajże w Faktach na TVN-ie, Xi Jinping był również podpisany jako prezydent).
Str. 242 – autor pisze, że w każdym chińskim mieście jest plan Ludowy z portretem Mao, ale wcześniej, bodaj nawet dwukrotnie, wspomina że portret przewodniczącego ostał się tylko w Pekinie, na Bramie Niebiańskiego Spokoju…
Str. 279 – chorągwi (fladze!); str. 281/283/286 – kierowniczka/kierowniczki (dyrektorka/dyrektorki?); str. 293 – „chorągiew angielska”, nie chorągiew, i nie angielska – brytyjska flaga (Union Jack); str. 294 – „kontynentem chińskim” [sic!] – chodzi o Chiny kontynentalne, tj. ChRL, stojące w opozycji wobec obszarów etnicznie chińskich, ale poza komunistyczną jurysdykcją, położonych na wyspach i półwyspach (Makau, Hongkong, Republika Chińska/Tajwan).
Czy przeliczenia juanów na euro odzwierciedlają inflację? (Euro w formie wirtualnej wprowadzono w 1999, a w fizycznej w 2002, książka jest z 1984).
Str. 45 – „,będzie” (źle postawiony przecinek); str. 68 – przedmioty-przedmioty; str. 87 – „szisz kebabu” (zgubiony przecinek); str. 149 – zbytnich ceremonii (tu: zbędnych ceregieli?); str. 175 – najświeższych egzekucjach (najbliższych/najnowszych?); str. 197 – informacja o braku dróg w Tybecie pada dwa razy na tej samej stronie (!); str. 250 – wybijające (wcierające); str. 312 – „[…] fryzjerzy wodzą po policzkach klientów lśniącymi brzytwami […]” (balwierze?); str. 315 – krainy Kaszgar (Kaszgarii) + państwa Kaszgar (Kaszgarii); str. 317 – krainy Kaszgar (Kaszgarii); str. 338 – przerwa przed przecinkiem.
Opinie i dyskusje o książce Oko świata. Od Konstantynopola do Stambułu
Za mało o kotach
Za mało o kotach
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążkę przeczytałam ponownie po ponad 10 latach. Mimo że opisana w niej Turcja przeszła olbrzymie zmiany w tym okresie, książka zadziwia trafnością przewidywań Autora, które w dużym stopniu się spełniły. Autor przedstawia rożnorodność Stambułu, również jego paradoksy. Nawet osoba, której się wydaje, że na temat Turcji i Stambułu wie wszystko, odkryje tutaj coś nowego. W klimat starego Konstantynopola wprowadzają opisy podróżników z dawnych epok. Autor wykonał ciężką pracę, żeby zebrać wszystko w jednym miejscu i podzielić się tym z czytelnikami.
Książkę przeczytałam ponownie po ponad 10 latach. Mimo że opisana w niej Turcja przeszła olbrzymie zmiany w tym okresie, książka zadziwia trafnością przewidywań Autora, które w dużym stopniu się spełniły. Autor przedstawia rożnorodność Stambułu, również jego paradoksy. Nawet osoba, której się wydaje, że na temat Turcji i Stambułu wie wszystko, odkryje tutaj coś nowego. W...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toReportaż o Stambule, jednak głównie tym dalekim od szlaków turystycznych. Autor nie prowadzi nas po zabytkach, nie odwiedzimy z nim Hagii Sophii, Błękitnego Meczetu, czy Krytego Bazaru, za to będziemy błądzić głównie po bardziej peryferyjnych dzielnicach (choć i centralnie położone Beyoğlu będzie się przewijać),gdzie spotkamy mieszkańców, przeważnie migrantów z innych rejonów Turcji, zwłaszcza tych z mniejszości dyskryminowanych i prześladowanych, jak Kurdowie, czy alawici. Książka raczej dla osób, którym Stambuł jest już znany, i chcą dowiedzieć się czegoś nowego, spojrzeć na miasto z zupełnie innej, nieoczywistej strony.
Reportaż o Stambule, jednak głównie tym dalekim od szlaków turystycznych. Autor nie prowadzi nas po zabytkach, nie odwiedzimy z nim Hagii Sophii, Błękitnego Meczetu, czy Krytego Bazaru, za to będziemy błądzić głównie po bardziej peryferyjnych dzielnicach (choć i centralnie położone Beyoğlu będzie się przewijać),gdzie spotkamy mieszkańców, przeważnie migrantów z innych...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFenomenalne połączenie przewodnika z reportażem, przeszłości z teraźniejszością, luksusu z biedą i stereotypów z rzeczywistością. Max Cegielski przybliża nam historie zwykłych Turków, prowadząc jednocześnie ulicami Stambułu, pokazując różne oblicza tego miasta. Często szuka odniesień literackich i zaznajamia czytelnika z książkami m.in Pierre`a Lotiego i Orhana Pamuka. Dzięki opisom miejsc, ulic i dzielnic ma się wrażenie bycia tam na miejscu.
Super książka nie tylko przed wyjazdem do ,,Miasta miast".
Fenomenalne połączenie przewodnika z reportażem, przeszłości z teraźniejszością, luksusu z biedą i stereotypów z rzeczywistością. Max Cegielski przybliża nam historie zwykłych Turków, prowadząc jednocześnie ulicami Stambułu, pokazując różne oblicza tego miasta. Często szuka odniesień literackich i zaznajamia czytelnika z książkami m.in Pierre`a Lotiego i Orhana Pamuka....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNieco rozwlekła książka, ale dla miłośników Turcji ciekawa.
Nieco rozwlekła książka, ale dla miłośników Turcji ciekawa.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZachodzę w głowę, jakim sposobem można napisać tak nudną książkę o tak fascynującym i pełnym życia mieście, jak Stambuł?
...a jednak autor tego dokonał... czapki z głów!
PS. Ja wytrwałem do połowy - kto podejmie wyzwanie? ;-)
Zachodzę w głowę, jakim sposobem można napisać tak nudną książkę o tak fascynującym i pełnym życia mieście, jak Stambuł?
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to...a jednak autor tego dokonał... czapki z głów!
PS. Ja wytrwałem do połowy - kto podejmie wyzwanie? ;-)
Wydaje mi się, że chyba każde miejsce na kuli ziemskiej (a może i poza nią) jest dla kogoś wyjątkowe, nieporównywalne z żadnym innym. I wzbudza emocję na podobieństwo nastoletniej miłości, gdzie uczucia i „pierwsze” wrażenia stanowią szkiełka, przez które już zawsze są one przez tę osobę postrzegane.
Stambuł/Konstantynopol ma takich piewców jak się okazuje wielu. Max Cegielski należy do tej grupy. Grupy współczesnych adoratorów, bo miasto roztacza swój wyjątkowy urok już od wielu setek lat, ciągle czaruje i wywołuje kontrowersje. Zmienia swoich „właścicieli” a w razie potrzeby również „imię”. Jedyną tendencją stałą tego wyjątkowego miejsca są zmiany, ciągły ruch, miraże, jak w kalejdoskopie. A dla przybysza z naszej części świata, dodatkowo jest uosobieniem orientu i egzotyki.
Z miastem tym miałam kontakt krótki acz niezapomniany i nie dziwię się Maxowi Cegielskiemu. I jeszcze mogę powtórzyć za Zygmuntem Miłkowskim: „widok równie piękny temu, jaki przedstawia Konstantynopol o wschodzie słońca, z morza Marmara widziany, nie istnieje na kuli ziemskiej.”
Wydaje mi się, że chyba każde miejsce na kuli ziemskiej (a może i poza nią) jest dla kogoś wyjątkowe, nieporównywalne z żadnym innym. I wzbudza emocję na podobieństwo nastoletniej miłości, gdzie uczucia i „pierwsze” wrażenia stanowią szkiełka, przez które już zawsze są one przez tę osobę postrzegane.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toStambuł/Konstantynopol ma takich piewców jak się okazuje wielu. Max...
Świetna książka o Stambule, ale tylko dla tych, których interesuje coś więcej niż utarte szlaki turystyczne i bazary. Książka o różnicach. Między, dzielnicami, ulicami i ludźmi w tym dziwnym, chaotycznym i mocno obciążonym historią mieście. Książka sprzed kilku lat ale już widzimy w niej zarysowane problemy Turcji, które w ostatnim czasie tak bardzo się uwidoczniły. Tam jeszcze Erdogan jest skrajnym, ale dość przewidywalnym politykiem ,ale już ekstremiści islamscy podnoszą głowy. Bardzo ciekawe byłoby spojrzenie Cegielskiego dzisiaj na te same historie i osoby opisane w książce. Przeczytanie "Oka świata" zmienia perspektywę zwiedzającego Stambuł - bynajmniej jej nie umila, bo opisana przez Cegielskiego rzeczywistość nie jest miła. To jest diametralnie inne patrzenie na miasto niż przez pryzmat przewodników Pascala
Świetna książka o Stambule, ale tylko dla tych, których interesuje coś więcej niż utarte szlaki turystyczne i bazary. Książka o różnicach. Między, dzielnicami, ulicami i ludźmi w tym dziwnym, chaotycznym i mocno obciążonym historią mieście. Książka sprzed kilku lat ale już widzimy w niej zarysowane problemy Turcji, które w ostatnim czasie tak bardzo się uwidoczniły. Tam...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMax Cegielski to kolejny autor z którego twórczością dopiero zaczynam przygodę. Tak właśnie mogę powiedzieć po przeczytaniu Oka świata. Książką tą jestem dość zaskoczona, nie spodziewałam się uzyskać tak wielu informacji o Turcji (książka jest w sumie o Konstantunopolu/Stambule, ale opowiada tak naprawdę o całym kraju, w szczególności o relacjach między poszczególnymi mieszkańcami tego kraju).
Mnie jak dotąd Turcja kojarzyła się głównie z miejscem wakacyjnym, ciepłym morzem, fajną plażą, szczyptą egzotyki i przede wszystkim przepyszną balkawą. Gdzieś w tle pojawiały się kwestie związane z tamtejszą kulturą, polityką, religią, problemami przez które trzeba rozwiązać by i Turcja miała szansę na wstąpienie do UE. Autor poruszył te problemy, pokazał co myślą o nich sami Turcy, zainteresował mnie tematem, jak również swoją osobą. Podsumowując jeszcze nie jedną jego książkę przeczytam.
Max Cegielski to kolejny autor z którego twórczością dopiero zaczynam przygodę. Tak właśnie mogę powiedzieć po przeczytaniu Oka świata. Książką tą jestem dość zaskoczona, nie spodziewałam się uzyskać tak wielu informacji o Turcji (książka jest w sumie o Konstantunopolu/Stambule, ale opowiada tak naprawdę o całym kraju, w szczególności o relacjach między poszczególnymi...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrawdziwy rarytas dla zakochanych w Stambule.
Prawdziwy rarytas dla zakochanych w Stambule.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to