Wakacje

Okładka książki Wakacje Stanley Middleton Patronat LC
Okładka książki Wakacje
Stanley Middleton Wydawnictwo: Wiatr od Morza literatura piękna
288 str. 4 godz. 48 min.
Kategoria:
literatura piękna
Tytuł oryginału:
Holiday
Wydawnictwo:
Wiatr od Morza
Data wydania:
2015-09-28
Data 1. wyd. pol.:
2015-09-28
Liczba stron:
288
Czas czytania
4 godz. 48 min.
Język:
polski
ISBN:
9788393665389
Tłumacz:
Bartosz Lewandowski
Tagi:
Bartosz Lewandowski Nagroda Bookera
Inne
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Podobne książki

Reklama

Oficjalne recenzje i

O gatunku zagrożonym


Link do recenzji

932 55 94

Oceny

Średnia ocen
6,3 / 10
94 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
490
13

Na półkach:

Ledwo dałam radę skończyć tę książkę. Nie interesowało mnie ani to, o czym myśli Fisher, ani jego przeszłość, ani co się z nim stanie. Był mi zupełnie obojętny, jakby nierzeczywisty człowiek. Nie trafiło to do mnie zupełnie. Za coś pewnie był ten Booker, ale za co, nie wiem.

Ledwo dałam radę skończyć tę książkę. Nie interesowało mnie ani to, o czym myśli Fisher, ani jego przeszłość, ani co się z nim stanie. Był mi zupełnie obojętny, jakby nierzeczywisty człowiek. Nie trafiło to do mnie zupełnie. Za coś pewnie był ten Booker, ale za co, nie wiem.

Pokaż mimo to

0
avatar
77
56

Na półkach:

Jeżeli miałabym w jednym zdaniu ująć fabułę książki, powiedziałabym, że opisuje ona skomplikowane relacje międzyludzkie, w których główną rolę odgrywa Edwin Fisher.

Zagubiony w swoich emocjach Edwin, decyduje się na tygodniowe wakacje w Bealthorpe, gdzie przed laty bywał z rodzicami. Jedna klimat nadmorskiego miasteczka, do którego się wybrał, nie powstrzymuje go od rozpamiętywania nad swoim trudnym małżeństwem. Edwin snuje się po zatłoczonych plażach, przygląda się odwiedzającym pobliskie puby ludziom, przysłuchuje się ich rozmowom.. Niespodziewanie w Bealthorpe pojawia się ojciec Meg, jego utraconej żony, który za wszelką cenę postanawia doprowadzić do pojednania małżonków.

„Wakacje” to przede wszystkim podróż w głąb siebie, poszukiwanie ulotnych wspomnień, nadawanie im nowego znaczenia, dochodzenie do prawdy o samym sobie. S. Middleton stworzył powieść, którą należy czytać niespiesznie, wręcz leniwie, wakacyjnie …

Jeżeli miałabym w jednym zdaniu ująć fabułę książki, powiedziałabym, że opisuje ona skomplikowane relacje międzyludzkie, w których główną rolę odgrywa Edwin Fisher.

Zagubiony w swoich emocjach Edwin, decyduje się na tygodniowe wakacje w Bealthorpe, gdzie przed laty bywał z rodzicami. Jedna klimat nadmorskiego miasteczka, do którego się wybrał, nie powstrzymuje go od...

więcej Pokaż mimo to

4
avatar
2397
607

Na półkach: , , ,

"Wakacje" skłoniły mnie do rozmyślań nad istotą nagrody Bookera. Czy ktoś mi może wyjaśnić na czym to polega i za co przyznaje się nagrodę? Bo formalnie to książka jest całkiem nieźle napisana, czyta się szybko i łatwo, a jednocześnie jej język nie jest uproszczony. Skomplikowany też nie, po prostu na tyle dobry, żeby książka czytała się praktycznie sama, ot co. No, ale czy to wystarczy, aby dostać nagrodę? W moim odczuciu na tym kończą się jej mocne strony. A może jej nie zrozumiałam, może brakło mi inteligencji albo empatii? Cóż... Zwykle w życiu i w literaturze spotyka się kobiety, które narzekają na mężczyzn, bo one są biedne, pokrzywdzone i uciemiężone, a mężczyźni są źli, są sprawcami przemocy i nieszczęścia kobiet. Do obrzy... dzenia jest takich historii. W przypadku powieści Middletona jest inaczej, choć niezupełnie. Tutaj to mężczyzna zachowuje się jak ofiara, świat nakreślony przez autora pokazuje, że to ona jest zła, a on jest biedny i pokrzywdzony przez kobietę, a on taki dzielny, taki łagodny, taki bohaterski i z sercem na dłoni. A jaki wyrozumiały i tyle znosi, no i do tego przystojny i przecież wszystkie babki na niego lecą... no ręce opadają, już sama nie wiem, śmiać się czy płakać... Bleeeee..... Że studium rozpadu związku? No tak, z jej winy. Że studium toksycznej relacji? Oczywiście, ona jest toksyczna, on doskonały. I za to ten Booker? Bo nie rozumiem. Naprawdę, niech mi ktoś wytłumaczy, bo nie łapię. Po wydawnictwie Wiatr od morza spodziewałam się czegoś klimatycznego, a dostałam coś, czego nawet nie umiem określić. Ech... szkoda... A może mój rozumek za mało pojmuje...

"Wakacje" skłoniły mnie do rozmyślań nad istotą nagrody Bookera. Czy ktoś mi może wyjaśnić na czym to polega i za co przyznaje się nagrodę? Bo formalnie to książka jest całkiem nieźle napisana, czyta się szybko i łatwo, a jednocześnie jej język nie jest uproszczony. Skomplikowany też nie, po prostu na tyle dobry, żeby książka czytała się praktycznie sama, ot co. No, ale czy...

więcej Pokaż mimo to

71
Reklama
avatar
719
155

Na półkach:

Toksyczne małżeństwo dwojga toksycznych ludzi rozebrane na części pierwsze. Żeby było ciekawiej to umiejscowione w klatce statusu społecznego skostniałej Anglii ze swoimi podziałami, księciami, serami i sernikami. Książka dziwna, napisana dziwnie o dziwnych ludziach i dziwię się, że przeczytałem tą dziwną książkę bez zdziwienia zakończeniem. A tak poważnie to polecam. Warto przeczytać.

Toksyczne małżeństwo dwojga toksycznych ludzi rozebrane na części pierwsze. Żeby było ciekawiej to umiejscowione w klatce statusu społecznego skostniałej Anglii ze swoimi podziałami, księciami, serami i sernikami. Książka dziwna, napisana dziwnie o dziwnych ludziach i dziwię się, że przeczytałem tą dziwną książkę bez zdziwienia zakończeniem. A tak poważnie to polecam. Warto...

więcej Pokaż mimo to

30
avatar
2129
1597

Na półkach:

Leniwa, niespieszna, delikatna. Książka o emocjach. Pełna emocji, ale elegancka, spokojna, jak spacer nad morzem.
Małżeństwo. Kryzys. Podejmowanie decyzji o przyszłości. Próby znalezienia odpowiedzi na dziesiątki pytań i rozstrzygania wątpliwości. Wakacyjny klimat.
Ta książka ma niesamowity styl. Szalenie mi się podobała.

Leniwa, niespieszna, delikatna. Książka o emocjach. Pełna emocji, ale elegancka, spokojna, jak spacer nad morzem.
Małżeństwo. Kryzys. Podejmowanie decyzji o przyszłości. Próby znalezienia odpowiedzi na dziesiątki pytań i rozstrzygania wątpliwości. Wakacyjny klimat.
Ta książka ma niesamowity styl. Szalenie mi się podobała.

Pokaż mimo to

3
avatar
1186
774

Na półkach:

Rozczarowanie. Powieść czyta się dobrze, w czym zasługa przede wszystkim wyśmienitego warsztatu Middletona, ale jest ona o niczym. Gość snuje się po brytyjskim odpowiedniku Międzyzdrojów, zachowuje się trochę jak współczesny Europejczyk w obecności nachodźcy, wspomina, rozważa, męczy się strasznie ze swoim wydumanym jestestwem.
Ja rozumiem, że zamierzeniem autora było pokazanie czytelnikowi plusów i minusów pożycia małżeńskiego, w szczególności wobec tragedii utraty dziecka, niemniej tutaj jakoś tego nie widziałem. Wybitnie dysfukcjonalny związek głównego bohatera z jego walniętą psychicznie małżonką utrzymywany w kupie wyłącznie siłą konwenansów brytyjskiej klasy wyższej. Po tym, co robiła Meg biednemu Edwinowi, to ja bym się dwa razy nie zastanawiał, tylko zmykał na drugi koniec świata. A ten się jeszcze zastanawia, i rozkminia przez całą książkę, czy do niej wrócić, i męczy się biedaczysko, czy to aby nie jego wina (kobieta ma poważne problemy psychiczne gościu, nic tu nie poradzisz). Cały ten główny wątek słabszy niż najlepszy odcinek "Mody na sukces", morał z tego wszystkiego jest banalny jak kazanie księdza proboszcza, małżeństwo to świętość i nie można go brukać rozstaniem, choćby nie wiem co.
Niemniej świetnie autorowi wyszedł portret klasy średniej, stanowiący tło dla rozkmin naszego bohatyra.

Rozczarowanie. Powieść czyta się dobrze, w czym zasługa przede wszystkim wyśmienitego warsztatu Middletona, ale jest ona o niczym. Gość snuje się po brytyjskim odpowiedniku Międzyzdrojów, zachowuje się trochę jak współczesny Europejczyk w obecności nachodźcy, wspomina, rozważa, męczy się strasznie ze swoim wydumanym jestestwem.
Ja rozumiem, że zamierzeniem autora było...

więcej Pokaż mimo to

7
avatar
289
130

Na półkach:

Znakomicie się to czytało. Cyniczny główny bohater ujął mnie całkowicie. Książka z pozoru opisująca stadium rozkładu niezbyt dopasowanego do siebie małżeństwa niezwykle przypadła mi do gustu.

Znakomicie się to czytało. Cyniczny główny bohater ujął mnie całkowicie. Książka z pozoru opisująca stadium rozkładu niezbyt dopasowanego do siebie małżeństwa niezwykle przypadła mi do gustu.

Pokaż mimo to

2
avatar
8
8

Na półkach:

Recenzje książek Wydawnictwa Wiatr od Morza zwykle zaczynam od omówienia okładki, więc pozostaję w tym przyzwyczajeniu. Wydawać by się mogło, że zdradza ją ten opis: „ Miejsce stanowiło świetny punkt do obserwacji nieba – wielkiej połaci błękitu z wyczesanymi kosmykami chmur. Ziemia kuliła się, wypłaszczała, rozprasowywała i ściskała, wtłoczona pod bezkresne, zapierające dech przestrzenie nieboskłonu (…) przestworza rozciągały się jak zaparowane, niebieskie szkło: jaskrawe, męczące wzrok, imponujące w swej rozległości, lecz pozbawione górzystych wypiętrzeń” (str.52). W końcu Middleton zabiera nas na wakacje. Niestety nie będą to milusie chwile.Będzie wiało nieszczęściem, spodziewajcie się chłodniejszych dni, spadających deszczy miłości, ubłoconych kolan, parasoli życiowych i zmian nastrojów. Wschodnie wybrzeże Anglii. Pomimo świecącego słońca prawie bez ustanku zacinają wiatry.

Książka już poprzez same opisy prowincji niezasługującej za bardzo na miano kurortu, jest zimna i taki stara się być bohater. To Edwin Fisher, trzydziestodwuletni nauczyciel uniwersytecki, magister nauk humanistycznych. Nazywa się człowiekiem żyjącym w umiłowaniu ludzkości, a domeną jego charakteru jest podejmowanie decyzji, gdy już jest po wszystkim.Wiemy z krótkiej notki od wydawcy,że nosi ze sobą wewnętrzne cierpienie za żoną. Po sześcioletnim związku, który się rozpada, wyjeżdża na samotny urlop w miejsce, które znał z wcześniejszych wypadów wakacyjnych z rodzicami. Wspominanie wakacji z dzieciństwa będzie miało również swój cel.

Tak więc główny bohater przyjeżdża na wakacje. Już będąc na pierwszym spacerze w okolicy nadmorskiej wyznaje, że „w chwili, gdy pod jego stopami miejsce chodnika zajął miękki, zaśmiecony papierkami piasek, zrozumiał,że oto znalazł się tam, gdzie wcale być nie chce. Plaża nie ma mu nic do zaoferowania prócz tych rozległych połaci miałkiego pyłu, prócz tego płytkiego morza oddalonego o dziesięć minut spacerem, prócz ludzi na leżakach, na kocach, za krzykliwymi parawanami, roznegliżowanych i czerwonych, wygrzewających w słońcu naoliwione ciała” (str. 13). Ogólnie cały czas delektuje się swoim wahaniem, niepewnością własnych pragnień i wciąga nas w tą swoją grę psychologiczną. Brniemy z nim w opowiastkę widzianą jego oczami. Staramy się dojść do ładu z osobowością niebanalnego urlopowicza.

Cóż może robić samotny mężczyzna po rozstaniu z kobietą na urlopie? Właściwie prawie wolny, pogodzony z tym, że do niej nie wróci. Może np. wreszcie upijać się do nieprzytomności w barach bez przeświadczenia,że mu się za to oberwie. Jednak Edwin nie jest skrytym alkoholikiem, nie lubi aż tak bardzo się upijać. Korzysta z zaproszeń do pubów, ale nie dla celu samego upicia się, ale dla pstrej idei, która zdaje się mówić, iż „często,żeby prawdziwie wypocząć, trzeba wymyślić coś innego (str.110). W popołudniowych marazmach popija obrzydliwie mocną lub cienką kawę.Marnotrawi czas na obserwacje skrawków życia zwykłych ludzi. Może też podrywać panienki. To jednak podobnie jak alkohol za bardzo go nie pociąga. Ma wiele okazji do tego, by zdradzić żonę, gdyż kobiety same kładą mu się na ramionach. Edwin to gość z jakimiś tam zasadami. Nie posuwa się za daleko. Mógłby w ramach rozrywki np. zgrywać ważniaka leżakując na plaży i wyginać swoje przystojne ciało. Jest przecież też dobrze wykształcony. Mógłby także grać kogoś innego jak to często praktykują ludzie wśród nieznajomych na urlopach.

Ale nie! On uparcie chce być sobą. Po wszystkich kłótniach z żoną, o których nam opowiada, jak ciekawscy sąsiedzi chcemy by wreszcie i on się wyżył. A on co? Jak typowy belfer zabija nudę chodząc po nieciekawych uliczkach, przegląda „Timesa” i robi wiele błahych spraw, które mogą czytelnika irytować. Chciałoby się mu dać następującą radę – Idź chłopie i odreaguj!
A ma od czego.

Tutaj czeka nas ostra jazda! Rzucanie przedmiotami typu filiżanki, talerze, wazony i celowanie z reguły w małżonka, wrzaski, kopanie, dąsy, kajanie słowne, popychanie, krzyki, budzenie go w nocy kilka razy, podpalanie sprawdzanych przez niego prac egzaminacyjnych, rozsiewanie plotek sąsiadom,że chce ją zamordować. Rozmyślne trącanie filiżanki i oblewanie jego garderoby gorącą herbatą z chęcią zwrócenia uwagi na to np. , że wczoraj była u fryzjera. To telegraficzny przekaz charakterologiczny Meg – królowej histerii. Żony pozbawionej bycia matką ich dwuletniego dziecka w wyniku śmierci. Fakty podawane przez męża nasuwają wniosek, że być może Margaret była chora np. na depresję. W miarę posuwania się opowieści otrzymujemy kolejne informacje, coraz bardziej obiektywne. Nie mniej jednak bohater „miał ochotę uderzyć ją nieraz w pysk, lecz wolał się kulić, znosić i zbywać obelgi”. „Nie miał problemu żeby sprowadzić małżonkę do parteru, ale w efekcie to on cierpiał. Im łatwiej zadawał celne ciosy, tym dotkliwiej piekły go własne rany. W efekcie nabawił się zgryźliwości…stał się zgorzkniały i kąśliwy” (str.105).

Będąc na wakacjach sam, tak naprawdę ciągle jest w towarzystwie żony. Chwile czy pewne sytuacje przypominają mu ją. Mógłby odetchnąć - myślimy - a ten bez opamiętania przywołuje Meg na swoją duchową niekorzyść. Nawet nosi przy sobie zapalniczkę, chociaż nie pali. Musi ją zawsze nosić na wypadek gdyby Meg zechciała zapalić, bo ta ciagle zapomina zapałek. Ludzie wokół niego nie są interesujący, zdaje sobie z tego sprawę, ale żeby zmitrężyć czas, nie zwariować z myślami, podejmuje rozmowy na chybił trafił. I okazuje się, że znajduje w charakterze napotkanych jakąś analogię: „Nie różnili się specjalnie od niego. Podejmowali zachowawcze decyzje, bo nie mieli ani środków, ani energii, by przedsięwziąć coś odważniejszego” (str.116).

Dopóki nie spotka dziwnym trafem losu swego teścia i teściowej. Ciągle jednak trzyma się swojej dumnej natury.

Stara się trzymać jak mężczyzna, ale nie wychodzi mu to. Za to bardzo wychodzi mu użalanie się nad sobą. Pielęgnuje swój smutek, rozczarowanie, na siłę chce być nieszczęśliwy. Celebruje swój żal do losu. Obserwuje, że ludzie dookoła nawet na wakacjach nie mają sielanki. Zdradzają się, nie szanują, plotkują na swój temat, mają typowe kłopoty małżeńskie, ale to jego sytuacja jest najgorsza i bez wyjścia. Choć niewiele siebie odkrywa przed pensjonariuszami, przygodnymi rozmówcami i towarzyszami butelki w pubie, to wewnętrznie czytelnikom odkrywa się na wylot. Przypomina trochę bohatera znanej książki Antoine’a de Saint – Exupery. To jego dziwne samouwielbienie rozpaczy po rozstaniu odzwierciedla historię róży i Małego Księcia. Róża staje się tutaj synonimem na siłę przechowywanej męki po rozstaniu. Przecież ludzie cierpią z różnych powodów, również miłosnych zawodów, ale to cierpienie Edwina ma być roztrząsane, nagłośnione i komentowane.

Dalsza część recenzji na: stefeklidia.wix.com/kulturalnie

Recenzje książek Wydawnictwa Wiatr od Morza zwykle zaczynam od omówienia okładki, więc pozostaję w tym przyzwyczajeniu. Wydawać by się mogło, że zdradza ją ten opis: „ Miejsce stanowiło świetny punkt do obserwacji nieba – wielkiej połaci błękitu z wyczesanymi kosmykami chmur. Ziemia kuliła się, wypłaszczała, rozprasowywała i ściskała, wtłoczona pod bezkresne, zapierające...

więcej Pokaż mimo to

4
avatar
0
0

Na półkach: , ,

Wakacje, upał, leniwa włóczęga po uliczkach nadmorskiego kurortu.
Pan Fisher, taki nieszczęśliwy, nikt go nie rozumie, nikt go nie docenia, wszyscy zmarnowali mu życie, rodzice - bo nie dali szans już na starcie, teściowie - bo lepsi od samego początku, a żona - wielka miłość okazała się kamieniem u nóg. On sam szwęda się, łazi tu i tam, obserwuje, podgląda, myśli. Duma i wspomina, czyni bilans życia roztrząsając straty i zyski. Oskarża zawieszony w monologu z samym sobą. Tak, to wszystko przez żonę, ukochaną od pierwszego spojrzenia, cudem zdobytą. A teraz ich małżeństwo legło w gruzach, nic ich nie łączy. Fisher musiał się chwilowo uwolnić, choć pozornie, bo przecież ciągle myśli i przeżywa. Szuka szczegółów, powodów, dlaczego tak potoczyło się to szczęśliwe kiedyś małżeństwo, dlaczego odsunęli się tak daleko od siebie by stać nawzajem wrogami. Dlaczego z ich miłości zrodziła się nienawiść, wrogość i agresja. Gdzie tkwi przyczyna? Gdzie należy jej szukać i w kim? Jak szukać rozwiązań gdy przeważają pretensje i złość?

Wydawnictwo "Wiatr od Morza" przyzwyczaiło czytelników do chłodnych i niebanalnych powieści. Również "Wakacje" wpisują się w tematykę błądzenia po meandrach skomplikowanych relacji międzyludzkich, choć trudno zaliczyć je do tych porywających i zachwycających prostotą swej treści. Długo nie potrafiłam odnaleźć się w tej fabule i byłam skłonna odłożyć ją przedwcześnie na bok. Ale warto się natrudzić, ponudzić również, bo choć irytuje początkową trywialnością i naiwnością problemów Fishera, sens rozważań wybornie nas nagrodzi. Na koniec okaże się, że Middleton może i napisał powieść flegmatyczną i ospałą, pozbawioną fabularnych trików, za to tak zwyczajnie po ludzku mądrą. Póki nie potrafimy zdefiniować problemów, przyznać się do własnych błędów i zaakceptować to, na co wpływ mamy niewielki, nie zaznamy spokoju duszy. Właśnie na tym polega dojrzałość, panie Fisher.

Wakacje, upał, leniwa włóczęga po uliczkach nadmorskiego kurortu.
Pan Fisher, taki nieszczęśliwy, nikt go nie rozumie, nikt go nie docenia, wszyscy zmarnowali mu życie, rodzice - bo nie dali szans już na starcie, teściowie - bo lepsi od samego początku, a żona - wielka miłość okazała się kamieniem u nóg. On sam szwęda się, łazi tu i tam, obserwuje, podgląda, myśli. Duma i...

więcej Pokaż mimo to

61
avatar
316
153

Na półkach: ,

Opinia pochodzi z mojego blogu:
http://jatuczytam.blox.pl/2015/11/Wakacje-Stanley-Middleton.html

Powieść "Wakacje" Stanleya Middletona w Wielkiej Brytanii opublikowana została w 1974 roku. Autor otrzymał za nią najbardziej prestiżowe brytyjskie wyróżnienie literackie - Nagrodę Bookera. Polakom przyszło bardzo długo czekać na tłumaczenie tej książki. Do rąk rodzimego czytelnika trafiła ona dopiero we wrześniu bieżącego roku. Po ponad 40 latach, które minęły od premiery, wydania powieści Middletona podjęło się gdańskie wydawnictwo Wiatr od Morza, fundując tym samym niesamowitą gratkę wielbicielom literatury. Ja po raz kolejny miałam okazję przekonać się, że oficyna ta sięga wyłącznie po pozycje niebagatelne i niezwykłe.

Bohaterem książki jest trzydziestoparoletni nauczyciel uniwersytecki, Edwin Fisher. Edwin właśnie podjął decyzję o zakończeniu trwającego kilka małżeństwa i postanowił odejść od żony. Rozstanie to nie należało do najłatwiejszych i okazało się dla mężczyzny bardzo dotkliwe. Aby uporać się z kłębiącymi się w głowie negatywnymi myślami, wyrusza on na krótki urlop do niewielkiego miasteczka leżącego na wschodnim wybrzeżu Anglii. Edwin oczekuje, że wśród nadmorskich krajobrazów uda mu się zrelaksować choć trochę. Niestety nie będzie mu dane zaznać tak długo wyczekiwanego odpoczynku. Spacerując piaszczystą plażą, nawiązując nowe znajomości i racząc się drinkami w gwarnych barach, Edwin nieustannie wraca myślami do swej małżonki Meg, nie mogąc zdecydować się, czy tak naprawdę nienawidzi jej z całego serca, czy też, pomimo trudności jakie co rusz napotykają oni na wspólnej drodze, pragnie trwać u jej boku. Dodatkowo, targające nim wątpliwości podsyca przypadkowe spotkanie z teściami, Vernonem i Irene. Zamiast zażywać upragnionego wypoczynku, mężczyzna zaczyna dogłębnie analizować każdy najdrobniejszy aspekt kruszący podwaliny jego związku oraz powraca do scen z własnego dzieciństwa zdominowanego przez surowego i wymagającego ojca.

Fabuła powieści snuje się niespiesznie, oddając tym samym klimat tytułowych wakacji. Niemal słyszymy szum fal wdzierających się na brzeg, czujemy ciepły piasek pod stopami i oddychamy duszną atmosferą wypełnionych wczasowiczami pubów. To nie jest książka, którą "połkniemy" w jeden wieczór. Trzeba się w niej rozsmakowywać niczym w kieliszku dobrego wina pozostawiającego na języku słodko-cierpki posmak. "Wakacje" są powieścią przypominającą gorzkawy cukierek zawinięty w błyszczący i kuszący papierek. Pod ładnym opakowaniem niemal idyllicznej iluzji wakacyjnego, błogiego lenistwa kryje się mniej słodka warstwa. Dzięki bolesnym wspomnieniom Edwina dowiadujemy się bardzo wiele o jego przeszłości. Mamy też szansę bliżej poznać Meg, na początku powieści przedstawioną w nieco demonicznym świetle, pod koniec zaś zyskującą u czytelnika zrozumienie i wzbudzającą w nim współczucie.

Książka Middletona to ponadczasowa powieść mówiąca o radzeniu sobie z rodzinnymi tragediami, które potrafią scalać lub rozdzielać dwoje ludzi oraz o miłości w różnych jej odsłonach: zarówno tej pomiędzy dwojgiem kochanków, opartej na namiętności, pasji i bezustannej batalii pomiędzy przeciwstawnymi charakterami (jako przykład podam tu małżeństwo Fisherów), jak i rodzicielskim, bezwarunkowym oddaniu, jakie widzimy chociażby u rodziców Meg walczących o powrót ich córki do zdrowia psychicznego.

Stanley Middleton zaprezentował się w "Wakacjach" jako autor spostrzegawczy, potrafiący celnie trafiać słowem, bawiący się nim oraz lubujący się w wieloznaczności. To wyjątkowo klimatyczna lektura, skłaniająca do refleksji i jednocześnie będąca hołdem dla codziennych i prozaicznych przyjemności.

Opinia pochodzi z mojego blogu:
http://jatuczytam.blox.pl/2015/11/Wakacje-Stanley-Middleton.html

Powieść "Wakacje" Stanleya Middletona w Wielkiej Brytanii opublikowana została w 1974 roku. Autor otrzymał za nią najbardziej prestiżowe brytyjskie wyróżnienie literackie - Nagrodę Bookera. Polakom przyszło bardzo długo czekać na tłumaczenie tej książki. Do rąk rodzimego...

więcej Pokaż mimo to

6

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Wakacje


Reklama
zgłoś błąd