Bieszczady. Tam gdzie diabły, hucuły, ukraińce

- Kategoria:
- turystyka, mapy, atlasy
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2013-12-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 2013-12-01
- Liczba stron:
- 232
- Czas czytania
- 3 godz. 52 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788363526481
Stanisław Kryciński (ur. w 1954 r.) z wykształcenia inż. chemik, z zamiłowania – historyk i krajoznawca. Uwielbia zwiedzać wszelkie zakątki Polski i krajów ościennych – szczególnie te wolne od ruchu turystycznego. Fascynuje go południowo-wschodnia Polska. Uroki ulubionych krain opisuje piórem i obiektywem. Autor licznych opracowań, m.in.:Cerkwie drewniane w Karpatach (1979),Drewniane cerkwie karpackie (1984),Nadsanie, cz.1 ,,Gmina Czarna” (1986),Pogórze Przemyskie, (1992),Bieszczady. Słownik historyczno-krajoznawczy. Część I – gmina Lutowiska (1995),oraz Część II – gmina Cisna (1996 i 2007),Przemyśl i Pogórze Przemyskie (1997, 2007),Cerkwie w Bieszczadach (1995 i 2005).W zeszłym roku nakładem Libry PL ukazał się album Bieszczady. Tam gdzie oczy poniosą.Karierę turysty górskiego rozpoczął obozem wędrownym w Bieszczadach latem 1974 r. Początkowo interesowały go wyłącznie szczyty więc wchodził na nie przez kilka lat – najwyższy, który zdobył to Alam Kuh w Iranie (4850 m) – aż, z czasem, dostrzegł niezrównany urok dolin pełnych pamiątek po dawnych ich mieszkańcach. Chodząc tak dolinami zauważył z czasem, że nie ma takiej góry, której nie dało by się obejść. Odkrywszy tę genialna zasadę, do dziś dnia kieruje się nią podczas górskich wędrówek.
Kup Bieszczady. Tam gdzie diabły, hucuły, ukraińce w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Bieszczady. Tam gdzie diabły, hucuły, ukraińce
Poznaj innych czytelników
252 użytkowników ma tytuł Bieszczady. Tam gdzie diabły, hucuły, ukraińce na półkach głównych- Przeczytane 122
- Chcę przeczytać 118
- Teraz czytam 12
- Posiadam 48
- Bieszczady 9
- Ulubione 3
- Historia 3
- 2023 2
- Przeczytane w 2018 2
- Podróżnicze 2
Tagi i tematy do książki Bieszczady. Tam gdzie diabły, hucuły, ukraińce
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Bieszczady. Tam gdzie diabły, hucuły, ukraińce
Jak wiele innych wsi Lipie posiadało własną kapelę składająca się że skrzypiec, bębna z talerzami, basu o trzech strunach oraz cymbałów. Ten ostatni był bardzo drogi i niewielu muzykantów mogło sobie na niego pozwolić. Przez to kapele posiadające cymbały były bardzo chętnie zapraszane na wesela przez bogatszych gospodarzy. Często sprowadzano tylko cymbalistę, by dołączył do mie...
Rozwiń


































OPINIE i DYSKUSJE o książce Bieszczady. Tam gdzie diabły, hucuły, ukraińce
Znaleziona przeze mnie na półce w jednym ze schronisk w Wetlinie, przeczytana praktycznie ciągiem w deszczowy dzień.
Dodała ona sporo mistycyzmu samotnym wędrówkom w kolejnych dniach. Zawiera sporo wspomnień autora, dużo ciekawostek o worku bieszczadzkim, ale ukazuje też burzliwą historię tych terenów. Obowiązkowa pozycja dla każdego fana Naleśników Gigantów, smażonych rydzów na maśle, oraz najciemniejszego nieba w Polsce :)
Znaleziona przeze mnie na półce w jednym ze schronisk w Wetlinie, przeczytana praktycznie ciągiem w deszczowy dzień.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDodała ona sporo mistycyzmu samotnym wędrówkom w kolejnych dniach. Zawiera sporo wspomnień autora, dużo ciekawostek o worku bieszczadzkim, ale ukazuje też burzliwą historię tych terenów. Obowiązkowa pozycja dla każdego fana Naleśników Gigantów, smażonych...
Kolejna książka Stanisława Krycińskiego o Bieszczadach. ,,Tam gdzie diabły, Hucuły, Ukraińce'' to opowieść autora o początkach jego fascynacji Bieszczadami. Wszystko zaczęło się od kolonii w szkole podstawowej, potem w czasach studenckich pokochał wędrówki z plecakiem po bieszczadzkich szlakach. Z czasem Kryciński zainteresował się historią tego regionu, wraz z innymi studentami zajmował się renowacją starych nagrobków i poszukiwaniem śladów po zlikwidowanych chatach i cerkwiach . Te tereny były kiedyś zamieszkałe lecz wojna i walki pomiędzy partyzantami a oddziałami UPA doprowadziły do ogromnych zniszczeń. Sotnie mordowały Polaków, paliły ich domostwa i drewniane cerkwie. W ramach akcji,, Wisła '' całe wioski zostały wyludnione, domy zrównane z ziemią. Fotografie zamieszczone przez autora pochodzą z lat 70-90 XX wieku, coraz mniej pozostało z tamtych wiosek , zdziczały sad, przydrożny krzyż czy kapliczka , ruiny cerkwi - tylko to świadczy o tym, że kiedyś tętniło tu życie.
Książki Stanisława Krycińskiego będę polecać zawsze i wszystkim.
Kolejna książka Stanisława Krycińskiego o Bieszczadach. ,,Tam gdzie diabły, Hucuły, Ukraińce'' to opowieść autora o początkach jego fascynacji Bieszczadami. Wszystko zaczęło się od kolonii w szkole podstawowej, potem w czasach studenckich pokochał wędrówki z plecakiem po bieszczadzkich szlakach. Z czasem Kryciński zainteresował się historią tego regionu, wraz z innymi...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBieszczady piękne, wymagające i opustoszałe góry. Teren graniczny przechodzący z rąk do rąk, często boleśnie doświadczany przez historię i ludzi. Autor jest wielkim znawcą i pasjonatem Bieszczad. Pasja przeradzała się często w czyny, czyli próby ratowania historycznych nagrobków na zapomnianych nekropoliach, zagubionych w leśnych ostępach kapliczek i przydrożnych krzyży. Autor organizował przez kilka lat grupy studentów, znających się na renowacji, które wykonywały prace renowacyjne pod nadzorem zawodowego konserwatora rzeźb kamiennych i za zgodą woj. konserwatora zabytków. Oprócz tego zapamiętale utrwalał na fotografiach znikające zabytkowe cerkwie, które po wojnie władza zmieniała na magazyny, szkoły, a miejscowi rozbierali, aby pozyskać drewno na budowę kościołów lub zabudowań prywatnych.
Stanisław Kryciński opisuje czasy, gdy PRL miała w Bieszczadach granicę z ZSRR. I te czasy, jako debiutująca turystka zdążyłam poczuć jeszcze w ostatniej niemal chwili. Nie wypieram się, dostałam wtedy mocno w kość, gdyż już pierwszego dnia trzeba było przejść przez góry do miejsca noclegu jakieś 20 km. Pamiętam mijane podczas wędrówki zdziczałe sady, ślady fundamentów po domach, które dawno przestały istnieć i ciężar plecaka wyładowanego prowiantem zabranym z domu: "bo tam nie będzie gdzie kupić" (i rzeczywiście nie było). Pod koniec tej trasy miałam bogatą kolekcję pęcherzy na stopach i imponujące rany na piętach, gdyż sztywne skórzane buty turystyczne zechciały właśnie w taki sposób zademonstrować swoją obecność. Ale podobnie jak autor tej książki, wracałam w Bieszczady jeszcze wiele razy.
Bieszczady to bolesne świadectwo bezlitosnej historii i ludzkich uprzedzeń. A także wstydliwe świadectwo najpierw jawnej niechęci, a następnie obojętnej arogancji władzy. Nie każdy zdaje sobie z tego sprawę, że granica naszego państwa po II wojnie światowej ukształtowała się w Bieszczadach ostatecznie dopiero w 1951 roku. Obszar pomiędzy Lutowiskami a Ustrzykami Dolnymi w latach 1945-1951 leżał w granicach Związku Sowieckiego.
Władze Polski po objęciu kontroli nad terenami leżącymi na zachodnim brzegu Sanu metodycznie niszczyły i zacierały wszelkie historyczne świadectwa po ludziach, którzy żyli tam od wieków, a później udawano, że tematu nie ma. Nikt z wierchuszki nie kwapił się, aby ratować chociażby namiastkę tego, co jeszcze się zachowało po wojnie i po krwawej walce ze zbuntowanymi oddziałami narodowców. Zresztą swój znaczący udział w likwidowaniu śladów po ludności pierwotnie zasiedlającej te tereny mieli oczywiście także sowieci i hitlerowcy.
Współcześni archeolodzy jakoś nie palą się do przyjazdu w Bieszczady, choć znajdowano tu stanowiska świadczące o dłuższej obecności Celtów, monety Cesarstwa Rzymskiego z II wieku n.e. a nawet dowody na obecność w tym rejonie ludzi już w epoce kamienia łupanego.
Bardzo interesujący jest ostatni rozdział tego wydawnictwa. Zawiera on zbiór esejów historycznych przedstawiających 1000 lat historii terenów między Cisną a Hoczwią. Myślę, że każdy czytelnik znajdzie tu coś, co go zaciekawi. Dla mnie interesujące okazały się związki rodziny Aleksandra Fredry z tym zakątkiem Karpat. Niestety zamek w Hoczwi, w którym urodził się i wychował jego ojciec Jacek Fredro, już nie istnieje (są jednak ślady pozwalające go zlokalizować). Autor "Zemsty" w pamiętniku "Trzy po trzy" opisuje swoją podróż na kucyku przez Bieszczady wraz z ojcem i bratem Sewerynem do podupadłej już wtedy siedziby rodowej i do majątku ziemskiego, w którym się znajdowała. Ojciec komediopisarza wybudował huty żelaza w Cisnej i w Rabem. Działające w nich wielkie piece napędzała siła wody z Solinki. Ta pierwsza działała 60 lat, przy niej funkcjonowały także zakłady wyrobów stalowych. Był to unikatowy zespół współpracujących ze sobą urządzeń i zakładów jakiego nie było nigdzie na terenie całych ówczesnych Karpat.
Książka ma jednak kilka wad. Szczegółowe opisy cerkiewnych ruin i starych kamieni nagrobnych mogą być dla przeciętnego czytelnika nieco nużące. Mylący jest też podtytuł książki, który sugeruje, że poznamy regionalne legendy demonologiczne i dowiemy się czegoś interesującego o unikatowej faunie regionu. Nic z tego.
Skąd więc ten zagadkowy podtytuł? Tego nie zdradzę, ale zapewniam że autor wyjaśnia od kogo zapożyczył owe "diabły, hucuły i ukraińce". Rozczarowujące jest również całkowite pominięcie tematu związanego z zamieszkiwaniem tych terenów przez Łemków i Bojków.
Książkę z całą pewnością warto przeczytać, aby poznać zupełnie inne, niż ukazywane w przewodnikach turystycznych, spojrzenie na ten piękny region i jego burzliwą historię.
Przeczytane w ramach czerwcowego wyzwania czytelniczego: książka z motywem podróży. (13)
Bieszczady piękne, wymagające i opustoszałe góry. Teren graniczny przechodzący z rąk do rąk, często boleśnie doświadczany przez historię i ludzi. Autor jest wielkim znawcą i pasjonatem Bieszczad. Pasja przeradzała się często w czyny, czyli próby ratowania historycznych nagrobków na zapomnianych nekropoliach, zagubionych w leśnych ostępach kapliczek i przydrożnych krzyży....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo części reportaż z podróży autora, z drugiej strony książka historyczno-przewodnicka. Bardzo sprawnie skonstruowana. Omawiane w niej ciekowastki bardzo ciężko znaleźć gdzie indziej lub opisane są w bardzo uproszczony sposób. Naprawdę polecam
Po części reportaż z podróży autora, z drugiej strony książka historyczno-przewodnicka. Bardzo sprawnie skonstruowana. Omawiane w niej ciekowastki bardzo ciężko znaleźć gdzie indziej lub opisane są w bardzo uproszczony sposób. Naprawdę polecam
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJeśli ktoś spodziewa się książki o współczesnych Bieszczadach, to się mocno rozczaruje. Nie znajdziecie tu też opisów gór i szczytów, bo autor skupia się raczej na tym, co działo się w dolinach.
Książka opisuje dawne Bieszczady, te sprzed wysiedleń, gdy niemal każda dolina była gęsto zaludniona. Wsie tu istniejące liczyły sobie niekiedy po 300 albo i 500 lat. Stały w nich równie stare cerkwie. Były stare domy, drogi i historyczne cmentarze. Wszystko to zniknęło.
Jest to książka historyczna. Zawiera dokładne informacje o niektórych bieszczadzkich miejscowościach jak np. Baligród, Hoczew, Cisna. Przedstawia historię walk polsko-ukraińskich na tych terenach. Opisuje wysiedlenia i stan tego, co po nich pozostało. A pozostało niewiele. Resztki spalonych domów i cerkwi, zniszczone nagrobki. Autor dużo opowiada o próbach ratowania tego, co zostało. Opisuje swoje działania, których celem jest ocalenie od zapomnienia historii tego regionu. A jest to bardzo trudne, bo nie ma tu żadnych dawnych mieszkańców, którzy mogliby opowiedzieć o tym, jak było.
Bardzo ciekawe są rozdziały, w których autor wspomina swoją wyprawę do Sianek położonych w "bieszczadzkim worku". Dziś to łatwa wycieczka (jest szlak),ale w PRL-u było to prawdziwe wyzwanie, tym bardziej że wyprawa taka była zakazana przez władze.
Książka jest ciekawa, ale zainteresuje tylko znawców tematu i tylko takim ją polecam.
Jeśli ktoś spodziewa się książki o współczesnych Bieszczadach, to się mocno rozczaruje. Nie znajdziecie tu też opisów gór i szczytów, bo autor skupia się raczej na tym, co działo się w dolinach.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka opisuje dawne Bieszczady, te sprzed wysiedleń, gdy niemal każda dolina była gęsto zaludniona. Wsie tu istniejące liczyły sobie niekiedy po 300 albo i 500 lat. Stały w nich...
A więc gdzie te diabły, gdzie te hucuły? Zostałem trochę zrobiony w konia, tytułem i baśniową okładką. W ogóle to kolejna średnia pozycja o moim ulubionym miejscu na ziemi.
A więc gdzie te diabły, gdzie te hucuły? Zostałem trochę zrobiony w konia, tytułem i baśniową okładką. W ogóle to kolejna średnia pozycja o moim ulubionym miejscu na ziemi.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWspaniała, uwielbiam Bieszczady i szukałam książki, która przybliżyłaby mi ich historię. Pan Kryciński sprawił, że od tej pory myśląc o Bieszczadach mam przed oczyma chyże chaty i cerkwie a nie górskie widoki.
Wspaniała, uwielbiam Bieszczady i szukałam książki, która przybliżyłaby mi ich historię. Pan Kryciński sprawił, że od tej pory myśląc o Bieszczadach mam przed oczyma chyże chaty i cerkwie a nie górskie widoki.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutor posiada naprawdę godną podziwu wiedzę na temat tej części kraju.
Jednak książka nie zachęca do odwiedzenia Bieszczad. Prawdopodobnie dlatego, że akurat Bieszczad w książce brakuje. Liczyłam na fascynujące przygody z wypraw po bieszczadzkich szlakach.
Książkę zakupiłam w jednej księgarni w Rzeszowie. Liczyłam na to, że przeczytam i zachęci mnie do odkrywania Bieszczad. Pomimo tego, że od lat chodzę po górach, Bieszczady nie były mi znane. Jednak nie dało się pożerać książki tak jakbym chciała. Więc najpierw pojechałam w Bieszczady a dopiero tydzień później skończyłam czytać książkę.
Zostawiam książkę w pewnej uroczej zielonej europejskiej stolicy na zamku, który wiele widział. Mam nadzieję, że polski czytelnik znajdzie i będzie bardziej zachwycony niż ja.
Autor posiada naprawdę godną podziwu wiedzę na temat tej części kraju.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJednak książka nie zachęca do odwiedzenia Bieszczad. Prawdopodobnie dlatego, że akurat Bieszczad w książce brakuje. Liczyłam na fascynujące przygody z wypraw po bieszczadzkich szlakach.
Książkę zakupiłam w jednej księgarni w Rzeszowie. Liczyłam na to, że przeczytam i zachęci mnie do odkrywania...
Dużo historii, zwłaszcza historia niektórych wiosek np. Cisna, Baligród, Dobra Szlachecka opisana dokładnie. Poza tym autor wspomina o wysiedleniach, zamachu na gen. Świerczewskiego. Książkę pokecam prawdziwym pasjonatom bieszczadzkiej historia. Zwykłych turystów może nudzić.
Dużo historii, zwłaszcza historia niektórych wiosek np. Cisna, Baligród, Dobra Szlachecka opisana dokładnie. Poza tym autor wspomina o wysiedleniach, zamachu na gen. Świerczewskiego. Książkę pokecam prawdziwym pasjonatom bieszczadzkiej historia. Zwykłych turystów może nudzić.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrudno tę książkę jednoznacznie zaklasyfikować. Z pewnością nie jest to reportaż ani opowieść podróżnicza. Elementów wspomnieniowych jest tu jak na lekarstwo (i chyba są najlepszym elementem tej książki). Najsilniejszy jest tu aspekt historyczny. Historie poszczególnych cerkwii, kościołów i miejscowości wypełniają większą jej część. Niestety podane są w sposób tak wyprany z emocji, że stają się nużące. Autor, choć jest postacią wybitną, zasłużoną dla zachowania pamięci Bieszczadów, nie podołał tu zadaniu zarażenia czytelnika swoją miłością do gór. Poruszonych zostało tu zbyt wiele wątków. Chaotyczność narracji pogłębia jeszcze przeplatanie stylów opowiadania i brak konsekwencji w chronologii. Książce nie można odmówić wartości merytorycznej. Jest cennym źródłem wiedzy. Jednak skierowana jest bardziej do badaczy historii niż osób szukających wiedzy o życiu, kulturze i mentalność mieszkańców Bieszczadów.
Trudno tę książkę jednoznacznie zaklasyfikować. Z pewnością nie jest to reportaż ani opowieść podróżnicza. Elementów wspomnieniowych jest tu jak na lekarstwo (i chyba są najlepszym elementem tej książki). Najsilniejszy jest tu aspekt historyczny. Historie poszczególnych cerkwii, kościołów i miejscowości wypełniają większą jej część. Niestety podane są w sposób tak wyprany z...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to