Bieszczady. Tam gdzie diabły, hucuły, ukraińce

Okładka książki Bieszczady. Tam gdzie diabły, hucuły, ukraińce autora Stanisław Kryciński, 9788363526481
Okładka książki Bieszczady. Tam gdzie diabły, hucuły, ukraińce
Stanisław Kryciński Wydawnictwo: Libra turystyka, mapy, atlasy
232 str. 3 godz. 52 min.
Kategoria:
turystyka, mapy, atlasy
Format:
papier
Data wydania:
2013-12-01
Data 1. wyd. pol.:
2013-12-01
Liczba stron:
232
Czas czytania
3 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
9788363526481
Średnia ocen

6,9 6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Bieszczady. Tam gdzie diabły, hucuły, ukraińce w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Bieszczady. Tam gdzie diabły, hucuły, ukraińce

Średnia ocen
6,9 / 10
99 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Bieszczady. Tam gdzie diabły, hucuły, ukraińce

avatar
85
25

Na półkach:

Znaleziona przeze mnie na półce w jednym ze schronisk w Wetlinie, przeczytana praktycznie ciągiem w deszczowy dzień.
Dodała ona sporo mistycyzmu samotnym wędrówkom w kolejnych dniach. Zawiera sporo wspomnień autora, dużo ciekawostek o worku bieszczadzkim, ale ukazuje też burzliwą historię tych terenów. Obowiązkowa pozycja dla każdego fana Naleśników Gigantów, smażonych rydzów na maśle, oraz najciemniejszego nieba w Polsce :)

Znaleziona przeze mnie na półce w jednym ze schronisk w Wetlinie, przeczytana praktycznie ciągiem w deszczowy dzień.
Dodała ona sporo mistycyzmu samotnym wędrówkom w kolejnych dniach. Zawiera sporo wspomnień autora, dużo ciekawostek o worku bieszczadzkim, ale ukazuje też burzliwą historię tych terenów. Obowiązkowa pozycja dla każdego fana Naleśników Gigantów, smażonych...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1390
1106

Na półkach: ,

Kolejna książka Stanisława Krycińskiego o Bieszczadach. ,,Tam gdzie diabły, Hucuły, Ukraińce'' to opowieść autora o początkach jego fascynacji Bieszczadami. Wszystko zaczęło się od kolonii w szkole podstawowej, potem w czasach studenckich pokochał wędrówki z plecakiem po bieszczadzkich szlakach. Z czasem Kryciński zainteresował się historią tego regionu, wraz z innymi studentami zajmował się renowacją starych nagrobków i poszukiwaniem śladów po zlikwidowanych chatach i cerkwiach . Te tereny były kiedyś zamieszkałe lecz wojna i walki pomiędzy partyzantami a oddziałami UPA doprowadziły do ogromnych zniszczeń. Sotnie mordowały Polaków, paliły ich domostwa i drewniane cerkwie. W ramach akcji,, Wisła '' całe wioski zostały wyludnione, domy zrównane z ziemią. Fotografie zamieszczone przez autora pochodzą z lat 70-90 XX wieku, coraz mniej pozostało z tamtych wiosek , zdziczały sad, przydrożny krzyż czy kapliczka , ruiny cerkwi - tylko to świadczy o tym, że kiedyś tętniło tu życie.
Książki Stanisława Krycińskiego będę polecać zawsze i wszystkim.

Kolejna książka Stanisława Krycińskiego o Bieszczadach. ,,Tam gdzie diabły, Hucuły, Ukraińce'' to opowieść autora o początkach jego fascynacji Bieszczadami. Wszystko zaczęło się od kolonii w szkole podstawowej, potem w czasach studenckich pokochał wędrówki z plecakiem po bieszczadzkich szlakach. Z czasem Kryciński zainteresował się historią tego regionu, wraz z innymi...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
623
623

Na półkach: , , , , , , , ,

Bieszczady piękne, wymagające i opustoszałe góry. Teren graniczny przechodzący z rąk do rąk, często boleśnie doświadczany przez historię i ludzi. Autor jest wielkim znawcą i pasjonatem Bieszczad. Pasja przeradzała się często w czyny, czyli próby ratowania historycznych nagrobków na zapomnianych nekropoliach, zagubionych w leśnych ostępach kapliczek i przydrożnych krzyży. Autor organizował przez kilka lat grupy studentów, znających się na renowacji, które wykonywały prace renowacyjne pod nadzorem zawodowego konserwatora rzeźb kamiennych i za zgodą woj. konserwatora zabytków. Oprócz tego zapamiętale utrwalał na fotografiach znikające zabytkowe cerkwie, które po wojnie władza zmieniała na magazyny, szkoły, a miejscowi rozbierali, aby pozyskać drewno na budowę kościołów lub zabudowań prywatnych.
Stanisław Kryciński opisuje czasy, gdy PRL miała w Bieszczadach granicę z ZSRR. I te czasy, jako debiutująca turystka zdążyłam poczuć jeszcze w ostatniej niemal chwili. Nie wypieram się, dostałam wtedy mocno w kość, gdyż już pierwszego dnia trzeba było przejść przez góry do miejsca noclegu jakieś 20 km. Pamiętam mijane podczas wędrówki zdziczałe sady, ślady fundamentów po domach, które dawno przestały istnieć i ciężar plecaka wyładowanego prowiantem zabranym z domu: "bo tam nie będzie gdzie kupić" (i rzeczywiście nie było). Pod koniec tej trasy miałam bogatą kolekcję pęcherzy na stopach i imponujące rany na piętach, gdyż sztywne skórzane buty turystyczne zechciały właśnie w taki sposób zademonstrować swoją obecność. Ale podobnie jak autor tej książki, wracałam w Bieszczady jeszcze wiele razy.

Bieszczady to bolesne świadectwo bezlitosnej historii i ludzkich uprzedzeń. A także wstydliwe świadectwo najpierw jawnej niechęci, a następnie obojętnej arogancji władzy. Nie każdy zdaje sobie z tego sprawę, że granica naszego państwa po II wojnie światowej ukształtowała się w Bieszczadach ostatecznie dopiero w 1951 roku. Obszar pomiędzy Lutowiskami a Ustrzykami Dolnymi w latach 1945-1951 leżał w granicach Związku Sowieckiego.
Władze Polski po objęciu kontroli nad terenami leżącymi na zachodnim brzegu Sanu metodycznie niszczyły i zacierały wszelkie historyczne świadectwa po ludziach, którzy żyli tam od wieków, a później udawano, że tematu nie ma. Nikt z wierchuszki nie kwapił się, aby ratować chociażby namiastkę tego, co jeszcze się zachowało po wojnie i po krwawej walce ze zbuntowanymi oddziałami narodowców. Zresztą swój znaczący udział w likwidowaniu śladów po ludności pierwotnie zasiedlającej te tereny mieli oczywiście także sowieci i hitlerowcy.

Współcześni archeolodzy jakoś nie palą się do przyjazdu w Bieszczady, choć znajdowano tu stanowiska świadczące o dłuższej obecności Celtów, monety Cesarstwa Rzymskiego z II wieku n.e. a nawet dowody na obecność w tym rejonie ludzi już w epoce kamienia łupanego.

Bardzo interesujący jest ostatni rozdział tego wydawnictwa. Zawiera on zbiór esejów historycznych przedstawiających 1000 lat historii terenów między Cisną a Hoczwią. Myślę, że każdy czytelnik znajdzie tu coś, co go zaciekawi. Dla mnie interesujące okazały się związki rodziny Aleksandra Fredry z tym zakątkiem Karpat. Niestety zamek w Hoczwi, w którym urodził się i wychował jego ojciec Jacek Fredro, już nie istnieje (są jednak ślady pozwalające go zlokalizować). Autor "Zemsty" w pamiętniku "Trzy po trzy" opisuje swoją podróż na kucyku przez Bieszczady wraz z ojcem i bratem Sewerynem do podupadłej już wtedy siedziby rodowej i do majątku ziemskiego, w którym się znajdowała. Ojciec komediopisarza wybudował huty żelaza w Cisnej i w Rabem. Działające w nich wielkie piece napędzała siła wody z Solinki. Ta pierwsza działała 60 lat, przy niej funkcjonowały także zakłady wyrobów stalowych. Był to unikatowy zespół współpracujących ze sobą urządzeń i zakładów jakiego nie było nigdzie na terenie całych ówczesnych Karpat.

Książka ma jednak kilka wad. Szczegółowe opisy cerkiewnych ruin i starych kamieni nagrobnych mogą być dla przeciętnego czytelnika nieco nużące. Mylący jest też podtytuł książki, który sugeruje, że poznamy regionalne legendy demonologiczne i dowiemy się czegoś interesującego o unikatowej faunie regionu. Nic z tego.
Skąd więc ten zagadkowy podtytuł? Tego nie zdradzę, ale zapewniam że autor wyjaśnia od kogo zapożyczył owe "diabły, hucuły i ukraińce". Rozczarowujące jest również całkowite pominięcie tematu związanego z zamieszkiwaniem tych terenów przez Łemków i Bojków.
Książkę z całą pewnością warto przeczytać, aby poznać zupełnie inne, niż ukazywane w przewodnikach turystycznych, spojrzenie na ten piękny region i jego burzliwą historię.

Przeczytane w ramach czerwcowego wyzwania czytelniczego: książka z motywem podróży. (13)

Bieszczady piękne, wymagające i opustoszałe góry. Teren graniczny przechodzący z rąk do rąk, często boleśnie doświadczany przez historię i ludzi. Autor jest wielkim znawcą i pasjonatem Bieszczad. Pasja przeradzała się często w czyny, czyli próby ratowania historycznych nagrobków na zapomnianych nekropoliach, zagubionych w leśnych ostępach kapliczek i przydrożnych krzyży....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

252 użytkowników ma tytuł Bieszczady. Tam gdzie diabły, hucuły, ukraińce na półkach głównych
  • 122
  • 118
  • 12
69 użytkowników ma tytuł Bieszczady. Tam gdzie diabły, hucuły, ukraińce na półkach dodatkowych
  • 48
  • 9
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Bieszczady. Tam gdzie diabły, hucuły, ukraińce

Inne książki autora

Stanisław Kryciński
Stanisław Kryciński
Stanisław Kryciński - inżynier chemik, z zamiłowania historyk, krajoznawca, autor popularnych przewodników turystycznych, opracowań krajoznawczych oraz licznych artykułów. Członek honorowy Studenckiego Koła Przewodników Beskidzkich w Warszawie i Towarzystwa Karpackiego W latach 1983-1999 działał w Społecznej Komisji Opieki nad Zabytkami Sztuki Cerkiewnej przy Towarzystwie Opieki nad Zabytkami. Właściciel "Wydawnictwa Stanisław Kryciński", wydającego książki z zakresu krajoznawstwa, turystyki, historii i etnografii. Działając w Społecznej Komisji Opieki nad Zabytkami Sztuki Cerkiewnej przy Towarzystwie Opieki nad Zabytkami zorganizował w latach 1987-1998 piętnaście obozów konserwatorskich, w czasie których uczestnicy odnawiali opuszczone cmentarze na terenach południowo-wschodniej Polski (w Bieszczadach i Beskidzie Niskim). W maju 1988 zorganizował obóz, którego uczestnicy dokonali renowacji cmentarza muzułmańskiego w Lebiedziewie k. Terespola.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cytaty z książki Bieszczady. Tam gdzie diabły, hucuły, ukraińce

Więcej
Stanisław Kryciński Bieszczady. Tam gdzie diabły, hucuły, ukraińce Zobacz więcej
Więcej