Głupie pytania. Krótki kurs filozofii

Okładka książki Głupie pytania. Krótki kurs filozofii autora Jan Hartman, 9788326812606
Okładka książki Głupie pytania. Krótki kurs filozofii
Jan Hartman Wydawnictwo: Agora Seria: Biblioteka Gazety Wyborczej filozofia, etyka
240 str. 4 godz. 0 min.
Kategoria:
filozofia, etyka
Format:
papier
Seria:
Biblioteka Gazety Wyborczej
Data wydania:
2013-09-01
Data 1. wyd. pol.:
2013-09-01
Liczba stron:
240
Czas czytania
4 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788326812606
Średnia ocen

6,9 6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Głupie pytania. Krótki kurs filozofii w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Głupie pytania. Krótki kurs filozofii

Średnia ocen
6,9 / 10
111 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Głupie pytania. Krótki kurs filozofii

avatar
1
1

Na półkach:

Najdłuższe rozwinięcie "nie wiem" jakie czytałam w życiu.

Najdłuższe rozwinięcie "nie wiem" jakie czytałam w życiu.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1924
1923

Na półkach:

Dla mnie, która niestrudzenie „drąży” istotę świata, a nawet daleko poza nim, zadając mnóstwo pytań, ten tytuł podziałał na mnie, jak płachta na byka. Miałam ogromną ochotę zripostować go złośliwie – nie ma głupich pytań, są tylko głupie odpowiedzi. I pierwsze, co zrobiłam, to szybciutko zajrzałam do wstępu, mając nadzieję, że autor i filozof, a więc człowiek myślący, wytłumaczy się z tego prowokującego, jak dla mnie, tytułu.
I co się okazało?
Dokładnie dlatego taki tytuł, ponieważ jest filozofem, który ma cudowny dar mnożenia, dzieląc. Podobnie było z „głupimi pytaniami”, jak asekuracyjnie ujął je w cudzysłowie, będące takimi dla tych, którzy je już przeanalizowali i znaleźli odpowiedzi, stając się fundamentem wiedzy podstawowej do rozmyślań i poszukiwań na wyższym poziomie. Już profesjonalnym. Jednak są i tacy, dla których one nie są głupie. Są ważne i istotne, bo jeszcze pozostające bez odpowiedzi. Autor należący do tych pierwszych zechciał podzielić się swoją wiedzą z tymi drugimi. A dokładniej napisał tak – „Głupie pytania” raczej nie padają już w filozofii, bo od dawna wiemy dokładnie, na jakie odpowiedzi one pozwalają i jak je przekształcić w pytania bardziej trafne (acz mało efektowne). Nie znaczy to jednak, że nie warto do „głupich pytań” powracać. Przecież wciąż wielu ludzi stawia je sobie tak, jak w dawnych wiekach. A w kolejnym rozdziale dodaje – Pytanie, jak papier, wszystko zniesie. Można bezkarnie pytać o wszystko, byle jeszcze w pytaniu utrzymała się jakaś resztka sensu. Tyle że współczesny człowiek ma mniej czasu na stawianie ich sobie, a tym bardziej na samodzielne, często żmudne, poszukiwanie rozwiązań. Dla niego jest właśnie ta książka.
Dopiero po tak uspakajającym mnie wstępie, określającym jej charakter, jako powrót do „przedprofesjonalnych” korzeni filozofii, zajrzałam z ogromną ciekawością do spisu treści, zastanawiając się nad „kanonem głupich pytań Hartmana” (a może i reszty filozofów?) oraz ludzi poszukujących na nie odpowiedzi. Było ich osiem. Każde poprzedzone fotografią obrazu nawiązującego tematycznie do zagadnienia. Na pierwszym miejscu „pytanie pytań”, które mnie nie zaskoczyło, bo odpowiedź na nie determinowała wybór akceptowanej odpowiedzi budującej bazę określonego światopoglądu i mającej wpływ na powstawanie kolejnych zapytań. I tutaj autor podzielił czytelników na trzy grupy – Kto po prostu wierzy głęboko, ten o istnienie Boga nie pyta. Kto wierzy, lecz chce swą wiarę oświecić wiedzą, ten tak naprawdę nie o istnienie Boga zapytuje (bo tego jest pewien),lecz jedynie o to, czy rozum zdolny jest istnienie Boga udowodnić. Kto zaś nie dowierza, tego żaden dowód intelektualny nie uspokoi. Należąc do grupy drugiej, byłam w komfortowej sytuacji, bo posiadając określony światopogląd, a więc i odpowiedzi na wiele pytań, w tym na prezentowany „kanon”, mogłam już nie szukać, nie pracować mozolnie nad tworzeniem podstaw lub ich uzupełnianiem czy modelowaniem od nowa, czując się, jak aktywny uczestnik trudnych warsztatów, ale przyglądać się jak obserwator, ogółowi wiedzy filozoficznej na zadane pytania. A tę autor przytaczał obficie, szczodrze dzieląc się nią, powołując się na najważniejsze nurty filozoficzne i ich przedstawicieli, szkoły i ich twórców oraz spadkobierców na przestrzeni wieków. Od starożytności po wiek obecny. Nie pozostawiając jej jednak bez własnego komentarza i przemyconego, osobistego oglądu zagadnienia, bo jak sam przyznał w Zakończeniu – W końcu przedstawiłem w niej nie tylko rozmaite istotne zagadnienia filozoficzne, tak jak się one z grubsza prezentują na tle tego wszystkiego, co się udało myślącej ludzkości wymyślić (a cudów tu nie ma i być nie może, bo jesteśmy tylko ludźmi),lecz również pewne filozoficzne stanowisko – własne stanowisko. Kolejność stawianych pytań nie była przypadkowa. Ich porządek narzuciła logika ich wynikania. Fundamentalne pytanie o Boga determinowało zapytania o wartości w życiu – miłość, dobro, prawdę, wolność oraz o narzędzia etyczne do ich przejawiania lub nie, które ja nazywam wolną wolą i sumieniem. Dopiero z tak uświadomionej wiedzy albo wspólnie ustalonej prawdy, można było przejść do dwóch ostatnich pytań, z których jedno stało się bardzo znane z zadania go premierowi Donaldowi Tuskowi – jak żyć?
Abstrahując od tematu – proponuję Premierowi zaopatrzyć się w ten tytuł i rozdawać go każdemu o to go pytającemu. W końcu jest premierem, a nie filozofem. Nie wiem, co na to autor, który przecież w opozycji do PO stoi, angażując się w Twój Ruch Janusza Palikota. Wygląda na to, że niechcący napisał poradnik wspierający konkurencję polityczną.
A wracając do tematu – dwoma ostatnimi rozdziałami autor mnie zaskoczył!
Byłam przygotowana na pozostawienie mnie w zawieszeniu, na dokonanie własnego wyboru na podstawie osobistych poglądów. Nic z tego! Te dwa ostatnie rozdziały były najsilniej przeniknięte poglądami autora, bo o ile we wcześniejszych budował wszechstronny obraz stanu wiedzy filozoficznej, z którego mogłam przebierać, wybierać, uznawać, odrzucać czy nie akceptować, o tyle tutaj delikatnie narzucał pogląd, jak człowiek powinien żyć i urządzać świat wokół siebie. I to jest zabieg świadomy, a nawet umyślny, bo jak napisał – Chociaż więc książkę tę napisałem jako zawodowy filozof, mający w pracy inne zmartwienia niż „nieśmiertelność duszy”, napisałem ją nie tylko dla myślącej publiczności, lecz również dla samego siebie.
I w tym zacytowanym zdaniu kryją się dwa kruczki, ostatecznie określające typ odbiorcy publikacji.
Pierwszym jest „zawodowy filozof”. To, co dla zawodowego filozofa może być przystępnie i przyjemne podane, dla przeciętnego człowieka już nie. Z jednej strony starał się, by była ona możliwie łatwa w odbiorze, ograniczając erudycję i język naukowy do minimum. A i to minimum, czyli pojęcia niepowszechne lub w ogóle niewystępujące w mowie potocznej, objaśniał chętnie i za każdym razem (nie trzeba było sięgać po słownik),by tekst był jak najbardziej przejrzysty, chcąc spełnić deklarację złożoną we wstępie – …obiecuję, że ta książka będzie nadawała się do czytania. A z drugiej strony machał do mnie drugi z kolei kruczek ukryty w cytowanym wcześniej zdaniu pod wyrażeniem – „dla ludzi myślących”. A precyzując – dla średniozaawansowanych . Te dwa ostatnie wyrazy dodałabym obowiązkowo do podtytułu widniejącego na okładce, czyli dla tych, którzy oprócz tego, że myślą, przeczytali w swoim życiu jeden podręcznik z historii filozofii, poznając jej podstawowe pojęcia jak byt, atrybut czy absolut i przynajmniej otarli się o „rozbieranie” zdań zgodnie z zasadami, jakimi rządzi się nauka logiki, by podołać takim, jak te w książce – Głuchy „niepomny” byt, irrealnie bytujący bez świadectwa żywego przedstawienia w subiektywnym horyzoncie doświadczenia pojedynczego ja, stanowi, mówiąc po heglowsku, „określona nieokreśloność”, czyli niewyczerpane źródło nawarstwiających się i różnicujących treści myślenia. Jednak autor nie zostawiał czytelnika samego z takimi zdaniami. Chętnie podpowiadał, upraszczając – Inaczej mówiąc, skończone już życie wciąż przejawia się we wspólnym Świecie, za pośrednictwem niekończących się interpretacji jego śladów. Czyli w ostatecznej interpretacji mojej, przekładając to na język powszechnie zrozumiały, myśl zawarta w pierwszym, enigmatycznym zdaniu brzmi – żyjemy tak długo, jak długo żyje pamięć o nas.
Poprzeczka postawiona wysoko, ale dla tych średniozaawansowanych, do pokonania, a satysfakcja intelektualna bezcenna i gwarantowana.
I w tym sensie autor obietnicy dotrzymał z naddatkiem!
To dlatego każdy rozdział czytałam z przerwą, dozując je sobie według klucza – jeden na jeden dzień. I nie wieczorem. Wybierałam specjalny czas po południu na specjalne rozważania. Traktowałam tę czynność jak gimnastykę umysłu albo jak „przerwę w życiu”, bo według autora życie przecież nie jest myśleniem. Myślenie jest raczej przerwą w życiu niż jego integralną częścią.
Nie było łatwo!
Niektóre zdania lub fragmenty tekstu czytałam wielokrotnie, wiedząc, że muszę je zrozumieć, by pójść dalej. Poznawałam stan wiedzy w pigułce, doszukując się lub rozpoznając w nim kręgosłup mojego światopoglądu i jego miejsce w całości filozofii.
Było fascynująco intelektualnie!
To nie romanse czy powieści erotyczne topią mój mózg w endorfinach, ale właśnie takie książki. Dla mnie najlepsze afrodyzjaki dla umysłu!
naostrzuksiazki.pl

Dla mnie, która niestrudzenie „drąży” istotę świata, a nawet daleko poza nim, zadając mnóstwo pytań, ten tytuł podziałał na mnie, jak płachta na byka. Miałam ogromną ochotę zripostować go złośliwie – nie ma głupich pytań, są tylko głupie odpowiedzi. I pierwsze, co zrobiłam, to szybciutko zajrzałam do wstępu, mając nadzieję, że autor i filozof, a więc człowiek myślący,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
163
59

Na półkach:

Książka była dla mnie przyjemną podróżą filozoficzną po najbardziej podstawowych i ważnych pytaniach dotyczących świata i natury ludzkiej. Nie była to prosta lektura, ale zabierałam się za nią z przyjemnością.

Książka była dla mnie przyjemną podróżą filozoficzną po najbardziej podstawowych i ważnych pytaniach dotyczących świata i natury ludzkiej. Nie była to prosta lektura, ale zabierałam się za nią z przyjemnością.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

394 użytkowników ma tytuł Głupie pytania. Krótki kurs filozofii na półkach głównych
  • 241
  • 146
  • 7
58 użytkowników ma tytuł Głupie pytania. Krótki kurs filozofii na półkach dodatkowych
  • 38
  • 8
  • 4
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1

Tagi i tematy do książki Głupie pytania. Krótki kurs filozofii

Inne książki autora

Okładka książki Wielogłos o Zagładzie Omer Bartov, Anna Bikont, Agnieszka Dauksza, Piotr Filipkowski, Dorota Głowacka, Włodek Goldkorn, Irena Grudzińska-Gross, Hanka Grupińska, Jan Hartman, Jurgen Kaumkotter, Agnieszka Kłos, Maria Kobielska, Tomasz Kozak, Bartłomiej Krupa, Bartosz Kwieciński, Berel Lang, Andrzej Leder, Jacek Leociak, Tadeusz Lubelski, Piotr Macierzyński, Tadeusz Miczka, Jakub Muchowski, Jean-Luc Nancy, Jakub Nowakowski, Tadeusz Nyczek, Stanisław Obirek, Andrzej Paczkowski, Maria Anna Potocka, Anda Rottenberg, Zyta Rudzka, Stanisław Ruksza, Magdalena Saryusz-Wolska, Jadwiga Sawicka, Roma Sendyka, Ann Snitow, Olga Stanisławska, Krzysztof Szwajca, Halina Taborska, Olga Tokarczuk, Andrzej Turowski, Marian Turski, Zbigniew Warpechowski, Wojciech Wilczyk, Marcin Wilkowski, Krzysztof Wodiczko, Cezary Wodziński, Wojciech Załuski, praca zbiorowa
Ocena 5,4
Wielogłos o Zagładzie Omer Bartov, Anna Bikont, Agnieszka Dauksza, Piotr Filipkowski, Dorota Głowacka, Włodek Goldkorn, Irena Grudzińska-Gross, Hanka Grupińska, Jan Hartman, Jurgen Kaumkotter, Agnieszka Kłos, Maria Kobielska, Tomasz Kozak, Bartłomiej Krupa, Bartosz Kwieciński, Berel Lang, Andrzej Leder, Jacek Leociak, Tadeusz Lubelski, Piotr Macierzyński, Tadeusz Miczka, Jakub Muchowski, Jean-Luc Nancy, Jakub Nowakowski, Tadeusz Nyczek, Stanisław Obirek, Andrzej Paczkowski, Maria Anna Potocka, Anda Rottenberg, Zyta Rudzka, Stanisław Ruksza, Magdalena Saryusz-Wolska, Jadwiga Sawicka, Roma Sendyka, Ann Snitow, Olga Stanisławska, Krzysztof Szwajca, Halina Taborska, Olga Tokarczuk, Andrzej Turowski, Marian Turski, Zbigniew Warpechowski, Wojciech Wilczyk, Marcin Wilkowski, Krzysztof Wodiczko, Cezary Wodziński, Wojciech Załuski, praca zbiorowa
Jan Hartman
Jan Hartman
filozof
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Czas Piotr Ibrahim Kalwas
Czas
Piotr Ibrahim Kalwas
Mocna krytyka Kościoła katolickiego. Apologia islamu, ale tego, który nie ma nic wspólnego z fanatycznym fundamentalizmem. A jest taki? - ktoś zapyta. Odpowiem: - A jak wyglądałaby historia katolicyzmu opisująca wyłącznie: krucjaty, nienawiść do innowierców i „braci odłączonych” antysemityzm, sojusz z każdą władzą, także zaborczą, służący analfabetyzmowi zakaz samodzielnego czytania Biblii, sprzeciw wobec przeszczepów, nakaz „przyjmowania bólu dla Jezusa” narzucony przez zaburzoną świętą, sprzęgniecie religii z nacjonalizmem, obsesję na tle seksualności, księży-donosicieli UB i księży pedofilów, pazerność na mamonę towarzyszącą ostentacyjnej wystawności, nienawiść do osób kochających inaczej oraz do UE, wspólne ideały z czarcim patriarchą Cyrylem, całkowity zakaz aborcji, a to wszystko pod znakiem wrogości do tego „co nie nasze”, podlane sosem z Torunia rodem… Warto zatem choćby od Kalwasa dowiedzieć się o złotym wieku islamu w czasach al-Andaluz, gdy najwięksi mędrcy chrześcijaństwa jeździli po nauki do arabskich akademii w dzisiejszej Hiszpanii; ze normalny islam zawsze szanował „wyznawców Księgi”- czyli żydów i chrześcijan, bynajmniej ich nie prześladując, tak jak niedouczki uważają; że nasza cywilizacja ma źródła także na ternach dzisiejszej Etiopii, gdzie powstało państwo chrześcijańskie, a gdzie dziś wspaniałe klasztory sprzed setek lat, które Autor odwiedza… I tak można by długo. Pytanie tylko po co, skoro nikt jeszcze nie przekonał (i nie przekona) do czegokolwiek kogokolwiek nieprzekonanego. Ale i przeciwnie: nie zraził do czegoś zawołanego tego czegoś stronnika. I tak samo Kalwas: nie zamierza nikogo do niczego przekonywać. Po prostu spisuje to co przeżył, co widział, czego się dowiedział..
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na64 lata temu
Pies Miha Mazzini
Pies
Miha Mazzini
„Boimy się tylko tego, co jesteśmy sobie w stanie wyobrazić, a wierzymy tylko w to, co potrafimy zrozumieć”. Kto by pomyślał, że tak głęboka myśl może zrodzić się w tak brzydkim mężczyźnie. Przecież żył w społeczeństwie, którego oczekiwania w stosunku do pojedynczych osobników sprowadzały się do jednego – „głupi mają być brzydcy mężczyźni i piękne kobiety”. Główny bohater był brzydki. Bardzo brzydki. No dobrze, nie będę delikatna – ohydny i odrażający. Jego widok zawsze przyciągał ciekawski wzrok, by po chwili zamienić się w wyraz obrzydzenia. Ewidentnie zakłócał poczucie estetyki patrzącego. Każde spojrzenie na niego „wyrażało zdziwienie, jak może istnieć coś tak potwornie szkaradnego i dlaczego t o stoi przed nim, psując mu widok”. W jego pracy brzydota była jednak atutem. Należał do świty Maestra. Miejscowego mafiosa świata przestępczego. Człowiekiem niezastąpionym w wymuszaniu długów i haraczy. Wystarczyło, że stanął pod drzwiami lokalu dłużnika i chwilę popatrzył, by natychmiast otrzymać żądaną kwotę. To pozwalało mu na prowadzenie niezależnego, ustabilizowanego życia z dala od ludzi, w którym rutyna była tym, co cenił sobie najbardziej. Aż do nietypowego zlecenia. Maestro powierzył jego pieczy młodą kobietę Hanę. Bardzo ważnego świadka będącego alibi dla szefa. Miał opiekować się nią i pilnować do rozprawy sądowej. Tylko tydzień i aż tydzień! Relacjonowany przez głównego bohatera, dzień po dniu i godzina po godzinie, przypominający formą narracji dziennik, stał się historią przemiany bezwzględnego, brutalnego, cynicznego, pełnego nienawiści do ludzi autsajdera w człowieka, który odkrył w sobie pozytywne uczucia. Wśród nich największe – miłość do swojego pracodawcy. Kochał go tak, jak pies swojego właściciela. Tej dramatycznej, a momentami komicznej, przemianie towarzyszył koktajl emocji przeżywanych i opisywanych przez głównego bohatera, który bardzo mało mówił i tylko, kiedy musiał, ale za to bardzo dużo myślał. Jego wewnętrzne monologi, komentarze, wnioski, wspomnienia z przeszłości stanowiły swoistą mieszankę filozofii, sarkazmu, ironii, moralizatorstwa i czarnego humoru przez łzy, by ostatecznie pozostawić mnie z myślami pełnymi goryczy. Dotyczącymi współczesnego społeczeństwa. Tak naprawdę ta opowieść o losach jednego człowieka wyrzuconego przez ostracyzm na margines społeczny była pretekstem do zawarcia w niej krytyki ludzkiego systemu wartości hołdującemu urodzie, konsumpcjonizmowi, globalizacji i wychowującemu jeden pożądany model obywatela – niezauważalnego. „Człowieka, który nie będzie się głośno śmiał, płakał, skakał, nie będzie hiperaktywny, tylko będzie siedział na jednym, odgórnie przydzielonym miejscu i robił swoje. Niewzruszony lub – jak zwykło się to określać – kulturalny i dobrze ułożony. Niczym nie wolno mu się wyróżniać”, za to żyć długo i płytko. Miał być wierny jak pies. Tylko takim przeciętniakom, miernym, biernym, ale wiernym, społeczeństwo daje szansę wolności wyboru. Problem w tym, że tacy ludzie nie potrafią z niej korzystać, bo gdyby potrafili, nie byliby przeciętni. Wielu tkwi w tej społecznej pułapce tak, jak tytułowy pies i jak pies traktowanych. Cokolwiek by nie zrobili dla swojego pana. naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na76 lat temu
Alan Turing. Enigma Andrew Hodges
Alan Turing. Enigma
Andrew Hodges
Książkę polecam czytelnikom zainteresowanym życiem Alana oraz faktami dotyczącymi II wojny światowej i rozpracowaniem maszyny Enigma. Tym zainteresowanym głównie biografią mówię, jak poprzednicy, że przeczytanie bardzo grubej książki, wydanej drobną czcionką z wieloma przypisami, pełnej fachowych terminów może być trudne. Historia zaczyna się krótkim rozdziałem na temat rodziców Alana Turinga, wyborów szkoły z internatem. Z okresu wczesnych lat szkolnych możemy dowiedzieć się dużo na temat prac szkolnych, które sprawiały Alanowi trudności. Już na tym etapie jego nauczyciel matematyki zauważył, że ma w klasie geniusza matematycznego. Wszystko jest wzbogacone autentycznymi notatkami nauczycieli i wychowawców w internacie. Dowiadujemy się z nich, że obawy wzbudzały antyspołeczne nastawienie Alana do rówieśników i sztuki życia. Czytelnicy, którzy obejrzeli ekranizację książki, odnajdą tutaj opis przyjaźni i fragmenty listów Alana i jego najlepszego przyjaciela Chrisa. Rozdział kończy się wyjaśnieniem jego śmierci , którego Alan do końca swojego życia będzie wspominał. Stracił swojego przyjaciela, ale zyskał serdeczną przyjaciółkę w osobie matki Chrisa. Lata studiów to nowy pokój w akademiku, nowi znajomi i nowa miłość. Osoby, które widziały film, poznają kilka ciekawostek o jego dalszym prywatnym życiu. Alan będąc młodym studentem czyta książki matematyków i poprawia swoją kondycję biegając i ćwicząc wioślarstwo. Wraz z osiągnięciem pełnoletności staje się bardziej samodzielny i niezależny. Szuka autorytetów, swojej grupy, podobnych ludzi, ale dla niektórych on sam jest zbyt zwyczajny. Poszerza swoje zainteresowania naukowe o fizykę. W nauce szuka głoszenia prawdy i samodzielnego myślenia. W kolejnych miesiącach jesteśmy świadkami pierwszych sukcesów bohatera na temat teorii prawdopodobieństwa i statystyki. Alan staje się bardziej dowcipny, pogodny i towarzyski. W jego pokoju, obok zdjęcia Christophera znajdują się czasopisma eksponujące męską urodę. Temat jego orientacji seksualnej, ostrożne próby zainicjowania kontaktów z mężczyznami zajmuje w książce dużo miejsca. Wkrótce Alan wraca do Europy i tworzy maszynę do mnożenia. Niebezpieczeństwo wybuchu wojny jest już pewne. Alan zostaje zatrudniony jako jeden z krypto analityków.
Krystian - awatar Krystian
ocenił na710 miesięcy temu
Człowiek Tomasz Rożek
Człowiek
Tomasz Rożek
„Człowiek” Tomasza Rożka okazał się fascynującą podróżą przez złożony świat człowieka. Ta książka mnie o tyle zaskoczyła, że byłam przekonana, że będzie ona dotyczyła raczej tego jak funkcjonuje organizm człowieka, tymczasem pomysł Autora na nią był zupełnie inny. kontynuuje swoją fascynującą podróż po wszechświecie w drugim tomie swojej serii, zatytułowanej Autor postawił sobie za cel wyjaśnić czytelnikowi wszelkie aspekty złożonej człowieczej egzystencji, zatem choć odwołuje się do aspektów anatomicznych, to nie brak tu również wiedzy historycznej, dlatego że Autor dąży do poszukiwania odpowiedzi na pytania związane z analizą naszego pochodzenia, naszej tożsamości, czy to głębokie zagłębienie się w pytania dotyczące naszego pochodzenia, czy naszej tożsamości. A że tematy jakie Tomasz Rożek będzie poruszał wymagają rozległej wiedzy specjalistycznej to w książce nie brak licznych zaproszonych gości, którzy wypowiadać się będą z pozycji ekspertów. To właśnie te wywiady przeprowadzone przez autora będą rzucały światło na różnorodne aspekty ludzkiego istnienia. W powiązaniu zatem z zaproszonymi interlokutorami Rożek badał będzie losy ewolucji człowieka, będzie analizował zarówno nasze fizyczne cechy, jak i naszą zdolność do myślenia, wreszcie sprawdzał będzie wytworzą przez człowieka umiejętności do kreowania wydarzeń społecznych i kulturalnych. Poprzez te wywiady czytelnik odkrywał zatem będzie nie tylko to, kim jesteśmy teraz, ale także jak dalece odeszliśmy od naszych prymitywnych korzeni. Książka jest bogato ilustrowana, co sprawia, że nawet najbardziej skomplikowane zagadnienia stają się tutaj zrozumiałe. Infografiki pomagają czytelnikowi zrozumieć trudne koncepcje, a przykłady, analogie i ciekawostki nadają tekstowi lekkości i dostępności. Rożek doskonale balansuje między nauką a zabawą, co sprawia, że lektura jest nie tylko pouczającą lekcją, ale także dobrą rozrywką. To co mnie jednak najbardziej zainteresowało w tej książce to kwestie związane z biocybernetyką. I w tym zakresie Autor snuje wszelkie możliwe scenariusze rozwoju ludzkości, wywołując pytania o naszą przyszłość jako gatunku. Czy złączymy się z maszynami? Jakie będą konsekwencje takiej ewolucji? Jeśli zatem lubicie niebanalne książki, niosące w sobie ciekawe treści polecam Wam serdecznie lekturę "Człowieka" Tomasza Rożka. A jeśli ta Wam się spodoba, to może sięgnięcie również po „Kosmos”, czyli pierwszą część cyklu. Polecam obie.
Pink Mag - awatar Pink Mag
ocenił na72 lata temu
Zakaz Anna Niedbał
Zakaz
Anna Niedbał
„Zakaz” Anny Niedbał to książka, która od pierwszych stron stawia na tempo, ale niestety kosztem budowania głębi świata, w którym toczy się akcja. Brak wprowadzenia do uniwersum sprawia, że czytelnik zostaje wrzucony w sam środek wydarzeń, co może budzić pewne zagubienie. Bohaterka, Angelika, natrafia na zjawiska nadprzyrodzone – multiwersa, teleportacje, morderstwa – z taką łatwością, jakby były one codziennością. Choć mogłoby to wprowadzać ciekawy kontrast, w tym przypadku staje się to jednym z głównych minusów powieści. Reakcje bohaterki na tak poważne wydarzenia są zdumiewająco łagodne, a jej postać wydaje się przez to nieco naiwna i pozbawiona głębi. Brak wprowadzenia do świata sprawia również, że trudno się z Angeliką utożsamić. Zamiast budować więź z bohaterką, czytelnik czuje się bardziej obserwatorem jej życia, niż jego uczestnikiem. Nie ma tu miejsca na refleksje czy chwilę wytchnienia, by lepiej poznać motywacje Angeliki czy jej sposób postrzegania świata. Wszystko dzieje się zbyt szybko i bez wyjaśnień, co utrudnia emocjonalne zaangażowanie w jej losy. Relacje między Angeliką a Oscarem są dość dziwne i chaotyczne. Z jednej strony bohaterka wydaje się mieć uczucia do Oscara, niemal podkochuje się w nim, z drugiej – nie może go znieść. Ich interakcje przepełnione są napięciem – raz irytuje ją jego chłodny i zdystansowany sposób bycia, innym razem odczuwa zazdrość, gdy widzi go w towarzystwie innych osób. Tego rodzaju sprzeczne emocje mogą z jednej strony dodać postaciom realizmu, pokazując ich wewnętrzne konflikty, ale z drugiej strony sprawiają, że relacja staje się niejednoznaczna i trudna do zaakceptowania dla czytelnika. Ciągłe zmiany nastrojów bohaterki sprawiają, że trudno jednoznacznie zrozumieć, co naprawdę łączy tych dwoje, co może wpływać na odbiór całej historii. Mimo tych niedociągnięć, książka ma potencjał. Początek zapowiadał się naprawdę dobrze – historia wkracza w mroczny klimat, który mógłby wciągnąć. Niestety, fabuła zbacza w stronę zbyt wielu niezrozumiałych wydarzeń i braku konsekwencji w budowaniu napięcia. Mimo że książka nie rozwija wszystkich obiecanych wątków w sposób satysfakcjonujący, to jednak przyciąga i wciąga na tyle, by chciało się poznać, co wydarzy się dalej. Motyw wampirów, wilkołaków i innych nadprzyrodzonych istot jest w książce traktowany jak coś, co jest po prostu częścią życia, co – choć ciekawie wpleciono w fabułę – nie do końca pozwala się w tym świecie zatracić. Zabrakło nieco większego zrozumienia dla rządzących nim zasad, przez co trudno w pełni poczuć się częścią tej historii. „Zakaz” to powieść, która pozostawia niedosyt, ale także daje nadzieję, że w kolejnych tomach autorka rozwinie swój pomysł na fabułę i głębiej zbuduje zarówno postacie, jak i świat, w którym się poruszają. Pomimo pewnych niedociągnięć, książka potrafi przyciągnąć uwagę, a dla fanów mrocznych historii z elementami nadprzyrodzonymi może okazać się wciągającą lekturą.
Cezar Kolcz - awatar Cezar Kolcz
ocenił na61 rok temu
Wyjście Tadeusz Różewicz
Wyjście
Tadeusz Różewicz
"Bajka ścierpły mi nogi obudziłem się z długiego niewygodnego snu w świecie czystym świetle nowo narodzonym w Betlejem a może w innym" podłym" mieście gdzie nikt nie mordował dzieci ani kotów ani żydów ani palestyńczyków ani wody ani drzew ani powietrza nie było przeszłości ani przyszłości trzymałem za ręce tatę i mamę czyli Pana Boga I było mi tak dobrze jakby mnie nie było" * Tadeusz Różewicz w tomiku „Wyjście" nie woła, nie zaprasza — uchyla nam drzwi. Wchodzisz cicho i nagle jesteś w środku czegoś bardzo kruchego, niemal przezroczystego... Cudowny tomik! Różewicz pisze tak, jakby już nic nie musiał udowadniać — zostawia słowa tam, gdzie naprawdę są potrzebne. Reszta to pauzy... niedopowiedzenia... zawieszenia oddechu. Ta poezja nie chce olśniewać, tylko być blisko. Jest rodzajem szeptu przy uchu czy ciepłem dłoni na zimnym czole. Czyta się ją wolno, bo wszystko, co ważne, dzieje się między wersami. Czasem boli, czasem koi — ale nigdy nie jest obojętna. To nie książka do przeczytania. To książka do bycia z nią. Różewicz w „Wyjściu” nie prowadzi za rękę — raczej pozwala iść obok. I to jest w tym tomie najpiękniejsze: poeta niczego nie narzuca;pisze oszczędnie, ale gęsto od znaczeń; zapełnia strony ciszą, w której coś pulsuje. Intymna, codzienna, czasem niemal niezauważalna — jak drobne drgnienia, które nagle nabierają potężnego znaczenia. Tomik do powracania, do słuchania sercem, do smakowania w ciszy... Jeśli podoba Wam się moja recenzja, to zapraszam po więcej: https://www.instagram.com/anemonenemorose/
AnemoneNemorose - awatar AnemoneNemorose
ocenił na81 rok temu

Cytaty z książki Głupie pytania. Krótki kurs filozofii

Więcej
Jan Hartman Głupie pytania. Krótki kurs filozofii Zobacz więcej
Jan Hartman Głupie pytania. Krótki kurs filozofii Zobacz więcej
Jan Hartman Głupie pytania. Krótki kurs filozofii Zobacz więcej
Więcej