rozwińzwiń

Prawo i pięść

Okładka książki Prawo i pięść Józef Hen
Okładka książki Prawo i pięść
Józef Hen Wydawnictwo: Replika powieść historyczna
196 str. 3 godz. 16 min.
Kategoria:
powieść historyczna
Wydawnictwo:
Replika
Data wydania:
2012-07-10
Data 1. wyd. pol.:
1997-01-01
Liczba stron:
196
Czas czytania
3 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-76741-90-1
Tagi:
ziemie odzyskane II wojna światowa
Średnia ocen

6,8 6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Ładowanie Szukamy ofert...

Patronaty LC

Książki autora

Mogą Cię zainteresować

Oceny

Średnia ocen
6,8 / 10
55 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
20
2

Na półkach:

Polski western

Polski western

Pokaż mimo to

avatar
775
743

Na półkach: , , , , , ,

Często, zanim przystąpimy do nowej lektury, sięgamy po opinie tych, co są już po. Zaznajamiamy się z opisem na obwolucie i z nastawieniem będącym wypadkową owych plusów i minusów i wszelkich informacji – otwieramy książkę na pierwszej stronie. Mogłabym tu zacząć filozoficzną dysputę zakochanej w książkach „molicy”, czy to dobre, czy nie i dlaczego. Kiedyś tak robiłam, lecz przestałam. Najczęściej bowiem okazywało się – podobnie jak i tu, w przypadku „Prawa i pięści / toastu” - że średnia zbudowana w sobie na recenzjach innych i opisie wydawcy (czasem wręcz niedorzecznym) mija się z prawdą.
I co wtedy?
Pozostaje rozczarowanie... Rozczarowanie tym, co napisali inni, i skąd to w ogóle zaczerpnęli. Zastanawiam się, jaką książkę mieli na myśli, skoro każde słowo będące oceną, nijak ma się do tej książki. Wobec tego, jaką to powieść czytali, skoro na pewno nie tą.
Przykładem jest ta właśnie, jak wspomniałam wcześniej. Józef Hen „Toast”. Miał być western, ba, dziki zachód i strzały w pojedynkach na śmierć i życie. A tu nie nie ma ani szeryfa, ani koni, ani szynków, w których alkohol leje się litrami. Jest tu czas powojenny i nagle wolność dostają ci, którym udało się przeżyć obozy koncentracyjne. Ci, co walczyli, mogą wyjść z ukrycia, ci co zostali ranni, wreszcie mogą podratować zdrowie. Te ludzkie wraki odnajdują się w nowej rzeczywistości, w nowych miejscach.
„Nic w przyrodzie nie ginie, giną resztki człowieczeństwa, resztki godności, ale, kto wie, co to jest godność, co jest dobro, a co zło. Bagno, w którym dobrowolnie grzęźniemy, które zaleje nam usta, oczy i uszy i nie będzie czym oddychać”.
Ludzie obóz mają w oczach, zezwierzęcenie i podłość, jakich doświadczyli, są w nich. Obóz zmienił ludzi we wraki. Niedawna przeszłość to stygmat wypalony nie tyle na skórze, ile w sercu. A przecież „nie krzywdzić bliźnich, to całe dobro”.
I nagle wyzwolenie, jak tuman kurzu wgryzającego się w usta, nos, włosy... Ale trzeba się uczyć żyć. Tu, na wolności z wolnością w sobie. W takim to celu zostaje powołana grupa operacyjna pana Mieleckiego, do której trafia Henryk. A szukał tylko dwóch par nowych gaci... Jako organizacja zostają wysłani do Graustadt, Siwowa, dawnej miejscowości uzdrowiskowej. Ludność niemiecką ewakuowano w pośpiechu przez wycofujących się hitlerowców, pozbierano niewiele dobytku i, mówiąc wprost, ludzie pouciekali. Zostało opuszczone miasto, a w nim domy, ośrodki publiczne, budynki niewiadomego przeznaczenia, które trzeba sprawdzić i zagospodarować. Rozkaz brzmi: przeszukać, zabezpieczyć i przywrócić do należnej im funkcji. Oczyścić miejscowość i lasy z nadal ukrywających się wrogów, odminować to, co zostało zaminowane! Uruchomić uzdrowisko, bo na peronie czekają ranni repatrianci na ... rekonwalescencję. I tu ponownie przypomnę – rozkaz brzmi – przeszukać, zabezpieczyć, uruchomić. Jednak, gdy grupa Mieleckiego staje w ośrodku zdrowia, czy bibliotece, gdy pakuje ostałe cenne przedmioty do pudeł, rodzi się w nich... bunt, pazerność i łakomstwo. Wewnętrzna niezgoda na rozkaz, który, który szybko zmienia się na: spakowanie pozostałości po byłych właścicielach i kradzież. Każdy zauważa okazję do wzbogacenia, a każda rzecz budzi nadzieję na własną korzyść bo, kto się dowie? Kto doniesie? Meldunek po zakończeniu akcji można ... nieco przeinaczyć.
Nie wszystkim się to jednak podoba. Henryk nie godzi się na kradzież. Wygrywa w nim uczciwość i lojalność. „Co on wart, ten ludzki rozum? Co nim ogarniesz? Lepiej słuchać prawd objawionych. Prawa zostały dane przez samego Boga, a człowiekowi nie dochodzić, co i dlaczego (...)”
Józef Hen fascynuje „Prawem i pięścią / Toastem”. Magnetyzuje wręcz i nie można się oderwać od czytania. Personalizujesz się z Henrykiem, i czy tego chcesz, czy nie, nie możesz wyskoczyć z jego butów – czy gaci, które nosi, i które wreszcie dostał. Bycie nim sprawia, że stajesz się nader wrażliwym odbiorcą książkowej scenerii. Musisz wybierać, jak on. Uczciwość wobec przełożonych sztabu, czy koleżeńskość, choć ta jest teraz, za kilka lat nikt z kompanów nie będzie pamiętał imion pozostałych. Są tu, z bagażami niedawnej przeszłości, są tu – może to szczęście, może przekleństwo, lecz w sobie, we wnętrzu nadal są tymi samymi ludźmi, którymi byli przed wojną. Dlaczego teraz tak grają? Dlaczego stają się podobnymi do faszystów, złodziejami i szabrownikami dla własnej korzyści?
Józef Hen pisze z ogromną pasją, oddaniem i szczerością. Tu nie ma „zmiękczania bólu”, unikania trudnych tematów, nie ma fałszu. Tu jest prawda, dlatego czytanie otwiera nam oczy. Uświadamia nas poniekąd, naświetla rzeczywistość, a to wszystko autor osiągnął dzięki wybitnemu pióru.
Literatura z bardzo wysokiej półki.
Niesamowita.

#agaKUSIczyta
@sztukater
@wydawnictwo_mg

Często, zanim przystąpimy do nowej lektury, sięgamy po opinie tych, co są już po. Zaznajamiamy się z opisem na obwolucie i z nastawieniem będącym wypadkową owych plusów i minusów i wszelkich informacji – otwieramy książkę na pierwszej stronie. Mogłabym tu zacząć filozoficzną dysputę zakochanej w książkach „molicy”, czy to dobre, czy nie i dlaczego. Kiedyś tak robiłam, lecz...

więcej Pokaż mimo to

avatar
432
252

Na półkach: ,

„Prawo i pięść. Toast” Józefa Hena w tym roku obchodzi okrągłą, sześćdziesiątą rocznicę jej napisania (taka data widnieje w egzemplarzu mojej książki). Jej akcja dzieje się w upalne lato 1945 roku, podczas którego wyzwoleniec Buchenwaldu trafia do poniemieckiego kurortu, teraz znajdującego się na tzw. Ziemiach Odzyskanych. Przybrany do pomocy przez urzędnika nowej władzy, wraz z kilkuosobową grupą mężczyzn pod wodzą pewnego lekarza, ma za zadanie zabezpieczyć Graustadt przed przybyciem doń rannych i potrzebujących pomocy medycznej.
Mimo, że „Prawo i pięść. Toast” to niewielka objętościowo książka, nie można zarzucić Autorowi, że stworzył płytkie postaci i skupił się wyłącznie na prowadzeniu wartkiej skądinąd i wciągającej akcji. Bohaterowie są pełnokrwiści, a ich decyzje i postawy – zrozumiałe i przekonujące Czytelnika. Pełno tu też literackich smaczków i wybornego poczucia humoru, który powieści dodaje kolorytu i charakterystycznego dla Józefa Hena sznytu.
Główny bohater, niejaki Henryk Koenig, prześladowany wspomnieniami obozowej traumy, pamięci o utraconej rodzinie i przedwojennej przeszłości, nie może znaleźć pasujących na niego spodni, których potrzebuje ponad wszystko. Spotyka na swej drodze pijanego w sztok Niemca, ubranego zresztą w smoking, byłego fryzjera z miasteczka. Z powodu chronicznego kataru żołądka mieszkaniec Graustadtu nie pomógł walczącej ojczyźnie (donosił na niego sąsiad, który twierdził, że ten przekupił lekarza, by dostać „lewe” zaświadczenie, a tak naprawdę zazdrościł fryzjerowi ładniejszego ogródka). Ów Niemiec urządzał właśnie jednoosobowe spotkanie dyplomatyczne w piwniczce opuszczonego hotelu, kiedy nastała go nowa rzeczywistość, zmuszająca do wspomożenia się winami i szampanami. Jest też tu stary Żyd – postać nie mniej tragiczna niż pozostali bohaterowie, który dowiedziawszy się, że Koenig, wbrew brzmieniu nazwiska, jest Polakiem, kwituje to słowami: „To ma pan więcej szczęścia niż ja. Ale co ja zrozumiałem tylko dlatego, że jestem Cukierman, to nikomu nie życzę” (w ogóle Józef Hen tak “poprowadził” dialogi tej postaci, że czytając fragmenty z Cukiermanem przed oczami stawał mi słynny szmonces pt. “Sęk” z nieodżałowanymi Wiesławem Michnikowskim i Edwardem Dziewońskim). Są też Polacy, w tym z poobozową przeszłością, cwani, chciwi, o podwójnej moralności, ale nie chcę przez to powiedzieć, że wątki tych postaci Józef Hen celowo uprościł.
Oczywiście dobra historia nie może być pozbawiona porządnej strzelaniny (zwłaszcza, że „Prawo i pięść” ogłoszone zostało jako pierwszy polski książkowy western, a raczej „eastern”) i wątku miłosnego. Na drodze Henryka pojawia się zatem grupa dam, chętnie przyjęta przez współpracowników Mieleckiego, szefa wyprawy, kanalii i szabrownika. Anna, ubrana w poobozowy drelich, wpada w oko Henrykowi, ale miotana sprzecznościami i obawami, nie może podjąć decyzji co do uczuć, jakie między nimi rozpalają się i gasną, niczym światła miasteczkowych żarówek, raz zasilanych prądem, a po chwili go pozbawianych.
Z pewnością Józefowi Henowi udało się stworzyć przekonującą wizję porzuconego przez Niemców miasteczka, z pozamykanymi w pośpiechu domami, porozrzucanymi pakunkami, z jednej strony gotowego do zasiedlenia, a z drugiej wyglądającego na wymarłe. Na szczęście brak tu patetycznego chwalenia nowej ludowej władzy. Autor zwraca uwagę Czytelnika na zupełnie inne kwestie („Prawo i pięść” w intencji Józefa Hena miało być przecież moralitetem): czy człowiek zniszczony przez wojnę, upokorzony i doświadczający wszechobecnej, bezsensownej śmierci i okrucieństwa, może porzucić zasady moralności? Czy ma moralne prawo „odkuć się”? Czy otrzymał odgórne przyzwolenie, by za wszelką cenę zadość sobie czynić, nawet jeśli miałoby to oznaczać złamanie zasad etyki i człowieczeństwa? Czy po upadku ludzkości nadal „warto być przyzwoitym”, a jeśli tak – to za jaką cenę? A w końcu – czy warto za tę przyzwoitość walczyć?
Mimo upływu lat okazuje się, że „Prawo i pięść. Toast” jest jak najbardziej aktualne.
Polecam!
Egzemplarz pochodzi z portalu Sztukater.pl

„Prawo i pięść. Toast” Józefa Hena w tym roku obchodzi okrągłą, sześćdziesiątą rocznicę jej napisania (taka data widnieje w egzemplarzu mojej książki). Jej akcja dzieje się w upalne lato 1945 roku, podczas którego wyzwoleniec Buchenwaldu trafia do poniemieckiego kurortu, teraz znajdującego się na tzw. Ziemiach Odzyskanych. Przybrany do pomocy przez urzędnika nowej władzy,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
180
44

Na półkach: , ,

Ta książka jest beznadziejna. Autor nie potrafi pisać, ani zaciekawić człowieka. Cała książka to bezsensowne bzdurne dialogi. Opis książki wydawał się być ciekawy, ale rzeczywistość okazała się inna. Już po pierwszym rozdziale miałam ochotę odpuścić sobie czytanie tej książki. Przeczytałam ją tylko, dlatego, że ją dostałam i miała raptem 196 kartek. Nigdy więcej bym nie sięgnęła po żadną książkę tego autora. Szkoda, że zaczął pisać po ludzku dopiero na ostatnie 2 rozdziały książki.

Ta książka jest beznadziejna. Autor nie potrafi pisać, ani zaciekawić człowieka. Cała książka to bezsensowne bzdurne dialogi. Opis książki wydawał się być ciekawy, ale rzeczywistość okazała się inna. Już po pierwszym rozdziale miałam ochotę odpuścić sobie czytanie tej książki. Przeczytałam ją tylko, dlatego, że ją dostałam i miała raptem 196 kartek. Nigdy więcej bym nie...

więcej Pokaż mimo to

avatar
648
147

Na półkach:

Nie widziałam filmu - kadr z produkcji znajdziemy na obwolucie - który uznano za polski western. Poza tym, że fabuła westernową może przypominać, jeśli chodzi o motyw jeden przeciwko wszystkim, nic więcej do tego nie pasuje. Główny bohater - Henryk - to "obozowiak", kilka innych postaci ma także trudną wojenną przeszłość. Dołóżmy do tego Ziemie Odzyskane, szabrownictwo i gdzieś tam daleko w tle repatriantów koczujących w wagonach. Całość napisana kameralnie bardzo, zdania proste, krótkie, jakby na scenie w starym teatrze słyszane. Nie ma w tym epickiego rozmachu, mimo tego, że mamy i strzelaninę i jakiś romans się zarysowuje i historia jest przecież niebanalna i nieprosta. Jest akcja, ale dla mnie scenografia jest z tektury, i w tej papierowej rzeczywistości są prawdziwi ludzie, jedni w kurtkach-pasiakach, inni w podartych portkach, jeszcze inni w smokingu. W świecie bez zasad, w którym wszystko wolno - bo tyle się bestialstwa przeżyło - jeden Henryk odkrywa w sobie pragnienie bycia "czystym", lepszym, godnym.
Polecam, bo stare kino ma swój urok ...

Nie widziałam filmu - kadr z produkcji znajdziemy na obwolucie - który uznano za polski western. Poza tym, że fabuła westernową może przypominać, jeśli chodzi o motyw jeden przeciwko wszystkim, nic więcej do tego nie pasuje. Główny bohater - Henryk - to "obozowiak", kilka innych postaci ma także trudną wojenną przeszłość. Dołóżmy do tego Ziemie Odzyskane, szabrownictwo i...

więcej Pokaż mimo to

avatar
404
282

Na półkach: , , ,

PIĘŚĆ I PRZYZWOITOŚĆ

„Za dzień, za dwa,
Za noc, za trzy,
Choć nie dziś.
Za noc, za dzień,
Doczekasz się,
Wstanie świt”.

I oto wstał świt z piosenki wykonywanej przez Edmunda Fettinga do słów Agnieszki Osieckiej. Wstał świt, ale wszystko było jeszcze spowite w powojenne ciemności. Jest rok 1945, ocalały z obozu w Buchenwaldzie nauczyciel Henryk Koenig musi zacząć życie na nowo. Wymyślił, że „jedyny sposób, żeby żyć z ludźmi, to żyć bez nich”. Początkowo chce zająć się leśnictwem, zamieszkać w lesie, którego zapachu nie pamięta. Zostaje zaangażowany do grupy mającej za zadanie zabezpieczyć Siwowo (Graustadt) – uzdrowiskowe miasteczko na Ziemiach Odzyskanych, w rzeczywistości jednak trafia do grupy bandytów, kierowanej przez doktora Mieleckiego, bardziej zainteresowaną szabrem (urządzeń sanatoryjnych, jak również ukrytych w miasteczku arcydzieł polskiego malarstwa) niż zabezpieczaniem czegokolwiek. „Już zapomnieli. Już znowu są we władzy swoich taniutkich żądz” – stwierdza Koenig i musi opowiedzieć się po jednej ze stron.

Bohaterowie to postaci naznaczone wojennymi traumami. Koenig zapomniał, jak pachnie las, wszędzie czuje zaś „słodkawy odór trupów i ostry chloru, swąd palonych ciał”. Jego towarzyszka Anna, nazywa swoje ciało kloaką i kubłem pomyj, była obozową prostytutką i „miał ją każdy za miskę zupy”. Zaś inna z kobiet, Janka, spędza intymną noc z Koenigiem, wyobrażając sobie, że to jej narzeczony, o którym słuch zaginął w roku 1939. Wobec niespodziewanego ocalenia, postaci muszą zmierzyć się z trudną „poetyką następnego dnia” – i tylko po oczach widać, że coś w nich zostało, że odbijają się w nich te wszystkie przeżycia, a także wątpliwość, czy nie lepiej jednak było zginąć. „Nie mamy nic, ale mamy wolność”. Bandyci zaś nie mają takich wątpliwości – skoro mamy wolność, to znaczy, że wszystko wolno. „(…) smród od trupów szedł na pół świata, człowiek człowiekowi bebechy wypruwał, kto miał michę makaronu, był arystokratą (…) To co wart twój człowiek? Wszystko wolno, Heniek!” – mówi Czesiek, były więzień Oświęcimia. Obrywa się również zakłamaniu i podwójnej moralności – gdy Koenig próbuje przeciągnąć na swoją stronę niejakiego Smółkę, jako ostatecznego argumentu używa stwierdzenia, że kradzież to nie tylko przestępstwo, ale również grzech: „Bóg zapamięta, kto się oparł, a kto poszedł za głosem zła. Nie pomoże żadne rozgrzeszenie”. W odpowiedzi słyszy zaś: „Zalewasz. Jak ksiądz da rozgrzeszenie, to się liczy. Szef obiecał załatwić”. Józef Hen stawia ważną tezę: fakt posiadania ciężkich doświadczeń, nawet tych najbardziej dotkliwych, traum wojennych, nie usprawiedliwia zła (odwetów, rewanżów),nie uprawnia do jego czynienia i nie może dać człowiekowi większych praw. Wręcz przeciwnie, trudne doświadczenia powinny stać się swoistym mementem dla pamięci, cezurą dla czynów, by nie przejść na drugą stronę barykady, by pięść nie była odpowiedzią na pięść.

Postaci w „Prawie i pięści” są niezwykle przejmujące i wyraziście zarysowane, wynikają, jak się zdaje, z doświadczeń autora. Istnieje na przykład sporo podobieństw łączących drugoplanową postać Izaaka Cukiermana z ojcem Józefa Hena. Prawdziwe nazwisko Hena to bowiem właśnie Cukier. Izaak Cukierman wspomina, że czeka na powrót córki z wojennej zawieruchy. Miała ona na imię Mirka, tak samo jak siostra pisarza, która zginęła w 1942 roku. Jedyna tylko różnica, ojciec Hena nie przeżył obozu w Buchenwaldzie. Najbardziej wyrafinowaną postacią w „Prawie i pięści” jest niewątpliwie główny bohater, Henryk Koenig – ucieleśnienie sprawiedliwości, jeden przeciwko wszystkim. Ciekawą formę przyjmuje narracja, za każdym razem, gdy Koenig się pojawia – do relacjonowanych przez siebie wydarzeń, ekstradiegetyczny narrator wplata tu i ówdzie (bez żadnego rozróżnienia) zapis przeżyć wewnętrznych bohatera w postaci zdań powiedzianych do siebie, wymruczanych pod nosem. Do tego stopnia, że niekiedy trudno jest stwierdzić, kto w danej chwili właśnie mówi w utworze. Józef Hen obdarzył Henryka Koeniga najbardziej rozbudowaną psychologią, a ja nie potrafię wyobrazić sobie tego bohatera inaczej, jak z twarzą Gustawa Holoubka, co zresztą sugeruje nam już okładka, na której widnieje fotos z ekranizacji powieści z 1964 roku, w reżyserii Jerzego Hoffmana i Edwarda Skórzewskiego.

Od jakiegoś czasu można zaobserwować nieobecność Józefa Hena w dyskursie o literaturze, powszechny ostracyzm wobec jego dorobku. Winny nie jest wyłącznie podeszły wiek pisarza (ur. 1923),lecz również zawłaszczanie historii przez jedną opcję polityczną, a coraz częściej pisanie historii na nowo. Wyobrażam sobie, że Hen, jako żołnierz armii Berlinga (nie został przyjęty do armii Andersa z powodów zdrowotnych) z definicji jest zaliczany w poczet artystów podlegających dekomunizacji. W serwisie Youtube w komentarzach pod ekranizacją powieści większość stanowią niewybredne inwektywy i oskarżenia, że film jest komunistyczną propagandą. Moim zdaniem to nadużycie, podobnie jak nie jest „Prawo i pięść” żadnym „polskim westernem”. To po prostu wartościowa opowieść o moralnych wyborach, jak i o tym, że warto być przyzwoitym – niezależnie od okoliczności.

PIĘŚĆ I PRZYZWOITOŚĆ

„Za dzień, za dwa,
Za noc, za trzy,
Choć nie dziś.
Za noc, za dzień,
Doczekasz się,
Wstanie świt”.

I oto wstał świt z piosenki wykonywanej przez Edmunda Fettinga do słów Agnieszki Osieckiej. Wstał świt, ale wszystko było jeszcze spowite w powojenne ciemności. Jest rok 1945, ocalały z obozu w Buchenwaldzie nauczyciel Henryk Koenig musi zacząć...

więcej Pokaż mimo to

avatar
262
72

Na półkach: , ,

Józef Hen - pisarz, publicysta, dramaturg, scenarzysta i reportażysta. Przeczytałam dotąd trzy książki jego autorstwa: „ Crimen „Nowolipie”, „ Najpiękniejsze lata”. „Prawo i pięść” jest czwarta, ale to wystarczyło by pokochać autora, za mistrzowski język, artyzm i swobodę z jaką się nim posługuje, mądrość, szczerość i dystans z jakim buduje opowieść o czasach bardzo odległych, jak i tych, których był świadkiem.
Okładka książki nawiązuje do ekranizacji powieści Józefa Hena, która pod pierwotnym tytułem „Toast”, ukazała się po raz pierwszy w 1964 roku. W filmie, okrzykniętym pierwszym polskim westernem, obok wspaniałego Gustawa Holoubka zagrała plejada ówczesnych aktorów: Ewa Wiśniewska, Zofia Mrozowska, Hanna Skarżanka, Wiesław Gołas, Zdzisław Maklakiewicz. Muzycznym motywem przewodnim filmu w reżyserii Jerzego Hofmanna i Edwarda Skórzewskiego, była znana i po dzień dzisiejszy wzruszająca piosenka w wykonaniu Edmunda Fettinga do słów Agnieszki Osieckiej i muzyki Krzysztofa Komedy.
Ale film, choćby najlepszy, zawsze spłyca książkę. A ta jest z wielu względów godna uwagi. „Prawo i pięść” opowiada o pragnieniu odbudowania swojego życia na nowo. Główny bohater Henryk Koenig, opuszcza w 1945 roku Buchenwald” Wędrując w kierunku małego miasteczka na Ziemiach Odzyskanych, z rozkoszą wciąga w płuca zapach lasu. Z bólem uświadamia sobie, że zapach trupiego odoru, chloru i palonych ciał, o którym chce zapomnieć, nigdy tak do końca nie zniknie. Teraz pragnie jedynie ciszy, lasu i pary spodni. Szuka pracy, lecz nie w zawodzie. Jest nauczycielem, lecz nie chce uczyć. „Jedyny sposób, żeby żyć z ludźmi, to żyć bez nich” – mówi.
W miasteczku spotyka innego „obozowiaka” z którym podejmuje pracę przy zabezpieczaniu poniemieckiego mienia. Wraz z grupą mężczyzn i paroma poznanymi w drodze kobietami, dociera do Graustadt ( Siwowa),gdzie rozgrywa się akcja powieści. Koszmary obozowej przeszłości nie opuszczają Henryka nawet na chwilę, dzięki nim czuje niepokój, nie umie z ufnością patrzeć w przyszłość, wszędzie czuje i widzi obrazy wojny, cierpienia i niesprawiedliwości. Ale przede wszystkim czuje… W tej książce dominuje zapach. Henryk z niedowierzaniem oddycha czystym powietrzem, które go otacza, wspomina czas sprzed wojny, zapachy dzieciństwa, ulotne, niemal zapomniane, jednak zawsze rozpoznawalne. Nie jest w tych wspomnieniach osamotniony. Poznaje jedną z kobiet – Annę, która tak jak on, nie może uwierzyć, że zło odeszło, nie umie zaufać nawet sobie. Uczucie, które się między nimi rodzi, jest skazane na porażkę. Mimo tego, że oboje pragną wyzwolić duszę i umysł z mroku obozowej przeszłości u boku drugiej osoby, chcą być jednocześnie sami, bowiem wszystko skazane jest na zagładę a rzeczywistość prędzej czy później okaże się tylko pięknym snem.
Henryk Koenig, szef Mielecki, Rudłowski, Wijas, Smółka, Czesiek, Janka, Barbara,Anna, Honorata, Niemiec Schaeffer i Żyd Cukierman ( postać ojca autora i wątek autobiograficzny),kwaterują w „Hotelu Tivoli”. Henryk dość szybko dowiaduje się, że grupa mężczyzn to szabrownicy. Ich celem jest ograbienie miasteczka. Henryk, jako jedyny nie zatracił podczas wojny poczucia uczciwości. Postanawia przerwać złodziejski proceder i przeciągnąć mężczyzn na swoją stronę. Poznajemy w ten sposób postawy moralne bohaterów, które stworzyła wojna. Jej okrucieństwo i bezwzględność zmieniły większość z nich w pozbawionych przyzwoitości, nastawionych na zysk ludzi. Uważają oni, że po tym, co przeszli, chcą tak po prostu pożyć, a ten, kto stanie im na drodze, zginie. Henryk jednak nie poddaje się. Toczy samotną, nastawioną na niepowodzenie walkę z szabrownikami. Sen zwany „nowym życiem” mija. Znowu pojawiają się trupy i w pogodny dzień, wraca śmierć.
„ Prawo i pięść” a pierwotnie „Toast”, to gorzka opowieść o tym, że po tym, co się przeżyło, nie ma szans, na normalne życie. Jest to historia dość krótka, mieści się na 195 stronach, ale niemal na każdej znajdziemy myśl, którą warto zapamiętać i przemyśleć. Przygodowa fabuła ( sam przeciw wszystkim) jest tylko inteligentnym pretekstem, by opowiedzieć o rzeczach trudnych, złożonych, odsłaniających najgłębsze zakamarki duszy.
Józef Hen to pisarz tego pokolenia, które doświadczyło osobiście wojny, a wojna pozostaje w człowieku na zawsze. Nie można jej z siebie zmyć, zdrapać, zapomnieć. Jej cień króluje w twórczości pisarza, chociaż nie zawsze mówi o tym wprost. Osobiście, za to właśnie najbardziej cenię Józefa Hena i dlatego chcę go czytać. Mądrość i dystans, trochę ironii, człowiek uwikłany we własne wybory, szorstki i do bólu prawdziwy – oto Mistrz Hen i jego twórczość.
Książka dla czytelników, którzy szukają wartościowej, mądrej lektury.

Józef Hen - pisarz, publicysta, dramaturg, scenarzysta i reportażysta. Przeczytałam dotąd trzy książki jego autorstwa: „ Crimen „Nowolipie”, „ Najpiękniejsze lata”. „Prawo i pięść” jest czwarta, ale to wystarczyło by pokochać autora, za mistrzowski język, artyzm i swobodę z jaką się nim posługuje, mądrość, szczerość i dystans z jakim buduje opowieść o czasach bardzo...

więcej Pokaż mimo to

Książka na półkach

  • Przeczytane
    70
  • Chcę przeczytać
    68
  • Posiadam
    29
  • Literatura polska
    4
  • Teraz czytam
    3
  • 1. Nie ma
    2
  • Psychologia
    1
  • Klasyka
    1
  • Zakupiono i czekajo
    1
  • 2021
    1

Cytaty

Więcej
Józef Hen Prawo i pięść Zobacz więcej
Józef Hen Prawo i pięść Zobacz więcej
Więcej

Podobne książki

Przeczytaj także