Książki i filmy o Jamesie Bondzie – poznajcie przygody agenta 007

Marcin Waincetel
29.11.2020

Nazywa się Bond. James Bond. Już od 1 grudnia na fanów kina czeka wielka niespodzianka – do multimedialnej biblioteki HBO GO dodane zostaną wszystkie filmy o kultowym agencie 007. Dzięki całej kolekcji będzie można wrócić do każdego tytułu i każdej kreacji bondowskiej. Ale kim, tak naprawdę, jest szpieg brytyjskiej Secret Intelligent Service? Odpowiedzi zapisano w niezwykłych książkach Iana Fleminga – cenionego pisarza, członka brytyjskiego wywiadu wojskowego. Być może część faktów z kartoteki Bonda sprawi, że zostaniecie wstrząśnięci. A może nawet zmieszani?

Książki i filmy o Jamesie Bondzie – poznajcie przygody agenta 007 materiały prasowe MGM
Reklama

Bohater skazany na sukces – początki legendy

Seria filmów o brytyjskim agencie jest jedną z najpopularniejszych w historii kina. Widzowie poznali Jamesa Bonda, bohatera cyklu powieści Iana Flemminga, w 1962 roku w filmie szpiegowskim „Doktor No” – agent 007 miał wówczas twarz legendarnego Seana Connery’ego. Zmarły niedawno aktor tak naprawdę zdefiniował ikonę światowej popkultury. Ale w czasie realizowania projektu przejawiały się też inne nazwiska. Grant, Niven, Mason, Burton… to właśnie na nich, między innymi, wskazywał Fleming, gdy sugerował aktorów najlepszych do roli Bonda. Ostatecznie tym pierwszym stał się jednak Connery, który w postać słynnego agenta wcielał się siedmiokrotnie.

„Każdy, kto dziś mówi, że pierwszy Bond był skazany na sukces, jest kłamcą, ponieważ nikt wtedy o tym nie wiedział” – przyznał w 2001 roku Connery, mniej więcej rok przed premierą widowiska „Śmierć nadejdzie jutro”, dwudziestego z cyklu, a czwartego z kolei filmu, w którym w postać tytułową wcielał się nie kto inny, a Pierce Brosnan. Bond jest niczym kameleon – posiada przecież różne twarze, przebiera się w coraz to nowe kostiumy, wykorzystuje pokaźny arsenał broni. Niezmienna jest jednak jego popularność i licencja na zabijanie, którą przekazał mu Ian Fleming, mistrz opowieści szpiegowskich, absolwent akademii wojskowej związany – podobnie jak jego literacki syn – z brytyjskim wywiadem.

Interesujące jest zresztą, że w 1939 roku, niemal dokładnie w przededniu II wojny światowej, Fleming został powołany na adiutanta admirała Johna Godfreya, szefa British Department of Naval Intelligence. Brytyjczyk w czasie wojskowej służby zapisał się jako pomysłodawca głównych założeń operacji Ruthless, nigdy ostatecznie nie zrealizowanej, której celem było zdobycie enigmy stosowanej przez Kriegsmarine. Swoje doświadczenie na froncie wykorzystał następnie jako materiał do serii powieści o agencie 007.

Sean Connery jako James Bond

Na imię mu Bond, James Bond… sekretna tożsamość agenta

Charyzmatyczny, szarmancki, skory do bitki, wykazujący przy tym słabość zarówno do kobiet, jak i dobrze wstrząśniętego, ale bynajmniej nie zmieszanego martini oraz szybkich, drogich samochodów. Życie Bonda jest naprawdę ekscytujące, jednak pomysł na ożywienie bohatera wydać się może nieco prozaiczny. Heros teoretycznie skazany na sukces pozostaje niestandardowy właściwie w każdym możliwym sensie. Nawet wówczas, gdy chodzi o… nazwisko.

Ptaki wschodnich Indii James BondIan Fleming stworzył postać Jamesa Bonda w lutym 1952 roku, podczas wakacji w swej jamajskiej posiadłości zwanej „Goldeneye”. Nazwisko agenta 007 zapożyczył od amerykańskiego ornitologa Jamesa Bonda, autora książki „Birds of the West Indies” („Ptaki Indii Zachodnich”). „Gdy zastanawiałem się nad imieniem, pomyślałem: „Na Boga. James Bond to najnudniejsze nazwisko, jakie słyszałem…” – czyż to nie chichot losu i paradoks, że właśnie to nudne nazwisko elektryzuje dziś miliony fanów na całym świecie? „Pan Bond napisał mi nawet list, w którym dziękował za jego wykorzystanie w fabule…” – skwitował to w jednym z wywiadów Fleming.

Casino Royale książkaMało znanym faktem jest to, że Bond – na samym początku – przedstawiał się w zupełnie inny sposób. Pochodzący z 1952 roku wczesny szkic do „Casino Royale”, zdradza, że słynny agent 007 miał początkowo, w relacjach z obcymi, przedstawiać się jako James Secretan. Nazwisko zostało zainspirowane najprawdopodobniej XIX wiecznym szwajcarskim filozofem Charlesem Secretanem. Podobno Fleming, gdy kreślił piórem postać swojego słynnego bohatera, mówił o tym, że chce, aby wyglądał jak Hoagy Carmichael, amerykański muzyk i tekściarz, tylko miał mieć przy tym mroczniejszy charakter. Konkretne odniesienia do fizjonomii rzeczonego odnajdziemy między innymi w książce „Casino Royale”, ale też „Moonrakerze” oraz historii „Diamenty są wieczne”. Cóż, tożsamość fikcyjnego agenta jest podszyta prawdziwymi tajemnicami.

„Anonimowość to podstawa w jego fachu” – książka „Żyj i pozwól umrzeć”

Sean Connery był pierwszym, ale bynajmniej nie ostatnim szpiegiem w historii. W przerwie między jego przedostatnią i ostatnią rolą Bonda zastąpił go na ekranie aktor George Lazenby, który wystąpił w osobnym sequelu „W tajnej służbie Jej Królewskiej Mości”. Okazuje się, że Lazenby był najmłodszym Bondem (miał zaledwie 30 lat, kiedy kręcono zdjęcia) i powierzono mu tę rolę tylko raz. Bond żył jednak wielokrotnie w różnych wcielaniach – filmowcy nie pozwolili mu umrzeć.

Reklama

W 1973 roku w roli słynnego agenta 007 po raz pierwszy wystąpił brytyjski aktor Roger Moore, którego zobaczyć możemy w łącznie siedmiu filmach o Bondzie („Żyj i pozwól umrzeć”, „Człowiek ze złotym pistoletem”, „Szpieg, który mnie kochał”, „Moonraker”, „Tylko dla twoich oczu”, „Ośmiorniczka” „Zabójczy widok”). Pod koniec lat 80. rolę Bonda przejął dwukrotnie Timothy Dalton w filmach „W obliczu śmierci” i „Licencja na zabijanie”. Oba te filmy pokazują bardziej wrażliwą stronę agenta 007 oraz w większym stopniu skupiają się na dynamicznych scenach akcji. Co może wydawać się intrygujące, licencję na zabijanie mógł swego czasu przejąć sam Brudny Harry, czyli Clint Eastwood. Ikona kina uznała jednak, że w Bonda nie powinien się wcielać żaden Amerykanin.

„Zmarłych nie obchodzi zemsta” – film „007 Quantum of Solace

Nieco później, bo już w 1995 roku w roli Jamesa Bonda zadebiutował Pierce Brosnan w filmie „GoldenEye”. Brosnan, który miał elegancję Connery’ego i charyzmę Moore’a, zagrał w czterech filmach z serii (poza „GoldenEye”, również „Jutro nie umiera nigdy”, „Świat to za mało” i „Śmierć nadejdzie jutro”), które były klasycznymi hollywoodzkimi hitami filmowymi z końca lat 90. Obecnie w rolę agenta 007 wciela się Daniel Craig, który po raz pierwszy pojawił się na dużym ekranie jako Bond w 2006 roku w filmie „Casino Royale”, uznawanym za najlepszy film z tej serii. Trzy kolejne filmy z cyklu z jego udziałem („007 Quantum of Solace”, „Skyfall” oraz „Spectre”) wyraźnie odróżniają się od wcześniejszych części i stylistyki, do której przyzwyczajeni byli widzowie, pokazując Boda z jego wadami, ale też ludzkim obliczem.

James Bond w komiksie

Nieśmiertelny agent 007 – kontynuatorzy dzieła Fleminga

Życie potrafi przynosić niezwykłe scenariusze. Wiadomo, że osobiste doświadczenie z pracy w wywiadzie wojskowym stało się kanwą wielu powieści szpiegowskich pisanych przez Fleminga. Brytyjczyk potrafił też w inteligentny sposób przemycać fakty, które ubarwiał w fikcyjną prozę. Uważa się na przykład, że Vesper Lynd, główna postać kobieca z „Casino Royale” była zainspirowana przez polską agentkę Krystynę Skarbek, która działała w Kierownictwie Operacji Specjalnych Secret Intelligence Service. W początkach kształtowania się legendy, również tych literackich, znaleźć można przecież ziarenka prawdy.

Cyngiel śmierciPamięć o dziełach Fleminga trwa jednak nie tylko za sprawą twórców kina, ale również mistrzów opowieści. I tak też, dla przykładu, Anthony Horowitz, angielski pisarz i scenarzysta odpowiedzialny między innymi za adaptacje powieści Agaty Christie dla telewizji, autor „Domu jedwabnego” z nowymi przygodami Sherlocka Holmesa, napisał również kolejną oficjalną kontynuację przygód Jamesa Bonda zatytułowaną jako „Cyngiel śmierci”. Co ciekawe, Horowitz bazował na dawnych notatkach Fleminga – autor opracował je w latach 50. ubiegłego wieku na potrzeby serialu telewizyjnego o agencie 007, który ostatecznie nigdy nie powstał. W tej książce James Bond wraca do Londynu po pokonaniu Aurica Goldfingera. Towarzyszy mu piękna i niebezpieczna Pussy Galore, która pomogła mu odnieść zwycięstwo. Tymczasem nasila się rywalizacja naukowo-techniczna między Związkiem Radzieckim a Zachodem. To jednak tylko jeden z wielu rozdziałów w historii agenta 007.

Ośmiorniczka Ian FlemingOstatnią oficjalnie wydaną książką podpisaną nazwiskiem Fleminga była „Ośmiorniczka”, zbiór opowiadań o prawdopodobnie najsłynniejszym szpiegu świata. Po śmierci literackiego ojca Bonda, dalsze losy bohatera opisywali między innymi Kingsley Amis, John Gardner, Raymond Benson, Sebastian Faulks, Jeffery Deaver czy William Boyd, który na kartach „Solo” ukazuje wojnę trawiącą państwo Zanzarim w zachodniej Afryce. Ofiary sięgają dziesiątek tysięcy i tylko James Bond jest w stanie powstrzymać dalszy rozlew krwi. Jego zadaniem jest dotrzeć do przywódcy rebeliantów i zakończyć wojnę... w przebraniu francuskiego korespondenta. Infiltracja, działanie z ukrycia, a kiedy trzeba – efektowne starcia, w których liczy się nie tylko honor i życie, ale również brytyjskie poczucie humoru.

Reklama

Kasowy agent – popularność liczona w milionach

Chociaż Ian Fleming napisał łącznie zaledwie 14 tomów przygód Bonda, to do dzisiaj powieści o agencie 007 rozeszły się w nakładzie przekraczającym 100 milionów egzemplarzy. Co ciekawe, Fleming na sprzedaży praw do swojego bohatera zarobił…około 1000 dolarów. Jednak taką kwotę przelano na jego konta wyłącznie za pierwszym razem, gdy realizowano transakcję związaną z ekranizacją „Casino Royale” przez CBS. Obecnie popularność agenta liczona jest w milionach sprzedanych egzemplarzy książek, jak i kinowych biletów.
Premiera najnowszego filmu o Jamesie Bondzie „Nie czas umierać„ została – kolejny już raz – przełożona: aktualna data to 2 kwietnia 2021 roku. Będzie to też ostatni występ Daniela Craiga w kultowej roli. W oczekiwaniu na seans warto przypomnieć sobie najsłynniejsze występy w pozostałych produkcjach. Craig, Brosnan, Connery, Moore… Dzięki całej kolekcji filmów, a także niezmiennie wciągających książek, fani będą mogli wrócić do każdego tytułu i każdej kreacji bondowskiej.

Reklama

komentarze [12]

Sortuj:
263
233
06.12.2020 06:39

A ja bondy kocham i koniec kropka pl. Książki odkryłam całkiem niedawno i po każdej powieści oglądam jej ekranizację, czasem mocno niewierną. Ostatnio przypomniałam sobie Craiga w Casino Royale i pomyślałam sobie, że niemożliwe jest, żeby Connery, Moore albo reszta dostała taki łomot jak Craig w tej części.
Opisana w artykule historia nazwiska dzielnego 007 została...

więcej

228
94
04.12.2020 07:17

W kolejnym filmie o Bondzie główną rolę zagra czarnoskóra kobieta (to potwierdzone). I ponoć jedno tylko pozostanie niezmienne - miłość Bonda do kobiet :-D (niepotwierdzone, ale można się tego domyślać).


1773
51
06.12.2020 17:49

"Jaki drink dla Pani , Pani Bond ? "

"Sugerujesz jakiej jestem plci !!1!" :D


228
94
07.12.2020 08:35

Dobre :-)


6530
588
29.11.2020 20:28

Filmy to jedna z największych chał kinematografii. Jedynie Daniel Craig jakoś się tam odnalazł, choć niektóre filmy z jego udziałem to rekordowa nędza, reszta aktorów jest koszmarna. Książek nawet bosakiem nie tknę.


82
29
01.12.2020 14:34

"Książek nawet bosakiem nie tknę." - To się nazywa nokautująca opinia.


748
88
29.11.2020 20:17

Mam wszystkie książki wydane po polsku, chyba 14 sztuk. Treść znacznie się różni od filmów. Od zawsze uwielbiam przygody tego agenta, choć wolę starsze filmy, robione z przymrużeniem oka.
Pisane trochę topornie, ale czego się nie robi dla 007 :)


697
638
29.11.2020 15:12

Próbowałem czytać dwie z książeczek o Bondzie. To jest kompletnie niestrawne. Jeden z niewielu przypadków, gdy film jest lepszy od książki.


706
300
29.11.2020 19:54

Powiedziałbym nieco inaczej - gdy książka jest (jeszcze) gorsza od filmu ;)


82
29
01.12.2020 14:32

A można konkrety? W sumie w ramach nauki pisania, przedstawione mi zostały fragmenty Bonda, więc daleko mi do oceniania.


4129
3889
29.11.2020 14:45

Nie znam książek


352
3
27.11.2020 12:45

Zapraszam do dyskusji.


zgłoś błąd