Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Pożeracz 
slpablos.blogspot.com, https://www.facebook.com/slpablos
33 lat, mężczyzna, Gdynia, status: Czytelnik, dodał: 1 ksiązkę, ostatnio widziany 1 dzień temu
Teraz czytam
  • Król w Żółci
    Król w Żółci
    Autor:
    Zdaniem H. P. Lovecrafta „Żółty Znak” Chambersa to jedna z najlepszych opowieści grozy wszech czasów. A zdaniem S. T. Joshiego cały cykl czterech opowieści „Król w Żółci” to kamień milowy w dziedzinie...
    czytelników: 509 | opinie: 10 | ocena: 6,85 (117 głosów)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności
2017-05-22 13:45:58
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2017-05-22 13:44:46
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2017-05-22 13:44:44
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2017-05-22 13:44:43
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2017-05-22 13:44:15
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2017-05-17 11:59:32
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
 
2017-05-17 11:58:52
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Po absolutnej klasyce grozy przyszła kolej na ekstremę - dwie nowele w klimacie gore epatują okrucieństwem, ale ma to głęboki sens.
Wydawnictwo Horror Masakra potrafi zaskoczyć wydaniem. Twarda, przyjemna w dotyku okładka, porządny papier, ilustracja oddająca klimat tomiku. Co w treści?
Pierwsza z nowel, "Ubój" Łukasza Radeckiego zaczyna się od porwania biegaczki. Dziewczyna budzi się w ...
Po absolutnej klasyce grozy przyszła kolej na ekstremę - dwie nowele w klimacie gore epatują okrucieństwem, ale ma to głęboki sens.
Wydawnictwo Horror Masakra potrafi zaskoczyć wydaniem. Twarda, przyjemna w dotyku okładka, porządny papier, ilustracja oddająca klimat tomiku. Co w treści?
Pierwsza z nowel, "Ubój" Łukasza Radeckiego zaczyna się od porwania biegaczki. Dziewczyna budzi się w jakiejś monstrualnej rzeźni, gdzie pod młot trafiają ludzie... Tradycyjnie nie chce za wiele zdradzać, więc nie opiszę konceptu, który za tą rzeźnią stoi, ale można by powiedzieć, że idea to naprawdę zacna. Uświadamia to, co wielu ludzi chciałoby wygodnie pominąć i uznać że problem nie istnieje. Mimo przedstawionych okropieństw styl tchnie lekka elegancją, nie epatuje przesadnie. Plastycznie opisane, krwawe, ale głębokie.
"Pohybel" Siwca ukazuje nam podążającego do końca swej drogi samobójcę, który sporo zła w życiu wyrządził. Śmierć nie jest tu ucieczką, a słowo piekło zyska bardzo głęboką definicję. Czuć tu frajdę Autora z dociskania pedału okropieństwa do podłogi, spiętrzaniu ekstremy, by w efekcie wrzucić czytelnika na bezkresną, głęboką wodę humanizmu, gdzie zło musi zostać ukarane, każdemu wedle zasług.
Właśnie to drugie, psychologiczne dno jest w obu przypadkach najważniejsze - bo poza fizycznym obrzydzeniem i wstrząsem ma dać coś jeszcze, materiał do przemyśleń i zastanowienia, swoiste katharsis wobec wyolbrzymionych aż do groteski zachowań, z którymi przecież na co dzień mamy styczność. Czuję, że to nie ostatnie moje spotkanie zarówno z twórczością obu panów, jak i innymi wydawnictwami spod szyldu Horror Masakry.

pokaż więcej

 
2017-05-17 11:57:33
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Po Snergu musiałem się otrząsnąć, a że "Krzyk Persefony" do mnie nie trafił, sięgnąłem po klasykę, którą zapewne większość zna raczej z telewizji i kina, niż z samej powieści - a sam autor kojarzony jest raczej z przygodową "Wyspą skarbów".

Z ust Uttersona poznajemy relację z przedziwnej historii Doktora Jekylla. Utterson, spacerując z kuzynem Enfieldem, widzi przedziwny, mroczny dom,...
Po Snergu musiałem się otrząsnąć, a że "Krzyk Persefony" do mnie nie trafił, sięgnąłem po klasykę, którą zapewne większość zna raczej z telewizji i kina, niż z samej powieści - a sam autor kojarzony jest raczej z przygodową "Wyspą skarbów".

Z ust Uttersona poznajemy relację z przedziwnej historii Doktora Jekylla. Utterson, spacerując z kuzynem Enfieldem, widzi przedziwny, mroczny dom, wyraźnie wyróżniający się na tle zadbanej ulicy. Kuzyn Richard opowiada mu dziwne i strasznezdarzenie, którego był świadkiem, a którego sprawca skrył się właśnie za tymi drzwiami.
To dopiero początek przedziwnej relacji o odrażającym Mr Hydzie - choć nie wiadomo, co tą odrazę powoduje.
Manichejska postać Jekylla i Hyde'a tak już wrosła w kulturę masową, że każdy zna motyw dobrego doktora i jego okrutnego, złego oblicza. Czytając znamy więc niejako ramy, w jakich będziemy się obracać. Zaskoczeniem dla mnie była tu forma - wszystko jest tu relacją, jeżeli nie z drugiej ręki, to spisaną w formie listu bądź spowiedzi.
Ciekawa jest też kumulująca się groza w postaci niepojętego zła, niezrozumiałego dla oświeconych, cywilizowanych ludzi. Hyde, czyli czyste zło wyekstrahowane z dwoistego Jekylla burzy normy, przekracza granice, ale jego witalność, swoboda i pewność siebie kusi i uzależnia doktora. Kulminacyjne wyznanie Jekylla, odkrywające szczegóły przemiany i obnażające potworną rzeczywistość - że obaj są tą samą osobą, jest okropne i nie do zniesienia dla racjonalnego umysłu. Nikt nie jest w stanie sobie tego wyobrazić, a tym bardziej się tego domyślić - stąd też wszelkie próby Uttersona i Lanyona, przyjaciół Jekylla, są skazane na porażkę. Jak próbować pomóc, skoro nie zna się natury problemu? Tymczasem on istnieje i poszerza swe działanie - co doprowadza do przerażenia kamerdynera Poole'a, służbę, nawet niegodziwa i obojętna wobec występku gosposia najęta do opieki nad mieszkaniem Hyde'a krzyczy z ulgą "Nareszcie na czymś wpadł!"
Dodatkowo piękny jest język, taki elegancki i dostojny. Niestety w tłumaczeniu pojawił się mój "ulubiony" CIĘŻKI ORZECH DO ZGRYZIENIA.
Wbrew okładce, niewielki tomik zawiera jeszcze opowiadanie "Hiena cmentarna", odkrywające mroczną tajemnicę z przeszłości, osnute wokół wątków kradzieży ciał z cmentarzy na potrzeby uczelni medycznych (co przybliżał m.in. film "Burke i Hare").

pokaż więcej

 
2017-05-17 11:56:18
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Przypadki nie istnieją. Ta książka czekała na mnie na szczycie stosiku, gdzieś w kącie sklepu charytatywnego. Wybitny polski fantasta, wspominany głównie przy okazji kontrowersji wokół filmu „Matrix”. Czy słusznie został skazany na zapomnienie w wąskiej niszy fandomu?
Debiutancka powieść Snerga… trudno tu mówić w ogóle o debiucie, powieść jest bowiem dopracowana, dojrzała, spójna i po prostu...
Przypadki nie istnieją. Ta książka czekała na mnie na szczycie stosiku, gdzieś w kącie sklepu charytatywnego. Wybitny polski fantasta, wspominany głównie przy okazji kontrowersji wokół filmu „Matrix”. Czy słusznie został skazany na zapomnienie w wąskiej niszy fandomu?
Debiutancka powieść Snerga… trudno tu mówić w ogóle o debiucie, powieść jest bowiem dopracowana, dojrzała, spójna i po prostu piękna językowo.
BER-64, tytułowy robot budzi się na taśmie produkcyjnej, pokrętnie zmierzającej ku komnacie, w której ustami Mechanizmu poprzednik wyjaśnia mu naturę rzeczywistości i jego przeznaczenie. Sam ten dialog, niczym spotkanie ze Stwórcą, wprawia w osłupienie. Wiśniewski w latach 70. Nakreślił już samym wstępem wizję, którą bracia Wachowscy nie rzekomo a z pewnością – wziąwszy na warsztat… zmarnowali. Tak, zmarnowali, mówię to z całą świadomością wstrząsu jaki we mnie wywołał przynajmniej pierwszy ich film z tego uniwersum.
Snerg z niebywałą finezją prowadzi czytelnika tym samym niepewnym torem, którym podąża BER-64. Wraz z nim odkrywamy zupełnie nieznany świat, nie mając wiedzy i odniesień, osaczony i niedopasowany mimo jakiegoś odbytego treningu, z mgliście i ogólnikowo zarysowanym zadaniem do wykonania. Uczymy się świata, który mieści się wyłącznie w ramach kategorii weird fiction. Groza czająca się za plecami wynika nie tylko ze strachu przed wykryciem, zdemaskowaniem po popełnieniu jakiejś niepojętej gafy (wspaniałe ujęcie OBCEGO, ODMIEŃCA) – od momentu przeniknięcia przez szczelnie już domkniętą podłogę BER podejmuje błyskawiczne decyzje przy niemal zerowej ilości danych, w ciągłym narażeniu życia zarówno ze strony ludzi, jak i przedziwnych warunków fizycznych otoczenia. Zresztą – nawet ta fizyczność zdaje się sobie przeczyć – jak w przedziwnej wędrówce przez równinę.
U progu wejścia do Schronu pojawia się wątek schulzowskich manekinów – który później powróci ze zdwojoną siłą. BER64 przyjęty do społeczności – wzięty za fizyka Porejrę dostaje do zbadanie przedziwne posągi. Przywitanie to również jest dziwne, jakby pośpieszne, chaotyczne, niepełne, byle się go pozbyć, tymczasem posągi są kolejna warstwą zagadki. Wskutek desperackich poszukiwań sensu, celu, zasad leżących u podstaw rzeczywistości, ale i dużej dozy przypadku – Net niczym Alicja znajdzie się po drugiej stronie lustra, w mieście posągów. Oczywiście posągi nie są tym, czym się wydają, a żmudne wyliczenia i rozważania fizyczne, wielokrotne wycieczki do tej gęstej rzeczywistości, próby rekonstrukcji łańcucha zdarzeń, rozważania nad relatywizmem prowadzą go do odpowiedzi – która otwiera jeszcze większą zagadkę.
Gęsto tu od rozważań filozoficznych, ateistycznych dowodów na nieistnienie Boga, dociekań istoty człowieczeństwa (gdy powraca motyw manekinów).
Tak w tle – to ogromna alegoria życia, w które wchodzimy niby to jakoś przygotowani i mając przed oczami cel, ale w praktyce ciągle rozbijamy się o nowe zasady, konwenanse, zmienne warunki, stosunki, układy. Udało się też autorowi uniknąć tej postmodernistycznej mętności względności wszystkiego, bo na każdą zagadkę, wątpliwość, pytanie odpowiada z precyzją naukowca, a słowa zachowują swój sens i znaczenie.
Nieprzypadkowo chyba Snerg tak pudełkowo (w wielu wymiarach, bo zarówno formalnie, jak i bezpośrednio w odniesieniu do treści) zbudował tą fabułę. Opuszczamy kolejne warstwy/pudła/poziomy/kręgi – jakkolwiek to nazwać, by wznieść się na szerszy taras, obejmujący lepszy widok, szerszą wiedzę. Nieprzypadkowo – bo na takich założeniach pośrednio oparta jest autorska Teoria Nadistot, tak wspaniale wyłożona w długim finalnym dialogu, który następuje po serii ingerencji w tok zdarzeń w mieście.
Teoria Nadistot pojawia się tu po raz pierwszy i nawet zacząłem ją czytać oddzielnie, jak się okazuje nie było takiej konieczności – wspomniany dialog doskonale rysuje krąg, w jaki układają się kolejne poziomy egzystencji, od nieorganicznej wzwyż.
Wspomniałem o pięknym języku – niespiesznym, precyzyjnym, skupionym na treści, nie bojącym się opisów. Dziś, w czasach zalewu natychmiastowej informacji niestety się już tak nie pisze, język uległ transformacjom. Nie tylko styl i fabuła stanowią o wyjątkowości tego dzieła. W niebywały sposób Snerg bez chwili przerwy przykuwa uwagę czytelnika, zmuszając go do analiz, obserwacji, wysnuwania wniosków, formułowania teorii i domysłów, by zaraz je zburzyć – pozornie dając odpowiedzi, w rzeczywistości przenosząc dyskusję na wyższy poziom. Nawet w finale nie zwalnia tempa, oferując potężny twist, wyciskający z nas pytanie „JAK TO?!”, by zaraz okazało się, że jest jednak jeszcze inaczej niż sądziliśmy.

Powieść jest absolutnie wybitna, ale znalazłem tez łyżkę dziegciu w tej beczce miodu. Pominę już nawet apoteozę socjalizmu jako świata ducha w opozycji do konsumpcjonizmu, bo to właśnie na jego krytyce chciałbym się skupić. Swoją drogą, to też zaleta – gdy nawet nie zgadzając się z autorem mamy jednak ochotę z nim dyskutować.
Snerg podchodzi do ludzkiego pędu do konsumpcji niemal z pogardą, wykazując nim pustotę ducha ludzi. Niejako w celach dowodowych w fabule (znów pudełko) umieszcza konsumentów w środowisku, w którym nie produkując dostają codziennie tony dóbr, przy czym walka trwa o te najrzadsze. Fałszywe warunki, czyli oderwanie ludzkiej działalności od owoców pracy musiały doprowadzić do fałszywych wniosków. Dlaczego? Wymiana dóbr – usług i towarów – jest przecież unikatowa, właściwa tylko społecznościom ludzkim. Rozmaite predyspozycje i umiejętności - świadectwo naszej różnorodności – wolny rynek wymiany wycenia na różnym poziomie, pozwalając skonstruować sieć powiązań zarówno handlowych, jak i przede wszystkim społecznych, konstruując tkankę ludzkości. Wszelkie odgórne ingerencje w ten mechanizm prowadziły (i prowadzą) do konfliktów, wojen, ubożenia społeczeństw. Dlatego też nie postrzegam konsumpcjonizmu jako złego, a wyższa wycena dóbr rzadszych nie tylko jest naturalna, ale też pozwala na wyrażenie indywidualności, którą wspomniany socjalizm tak bardzo chciał zniszczyć.

Ale to na marginesie. Fascynująca podróż w realiach tak nietypowych, oryginalnych i wyrazistych jest warta każdej chwili jej poświęconej. Pozycja bezdyskusyjnie obowiązkowa dla miłośników fantastyki, grozy, ale i odważnej, wymagającej literatury.

pokaż więcej

 
2017-05-02 22:40:46
Ma nowego znajomego: Okiem-na-Horror
 
2017-04-26 13:27:40
Dodał książkę na półkę:
Autor:
 
Moja biblioteczka
538 122 414
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (10)

Ulubieni autorzy (8)
Lista ulubionych autorów
zgłoś błąd zgłoś błąd