Kwyrloczka 
kwyrloczka.pl
Przeczytam wszystko... wszystko.
kobieta, Kattowitz, status: Czytelniczka, dodała: 47 cytatów, ostatnio widziana 1 dzień temu
Teraz czytam
  • Morfołaki. Nowy Testament
    Morfołaki. Nowy Testament
    Autorzy:
    Czwarty tom serii. Pierwszy i drugi zostały opublikowane przez katowickie wydawnictwo Imago w zeszytowej wersji. A trzeci zeszyt nigdy nie ukazał się osobno. Od razu został wydany w integralu (nakład...
    czytelników: 11 | opinie: 0 | ocena: 7,43 (7 głosów)
  • Płomienna korona
    Płomienna korona
    Autor:
    Książę Władysław powrócił z banicji i Kraków otworzył przed nim swe bramy. Ale Królestwo wciąż jest podzielone, w Starszej Polsce władają książęta Głogowa, w Czechach trwają zawirowania tronowe, a na...
    czytelników: 1777 | opinie: 119 | ocena: 8,08 (625 głosów)
  • Zima Muminków
    Zima Muminków
    Autor:
    Wysmakowane okładki dla koneserów, a w środku te same niezapomniane historie, które od lat zachwycają zarówno małych, jak i dorosłych czytelników. Bo z tych wyjątkowych, pełnych mądrości książek po pr...
    czytelników: 2518 | opinie: 69 | ocena: 7,64 (1384 głosy) | inne wydania: 5

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-11-07 17:00:16
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam, 2018, Czytam z dzieckiem, Dekor czyli posiadam., Ulubine
Autor:
Cykl: Muminki (tom 6)
 
2018-11-03 21:25:16
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Czytam z dzieckiem, Dekor czyli posiadam., Ulubine
Autor:
Cykl: Muminki (tom 2)

Na pogadankę o świecie zapraszam na www.kwyrloczka.pl

MUMINKÓW TOM DRUGI

Odhaczam jako przeczytany. Przeczytany i pokochany – znowu. A w książce: Niezmiennie fascynujące prawdziwe podejście do świata, choć świat wyimaginowany. W obliczu nadchodzącej katastrofy, kiedy filozof piżmowiec staje u drzwi, mąci w głowach i straszy najmłodszych – Muminka i Ryjka. Straszy zagładą planety, bo gdzieś z...
Na pogadankę o świecie zapraszam na www.kwyrloczka.pl

MUMINKÓW TOM DRUGI

Odhaczam jako przeczytany. Przeczytany i pokochany – znowu. A w książce: Niezmiennie fascynujące prawdziwe podejście do świata, choć świat wyimaginowany. W obliczu nadchodzącej katastrofy, kiedy filozof piżmowiec staje u drzwi, mąci w głowach i straszy najmłodszych – Muminka i Ryjka. Straszy zagładą planety, bo gdzieś z odległego wszechświata leci w ich kierunku niszczycielska czerwona kometa aby rozgnieść szczególnie małego zwierzaczka Ryjka i jego nowego przyjaciela, który zaczyna się na K a kończy na T.

KSIĄŻKA DROGI

Niczym Tolkienowski Frodo i Sam, Muminek z Ryjkiem wyruszają w podróż do górskiego obserwatorium astronomicznego, gdzie dowiedzieć się mają ile jeszcze czasu im pozostało zanim skończy się świat. Nim zjawi się straszliwa kometa nad Dolina Muminków. Znajdują nawet po drodze pewien złoty pierścień. W czasie trudnej podróży spotykając po raz pierwszy ulubieńca tłumów, hipisa, minimalistę – Włóczykija oraz kolekcjonera i pierwszego w literaturze dziecięcej transwestytę – Paszczaka (jak wiadomo Paszczaki noszą falbaniaste suknie swoich ciotek). Spotykają także rodzinę Migotków, którzy, inaczej niż w kreskówce, zmieniają kolory zależnie od nastroju. Migotek i Migotka – Formalista i Tępa Lala. Przepraszam Migotko, ale dopiero w kolejnej części jakby Ci się poprawia.

KOMETA NAD DOLINĄ MUMINKÓW CZYLI TAM I Z POWROTEM

Tak doborowe towarzystwo wraca do Doliny Muminków, a wieści niesie ze sobą smutne i złe. Tak Dolina Muminków, od której uciekło morze, z której uciekają inni mali mieszkańcy, oczekuje na wieści. Oczekuje z upieczonym tortem i przyjęciem na cześć wracających. Co potem? Potem już tylko przeprowadzka, nawet z nową wanną, i… I tutaj to już sobie sami przeczytajcie.

CAŁEDZIECKO MÓWI

Jest to część w której pojawił się mój ulubiony bohater – Włóczykij. Czemu ulubiony, bo ma dużo przygód i fajny kapelusz. Zdaje się, że wszystkie panny kochają się we Włóczykiju choć materiał na męża z niego słaby.

PÓŁDZIECKO MÓWI

Znaczy, że mam czytać przed snem Muminki. Nie ma czytania, nie ma spania. Czytam więc i zatapiam się w inny świat. Ciepły choć katastroficzny. Kobiety, matki, feministki... nie, te trzecie chyba jednak nie - zdecydowanie powinnyście brać przykład z mamy Muminka. Jest ona istotą idealnie matczyną i aż dziw bierze, że pisarce (szczęście, że to słowo nie kończy się na "lożce"), która chyba nawet nie specjalnie lubiła dzieci udało się stworzyć taką postać. Może wynikało to z jej wielkiej potrzeby posiadania właśnie takiej osoby, takiej ciepłej Mamusi z receptą na każdy problem.

Muminki działają na mnie jak okład. Zacznę chyba do nich zaglądać w trudnych chwilach żeby przenieść się choć na moment do innej krainy. Tyle książek dziecięcych w swoim życiu przeczytałam, a jeszcze żadna nie wpłynęła na mnie w ten sposób. Żadna nie głaszcze mnie po głowie i nie mówi, że wszystko będzie dobrze, że wszystko się uda, że nie muszę się martwić, że pewna Mama Muminka czuwa i kocha mnie bezgranicznie, i zawsze mnie obroni, wysłucha i pomoże. Jaka "Mama Muminka" - tego chyba już nie muszę wyjaśniać.

http://kwyrloczka.pl/2018/11/03/o-tym-jak-oczekiwac-kataklizmu-kometa-nad-dolina-muminkow/

pokaż więcej

 
2018-10-09 22:49:11
Cykl: Odrodzone królestwo (tom 2)

Więcej życia na kwyrloczka.pl

ZMOGŁAM DRUGI TOM

Jest ciut lepiej i ciut gorzej zarazem. Ciut gorzej bo często obserwowałam błędy stylistyczne i jakieś dziwaczne składnie. Nie żebym ja była orłem w tej materii. Ja mam jednak tylko siebie i jednego męża redaktora/korektora, zdaje się przy wydawaniu powieści sztab poprawiaczy jest obszerniejszy. Niech będzie, nie czepiam się. Może mi się to...
Więcej życia na kwyrloczka.pl

ZMOGŁAM DRUGI TOM

Jest ciut lepiej i ciut gorzej zarazem. Ciut gorzej bo często obserwowałam błędy stylistyczne i jakieś dziwaczne składnie. Nie żebym ja była orłem w tej materii. Ja mam jednak tylko siebie i jednego męża redaktora/korektora, zdaje się przy wydawaniu powieści sztab poprawiaczy jest obszerniejszy. Niech będzie, nie czepiam się. Może mi się to tylko wydawało, a może za prędko wychodziła ta książka żeby ją tak dogłębnie poprawić?

MANKAMENT Z POSTACIAMI W TLE

O dziwo, poprawiły się postacie. Poszczególne charaktery bardziej się różnicują. Może też być tak, że się przyzwyczaiłam. Mimo to, nie dostrzegam już tutaj powtarzalności z pierwszego tomu, gdzie zmianie ulegały tylko etykiety na początkach rozdziałów i czyny postaci, a sam trzon pozostawał niezmienny. W przeciwieństwie do pierwszej części Niewidzialna Korona nie oferuje niestety żadnej nadzwyczajnej persony. Piastówna Rikissa II to już nie swoja matka, a ktoś dużo bardziej zwyczajny - szkoda. Jedyne Vaclav II Przemyślida zasługuje na wzmiankę. Osobowość stworzona dość oklepanym zabiegiem poprzez obdarzenie złotego Przemyślidy konkretnym świrem. Jakim to już sobie sami doczytajcie, co ja Wam będę opowiadać. Świr nie Świr ale pomysłu na niego nie można Pani Cherezińskiej odmówić. Nie wiem także czemu autorka nie lubi Czechów, i ojca i syna przedstawia w nieprzychylnym świetle. Ojciec to świr, niegłupi, ale dający sobą manipulować. Syn "rządzi" nie wychodząc z łóżka, do tego żre i żre żadnego innego pożytku nie dając.

ZWIERZĘTA RULES

Na czoło nietuzinkowych osobowości wysuwa się... jakby to powiedzieć, no ten... koń. I chyba ją - bo to klacz jest - lubię najbardziej. Rulka klacz Władysława Łokietka - koń który mówi - koń z charakterkiem. Koń, który zdobył moje serce. Dziękuje Pani więc za konia i za to, że umilił mi on czytanie mimo wszystko. Tylko czy ten koń nie jest mądrzejszy od dobrze urodzonego jeźdźca? Czy opisy spółkujących koni nie są ukłonem w stronę... nie, nie idźmy tą drogą, nie idźmy!!!!!

KOSZMARNE KLARYSKI

Kiedy pojawiały się szanowne Panie Klaryski, siostry zakonne, dezaprobata mieszała się we mnie ze zniesmaczeniem. Ulokowane w klasztorze Piastówny z różnych rodowych odgałęzień, wyświęcone zakonnice rajcujące się bieżącą sytuacją polityczną i omawiające ją przy każdorazowym spotkaniu jeszcze zniosłam. Zakonnice rajcujące się opowieściami (więcej domagające się tych opowieści ze szczegółami) odwiedzającej je Elżbiety na temat stu sposobów brania jej przez dwóch z rzędu kochanków - niesmaczne, niestosowne, nie do pomyślenia w tamtych czasach. Kleru nie lubię, Klosztornych Panien nie rozumiem - uważam jednak, że to nadużycie wprowadzone jedynie w celu szargania już i tak nadwątlonego imienia Kościoła Katolickiego, dla samej zasady.

ORDO FRATRUM DOMUS HOSPITALIS SNACTAE MARIAE THEUTONICORUM IN JERUSALEMO

Były i sprośne Klaryski, są i wyuzdani Krzyżacy. Dwóch Panów razem w lesie, całuski i tak dalej. Podziękuję jednak - fuj. Tak przy okazji, zastanawialiście się kiedyś czemu tylko panowie pojawiają się w takich sytuacjach, a dwie panie uprawiające seks już nie? Przecież podchodzą pod LBTG, zdaje się to jest dyskryminacja takowych. A może skoro dwie Panie mogą się podobać także tym seksistowskim szowinistom hetero to jest to już zakazane. No, w każdym razie Krzyżacy to również katolicy, a skoro katolicy to obrażać ich należy, a jak najlepiej ich obrazić - męsko męskim seksem. Punkt to obowiązkowy w pewnych pisarskich kręgach i Niewidzialna Korona jak i jej poprzedniczka nie są tu wyjątkami.

CO Z TYM BOGIEM

Jest to zagadnienie, które rozbawiło mnie setnie. Zdaje się, że Ciebie Boże nikt nie rozumie. To może ja się postaram jakoś wytłumaczyć, że Bogu nie zależy na tym kto będzie rządził Polską, żadnemu Jakubowi Śwince nie mówiłby jak ma krajem pokierować, żeby osiągnąć takie, a nie inne cele. Żadna niewidzialna korona od Boga nie zostałaby mu dana. Kiedyś, przed przyjściem na świat Jezusa, to i owszem, ale teraz... Teraz to każdy niech weźmie swój krzyż i podąża za Jezusem tym jedynym, który jest drogą, prawdą i życiem. Fragmenty, w których Chrystus gada z krzyża co kto ma robić, są raczej śmieszne. Stawiają Boga na równi z ciskającym piorunami z nieba Perunem i Trzygłowem, którzy także w książce mają swój głos. Więcej, tamci pojawiają się z wykopem, z waleniem w drzewo okrwawioną głową, dźwiękiem piorunów, a taki ukrzyżowany człowieczek zawieszony gdzieś pod powałą - co on tam może. To już zdaje się rzecz wiary.

"A mówią, że nie można tak
Wciąż wytłumaczyć ktoś się stara
Że ten cały wiary brak
To też właściwie jakby wiara"

Piotr Bukartyk - utwór do posłuchania na blogu

NIEWIDZIALNA KORONA

Nadal rozczarowuje, nawet okładka jest brzydka. Tylko ta moja fobia kończenia rozpoczętych książek, tym bardziej, że mam wszystkie trzy tomy w domu, trzyma mnie przy tym cyklu.
Trzecia cześć się zaczyna i Rulka pewnie zdechnie. Skoro Władysław ma już 45 lat, a długo, długo na niej jeździ, przyjdzie i czas na nią. Będzie mi przez to smutno, zawsze jest mi smutno, gdy odchodzą zwierzęta. Zwierzęta i dzieci... jak pierworodny Stefan. Taka już jestem.

http://kwyrloczka.pl/2018/10/09/o-tym-jak-nadchodzi-wladyslaw-niewidzialna-korona-elzbieta-cherezinska/

pokaż więcej

 
2018-10-05 10:44:15
Cykl: Odrodzone królestwo (tom 3)
 
2018-10-03 14:24:32
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Czytam z dzieckiem, Dekor czyli posiadam., Ulubine
Autor:
Cykl: Muminki (tom 1)

Poznać Muminkowy Świat zapraszam na kwyrloczka.pl

NIE TOM 1,A PREQUEL

W zasadzie tylko opowiadanie, które dało życie światowi Muminków. Za to należy mu się wdzięczność i nic poza tym. Na tle całości Małe trolle i duża powódź wypadają bardzo słabo. Nie jest to jeszcze w pełni ukształtowany muminkowy świat. Czytając je, po przypadkowym przeczytaniu tomu III, czuje się brak tej...
Poznać Muminkowy Świat zapraszam na kwyrloczka.pl

NIE TOM 1,A PREQUEL

W zasadzie tylko opowiadanie, które dało życie światowi Muminków. Za to należy mu się wdzięczność i nic poza tym. Na tle całości Małe trolle i duża powódź wypadają bardzo słabo. Nie jest to jeszcze w pełni ukształtowany muminkowy świat. Czytając je, po przypadkowym przeczytaniu tomu III, czuje się brak tej charakterystycznej dla pozostałych części magii.

MAŁE TROLLE I DUŻA POWÓDŹ

Z książki dowiemy się, jak Tatuś, Mamusia, Muminek i mały zwierzaczek - później Ryjek - trafili do doliny. Skąd wziął się ich niebieski dom i czemu Tatuś opuścił rodzinny kaflowy zapiecek. Wyjaśni się także, jak na imię miał Tatuś Muminka, zanim został Tatusiem Muminka. Nie wyjaśni się za to, jak miała na imię mama Muminka, więc dalej możecie bez przeszkód tworzyć memy usilnie szukając odpowiedzi. No, jesteście gotowi na to tajemnicze imię - Muminek - po prostu. Kiedy więc mały Muminek zostanie ojcem stanie się Tatusiem Muminka Juniorem. Dziwnie to brzmi, ale tak właśnie będzie... Chyba, że urodzi mu się córeczka. Najpewniej wtedy będzie to Migotka, a Muminek zostanie Tatusiem Migotki unikając tym samym kłopotliwego zamerykanizowanego przydomku Junior, który mógłby się okazać obraźliwy dla małego szwedzkojęzycznego trolla z Finlandii.

CZY POTRZEBA CZEGOŚ WIĘCEJ?

Nie potrzeba. Krótka opowiastka rozpoczynająca! Co najważniejsze, jeśli Ci ona nie zauroczy, nie zniechęcaj się, przeczytaj jeszcze choć jeden inny Tom, który to już obojętnie. Nie da się wyrobić zdania o Muminkach na podstawie opowiadania Małe trolle i duża powódź, nie da się i już. Jest na to za krótkie i zbyt ogólnikowe. Od czegoś jednak trzeba zacząć, a zwykle zaczyna się właśnie od początku.

CO POWIADA DZIECKO

Podobało mi się bo było fajne, a najfajniejsze było jak Mama Muminka mówiła do Hatifnatów. Głupot nie było żadnych, spostrzeżeń innych brak.
Wyciągam wołami, a Całedziecko mówi, że nauczyło się jak nazywał się Tatuś Muminka. Nie dajcie się oszukać wcześniej przeczytała ten mój akapit w tym temacie.

http://kwyrloczka.pl/2018/10/03/o-tym-jak-narodzil-sie-muminek-tove-jansson-male-trolle-i-duza-powodz/

pokaż więcej

 
2018-09-28 10:24:19
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Czytam z dzieckiem, Dekor czyli posiadam., Ulubine
Autor:
Cykl: Muminki (tom 3)

Po więcej zapraszam na bloga >> kwyrloczka.pl<<

MUMINKÓW TOM III

Nie wiem jak to się stało. Doprawdy nie mam pojęcia. Zaczęłyśmy czytanie od trzeciego tomu. Tak widać musiało być. Książka W Dolinie Muminków stała się naszą opowieścią do poduszki. Opowieść do poduszki to taka książka, którą czytamy tylko razem, samemu absolutnie nie wolno jej tykać, choćby nie wiem jak była okropnie...
Po więcej zapraszam na bloga >> kwyrloczka.pl<<

MUMINKÓW TOM III

Nie wiem jak to się stało. Doprawdy nie mam pojęcia. Zaczęłyśmy czytanie od trzeciego tomu. Tak widać musiało być. Książka W Dolinie Muminków stała się naszą opowieścią do poduszki. Opowieść do poduszki to taka książka, którą czytamy tylko razem, samemu absolutnie nie wolno jej tykać, choćby nie wiem jak była okropnie wciągająca. Wybór nasz padł na Muminki z dwóch powodów: Całedziecko jeszcze nie czytało, mimo swej już słusznej starości, a Półdziecko swym malutkim umysłem jest już coś w stanie pojąć, lub nie… Chce w każdym razie, żeby czytać i tego należy się trzymać.

"TO SĄ MUMINKI, MOJE MUMINKI"

Kometę nad Doliną Muminków dostałam w szkole w nagrodę za dobre wyniki w nauce. Postawiłam ją na półce i zapomniałam o niej. Nie pamiętam niestety, kiedy wreszcie po nią sięgnęłam, ale była to TA właśnie książka, która wpakowała mnie w obsesyjne czytelnictwo. Muminki otwarły mi oczy. Dzięki nim zrozumiałam, że książki to nie tylko lektury, o często wątpliwej treści i jeszcze bardziej wątpliwej przyjemności z czytania. Książki to także zabawa, oderwanie się od rzeczywistości, producenci marzeń i dziecięcych zabaw. Wraz z krainą Muminków otworzył się dla mnie nowy świat. (Kochani rodzice, zawaliliście niestety. Warte przeczytania książki dawaliście mi, dopiero kiedy byłam nastolatką, gdy widzieliście, że czytać lubię i czytam dużo. Wstydźcie się… chociaż troszeczkę).

W DOLINIE MUMINKÓW

Im dłużej się nad tym zastanawiam tym bardziej nie mogę się nadziwić cudowności opowieści Tove Jansson. Bóg obdarzył ją niesamowitym talentem generowania otulającego serce miękką kołderką historii. Czytając człowiek czuje się błogo, jakby zapadał się w różową miękkość dryfującego w powietrzu obłoczka, jakby bez konsekwencji objadał się słodyczami. Mam 34 lata czytując bajki często dostrzegam mankamenty, często coś mi nie odpowiada, często coś jest zbyt dziecinne, zbyt infantylne – tutaj nie mam takich odczuć. Wszystko jest na swoim miejscu i to jest niesamowite. Muminki deklasują niestety Opowieści z Narnii układając się do snu obok misia o bardzo niewielkim rozumku.

NORMALNA RODZINA JEST NAJWAŻNIEJSZA

Na tle tego paskudnego pedalsko – genderowego eksperymentu, który fundują ludziom elity, istnienie takich powieści jak W dolinie Muminków czy Dzieci z Bullerbyn wydaje się niemożliwym. Mimo że sama autorka swoje życie dzieliła z kobietą w jej książkach zawsze mamy Mamusię i Tatusia. Dom zawsze jest dla każdego otwarty. Mamusia gotuje i sprząta, tatuś rąbie drewno, a dzieci są tym, czym być powinny – dziećmi. Codziennie biegającymi po podwórku rozbrykanymi istotami z milionem pomysłów na minutę. Cudowna normalność rodzinnego życia, którą tak często w naszych czasach chce się ludziom odebrać wylewa się z każdej strony obejmując nas matczynym uściskiem. Kłaniam się więc Pani i szanuję podwójnie za to, że mimo swej odmiennej orientacji seksualnej i wierności lewicowym przekonaniom nie próbuje pokątnie zaszczepić młodym, nieświadomym i niewinnym czytelnikom swoich przekonań w tej materii.

JAK ZAWSZE ZACZYNAJĄ SIĘ SCHODY

Zamieszczam Wam tutaj artykuł (nie ma innej opcji, musisz zajrzeć na bloga), który może i w pewien sposób zakłóca mój wcześniej opisany wyidealizowany obraz. Mimo wszystko nie dostrzegam niczego niestosownego w tej części. Jest za to coś, czego w wielu bajkach niestety brakuje – prawdziwi bohaterowie. Nie o to chodzi, że istnieje gdzieś Panna Migotka czy Włóczykij. Tutaj trolowa mama się smuci lub jest wściekła i wyrzuca wszystkie dzieciaki z domu. Tutaj kradzież uchodzi Topikowi i Topci na sucho, tutaj czarodziejski kapelusz uznaje się za groźny dla otoczenia. Kapelusz wyrzuca się lub ukrywa, a nie usiłuje wykorzystać jego magiczne moce do swoich celów. Postacie złoszczą się, obrażają, robią świństwa, nabijają się z siebie. Mała Mi to przecież czysty potwór i bachor jakich mało. Przecież takie właśnie jest nasze życie, życie prawdziwe. Życie, w którym można się mylić, można kogoś skrzywdzić, można i zadość uczynić. Ta prawdziwość charakterów zamkniętych w ciała baśniowych postaci stanowi o niewątpliwej sile cyklu o Muminkach.

CZYTAMY DALEJ

Boże mój, niech się tylko nie okaże, że w którejś kolejnej części dopatrzę się czegoś strasznego o lewackim odchyleniu. Chyba złamałoby mi to serce. Celowo piszę lewackim, nie lewicowym, można mieć przecież serce po lewej lub prawej stronie i obie te ścieżki wynikają z wielkiej potrzeby człowieka do wolności. Obie mają swoje racje i swoje mankamenty. Niestety obie niepotrzebnie dzielą ludzi, a przez to czynią ich słabymi. Szukajmy podobieństw w naszych duszach i te podobieństwa nieśmy wspólnie przed siebie. Kochajmy się za to, co nas różni, słuchajmy tego, co mówią inni, uczmy się od siebie, wyciągajmy SWOJE wnioski! Z Bogiem.

http://kwyrloczka.pl/2018/09/27/o-tym-jak-unikac-kapeluszy-tove-jansson-w-dolinie-muminkow/

pokaż więcej

 
2018-09-15 16:06:50
Cykl: Odrodzone królestwo (tom 1)

Recenzja z gratisami na blogu kwyrloczka.pl

TOMISZCZE PIERWSZE

Gruba, gruba książka. Gruba książka z półki: Mąż bije i każe czytać. Ja, mężowa forpoczta, czytam bez bicia i opiniuję. Korona Śniegu i Krwi wraz ze swoim rodzeństwem w postaci dwóch kolejnych równie opasłych tomów była gwiazdkowym prezentem, dopiero teraz doczekała się swojej kolejki. Ja czekałam na Polską Grę o Tron, drugiego...
Recenzja z gratisami na blogu kwyrloczka.pl

TOMISZCZE PIERWSZE

Gruba, gruba książka. Gruba książka z półki: Mąż bije i każe czytać. Ja, mężowa forpoczta, czytam bez bicia i opiniuję. Korona Śniegu i Krwi wraz ze swoim rodzeństwem w postaci dwóch kolejnych równie opasłych tomów była gwiazdkowym prezentem, dopiero teraz doczekała się swojej kolejki. Ja czekałam na Polską Grę o Tron, drugiego Sapkowskiego, a tu ni ma… ni ma Pani. Ni ma ani Martina ani Sapkowskiego, tylko Cherezińska jest i ta korona nieszczęsna, gruba, długa i niepotrzebna.
Nadziwić się nie mogę, to się ludziom jednak podoba. Przykre, to że im coś mniej skomplikowane, toporne i stylowo uproszczone tym lepiej odebrane. Nie wiem też jak mój umysł skonstruowano, ale to co wszyscy mają tutaj za plusy dla mnie stanowi minusy tak wielkie, że większych chyba być nie może

MINUS PIERWSZY - JĘZYK

Ja, wychowana na Sienkiewiczowskiej trylogii nie potrafię wybaczyć współczesnym pisarzom braku archaizacji językowej. Nie potrafię – i co poradzę! Jak odzywa się król lub książę to ma odzywać się po królewsku. Nawet jeśli autor wie, że nie podoła i nie wsadzi w jego usta mowy z czasów piastowskich, to przynajmniej niech czuć od króla władzę. Jak się czytało trylogię to się czuło, że taki Jarema Wiśniowiecki jest sztywny jak kij i ma władzę panowie, że ho ho. W Cherezińskiej głównymi bohaterami są sami książęta i królowie, a wszyscy komunikują się co najwyżej jak licealiści przed maturą. Prostym, żeby nie powiedzieć prostackim językiem polskim, w krótkich rzeczowych zdaniach, szybkich dialogach pchających nieuchronnie i szybko do końca powieści.

MINUS DRUGI - WYGLĄD POSTACI

Tutaj to muszę się zgodzić z pewnym podobieństwem do Gry o Tron. Korona Śniegu i Krwi zbliża się do powieści Martina w jednym właśnie aspekcie. Tworzenie postaci rodem z gier fabularnych. Nieodparte mam wrażenie, że Pan Martin rzuca kostką i z tabeli wybiera po wyniku wyrzuconych oczek kolory oczu, włosów, kształty nosów i atrakcje dodatkowe – twarzowe blizny i tym podobne. Pani Cherezińska miała może ciut łatwiej bo gdzieś na kartach historii jakieś opisy być może pozostały; ale to, że jakiś opis postaci jest, to jeszcze trzeba go używać, od czasu do czasu przypomnieć czytelnikowi jak nasi bohaterowie wyglądają.
Przez prawie cały pierwszy tom usiłowałam przypomnieć sobie jak wygląda książę Przemysł. I tak by mi chyba zostało – bo gdzieś tam na początku zapisany opis z cyklu: kolor oczu, kolor włosów, kolor rąk i etc., został zapomniany, a na kolejny przyszło mi czekać do jego drugiego małżeństwa, grubo za połową książki. Niebywale to utrudnia sprawę polubienia postaci, wejścia z nią w jakąś czytelnicza interakcję.
Dziwnym także pozostaje fakt, że bohaterowie się nie starzeją, umierają prędzej tacy jacy byli na początku książki – piękni, młodzi i bezpłciowi. Dla przykładu i jako przeciwwagę opis Białego Wilka – Gwynblejdda – Geralta w Rivii – podam z pamięci, aparycji jego nie da się zapomnieć, nie da się jej także przeoczyć.
Sienkiewiczowi zarzucano cukierkowe przedstawianie dam. Pani Cherezińskiej zarzucić można dzielenie kobiet na trzy grupy: piękne, brzydkie, i brzydkie z tym czymś co czyniło je jednak w jakimś stopniu piękne. Głównym wyznacznikiem kobiecego wyglądu, tym czym różniły się do siebie opisane panie, jest ich kolor i konsystencja włosów.

MINUS TRZECI - CHARAKTER POSTACI

Dramat, dramat ludzie. Postaci jest wiele, każda ma jakiś interes i swoje – w kwestii zdobycia większej władzy – plany. Bo w książce tylko o zdobycie władzy chodzi. Jakiej władzy? To już w zasadzie obojętne. Problem z postaciami jest taki, że poza paroma wyjątkami wszystkie są jednakowo miałkie. Posługują się tym samym językiem. Czy to chłop czy to Pan, inaczej wyglądają, a po za tym są zupełnie jednakowe. Przemysł II, Henryk IV Probus i Jakub Świnka to tak naprawdę jedna i ta sama osoba. Trochę tak jakby jeden aktor grał w teatrze trzy role, wszystkie jednakowo źle. Niezależnie od czynów bohaterów ich podejście i słownictwo jest identyczne. Henryk kreowany na łotra i bezbożnika wypowiada się zupełnie tak samo jak dobroduszny Arcybiskup Gnieźnieński przez co czyny wszystkich stają się nieszczere, momentami groteskowe. Żadnego z nich nie da się lubić… lub nienawidzić! Bo jak nienawidzić czy lubić ta samą postać, która w jednym rozdziale robi coś dobrego, w drugim coś złego, a w trzecim nic nie robi?

Tylko etykiety (nazwiska rozpoczynające podrozdziały) się zmieniają.

PLUS PIERWSZY - RIKISSA, KINGA I BOLESŁAW

Trzy postacie, które mają charakter, które coś sobą reprezentują. Jest jakiś zamysł i jakaś ich budowa. Myślą i działają według siebie, zgodnie ze swoimi osobowościami. Nie są nijacy. Wątek nadnaturalny Kingi i Bolesława może się wielu czytelnikom nie podobać, ale przynajmniej jest czymś innym niż przeciętność reszty fabuły. Dla mnie osobiście była to miła odskocznia, ponieważ ja fantastykę lubię i miłości do czarów, elfów i strzyg nigdy się nie wyrzeknę (podpowiem tylko, że można było więcej o nich napisać – dając w ten sposób wytchnienie od dużych ilości prawd historycznych).
Niestety, kiedy już się człowiek do kogoś przywiąże to ten ktoś umiera.

MINUS CZWARTY - OPIS

Wiem, że teraz moda taka, że opisów w książce im mniej – tym ludzie bardziej zachwyceni. A jak już o trzy zdania za dużo o jakimś badylu to zaraz larum, że po co tyle opisów przyrody (no to ja zapraszam do Przeminęło z Wiatrem i trzystu opisów balowych sukien).
Problem jest jeden i kluczowy: czytając książkę o natłoku zdarzeń i informacji bez opisów czegokolwiek – za rok nie będziecie pamiętać niczego. Nie ma momentu przerwy, w którym mózg mógłby to wszystko posortować i poukładać, nawet trochę się znudzić w oczekiwaniu na kolejną porcję akcji. Korona Śniegu i Krwi opisów ma jak na lekarstwo (już abstrahuję od postaci), ale jak Polska wyglądała w tamtych czasach to się raczej nie dowiecie, może jedynie liźniecie zagadnienie palisady wokół grodu. Czy to był karaj zielony, czy łysy. Żyzny, ładny, brzydki? Była sobie taka Polska, taka Europa i w niej się kotłowali równie bezbarwni władcy. Pani Cherezińska stworzyła być może pierwszą na świecie fabularyzowaną encyklopedię wydarzeń z czasów rozbicia dzielnicowego. Nie wiem czy ją za to szanować…

MINUS CZWARTY I PLUS DRUGI W JEDNYM - MAGIA

Usiłowała autorka jakoś to pogodzić. Z jednej strony stawiając kościół, a z drugiej dawne wierzenia. Na mój gust i upodobania wątków tych jest za mało. Zabrakło zdecydowania, albo piszemy książkę i na warsztat bierzemy same fakty, albo dodajemy od siebie coś więcej i jest więcej tego więcej. Zamiast wykorzystać słowiańską magię jako przerywnik, odskocznię od przynudnawej i ciągłej walki o stołki , gdzieś w połowie książki zapodziały się te wątki i wracają jedynie w postaciach dwóch dziewcząt (również granych przez jedną i ta sama aktorkę), przewijających się przy książętach – a to z dzbankiem wina, a to z gołym tyłkiem.
Sam pomysł ożywienia zwierząt herbowych bohaterów, którym wielu czytelnikom nie przypadł do gustu, nie jest zły, problem tylko taki, że bohaterowie tych swoich zwierzaków nie zauważają. Niby są świadomi, że te stworzenia coś robią, bawią się przykładowo z małą księżniczką, ale nic po za tym, nikt się do tego nie odnosi, a szkoda. Ot taki fabularny bezwartościowy dekor, odwracacz uwagi od encyklopedyczności wydarzeń.

MINUS SZÓSTY - SEKS

Ja tam do tego typu umilaczy zwykle zażaleń nie mam, erotyczne potyczki bohaterów mi nie przeszkadzają. Myślę, że Korona Śniegu i Krwi prosiła się o umieszczanie historii miłosnych podbojów bohaterów, czy też momentami ordynarnego chędożenia. Boli tylko nieudolność w opisaniu takich zbliżeń. Kolejna już nieudolność.
Jeśli mieliście przyjemność czytać Nienackiego i jego Dagome Iudex, i przypomnicie sobie tamte sceny erotyczne, to będziecie wiedzieć w czym rzecz. Nienacki pisał tak, że robiło się ciepło, żeby nie powiedzieć wilgotno. Cherezińska pisze tak, że śmiem wątpić w jej udane pożycie. Przepraszam, ale tragedia. To chyba już lepiej było odpuścić całkowicie te wątki.
Szczególnie odpuścić Leszka Czarnego i jego romans ze swym podchorążym. Ich obrzydliwe, równie słabo opisane igraszki w skarbcu czy innej piwnicy. Fe! Znowu te lewackie granty, czy o co tam z tym chodzi? Nie wiem.

KORONA ŚNIEGU I KRWI

Czy tak to się dzieje z książkami pisanymi na zamówienie, że są tak strasznie nieszczere. Wypływająca z nich historia jest jakby nieprawdziwa, nakreślone charaktery bezpłciowe. Ważny czas i to żeby upchać wszystkie potrzebne wątki w trzy opasłe tomy powieści. To mogło być dzieło życia, a stało się przelewem na konto.
Powieść składa się prawie z samych dialogów. Aż dziw bierze, że to da się czytać. Bo da się, historię połyka się zdanie po zdaniu, dialog po dialogu, w zawrotnym tempie. Jest to w pewnym sensie plus, ale żeby ten plus nie przysłonił nam pozostałych minusów.

Niestety nie mam szerokiej wiedzy na temat rozbicia dzielnicowego – tyle co pamiętam ze szkoły – że było. Nie jestem w stanie powiedzieć wam, czy opisane wydarzenia tak właśnie wyglądały w rzeczywistości. Wiem za to, że w przeciwieństwie do postaci z książki w tamtych wydarzeniach brali udział prawdziwi ludzie z krwi i kości. Z ciekawości zaglądnęłam właśnie w Wikipedię do żywotu Henryka IV i widzę, że jego losy w książce są dokładnie takie same jak tutaj. Tym bardziej boli mnie fakt, że postacie są tak słabo napisane. Jakaż jest bowiem siła książki, w której historia znana jest od początku do końca, jeśli nie w dobrze stworzonych charakterach?

NIE POLECAM

Nawet miłośnikom tego okresu, to już lepiej niech się miłośnicy wezmą za książki naukowe. Na półce czekają jeszcze dwa tomy i ja te dwa tomy przeczytam – może, choć wątpię – coś mnie jeszcze pozytywnie zaskoczy. Zastanawiając się chwilę nad tym co za mną Korona Śniegu i Krwi to półprodukt, prędzej scenariusz filmowy niż powieść, kto wie, może taki był zamysł. Tylko kto to nakręci, Polacy? Po obejrzeniu pierwszego odcinaka Korony Królów śmiem wątpić.

http://kwyrloczka.pl/2018/09/15/o-tym-jak-i-czy-opisywac-rozbicie-dzielnicowe-korona-sniegu-i-krwi-elzbieta-cherezinska/

pokaż więcej

 
2018-09-11 10:02:31
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
Moja biblioteczka
510 115 2640
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (174)

Ulubieni autorzy (12)
Lista ulubionych autorów
Ulubieni tłumacze (1)
Lista ulubionych tłumaczy
Ulubione cytaty (75)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd