Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Elfik Book 
19 lat, kobieta, Płońsk, status: Czytelniczka, dodała: 3 książki i 522 cytaty, ostatnio widziana 57 minut temu
Teraz czytam
  • Baśnie Barda Beedle'a
    Baśnie Barda Beedle'a
    Autor:
    „Baśnie barda Beedle’a” to zbiór pełen magii, poruszających opowieści, które wzruszają, bawią, a czasem przerażają i wywołują dreszcz lęku przed śmiercią. Przełożone z run antycznych przez Hermionę Gr...
    czytelników: 14811 | opinie: 552 | ocena: 7,38 (6391 głosów) | inne wydania: 4
  • Ósme życie (dla Brilki). Tom 1
    Ósme życie (dla Brilki). Tom 1
    Autor:
    Monumentalna, przerażająca i piękna zarazem powieść, rozgrywająca się na tle zmieniającej się Europy XX wieku. Początek XX wieku. Mroźna zima. Na świat przychodzi Stazja Jaszi, córka najsłynniejs...
    czytelników: 3985 | opinie: 174 | ocena: 8,22 (1036 głosów) | inne wydania: 1

Pokaż biblioteczkę
Aktywności
2017-06-28 22:10:51
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2017-06-28 21:57:57
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
 
2017-06-28 17:35:19
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Harry Potter (tom 1)
 
2017-06-28 14:32:12
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać, MUST HAVE NOW!
Cykl: Emilia Przecinek (tom 1)
 
2017-06-28 14:13:40
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
Seria: Harry Potter
 
2017-06-27 22:18:32
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać, MUST HAVE NOW!
 
2017-06-27 17:01:49
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
 
2017-06-27 12:15:55
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać, MUST HAVE NOW!
Autor:
 
2017-06-24 15:21:49
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać, Na wakacje 2017
Autor:
 
2017-06-24 15:21:32
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Przeczytane 2017
Autor:
Seria: Gaiman

"Zastanawiacie się czasem, skąd bierze się poezja? Skąd bierzemy pieśni, które śpiewamy, opowiadane historie? Czy zadajecie sobie pytanie, jak to jest, że niektórzy potrafią snuć piękne, wspaniałe, wielkie sny i przekazywać je dalej światu w postaci poezji, by były śpiewane i powtarzane tak długo, póki słońce wschodzi i zachodzi, póki księżyc rośnie i maleje? Zastanawialiście się, dlaczego... "Zastanawiacie się czasem, skąd bierze się poezja? Skąd bierzemy pieśni, które śpiewamy, opowiadane historie? Czy zadajecie sobie pytanie, jak to jest, że niektórzy potrafią snuć piękne, wspaniałe, wielkie sny i przekazywać je dalej światu w postaci poezji, by były śpiewane i powtarzane tak długo, póki słońce wschodzi i zachodzi, póki księżyc rośnie i maleje? Zastanawialiście się, dlaczego niektórzy tworzą piękne wiersze, pieśni i opowieści, a inni z nas nie? To długa historia i nikomu nie przysparza chwały: są w niej morderstwa i oszustwa, są kłamstwa i głupota, uwiedzenie i pościg. Posłuchajcie."

Kiedyś na świecie byli bogowie. Każdy z nich miał własną, niezwykłą umiejętność. Thor był bardzo silny, Odyn mądry, natomiast Loki sprytny. To przede wszystkim o nich jest ta opowieść. Przez lata, zanim nasza rzeczywistość się zmieniła, rządzili ludami i kreowali świat. Mieszkali w Asgardzie, gdzie toczyli swoje własne utarczki i bitwy. W tej chwili śpią i czekają na ostateczną wojnę, gdzie siły zła powstaną i będę pragnęły zniszczyć wszystko wokół. Wtedy zagrzmi róg i bogowie powstaną w dzień Ragnorok.

Od dziecka mitologia mnie pasjonowała. Pamiętam, że w biblioteczce mojej mamy była mitologia Parandowskiego. Mama czytała mi niektóre fragmenty, a jeszcze inne opowiadała. Podejrzewam, że chciała pominąć drastyczne sceny, które mogłyby przestraszyć małe dziecko. Tak o to poznałam przede wszystkim grecką mitologię. Wróciłam do niej po latach w postaci cyklu o Percym Jacksonie. Wtedy moja fascynacja odrodziła się i zaczęłam poszukiwać dalej. Następnie poznałam "Wiedźmina", który udowodnił mi, że nasze rodzime słowiańskie wierzenia mogą być równie ciekawe jak te greckie czy rzymskie. Teraz nadszedł czas na mitologię nordycką.

Mitologię rzadko czyta się dla rozrywki. Najczęściej byliśmy zmuszani do zapoznawania się z nią w szkołach na lekcjach polskiego czy historii. Dlatego wiele ludzie nienawidzi jej. W końcu musieli się kuć tych wszystkich bogów i ich symboliki. Jednak z perspektywy ucznia zauważyłam, że mitologię najczęściej albo się lubi, albo nienawidzi. Nie ma czegoś pomiędzy. Nie oszukujmy się... To są trochę takie nierealne i często obrzydliwe bajeczki, które w niektórych momentach zahaczają o kiepską fantastykę. Aczkolwiek nie można zapomnieć, że są to opowieści, które tworzyły najróżniejsze kultury. Kilkaset czy tysięcy lat temu ludzie wierzyli w nie i dla nich był to sens życia. Znalazłam opinię historyka, który twierdził, że mity pozwalały ludziom znaleźć sens w narodzinach i śmierci oraz poradzić sobie z nieuchronnym przemijaniem. Wydaje mi się, że do dzisiaj religia pełni podobną funkcję.

O Neilu Gaimanie słyszałam wiele pozytywnych opinii. Tak naprawdę już od dawna miłośnicy fantastyki cenili jego dzieła. Jeszcze teraz kiedy nastąpiło wznowienie jego książek w przepięknych wydaniach, które od razu rzucają się w oczy w księgarniach, wszyscy zaczęli zapoznawać się z jego powieściami. Ja zaczęłam chyba od najpopularniejszej historii – "Gwiezdnego pyłu". Miałam mieszane uczucia, ale ogólnie byłam zadowolona z niej. Teraz przyszedł czas na "Mitologię nordycką".

Autor ma bardzo specyficzny styl, który jest łatwo rozpoznawalny. Gdy się czyta jego książki, ma się wrażenie, że to nie my ją czytamy, tylko że ktoś przy nas siedzi i opowiada nam historię. To baśniarz, który zna się na swoim zawodzie i oddaje się mu całym sercem. Nie boi się zaangażować i chce, byśmy wszystko zrozumieli, utożsamili się z bohaterami. Jestem pod olbrzymim wrażeniem. Jego język jest dopracowany pod każdym względem, ale zarazem jest lekki i przyjemny. Bardzo trudno takie coś osiągnąć. I ten efekt zapamiętuje się na długo.

Fabuła "Mitologii nordyckiej" jest podzielona na krótkie części. Jest to cykl krótkich opowiadań, które maja pozwolić nam poznać ogólny zarys tych wierzeń oraz dobrze się bawić przy dość dziwacznych przygodach bogów. Ja osobiście bardzo się wciągnęłam w tę książkę i byłam zdziwiona, że tak szybko się skończyła. Po skończonej lekturze była zafascynowana i chciałam dowiedzieć się czegoś więcej, co pozwoliłoby mi lepiej poznać północno-germańskie wierzenia.

Samo uniwersum niestety jest opisane bardzo pobieżnie i potraktowane trochę po macoszemu. Żałuję tego, gdyż przez ten fakt miałam chaos w głowie i nie mogłam do końca zrozumieć niektórych wydarzeń. Musiałabym dobrze znać prawa, zasady, na których ten świat się opiera, a niestety dostałam ich skandalicznie mało. Nie ma opcji – w tak krótkiej książce nie da się dokładnie wszystkiego opisać. Podejrzewam, że jest to tylko szczyt góry lodowej. Popatrzmy na taką mitologię grecką, która jest niezwykle rozbudowana. Przecież nordycka jest podobna i na pewno tak samo dopracowana przez ówczesne ludy, wyznające ją.

"Mitologia nordycka" jest lekkim dziełem podchodzącym trochę pod powieść przygodową. Dlatego łatwo przywiązałam się do bohaterów i wyrobiłam sobie o nich zdanie. Najlepsze wrażenie na mnie zrobił Loki. Pewnie część z was kojarzy tę postać z innych dzieł lub samego pierwowzoru, więc podejrzewam, że możecie trochę być zdziwieni moją sympatią do niego. Nie jest to postać pozytywna – sprytny i okrutny, ale za to genialnie wykreowany. Gaiman poświęcił mu bardzo dużo czasu i moim zdaniem genialnie oddał myśli, chodzące mu po głowie oraz jego spojrzenie na świat. Bardzo dobrze zapamiętałam również Tyra, który potrafił poświęcić coś ważnego dla siebie, ale pozostać również przy tym delikatnym i pełnym energii mężczyzną. Oczywiście też jak Loki to i jego specyficzne dzieci. Mało o nich było, ale wystarczająco, żeby mnie zaintrygowały.

Myślę, że warto lepiej poznać mitologię nordycką. Książka Neila Gaimana jest do tego idealna, gdyż nie musimy bawić się z ciężkimi, naukowymi tekstami tylko możemy spędzić miło czas z nadętymi i zabawnymi bogami, którzy są bardziej ludzcy niż niektórzy ludzie. Polecam tę pozycję całym sercem.

pokaż więcej

 
2017-06-21 09:19:18
Autor:
Cykl: Akademia Pennyroyal (tom 1)
 
2017-06-20 21:10:33
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Przeczytane 2017

Szkolny system jest krytykowany przez wiele osób, które posiadają na jego temat obszerną wiedzę i przez takie, które powtarzają zdanie innych. Jednak w tych wszystkich negatywnych opiniach najczęściej powtarza się jeden motyw – brak indywidualności. Wszyscy uczniowie uczą się tych samych rzeczy z programu nauczania, mają w podobnych godzinach lekcje i piszą te same egzaminy na koniec. Gdzie w... Szkolny system jest krytykowany przez wiele osób, które posiadają na jego temat obszerną wiedzę i przez takie, które powtarzają zdanie innych. Jednak w tych wszystkich negatywnych opiniach najczęściej powtarza się jeden motyw – brak indywidualności. Wszyscy uczniowie uczą się tych samych rzeczy z programu nauczania, mają w podobnych godzinach lekcje i piszą te same egzaminy na koniec. Gdzie w tym wszystkim kreatywność, możliwość rozwijania się w ulubionej dziedzinie? W placówkach szkolnych powtarza się jak mantrę te same regułki, pojęcia i opinie. Nie byłoby w tym nic złego. W końcu wykształcone społeczeństwo to lepsze społeczeństwo, ale często ta iskierka oryginalności zostaje zgaszona.

W Akademii Weltona rozpoczyna się kolejny rok szkolny, który ma ze sobą nieść wiele nauki i przede wszystkim możliwości dla młodych chłopców, którzy chcą w przyszłości studiować na takich uczelniach jak Harvard. Większość uczniów jest już znużonych i zniechęconych spędzaniem kilkunastu godzin przy nauce. Jednak w tym roku coś się zmienia... Lekcje angielskiego wyglądają odmiennie od poprzednich, a powodem tego jest zmiana nauczyciela. Pan Keating jest kreatywnym mężczyzną, który na każdym kroku przygotowuje dla chłopców niespodzianki, zachęcające do nauki i poszukiwania własnych talentów. Grupka przyjaciół jest tym tak bardzo zafascynowana, że postanawia poszukać informacji o swoim nowym mentorze. Wtedy trafiają na pewne stowarzyszenie, które w przyszłości zmieni całe ich życie.

O "Stowarzyszeniu umarłych poetów" słyszałam tyle razy, że jest to nie do zliczenia. Wszyscy to zachwalali, mówili, że warto przeczytać, obejrzeć. Mimo to nie ciągnęło mnie do tej powieści, jednak sami wiecie, jak to jest. Jeśli wszyscy wokół dyskutują na temat jakieś historii, a ty nie masz pojęcia jakiej i nie możesz w ogóle wziąć udziału w tej rozmowie, to chcesz ją poznać nawet z brakiem chęci. W ten sposób ja poznałam tę opowieść i zawiodłam się. W ogóle byłam w olbrzymim szoku, gdy na okładce książki przeczytałam, że jest ona napisana na podstawie filmu. To naprawdę rzadkość. Nie wiedziałam, czego mam się po niej spodziewać. Nieraz spotkałam się z podobnym motywem i w literaturze, i w kinematografii.

Styl autorki jest bardzo przyjemny. Książkę się czyta z radością i przede wszystkim bardzo szybko. Jednak brakowało mi czegoś charakterystycznego w języku, dzięki czemu od razu czytając fragment, wiedziałabym, że to akurat ona go pisała. Z chęcią bym odkryła coś specyficznego z jej stylu, co na długo zapadłoby mi w pamięć. Tak nie było. Na szczęście w powieści pojawiały się liczne wiersze, które ubarwiały całą historię i nadawały jej pewnego rodzaju kunsztowności. Niektóre wiersze sprawiły, że chcę lepiej się zapoznać z danym poetą.

Sama w sobie fabuła jest bardzo wciągająca. To jest książka, którą najlepiej przeczytać na jeden raz i łatwo to zrobić, gdyż pobudza ona wyobraźnię. A kto nie lubi czasami dać jej zawładnąć sobą... w dodatku przez większość czasu jest bardzo radosna i pozytywna. Choć ma jedną, wielka wadę, przez którą zapomina się o wszystkich zaletach. Jest to przewidywalność. Naprawdę łatwo domyślić się, jak te wszystkie wydarzenia potoczą się dalej i jaki będzie ostateczny skutek. Nie trzeba być geniuszem, żeby na to wpaść.

Jestem pod wielkim wrażeniem kreacji bohaterów. Pojawia się ich wielu i każdy ma własną, niepowtarzalną osobowość. W dodatku autorka postarała się, żeby każdy z nich był dopracowany. Uwielbiam takie postacie, więc przez większość książki czerpałam olbrzymią radość w poznawaniu ich. Oczywiście na pierwszy plan wysunął się Todd, którego bardzo polubiłam. W pewien sposób utożsamiam się z nim i przede wszystkim rozumiem go. Sympatię większość czytelników na pewno zdobył Neil – pozytywny i pełen pasji chłopak. W dodatku pojawił się jeszcze nieobliczalny romantyk – Knox, wprowadzający wzruszające momenty. Niestety zawiodłam się chyba na najważniejszym bohaterze, czyli profesorze Keatingu. Wyobrażałam sobie, że będzie nie wiadomo kim, a jego metody przełamią wszystkie schematy, tymczasem nie zaskoczył mnie niczym i po prostu był dobrym nauczycielem.

Pojawił się też jeden krótki wątek romantyczny, który był dla mnie przeuroczy. Mało prawdopodobne, żeby takie coś mogło wydarzyć się w życiu, ale to nie zmienia faktu, że obserwowałam dziwaczną relację Knoxa i Chris. Te dwie osoby były tak nieporadnie do siebie dobrane, że wielokrotnie chciało mi się z tego śmiać, ale przez to pasowały do siebie idealnie. Kibicowałam im przez cały czas i miałam nadzieję, że ich losy połączą się na dłużej.

Tematyka "Stowarzyszenia umarłych poetów" jest bardzo istotna. Podoba mi się, że autorka krytykuje stereotypowe metody nauczania. Nie twierdzę, że są złe, ale świat postępuje do przodu, więc również szkoła powinna się rozwijać. Oczywiście mówimy tu o trochę innych czasach, ale problematyka jest uniwersalna. Tym bardziej że pokazuje jak ważna jest w życiu indywidualność i to żeby o nią dbać. Każdy ma inny charakter, talenty i postrzeganie świata. To jest właśnie piękne, więc powinno się zwracać uwagę, by młode osoby dbały o to i przede wszystkim dostrzegały to. Jest to też pewnego rodzaju ostrzeżenie dla rodziców, którzy często zbyt pochopnie widzą swoje dzieci w wybranych wcześniej przez siebie rolach.

Cieszę się, że mam wreszcie własną opinię na temat tej książki. Niedługo pewnie porównam ją również z filmem. Choć jak sami widzicie, spodziewałam się po tej opowieści czegoś całkowicie odmiennego. Nie jest to powieść, którą każdy powinien przeczytać. Jeśli przeczyta to bardzo dobrze, jeśli nie to dużo nie straci.

pokaż więcej

 
2017-06-20 11:13:49
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Przeczytane 2017
Cykl: Czerwona Królowa (tom 3)

Ludzie od wieków toczyli ze sobą wojny. To jest taki nasz własny schemat. Najczęściej szło o ziemie, pieniądze, władzę czy wolność. Wiele z tych rzeczy ma bardzo dużą wagę, np. wolność. Każdy jej pragnie i każdy jest gotowy o nią walczyć. Tylko ile musi przy tym poświęcić? Nie tylko własne życie, ale również życie innych ludzi. Wtedy zaczyna się przeliczanie, dyskutowanie, poszukiwanie... Ludzie od wieków toczyli ze sobą wojny. To jest taki nasz własny schemat. Najczęściej szło o ziemie, pieniądze, władzę czy wolność. Wiele z tych rzeczy ma bardzo dużą wagę, np. wolność. Każdy jej pragnie i każdy jest gotowy o nią walczyć. Tylko ile musi przy tym poświęcić? Nie tylko własne życie, ale również życie innych ludzi. Wtedy zaczyna się przeliczanie, dyskutowanie, poszukiwanie najróżniejszych rozwiązań i ostateczne pytanie – czy warto?

Mare po tym jak dostaje się w ręce Mavena, musi wytrzymać pobyt w więzieniu. Jednakże nie jest to zimna i cuchnąca cela tylko przepiękna komnata w pałacu. Nie powinna narzekać. W końcu mogłaby być torturowana, upokarzana i pozbawiona wszystkich praw ludzkich. Siedzenie całymi dniami w pokoju nie może być w porównaniu do tego takie złe... Ale jest... Mare staje się marionetką w ręka Mavena, jego ulubioną zabawką, która musi robić to, co jej młodociany król karze. Nikt jej z zewnątrz nie pomoże, nie udzieli informacji, co stało się z jej bliskimi. Dziewczyna musi sama sobie poradzić z kaprysami władcy i przede wszystkim sama przetrwać. Czy jej się to uda?

Pamiętam, jak na rynek wchodziła pierwsza część "Czerwonej Królowej". Był wtedy duży szum i każdy miłośnik fantastyki i nie tylko chciał zapoznać się z tą książką. Głośna reklama i magnetyzująca okładka przyciągały ludzi, więc przyciągnęły i mnie. Tak o to minęło kilka lat i teraz wszedł trzeci tom o przygodach Mare. Byłam bardzo podekscytowana, bo na tę premierę czekałam długo i z olbrzymią niecierpliwością. Nareszcie mogłam ją przeczytać. Jakie mam odczucia po lekturze?

"Królewska Klatka" okazała się dobrą powieścią, którą z chęcią przeczytałam, ale nie będę ukrywać, że spodziewałam się po niej czegoś więcej. "Czerwona Królowa" była przeciętną książką, która raczej zniechęciła mnie do cyklu, ale że lubię kończyć to, co zaczęłam, to zapoznałam się ze "Szklanym Mieczem" i to właśnie on wywarł na mnie piorunujące wrażenie. Na każdym kroku byłam zaskakiwana, a fabuła była wciągająca i pełna zwrotów akcji. Po takim czymś byłam przekonana, że kolejny tom spodoba mi się przynajmniej tak samo jak nie bardziej. Niestety nie spełnił tych oczekiwań.

Styl autorki jest mało charakterystyczny. Nie wyróżnia się niczym na tle innych pisarzy literatury młodzieżowej. Fakt jest przyjemny i dzięki temu mimo dużej liczby stron książkę szybko się czyta. Poza tym jest lekki, co niektórych może zniechęcić, ale nie jest to infantylny język.

Sama fabuła okazała się dla mnie jednym, wielkim rollercoasterem. Raz męczyłam niezliczone dni sto stron książki, nudząc się przy tym niemiłosiernie, by już następnego dnia bez najmniejszej przerwy przeczytać trzysta stron. To jest akurat skrajny przykład, jednakże pisarka naprawdę nie potrafiła uporządkować sobie w głowie własnego pomysłu. Miałam wrażenie, że jak wpadła na jakiś ciekawy pomysł, to do razu pisała bez zastanowienia, przez co wychodził totalny chaos. A w momencie, kiedy tego pomysłu brakowało, to na siłę ciągnęła jeden wątek, który stawał się coraz bardziej nużący i w ogóle nie zaskakiwał.

Tym razem Victoria Aveyard pokusiła się o pewne zmiany w narracji. W poprzednich częściach oglądaliśmy świat z perspektywy Mare. Tym razem mogliśmy również go zobaczyć ze strony Cameron i ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu Evangeline. Gdy przeglądałam przed czytaniem książkę i zauważyłam ten zabieg, miałam mieszane odczucia. Mało który pisarz umie sobie z tym poradzić. Nasza autorka zrobiła to genialnie. Trzy całkowicie różne osobowości dały wielkie do popisu pole, które zostało w każdym nawet najmniejszym skrawku wykorzystane. Mare była jak zwykle irytującą Mare, Cameron miała wieczne problemy, ale była przy tym jak zawsze ironiczna, a Evengeline ukazała nareszcie powody swojego postępowania, które były wręcz szokujące. Stalowa narzeczona okazała się kimś o wiele ciekawszym i tajemniczym niż na początku myślałam.

Nie lubię Mare. Po prostu jej nie cierpię. Jest typową papierową postacią, która na każdym kroku denerwuje człowieka. Wielka bohaterka gotowa na poświęcenie, a tak naprawdę wiecznie narzekająca, użalająca się nad sobą rozpieszczona dziewczyna. Trwała wojna, ona znalazła się w niezbyt dobrej sytuacji, ale to nie dawało jej prawa na bycie pępkiem świata. Ludzie mieli tam o wiele gorzej, a wszystko kręciło się wyłącznie wokół niej. Za to bardzo cenię Mavena. Jak już wiecie nie jest to zbyt pozytywna postać. Tak naprawdę to wstrętny manipulator, ale ma w sobie taką iskrę i wolę walki, która sprawia, że czuję do niego sympatię. W porównaniu do Cala, który na każdym kroku jest tak samo przewidujący i mało emocjonalny. Pojawia się też wiele nowych bohaterów w tym Iris – niezwykła i tajemnicza kobieta. Mało się o niej dowiadujemy, ale pobudza ciekawość.

Wątek romantyczny był przystępny w tej części. Nie była już to przesłodzona historyjka, która dawała w kość na każdym kroku. Choć końcówka... Nie wiem jak autorka mogła to zrobić. Nie chodzi o to, że to powiedzmy główne wydarzenie dotyczące relacji Mare i Cala było bezsensowne. Gdyby to był typowy romans, byłabym bardzo zadowolona w przeprowadzenia w taki sposób fabuły. To bardzo życiowe i potwierdzające pewien schemat. Jednak naprawdę, kiedy ważyły się losy wielu ludzi, inne państwa nareszcie zaczęły wyrażać swoje zdania na temat Szkarłatnej Gwardii, to mało mnie obchodziła relacja tej dwójki.

Byłam przekonana, że to ma być trylogia. Nie wiem, czy po prostu zamysł został zmieniony, czy to ja sama tak sobie wymyśliłam. Jednak nie ma wątpliwości, że kolejna część powstanie. Mimo że na tej troszkę się zawiodłam, to z chęcią poznam dalsze losy bohaterów i dowiem się, jak cała ta wielowymiarowa historia zakończy się.

pokaż więcej

 
2017-06-19 20:24:44
 
2017-06-14 21:00:47
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać, MUST HAVE NOW!
 
Moja biblioteczka
621 132 1305
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (152)

Ulubieni autorzy (6)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (497)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd