Mariusz Brząkalik 
https://buszujacywzbozublog.wordpress.com
28 lat, mężczyzna, Kraków, status: bibliotekarz, dodał: 65 książek i 42 cytaty, ostatnio widziany 2 dni temu
Teraz czytam
  • Moja walka. Księga 1
    Moja walka. Księga 1
    Autor:
    "Moja walka" — precyzyjna, wciągająca i bardzo mocna. Autobiograficzna powieść, w której rzeczywistość przeraża bardziej niż najmroczniejsze skandynawskie kryminały. Wszystko zaczęło się...
    czytelników: 1715 | opinie: 73 | ocena: 7,16 (602 głosy) | inne wydania: 3
  • O podstawie moralności
    O podstawie moralności
    Autor:
    Zwykło się nazywać Schopenhauera twórcą pesymizmu filozoficznego. Jak pisze Jan Garewicz jego pesymizm nie miał nic wspólnego z katastrofizmem, a negacja postępu z zaprzeczeniem rozwoju nauki i techni...
    czytelników: 443 | opinie: 10 | ocena: 7,26 (107 głosów) | inne wydania: 1
  • Seksualność Chrystusa. Zapomniany temat sztuki renesansowej
    Seksualność Chrystusa. Zapomniany temat sztuki renesansowej
    Autor:
    Zazwyczaj uważa się, że takie pojęcia jak „Chrystus” i „seksualność” nie dają się ze sobą pogodzić. I słusznie. Dzieli je bowiem grzech: nieobecny w pierwszym z tych pojęć, lecz zakładany w drugim. Z...
    czytelników: 55 | opinie: 1 | ocena: 7 (6 głosów)
  • Sztuka kochania
    Sztuka kochania
    Autor:
    Owidiuszowa „Sztuka kochania” przez wieki należała do lektur zakazanych i uważana była za książkę niemoralną. Określenia „pornografia” czy „wyuzdanie” ucinały jakąkolwiek dyskusję na temat wartości li...
    czytelników: 47 | opinie: 1 | ocena: 7 (13 głosów)
  • Ślepa wierzba i śpiąca kobieta
    Ślepa wierzba i śpiąca kobieta
    Autor:
    Ta antologia ilustruje, jak zmieniał się warsztat pisarza podczas dwudziestu pięciu lat. Znajdziemy tu uczłowieczone wrony, drańskie małpy, lodowego luda i sny, które kształtują nas samych i otaczają...
    czytelników: 4169 | opinie: 120 | ocena: 6,91 (1923 głosy) | inne wydania: 2

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-12-27 10:41:28
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Przeczytać raz jeszcze!
Autor:
Seria: Artefakty

W książce Tevisa przede wszystkim pociąga jej osadzenie w rzeczywistości. Pewne aluzje o pochodzeniu Chrystusa, czy innych ludzkich bogów, czy niezbyt drastyczny futuryzm sprawiają, że czytelnikowi stosunkowo łatwo odnaleźć się w świecie przedstawionym. Oczywiście trzeba mieć świadomość tego, że pod kilkoma względami mamy tutaj do czynienia z czymś przestarzałym, ale to częsta bolączka książek... W książce Tevisa przede wszystkim pociąga jej osadzenie w rzeczywistości. Pewne aluzje o pochodzeniu Chrystusa, czy innych ludzkich bogów, czy niezbyt drastyczny futuryzm sprawiają, że czytelnikowi stosunkowo łatwo odnaleźć się w świecie przedstawionym. Oczywiście trzeba mieć świadomość tego, że pod kilkoma względami mamy tutaj do czynienia z czymś przestarzałym, ale to częsta bolączka książek s-f. Przedstawiana w niech przyszłość, która dla nas jest przeszłością, często - siłą rzeczy - rozmija się z prawdą, czasem wydaje się banalna i mało prawdopodobna - obca.

Można patrzeć na tę historię jak na opowieść o przybyszu z kosmosu, który próbuje uratować własną rasę przed zagładą. Można dopatrywać się motywu osamotnienia, zagubienia, tęsknoty. Ale przede wszystkim, dla mnie książka ta była krytyką Człowieka. Bo najmocniej akcentuje naszą krótkowzroczność i głupotę, nie tylko w zestawieniu z ewolucyjnie bardziej rozwiniętą rasą z kosmosu. Sami siebie skazujemy na zagładę, nie tylko rozwijając jej sposoby, ale też niszcząc czynniki, które mogłyby nas przed nią uchronić.

Myślę, że spokojnie mogę polecić lekturę tej książki. Nawet komuś, kto nie jest jakimś zagorzałym fanem fantastyki naukowej - a może nawet przede wszystkim takiej osobie, bo to książka, w gruncie rzeczy mocno humanistyczna.

pokaż więcej

 
2018-11-30 23:04:43
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Czytam w tutejszych komentarzach o książkach, które są "żywymi dowodami" i dochodzę do smutnego wniosku, że już nie tylko czytanie ze zrozumieniem bywa problemem, ale także mówienie i pisanie ze zrozumieniem. Z faktami się nie dyskutuje, a to, że książki nie są żywe - nawet metaforycznie - jest faktem. I nawet Schrodinger nic więcej by tu nie wymyślił. Książka nie kot - nie może być... Czytam w tutejszych komentarzach o książkach, które są "żywymi dowodami" i dochodzę do smutnego wniosku, że już nie tylko czytanie ze zrozumieniem bywa problemem, ale także mówienie i pisanie ze zrozumieniem. Z faktami się nie dyskutuje, a to, że książki nie są żywe - nawet metaforycznie - jest faktem. I nawet Schrodinger nic więcej by tu nie wymyślił. Książka nie kot - nie może być jednocześnie żywa i martwa. "Żywa" może być idea, którą książka niesie, opowieść, myśl. Książka sama w sobie nie jest ani żywa, ani nie jest dowodem. Jest nośnikiem treści. Ani jej twórcą, ani odbiorcą - pośrednikiem. I tyle. A teraz, pozbywszy się jadu frustracji, mogę zając się książką samą w sobie.

Pomysł, żeby przedstawić historię Wszechświata i znane współczesnej nauce jego elementy w sposób zrozumiały dla laików, jest tyleż doskonały, co karkołomny. Już we wstępie dowiadujemy się, że jedynym wzorem, jaki zobaczymy na następnych kartkach, jest znany wszystkim (nawet zatwardziałym humanistom) wzór na równoważność masy i energii Einsteina. Po przeczytaniu kolejnych 400 stron mogę potwierdzić, że autor ma rację - innego wzoru, tudzież innych złożonych z cyfr struktur, wyglądających jak hieroglify (i zrozumiałych w podobnym stopniu) w tej publikacji nie uświadczymy. To, bez wątpienia, pierwsza z zalet. Kolejną jest to, że ta książka jest jednym, olbrzymim eksperymentem myślowym, zupełnie nie szarpie za racjonalne struny w naszym umyśle, niczego nie udowadnia - zamiast tego przedstawia wszystko obrazowo, za pomocą lepszych i gorszych wizualizacji. Język obrazów, w przeciwieństwie do języka nauki, rozumieją wszyscy, tym samym książka ta (teoretycznie i tylko teoretycznie) jest zrozumiała dla wszystkich. Uczciwie uprzedzam - tak nie jest. Jeśli liczycie na to, że poznacie niuanse współczesnej fizyki teoretycznej i nie zmęczycie mózgu, to się srogo przeliczycie. Z drugiej strony oczekiwanie, że byłoby inaczej jest jednak naiwnością. Czy treść tej książki jest przedstawiona w możliwie najbardziej przystępny sposób? Jest! Czy wymaga koncentracji i dobrej woli ze strony czytelnika, a także pewnego nakładu pracy (umysłowej rzecz jasna) - wymaga. I dobrze! Nie ma sensu się za bardzo lenić. Tym samym, można by uznać tę książkę, za publikację doskonałą. Można by, gdyby tylko nie uniknięto kilku mankamentów.

Pierwszym z nich jest grafomania autora. Wiem, wiem, wiem. Grafomania jaka jest nikt nie widzi. W zasadzie każdy przejaw działalności literackiej można nazwać grafomanią, wszystko zależy od punktu odniesienia (na przykład ta recenzja jest grafomanią niemiłosierną). Zgadzam się z tym zupełnie. Sęk w tym, że autor tej książki czasami naprawdę przesadza. I w zasadzie nic nie stoi na przeszkodzie, żeby mu to wybaczyć, bo biorąc pod uwagę jego ścisłe wykształcenie i dobre chęci, to jest to czysto warsztatowy szczegół, ale momentami można się zmęczyć treścią, co z kolei pozostawia pewien bardzo niemiły posmak.

Pewną niedogodnością jest też poczucie humoru autora, który tak bardzo chce być "cool", że czasami swoimi żartami sięga poziomu mocno depresyjnego (nie w sensie nastroju, w sensie położenia poniżej poziomu zdrowego żartu), co skutkuje u czytelnika nieprzyjemną ochotą uderzenia głową w ścianę. Niektóre też kwestie zostały moim zdaniem potraktowane zbyt pobieżnie, żeby można je było sobie wystarczająco dobrze i dokładnie wyobrazić. I o to mam jednak trochę żal do autora, choć idea tej książki jest chwalebna.

Nawiasem mówiąc, lubię Wydawnictwo Otwarte za decyzje jakie podejmuje w kwestii publikowanych książek. (I za to, że wszywa zakładki (ale to taka moja ciągle powtarzająca się z tym domem wydawniczym wisienka na torcie)).

Gdybym miał krótko podsumować doświadczenie czytania tej książki, to stwierdziłbym z ręką na sercu, że jest to jedna z lepszych rzeczy jakie można zrobić w te coraz dłuższe zimowe wieczory. Nie jest to całkiem bezbolesna lektura, ale za to bardzo mocno oddziałująca na wyobraźnię i poszerzająca wiedzę. Nie sposób jej nie polecić, choć trzeba pamiętać o tym, ze do lektury powinno się podejść z pewną dozą wyrozumiałości - dla własnego zdrowia.

pokaż więcej

 
2018-11-28 19:30:14
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Przeczytać raz jeszcze!, Ulubione
Autor:
Seria: Artefakty

"Feniks, tak się nazywał. Raz na kilkaset lat budował sobie stos pogrzebowy i się na nim spalał; chyba musiał być bliskim krewnym człowieka. Tylko że za każdym razem po tym, jak spłonął, odradzał się z popiołów, wstawał z nich jak nowy. Wygląda na to, że my robimy to samo, raz po raz, z tą jednak różnicą, że mamy coś, czego ten cholerny feniks nigdy nie miał: my wiemy, jakie głupstwo przed... "Feniks, tak się nazywał. Raz na kilkaset lat budował sobie stos pogrzebowy i się na nim spalał; chyba musiał być bliskim krewnym człowieka. Tylko że za każdym razem po tym, jak spłonął, odradzał się z popiołów, wstawał z nich jak nowy. Wygląda na to, że my robimy to samo, raz po raz, z tą jednak różnicą, że mamy coś, czego ten cholerny feniks nigdy nie miał: my wiemy, jakie głupstwo przed chwilą zrobiliśmy. Wiemy o wszystkich głupstwach, jakie popełniliśmy przez ostatni tysiąc lat. Jeżeli o nich nie zapomnimy i nie będziemy próbowali ukrywać tej wiedzy, to pewnego dnia przestaniemy budować sobie te przeklęte stosy i wskakiwać w ich środek. W każdym pokoleniu będzie przybywało takich, którzy pamiętają".

Nie wiem jak Wy, ale ja lubię, kiedy książka boli. Kiedy przeczytanie jej jest ciężkie - oczywiście z powodów całkowicie innych niż zły styl pisarstwa. To jedna z takich książek. Bradbury wydał ją tuż po wygaśnięciu jednego z największych stosów jakie zafundowała sobie ludzkość. Dziś, patrząc na zapalające się dookoła ogniska, ciężko nie myśleć z żalem, że ten człowiek, który przeżył dramat II Wojny Światowej, i który pokładał tak wiele nadziei w przyszłe pokolenia, który starał się pokazać idiotyzm skrajnych ideologii i zło wojny - najzwyczajniej w świecie się przeliczył. Zamiast starać się dążyć do utopii, cegiełka po cegiełce realizujemy różne dystopie, które proponowali i proponują nam twórcy i nie próbujemy nawet przez chwilę przystanąć i pomyśleć. pomyśleć i dojść do wniosku jak bardzo głupi w gruncie rzeczy jesteśmy. W innym miejscu Bradbury pisze, że nie warto ludziom - dla ich spokoju - przedstawiać dwóch idei politycznych, że najlepiej jedną (albo żadnej), że konieczność wyboru wiąże się z niepokojem. I oto żyjemy w kraju, w którym słuszna jest tylko jedna opcja i ciężko wątpić w to, że jej wyznawcy są szczęśliwi. Mają lżej. Mniej na sercu, mniej w myślach. Bezmyślność stała się cnotą, a każdy, kto próbuje ją podważać, albo przypominać horror, który przetaczał się przez świat kilkadziesiąt lat temu jest skazywany na pogardę. Dlatego ta książka tak boli. Bo pokazuje świat, który nigdy nie powinien zaistnieć, świat w którym nie ceni się mądrości i pamięci, w którym wiedza przestaje być istotna, a ludzie zadowalają się płytką rozrywką, stając się biernymi odbiorcami, często oderwanymi od rzeczywistości i pozbawionymi refleksji, którzy są ślepcami i żyją w świecie ślepców. Budzi też smutek fakt, że prawie siedemdziesiąt lat temu, pewien pisarz, który taki świat wymyślił, w głębi serca wierzył, że przyszłe pokolenia będą wystarczająco mądre, żeby nie popełnić takiego błędu.

Nawiasem mówiąc - świetnie wydana książka! Piękna okładka (cała seria prezentuje się zresztą cudownie), a do tego coś, co uwielbiam, a zdarza się niezbyt często - wszyta zakładka! Polecam!

pokaż więcej

 
2018-11-26 22:44:45
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Wiele osób zainteresowanych serialem na pewno trafi prędzej lub później na tę książkę. Tym bardziej cieszy fakt, że autorzy serialu nie zdecydowali się na dokładną ekranizację tylko mocno uwspółcześnili opowieść (nomen omen).

Co do samej powieści - to moje pierwsze zetknięcie z prozą Atwood i nie mogę nie zgodzić się z innymi opiniami, że książka, którą napisała jest przerażająco aktualna....
Wiele osób zainteresowanych serialem na pewno trafi prędzej lub później na tę książkę. Tym bardziej cieszy fakt, że autorzy serialu nie zdecydowali się na dokładną ekranizację tylko mocno uwspółcześnili opowieść (nomen omen).

Co do samej powieści - to moje pierwsze zetknięcie z prozą Atwood i nie mogę nie zgodzić się z innymi opiniami, że książka, którą napisała jest przerażająco aktualna. Oczywiście nie w sensie dosłownym, ale nastroje światopoglądowe są niebezpiecznie zbliżone do realiów książki i "skrajnieją" w podobnym kierunku. Niestety tego typu dystopie nas niczego nie uczą. Książki tworzone przez autorów takich jak Orwell czy Atwood właśnie, zamiast przestrogą, stają się instrukcją obsługi. Mimo wszystko warto je jednak uczyć, nawet jeśli jako społeczeństwo idziemy w nieciekawym kierunku, to nawet kilka jednostek myślących inaczej jest sukcesem. Pewne jest to, że tego typu światy powinny istnieć tylko na papierze, a naszym obowiązkiem jest o to zadbać. Polecam - jako ciekawą wizję, jako dobrze napisaną powieść i jako przestrogę.

pokaż więcej

 
2018-11-16 11:40:57
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-11-15 14:26:01
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-11-15 14:25:54
Dodał do serwisu książkę: Szlaki dziedzictwa kulturowego
 
2018-11-14 17:04:09
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
Cykl: Creekwood (tom 1)
 
2018-11-13 19:53:21
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
 
2018-11-13 15:41:23
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-11-13 15:38:08
 
Moja biblioteczka
563 109 975
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (21)

Ulubieni autorzy (15)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (116)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd