Papusza 
ubywa rodziny, przyjaciół, znajomych, tylko lat życia i przeczytanych książek wciąż przybywa...
kobieta, Wrocław, status: Czytelniczka, dodała: 4 książki, ostatnio widziana 47 minut temu
Teraz czytam
  • Epoka człowieka. Retoryka i marazm antropocenu
    Epoka człowieka. Retoryka i marazm antropocenu
    Autor:
    Debata na temat antropocenu ze względu na swoją wielowymiarowość i wyjątkowy potencjał filozoficzny ma szanse stać się jedną z najważniejszych dyskusji XXI stulecia. W dyskusji tej biorą udział geolog...
    czytelników: 35 | opinie: 2 | ocena: 8,33 (6 głosów)
  • Świat na rozdrożu
    Świat na rozdrożu
    Autor:
    Od pokoleń wszystko wokół nas rośnie wykładniczo - liczba ludności, ilość pieniędzy, światowy PKB, zużycie energii, wydobycie metali, produkcja żywności i szereg innych wskaźników, cieszących oko ekon...
    czytelników: 894 | opinie: 44 | ocena: 8,3 (184 głosy)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-12-11 23:24:28
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Literatura faktu

Od książki „Krąg pierwszy” A. Sołżenicyna nie można było się oderwać kiedy ukazała się po raz pierwszy w Polsce. Teraz, czytając ponownie, tak samo ściska za gardło, oburza, dołuje.
Ukazując w całej okrutnej postaci czasy stalinowskiego rygoru, A. Sołżenicyn akcję książki umiejscowił w „szaraszce”, instytucie naukowym-więzieniu, do którego trafiali uzdolnieni naukowcy z dziedziny fizycy,...
Od książki „Krąg pierwszy” A. Sołżenicyna nie można było się oderwać kiedy ukazała się po raz pierwszy w Polsce. Teraz, czytając ponownie, tak samo ściska za gardło, oburza, dołuje.
Ukazując w całej okrutnej postaci czasy stalinowskiego rygoru, A. Sołżenicyn akcję książki umiejscowił w „szaraszce”, instytucie naukowym-więzieniu, do którego trafiali uzdolnieni naukowcy z dziedziny fizycy, matematycy i z dziedzin pokrewnych. Głównym celem ich prac miało być wykonanie aparatury do podsłuchu, inwigilacji ludzi podejrzanych, czegoś co pozwoli reżimowi na szybsze wykrycie sprawcy. Ludzie tam przebywający byli skazani na długie odsiadywanie kary. Często mieli za sobą pobyt w łagrach, rozmaitych więzieniach i szaraszka była dla tych osób oddechem w odbywaniu kary.

Dostać wyrok w tamtych czasach było niezwykle łatwo. Nie godziłeś się iść na rękę władzy i być kapusiem, otrzymywałeś karę 10 lat, ale skoro uległeś i zgodziłeś się być kapusiem to również dostawało się 10 lat, bo skoro zgodziłeś się szpiegować, to znaczy, że jesteś elementem niepewnym i mogłeś wcześniej szpiegować obecną władzę. Ot, absurdy tamtego systemu.

Każdy z więźniów wiedział, że podpaść władzy się nie opłaca. A mimo to, starano się ich zastraszanie, agresje wobec skazanych, traktować z godnością na jaką jeszcze stać było człowieka w tamtych warunkach. I tylko ta niepewność co do przyszłości najbardziej dominowała myśli więźniów. Otrzymany wyrok bardzo często, pod byle pretekstem był przedłużany w nieskończoność.

Lecz czy ludzie piastujący wysokie urzędy byli pozbawieni obaw aresztowania? Czy w chwili aresztowania brano pod uwagę ich rangę?
Aresztowanie Innocentego Wołodina, rosyjskiego dyplomaty, pokazuje bezduszność urzędniczej machiny w której człowiek jest tylko numerem sprawy którą trzeba się zająć zgodnie z instrukcją postępowania.
Aresztowany nie jest już człowiekiem, teraz już podlega tylko pod rządy stalinowskiego reżimu, bezdusznej maszynie tamtych czasów.

W szaraszkach każda postać reprezentowała również postawy ludzi żyjących poza murami więzienia. Tak samo w ich zachowaniu dominował strach, niepewność o jutro, nieprzewidywalność swego losu.

Wiele osób młodego pokolenia będzie czytać tę książkę z niedowierzaniem, że coś takiego mogło mieć miejsce w czasach stalinowskich.
Wielu młodych nie przeczyta tej książki i na myśl im nie przyjdzie, że coś takiego ludzie przeżywali nie tak dawno temu….
A jednak to prawda, tak było!

pokaż więcej

 
2018-11-27 00:42:37
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Literatura współczesna

Książka „Kamerdyner” opowiada historię kaszubskich i pruskich rodzin na przestrzeni pierwszych 45 lat XX wieku. Są to lata gdy te tereny znajdowały się pod pruskim zaborem, doświadczyły wojennej zawieruchy I i II wojny światowej, zaczynały odnajdywać się w odzyskanej przez Polskę wolności. I nie są to losy niezwykłe. Są to czasy w których żyli przodkowie dzisiejszych Kaszubów, ich małej... Książka „Kamerdyner” opowiada historię kaszubskich i pruskich rodzin na przestrzeni pierwszych 45 lat XX wieku. Są to lata gdy te tereny znajdowały się pod pruskim zaborem, doświadczyły wojennej zawieruchy I i II wojny światowej, zaczynały odnajdywać się w odzyskanej przez Polskę wolności. I nie są to losy niezwykłe. Są to czasy w których żyli przodkowie dzisiejszych Kaszubów, ich małej Ojczyzny, a także Prusaków którzy te tereny zamieszkiwali.

W zamyśle autorów, bohaterowie nie mieli być konkretnymi osobami mieszkającymi w tamtych czasach na tych terenach, lecz mający reprezentować typowe cechy osób które charakteryzowały Kaszubów i Prusaków. Starano się bardzo rzetelnie przedstawić tło historyczne, wydarzenia oparte na faktach, napięte stosunki doprowadzające do jawnej nienawiści i niechęci. Autorzy starali się nam przybliżyć stosunki jakie panowały w tym okresie między Prusakami, Kaszubami, Polakami i Niemcami. Kaszubi dla Prusaków jako poddani, dla Polaków narodowościowo niepewni, dla Niemców wykorzystywani w szeregach swojej armii. Pokazać „normalne życie” które poprzeplatane było nienawiścią, miłością, zbrodnią.

Główny bohater, Bazyli Miotke, nazywany Królem Kaszubów, to dziadek jednego z autorów. Mateusz, typowy przedstawiciel bękarta, zrodzonego z gwałtu dziedzica na chłopce, jakich w tamtych czasach rodziło się wielu. Typowi mieszkańcy Starzyńskiego Dworu, pruscy bogaci junkrzy, mający ogromny wpływ na życie Kaszubów, oraz Kaszubi którzy starali się zachować swoją tożsamość.

Czy wątek miłosny jest najważniejszy? Jest ważny bo pokazuje jak bardzo piękne uczucie nie miało racji bytu w tych skomplikowanych stosunkach prusko-kaszubskich, tylko dlatego, że dzieliła ludzi granica pochodzenia, narodowości, zależności.

Lecz chyba najważniejszą sprawą pokazaną w tej książce są losy tożsamości etnicznej jaką stanowią Kaszubi. Powojenne spisy powszechne ludności nie dawały możliwości deklarowania tożsamości etnicznej, a jedynie tożsamość narodową. Spis z 2002 r. dawał już możliwość zadeklarowania tożsamości etnicznej jako pojedyncza deklaracja. Natomiast dopiero od 2011 r. Spis Powszechny dał możliwość wykazania deklaracji narodowo-etnicznej. Największą grupę stanowią Ślązacy i Kaszubi.

„Deklarację kaszubską złożyło 228 tys. osób, przy czym 212 tys. stanowiły deklaracje przynależności polsko-kaszubskiej, a 16 tys. - wyłącznie kaszubskiej.”1

Kaszubi pod zaborem pruskim musieli się podporządkować rozkazom zaborcy, zwyczajom które zaprowadzali na tych terenach. Nie powinien więc dziwić nikogo fakt, że w czasie I wojny światowej w jednym szeregu musieli stanąć do walki Prusacy i Kaszubi. I tak też było z bohaterami tej książki.
Po odzyskaniu niepodległości nie całe Kaszuby weszły w obszar wyzwolonej Polski. W czasie II wojny Kaszubi z terenu którego gospodarzami byli Niemcy zmuszeni byli założyć niemiecki mundur. Nie był to ich dobrowolny wybór, o czym książka ta stara się głośno mówić. Na Pomorzu wpis na niemiecką listę narodowościową był przymusowy, odmowa kończyła się obozem koncentracyjnym lub przesiedleniem. Kaszubi zmuszani byli do służby w Wehrmachcie. Wielu odesłano do obozu koncentracyjnego w Stutthofie.
Pierwsze zbrodnie niemieckie na dużą skalę odbyły się w lasach Piaśnickich pod Wejherowem, gdzie rozstrzelano kilka tysięcy Kaszubów. Sceny tej zbrodni dokładnie opisane zostały jako relacja naocznego świadka jakim był Mateusz Krol, główny bohater tej książki.

Zakończył się czas wojenny, do Polski wróciło całe Pomorze. Na Kaszuby napływała przesiedlana ludność kresowa. A miejscowi Kaszubi musieli określić swoją narodowość.
Czy wszyscy Kaszubi uważali się za Polaków, czy byli wierni swej kaszubskiej tożsamości?

Bardzo ważna jest scena gdy pytany przez rosyjskiego żołnierza, kim jest dla Mateusza pruska hrabini, odpowiada – matka, a kim ty jesteś – Kaszub, Polak.

Te odpowiedzi wynikły z zagmatwanych losów łączących ludzi zamieszkujących wspólnie te tereny.
I na to kluczowe pytanie, kim jesteś, nie tylko Mateusz Krol musiał znaleźć odpowiedź. Odpowiedzieć muszą też sobie dzisiejsi potomkowie tamtych rodzin. Bo tam sięgają ich „korzenie”, to Mała Ojczyzna ich przodków.

Dodaję jedną gwiazdę za temat, tak ważny dla zrozumienia historii Kaszub i powikłanych losów ich mieszkańców.
----------------------------
1)https://www.wnp.pl/wiadomosci/spis-powszechny-809-tys-slazakow-228-tys-kaszubow,165788_1_0_0.html

pokaż więcej

 
2018-11-21 14:53:32
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Ekonomia / filozofia / etyka

Książka Tomáša Sedlačka „Ekonomia dobra i zła” nie jest podręcznikiem w którym autor chce nas zapoznać z zasadami ekonomii w postaci wzorów matematycznych, podstawowych formułek ekonomicznych, czy też różnych szkół teorii ekonomii.

Zaczynając swoje rozważania od poszukiwania pierwszych oznak stosowania zasad ekonomii, autor cofa się wstecz do starożytności, przechodzi przez wyznawane religie,...
Książka Tomáša Sedlačka „Ekonomia dobra i zła” nie jest podręcznikiem w którym autor chce nas zapoznać z zasadami ekonomii w postaci wzorów matematycznych, podstawowych formułek ekonomicznych, czy też różnych szkół teorii ekonomii.

Zaczynając swoje rozważania od poszukiwania pierwszych oznak stosowania zasad ekonomii, autor cofa się wstecz do starożytności, przechodzi przez wyznawane religie, aby dotrzeć do współczesności. Bo choć dawno temu nie wiązano zasad gospodarowania z nauką jaką jest ekonomia, to jednak w wielu dawnych zasadach którymi kierowali się ludzie już w starożytności, dostrzec można podstawowe zasady ekonomii w dzisiejszym pojęciu.

Sam tytuł „Ekonomia dobra czy zła” może sugerować, że chodzi o rozważania dotyczące złej lub dobrej ekonomii. Jednak nie o to tu chodzi. Przede wszystkim Tomáš Sedlaček zastanawia się, czy „dobro” i „zło” w pojęciu filozoficznym może mieć taki sam wpływ na procesy zachodzące w gospodarce lub na poziom zadowolenia ludności.
Rozpatrując np. cechę uczciwości [dobro], zastanawia się, czy ta cecha charakteru ma większy wpływ na dobrobyt, czy może narcystyczny charakter [zło] przyczynia się w równie dużym stopniu do poprawy dobrobytu. Jeśli wszyscy ludzie byliby z gruntu uczciwi, to nie mieli by racji bytu; sędziwie, policja, producenci zamków i kłódek, systemów alarmowych itp., natomiast jedną z cech dominujących narcyzm jest maksymalne zaspokojenie własnych pragnień, co powoduje zwiększony popyt na dobra luksusowe, nadmierną konsumpcję dóbr zaspakajających egoistyczne potrzeby posiadania, korzystanie z wszelkich dodatkowych ubezpieczeń, przywilejów itp., co ma wpływ na rozwój tych dziedzin działalności.

Zastanawia się również i nad tym, czy w czasach obecnych zasady ekonomii powinny się bardziej skłaniać w stronę matematyki, czy jednak czynnik ludzki [nieprzewidywalny] nie powinien być w większym stopniu brany pod uwagę przy rozpatrywaniu zasad działania różnych teorii ekonomii.

Autor odnosi się oczywiście do wielu szkół teorii ekonomii, przywołuje wielu światowej sławy ekonomistów, ale to nie powinno zniechęcać do przeczytania tej książki. Napisana bowiem jest bardzo przystępnym językiem, zrozumiałym dla każdego laika.

pokaż więcej

 
2018-11-04 19:01:59
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Literatura współczesna, Przywrócone pamięci
Autor:

Igor Newerly w książce „Chłopiec z Salskich Stepów” opisał losy przyjaciela „Ruskiego Doktora”, z którym przebywał w 1943 r. na Majdanku, aż do rozstania z nim w 1944 r. w Oświęcimiu. Kiedyś ta książka była lekturą szkolną wysławiającą Rosjan i ich bohaterstwo.
Nie ma w tej książce drastycznych opisów scen z życia obozowego. Jest za to pokazany los jednego z Rosjan, przyjaźń zrodzona w...
Igor Newerly w książce „Chłopiec z Salskich Stepów” opisał losy przyjaciela „Ruskiego Doktora”, z którym przebywał w 1943 r. na Majdanku, aż do rozstania z nim w 1944 r. w Oświęcimiu. Kiedyś ta książka była lekturą szkolną wysławiającą Rosjan i ich bohaterstwo.
Nie ma w tej książce drastycznych opisów scen z życia obozowego. Jest za to pokazany los jednego z Rosjan, przyjaźń zrodzona w ciężkich obozowych warunkach i człowieczeństwo więźniów z którymi tak okrutnie postępowało kapo.

„Ruski Doktor” był człowiekiem małomównym, lecz bojąc się, że uwolnienia z obozu nie doczeka, opowiedział Igorowi Newerly o swoim dotychczasowym życiu. Pisarz po wyzwoleniu postanowił o tej przyjaźni napisać książkę.

Nie był pewien czy „Ruski Doktor” przeżył obóz, ponieważ rozdzielono ich w 1944 r.
Jak można przeczytać w posłowiu książki wydanej w 1973 r., „Ruski Doktor” przeżył obóz i po ukazaniu się książki, w roku 1957 doszło do spotkania obu przyjaciół. Włodzimierz Iljicz Diegtiariew, bo tak brzmiało nazwisko Doktora, był prześladowany przez Stalina za pobyt w niemieckich obozach i ta książka pomogła mu, choć częściowo oczyścić się z zarzutów.
Dodam, że w ZRSS każdy kto przeżył obóz niemiecki w czasie wojny był podejrzany, ponieważ Stalin uważał, że przeżyć mogli tylko szubrawcy, kapo, ci co zdradzili Rosję.

Pozostałe opisane osoby jak, Kiczkajło, Grzelakowa, faktycznie przewijały się w życiu przyjaciół. Były to jednak osoby o zupełnie innych nazwiskach, a akcja toczyła się w innym miejscu.

Mimo pojawiających się sugestii niezgodnych z historią, wielu przemilczeń, nie ma co o to winić autora. Książka ukazała się w czasach, gdzie cenzura decydowała o wydaniu książki, nakazywała wymazywanie fragmentów które były niezgodne z ideologią socjalistycznej władzy.
Autorowi chodziło przede wszystkim o opisanie przyjaźni jaka połączyła jego i dobrego, prawego człowieka, „Ruskiego Doktora”, w tak nieludzkich obozowych warunkach.
Chciał, aby tę obozową przyjaźń poznało szersze grono czytelników.

pokaż więcej

 
2018-10-30 22:55:46
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Literatura współczesna, MP3

Książka „Siddhartha” Hermanna Hesse opowiada o życiu mężczyzny o tym imieniu, który poszukuje własnej drogi życiowej. Pozostając w domu rodzinnym został by kapłanem-braminem, przystając do ascetów byłby wiecznym tułaczem, żebrakiem, pozostając przy Buddzie byłby tylko jego uczniem.
Siddhartha pozna życia wśród ascetów, posłucha słów Buddy, zakosztuje miłosnych rozkoszy ale nadal będzie...
Książka „Siddhartha” Hermanna Hesse opowiada o życiu mężczyzny o tym imieniu, który poszukuje własnej drogi życiowej. Pozostając w domu rodzinnym został by kapłanem-braminem, przystając do ascetów byłby wiecznym tułaczem, żebrakiem, pozostając przy Buddzie byłby tylko jego uczniem.
Siddhartha pozna życia wśród ascetów, posłucha słów Buddy, zakosztuje miłosnych rozkoszy ale nadal będzie poszukiwał mądrości. Zdaje sobie sprawę, że wiedza, życiowe porażki i rozkosze są tylko drogą którą podąża do celu.

Siddhartha jest człowiekiem poszukującym, doświadczającym a celem jego poszukiwań jest uzyskanie wewnętrznego spokoju.

Hermann Hesse zawarł w tej książce wiele prostych prawd na temat sensu życia, pojmowania miłości i życia w zgodzie z naturą.

pokaż więcej

 
2018-10-29 20:11:52
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Literatura współczesna, Na regale

W książce „Ucho igielne”, W. Myśliwskiego, towarzyszymy profesorowi w podeszłym wieku, który pamięcią podąża po ścieżkach młodości. Często sięgając pamięcią do przeszłych wydarzeń, nachodzą go wątpliwości, czy pamięć nie płata figla. Zastanawia się, czy pamięć ta jest pamięcią jego, czy pamięcią dopisaną do innej pamięci. Spotkanie z kobietą która rzekomo dobrze go znała w młodości,... W książce „Ucho igielne”, W. Myśliwskiego, towarzyszymy profesorowi w podeszłym wieku, który pamięcią podąża po ścieżkach młodości. Często sięgając pamięcią do przeszłych wydarzeń, nachodzą go wątpliwości, czy pamięć nie płata figla. Zastanawia się, czy pamięć ta jest pamięcią jego, czy pamięcią dopisaną do innej pamięci. Spotkanie z kobietą która rzekomo dobrze go znała w młodości, uświadamia, jak łatwo pamięć innych można dopisać do swojej.

„Nie mogłem przecież odpowiedzieć, że nie pamiętam, byłoby to okrutne. Tym bardziej że wysłuchując jej życia, przypisałem się, chcąc nie chcąc, do jej pamięci. Mógłbym powiedzieć, że dałem się wciągnąć w jej pamięć”.

Bohater wspomina dom, matkę piekącą „topielca”, czas nauki i pracy. Wspomina młodzieńczą miłość, która niespełniona, w jego pamięci wciąż jest żywa. Zastanawia się nad swoim życiem które los powiódł różnymi od tych planowanych drogami. Zadaje sobie pytania, co to właściwie jest udane życie, los, przeznaczenie?

„Wszystkie pytania jakie sobie w życiu zadajemy, sprowadzają się do tego jednego, czy warto było. No, nie w pańskim wieku. Po latach, po latach dopiero. Tylko proszę pamiętać, że młodość potrafi długo zwodzić. Niech się pan nie da jej oszukać. Nagle okazać się może, że młodym to pan był przed wielu laty. Niestety. …. Życie to błądzenie ze sobą bez nadziei, że się kiedykolwiek siebie odnajdzie”.

Stary profesor podążając za wspomnieniami, idzie drogą prowadzącą do Ucha Igielnego, średniowiecznej furty dominikańskiej w murach obronnych Sandomierza. Prowadzą do niej schody które raz w dół, a raz w górę wiodą ludzi poprzez tę furtę. To na tej drodze starość z młodością się spotyka. Siebie widzi w młodych, a młodzi w starości jeszcze dostrzec się nie potrafią. Ucho Igielne łączy młodość ze starością, najważniejsze wspomnienia i nadzieje jakie im towarzyszą. Tymi to schodami, w górę i w dół podążał nie raz aby spotkać ukochaną kobietę, i na tych schodach miał nadzieję spotkać ją na stare lata. Spotkał młodego człowieka w którym dojrzał swoją młodość i dojrzał też starość młody człowiek, nie chcący tej starości jeszcze przewidzieć u siebie. To wzajemne przeplatanie się młodości ze starością zawsze prowadzi do jednakowego finału z którym jedni się już godzą a drudzy oddalają jak najdalej od siebie. Finałem tym jest śmierć. I tylko w obliczu śmierci można sobie odpowiedzieć, czy życie było udane, jaki miało sens.

W jednym z ostatnich wywiadów [„Książki. Magazyn do Czytania. Z 16.10.2018] W. Myśliwski powiedział, że:
„Przyjaźń to jest pośredni szczebel ku miłości. Poza miłością nie ma nic, tylko śmierć. Miłość jest najwyższym stanem mądrości, na jaki stać człowieka. Ona z istoty swojej jest mądrością.”
„Miłość też może się nie spełnić, ona po prostu może nie zaistnieć, i to jest przypadek bohatera „Ucha Igielnego”. Ale jest w człowieku coś takiego, co każe mu wierzyć, że marzenie się ziści. I on będzie czekał na tę miłość wbrew rozsądkowi i nadziei.”

W. Myśliwski pisze swoje książki piękną polszczyzną. W tej prostocie odczytujemy filozoficzne treści które powodują nasze zadziwienie, zastanowienie. Bo język pisany zrodzony jest w tych książkach ze słów mówionych, tych używanych w potocznej mowie, gdzie emocje, głęboki sens, wyważone sądy były i są treścią słów przelanych tylko na papier. Gdzie czas oczekiwania na wypłynięcie „topielca” i zapach nalewki z przemarzniętych śliwek i szklaneczki rumu tworzy klimat domowego zapamiętania i pozwala pamięci o wielu rzeczach zapomnieć.

pokaż więcej

 
2018-10-23 19:23:06
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, E-book, Popularnonaukowe

Książkę „Homo dues. Krótka historia jutra” potraktować można jako kontynuację książki „Sapiens. Od zwierząt do bogów”. Choć wiele informacji jest powtarzanych z poprzedniej książki, przydaje się to osobom dla których twórczość Harariego nie jest znana, a które stanowią punkt od którego autor zaczyna swoje rozważania.

Trzeba przede wszystkim zauważyć, że książka ta należy do gatunku literatury...
Książkę „Homo dues. Krótka historia jutra” potraktować można jako kontynuację książki „Sapiens. Od zwierząt do bogów”. Choć wiele informacji jest powtarzanych z poprzedniej książki, przydaje się to osobom dla których twórczość Harariego nie jest znana, a które stanowią punkt od którego autor zaczyna swoje rozważania.

Trzeba przede wszystkim zauważyć, że książka ta należy do gatunku literatury popularnonaukowej. Więc nie może być ściśle naukowego podejścia do przewidywań jakie Harari nam przekazuje. Traktuję te przewidywania na zasadzie „co by było, gdyby….”, jako otwarte sugestie i pytania. Za rzecz bardzo ważną uważam, zwrócenie uwagi, że ta przyszłość, wcale nie dotyczy setek czy tysięcy lat, lecz prawdopodobnie najbliższe dziesięciolecia.

Znając historię przeszłość i teraźniejszość, w ogólnym pojęciu, Harari zaczyna snuć domysły, jaki możliwy jest scenariusz dalszego rozwoju różnych dziedzin, mających wpływ na życie i środowisko człowieka.

Czy faktycznie odkrycia medycyny doprowadzą do znacznego wydłużenia naszego życia, czy robotyzacja zastąpi człowieka w wielu dziedzinach ludzkiej działalności, czy nowa ekonomia, etyka, religia, humanizm, spełnią oczekiwania Homo deus?
Tego nikt nie potrafi przewidzieć. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć wielu rzeczy, tak jak nie byli w stanie przewidzieć nasi przodkowie dzisiejsze życie współczesnego człowieka.

A jednak, nasi przodkowie przewidzieli sporo rzeczy. Czy jednak można powiedzieć, że przewidzieli? Czy można powiedzieć, że przewidzieli latające samoloty, czy były to tylko marzenia o oderwaniu się człowieka od ziemi. Marzenia jednak za sprawą nauki nabrały konkretny wymiar.
Może niektóre z przewidywań Y.N. Harariego również doczekają się naukowego przeanalizowania, zbadania trafności urzeczywistnienia?

Dlatego nie traktuję treść tej książki jako coś pewnego, coś co musi się wydarzyć. Są to tylko „gdybania” autora, do czego ma pełne prawo. My również mamy prawo te przewidywania odrzucić lub starać się bardziej rozwinąć. Jednakże, lekkość stylu przekazywania treści, zachęca do zapoznania z przewidywaniami autora szersze grono czytelników niż książki naukowe, które bardziej rzetelnie będą starały się odpowiedzieć na pytania dotyczące, czym nauka w najbliższym czasie będzie się interesować, na jakie badania naukowcy poświęcą najwięcej uwagi i bardziej wiarygodnie przedstawią naszą przyszłość.

„Gdybanie ma to do siebie, że nie zawiera konkretów, nie jest w 100% pewne, to tylko szkic rysowany pobieżnie, bez pewników, jak i nie dochodzący do finału. Może ta niedopowiedziana przyszłość zachęci sporą ilość czytelników po sięgnięcie do opracowań naukowych.

Niech ta książka, jedynie wzbudzi w nas ciekawość, na ile trafne mogą być przewidywania Harariego dotyczące naszej przyszłości, natomiast odpowiedzi powinniśmy poszukać w książkach z literatury naukowej.

pokaż więcej

 
2018-10-14 01:30:43
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Ekonomia / filozofia / etyka

W książce „Wielka Degeneracja. Jak psują się instytucje i umierają gospodarki.” Niall Ferguson stara się pokazać przyczyny degeneracji świata zachodniego. Autor jest znanym historykiem gospodarczym, może dlatego procesy powstawania i zmian w omawianych instytucjach zachodzących na przestrzeni wieków są największą zaletą każdego z rozdziałów. N. Ferguson uważany jest za konserwatystę i dlatego... W książce „Wielka Degeneracja. Jak psują się instytucje i umierają gospodarki.” Niall Ferguson stara się pokazać przyczyny degeneracji świata zachodniego. Autor jest znanym historykiem gospodarczym, może dlatego procesy powstawania i zmian w omawianych instytucjach zachodzących na przestrzeni wieków są największą zaletą każdego z rozdziałów. N. Ferguson uważany jest za konserwatystę i dlatego jego wywody nie znajdują aprobaty wśród zwolenników „państwa dobrobytu”.

Książka podzielona jest na 4 rozdziały które zatytułował:
- demokracja,
- kapitalizm,
- rządy prawa,
- społeczeństwo obywatelskie.
N. Ferguson uważa, że należy się przyjrzeć tym czterem instytucjom łącznie, ponieważ zachwianie równowagi w jednej z tych instytucji, pociąga za sobą skutki negatywne w pozostałych. Rozpatrując kryzys gospodarczy 2007 r. autor stara się pokazać, dlaczego gospodarka Zachodu zniżkuje i traci swoją dotychczasową pozycję.

Kryzys demokracji upatruje w kryzysie zadłużenia, kapitalizmu, w zbyt skomplikowanej regulacji finansowej przy jednoczesnym niedostatecznym egzekwowaniu prawa. Natomiast kryzys rządów prawa upatruje w odchodzeniu od prawa precedensowego, większym skomplikowaniem i wzrastającymi kosztami. Dostrzega również kryzys obejmujący społeczeństwo obywatelskie poprzez znaczny spadek udziału społeczeństwa w różnego rodzaju przynależności do stowarzyszeń, akcji humanitarnych, czy zaangażowania w ruchy obywatelskie.

Czy książka zaspokoiła moją ciekawość? Nie, nie zaspokoiła.
Autor przytacza dane raz ze Stanów Zjednoczonych, raz z Wielkiej Brytanii, to znowu z Chin. Nie ma spójności, nie ma jasnego przekazu w którym właściwie miejscu Zachód się teraz znajduje. Z drugiej strony, wszystkie te wywody są powierzchowne bo inne nie mogą być w książce która zawiera niewiele ponad 200 stron.

Czy polecam tę książkę. Tak, jak najbardziej polecam tym, którzy będą chcieli zapoznać się z historią powstawania i ewaluowania współczesnych instytucji Zachodu.

pokaż więcej

 
2018-10-10 10:33:06
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-10-06 22:31:49
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Literatura współczesna, Na regale

Książka Joanny Żwirskiej „Jutro operacja”, jest zapisem wspomnień bohaterki z pobytu w szpitalu w Warszawie. Ani choroba, ani powrót do szpitala nie nastraja optymizmem. Inga stara się wyciszyć natłok myśli, odwrócić uwagę od spraw bieżących.

„Z okna, z mojej białej barykady-łóżka, zobaczyłam nie tylko Marię, lecz i siebie odmłodzoną o kilkanaście lat, siedzącą na ławce opodal pomnika, z...
Książka Joanny Żwirskiej „Jutro operacja”, jest zapisem wspomnień bohaterki z pobytu w szpitalu w Warszawie. Ani choroba, ani powrót do szpitala nie nastraja optymizmem. Inga stara się wyciszyć natłok myśli, odwrócić uwagę od spraw bieżących.

„Z okna, z mojej białej barykady-łóżka, zobaczyłam nie tylko Marię, lecz i siebie odmłodzoną o kilkanaście lat, siedzącą na ławce opodal pomnika, z którego zamyślona Maria spoglądała zaklętymi w kamień oczyma…….. Siedząc na ławce wtedy, ciągle niespokojna, wypatrywałam jasnowłosej łączniczki i udając, że czytam niemiecką gazetę, rozglądałam się ukradkiem; nagle spostrzegłam gestapowców. Szli. Wilczur szary przed nimi. Siedziałam sztywna [wciąż zaczytana], trzymałam kurczowo torbę wypchaną gazetkami, serce zamierało mi ze strachu, to samo serce które dzisiaj niewiele już ma sił na przetrzymanie którejś tam i zapewne zbytecznej operacji. Ten strach który przyplątał się do mnie niedaleko pomnika Marii, tkwi we mnie i dziś, ale ja wciąż udaję, że już się go pozbyłam, że zapomniałam o nim.”

Inga stara się być sama ze swoim bólem ale pozostałe pacjentki, w podobnym wieku, również cierpią w nieludzki sposób i jęki rozlegają się raz głośniej, raz ciszej. W latach 60-tych medycyna niewiele mogła pomóc chorym na raka. Tylko, że Indze, te krzyki, jęki, przypominają rannych ze szpitala polowego gdzie była sanitariuszką i nie pozwalają zasnąć. Niektóre twarze pacjentów przypominają osoby z dawnych lat które doskonale pamięta. Trudno pozbyć się wspomnień, trudno wszystkim wybaczyć, choć wojna się skończyła i nastał radosny pokój.

Autorka wspaniale wiązała wspomnienia z okresu okupacji z bieżącą sytuacją. Starała się uświadomić czytelnikowi, że ci którzy przeżyli okupację, nie są w stanie uwolnić się od wspomnień. I choć niczym się nie różnią od innych pacjentów, zadają sobie pytanie; dlaczego przeżyłam gdy umieranie było czymś normalnym, na porządku dziennym, a teraz gdy ucichły strzały, słychać śmiech i odgłosy spokojnego miasta, muszę umrzeć, dlaczego?

Robiąc porządki na regale z książkami, zobaczyłam tę małą książeczkę. Napisaną dawno temu lecz wartą przypomnienia.

pokaż więcej

 
2018-10-02 15:25:18
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Historyczna, Na regale

Książka „Inteligencja na rozdrożach 1864-1918”, 3 tom z cyklu „Dzieje inteligencji polskiej do roku 1918”, Magdaleny Micińskiej, zawiera analizę działalności kulturalnej, naukowej, politycznej, inteligencji polskiej, od upadku Powstania Styczniowego do uzyskania niepodległości przez Polskę.

„Czarna sukienka” była strojem jaki przywdziewały kobiety po upadku Powstania Listopadowego i teraz, po...
Książka „Inteligencja na rozdrożach 1864-1918”, 3 tom z cyklu „Dzieje inteligencji polskiej do roku 1918”, Magdaleny Micińskiej, zawiera analizę działalności kulturalnej, naukowej, politycznej, inteligencji polskiej, od upadku Powstania Styczniowego do uzyskania niepodległości przez Polskę.

„Czarna sukienka” była strojem jaki przywdziewały kobiety po upadku Powstania Listopadowego i teraz, po upadku Powstania Styczniowego stała się obowiązkowym strojem, mającym odzwierciedlać jeszcze większy smutek i tęsknotę za wolną Polską, której tak bardzo wszyscy pragnęli.
W zaborze pruskim postępowało dalsze zniemczenie, w rosyjskim nastąpiły dalsze represje i rugowanie instytucji polskich, szkolnictwa z językiem wykładowym polskim, tylko w Galicji nadal korzystano z dość dużej swobody. Inteligencja warszawska spotykała się na tzw. Salonach, dokąd zapraszane były osoby ze świata nauki, polityki, kościoła. Na łamach gazety „Głos” zaciekle dyskutowano o dalszych postępowaniach i zachowaniach, które dadzą gwarancję zachowania polskości i być może, w nieokreślonej przyszłości, pozwolą na odzyskanie wolnej Polski. Zaczęły się wyłaniać różne ruchy polityczne; socjalistyczny, narodowy oraz ludowy. Natomiast liberalizm, najbardziej wyrażający interesy inteligencji, zajmował marginalną pozycję. Stało się tak dlatego, że inteligencja miała przede wszystkim na celu aby modernizacja kraju przybrała szybkie tempo a sprawa niepodległościowa była ciągle żywa. Wtapiali się w warstwę średnią, prowadząc różnego rodzaju działalność konspiracyjną.

„W sytuacji, gdy naród pozbawiony jest własnego państwa, inteligencja podejmuje odpowiedzialność za jego teraźniejszość i przyszłość, zarówno za przetrwanie nauki i kultury, jak i za codzienne, przyziemne dobro zwykłych ludzi, żyjących w nędzy, niewykształconych, pełnych irracjonalnych uprzedzeń i lęków”

Kiedy po I wojnie światowej, Polska odzyskał niepodległość, proces scalenia ludzi z trzech zaborów był nie lada wyzwaniem. Posługiwali się trzema językami, różnili stopniem rozwoju cywilizacyjnego, a nawet funkcjonalność urzędów w każdym zaborze była różna. Jednak obrona polskości we wszystkich trzech zaborach, jedność Polaków bez względu na pochodzenie i wykształcenie, które pomogło zjednoczyć Polaków po odrodzeniu się Polski, była zasługą przede wszystkim inteligencji.

Co inteligencja zyskała w II Rzeczypospolitej gdy scenę polityczną zdominowały ruchy masowe? A co zyskała w czasach „Solidarności?

Zakończenie tej książki prowokuje do zadawania sobie tego rodzaju pytań.
Mnie na usta ciśnie się tylko jedno powiedzenie:

„Murzyn zrobił swoje, MURZYN może odejść” [Friedrich v. Schiller].

pokaż więcej

 
2018-09-24 21:45:55
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Literatura współczesna, Na regale
Seria: Proza

Książka „Pałac” Wiesława Myśliwskiego, to druga powieść w jego dorobku. Pierwsze wydanie ukazało się w 1970 roku i wielokrotnie było wznawiane. Treścią książki, czy można tu mówić o treści, jest dzień kiedy do dworu zbliża się front wojenny i jaśnie państwo wraz ze służbą uciekają z pałacu. Jedynie Jakub, pasterz, nie wiadomo czy ze strachu, czy z obowiązku, pozostaje na dziedzińcu. Kiedy... Książka „Pałac” Wiesława Myśliwskiego, to druga powieść w jego dorobku. Pierwsze wydanie ukazało się w 1970 roku i wielokrotnie było wznawiane. Treścią książki, czy można tu mówić o treści, jest dzień kiedy do dworu zbliża się front wojenny i jaśnie państwo wraz ze służbą uciekają z pałacu. Jedynie Jakub, pasterz, nie wiadomo czy ze strachu, czy z obowiązku, pozostaje na dziedzińcu. Kiedy ucichnie gwar odjeżdżających ludzi, a na dziedzińcu nie ma już nikogo, Jakubem zawładnie myśl aby wejść do opuszczonego pałacu. Zna dobrze korytarze i rozkład pokoi bo jako mały chłopiec służył za chłopca na posyłki. Przez tyle lat znał jaśnie pana, jego zachowanie w stosunku do chłopów i domowników, jego wady, zwyczaje, jego przyjaciół i krewnych.

Chyba każdemu z nas zdarzyło się fantazjować, że gdybym: miał sporo pieniędzy, toby ….., gdyby miał wysokie stanowisko, toby…., gdyby mieszkać w innym miejscu, toby……

Nieśmiało Jakub przekracza próg pałacu, wchodzi do jednego z pokoi, zasiada w fotelu jaśnie pana, spogląda na portrety przodków wiszące na ścianach, i ….. zaczyna odgrywać rolę, wcielać się w jaśnie pana, to znów w skrzywdzoną dziewczynę, krewnego i dostojnego gościa przybyłego do pałacu.

Coraz wygodniej siedzi się Jakubowi w fotelu, coraz to inną zakłada maskę. Raz jest dobrym panem, a raz tym którego inni się panicznie boją.
I tak siedząc sam w tym pałacu, poznajemy za sprawą Jakuba, sceny z życia arystokracji, i te prawdziwe i te przez Jakuba zmyślone. Uczestniczymy w wystawnej kolacji, w miłosnych uniesieniach w alkowie, koncertach słowików i ludzkich rozterkach.

Czy wcielając się w jaśnie pana Jakub choć przez chwilę pragną być nim naprawdę? Czy wiele słów które wypowiedział były faktycznymi słowami które on sam by wypowiedział będąc jaśnie panem? A może tylko kpił z arystokracji która nawet nie zdawała sobie sprawy jak jest przez poddanych podglądana, oceniana? Może chciał tylko jeszcze raz przywołać te straszne chwile i wraz z marzeniem o spaleniu pałacu zakończyć ten etap życia? Bo to właśnie wnętrze pałacu z jego portretami, meblami, było tym czymś co wywołało w Jakubie tak wiele emocji, uruchomiło lawinę wspomnień przywołanych z pamięci i z marzeń osobistych. Monologu, który dotyczy niesprawiedliwości, Boga, okrucieństwa, pazerności, piękna, miłości, samotności, bólu, strachu i nieuchronnego końca życia człowieka.

Książka napisana piękną polszczyzną, filozoficzno-refleksyjna, gdzie niby nic się nie dzieje w rzeczywistości, a właściwie wszystko co wypowiedziane, to wspomnienie, marzenie, refleksje dotyczące niełatwych tematów.

pokaż więcej

 
2018-09-24 21:45:28
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Biografie / pamiętniki, Na regale

Książka „Irena Tuwim. Nie umarłam z miłości” Anny Augustyniak, zaliczana jest do autobiografii. Dla mnie, jest to książka o Irenie Tuwim, która poprzez historię życia pokazuje stosunek do osób które były z nią blisko związane. Życie pokazane jest we wspomnieniach które nie są ułożone chronologicznie.

Największy wpływ na jej zachowanie miał brat, Julian Tuwim, którego ubóstwiała, podziwiała i...
Książka „Irena Tuwim. Nie umarłam z miłości” Anny Augustyniak, zaliczana jest do autobiografii. Dla mnie, jest to książka o Irenie Tuwim, która poprzez historię życia pokazuje stosunek do osób które były z nią blisko związane. Życie pokazane jest we wspomnieniach które nie są ułożone chronologicznie.

Największy wpływ na jej zachowanie miał brat, Julian Tuwim, którego ubóstwiała, podziwiała i bardzo często ulegała jego sugestiom. Była to relacja wzajemna. Istniejący podział w społeczeństwie na pełnione role męskie i żeńskie, uniemożliwił jej osiągnięcie takiej sławy jaką cieszył się brat. Niektórzy uważali, że jej talent powinien zostać doceniony, lecz bardziej zachowawczy charakter spowodował, że zamiast poświęcić się literaturze, dwa razy zawierała ślub z mężczyznami którym matkowała. Ten silny instynkt opiekuńczy towarzyszył jej do końca życia. Zamiast się rozwijać twórczo, swój talent spożytkowała przede wszystkim na tłumaczenia książek dla dzieci które chyba każdy z nas zna z dzieciństwa. Wiele powiedzonek użytych w tłumaczeniach znamy, a zwłaszcza te z „Kubusia Puchatka”.

„Kiedy się kogoś kocha, to ten drugi ktoś nigdy nie znika”
„Wiesz, Prosiaczku… miłość jest wtedy… kiedy kogoś lubimy… za bardzo.”
„Jestem Misiem o Bardzo Małym Rozumku…”

Życie Ireny Tuwim, to życie w cieniu brata uwielbianego przez matkę, to żydowskie korzenie które miały wpływ na wojenną tułaczkę po świecie w okresie II wojny światowej, to czasy w których patriarchat trzymał się bardzo mocno i wyznaczał kobietom ich społeczne role. Życie w oczekiwaniu na szybsze bicie serca powodowane radosnymi chwilami, czekaniem na ciepłe uczucia przez innych jej podarowane i chwile wytchnienia u schyłku samotnego życia. Życia bez ukochanego brata, mężów, dzieci, których nigdy nie urodziła.

Czy zmarnowała swój talent. Czy tłumacząc tak wiele książek nie pokazała, że te doskonałe tłumaczenia mogły wyjść tylko spod pióra osoby utalentowanej.

„A teraz bilans: ma 67 lat, swoje „Łódzkie pory roku” na koncie, parę tomików wierszy, kilka książek dla dzieci, które co dwa – trzy lata wychodzą we wznowieniach i ponad pół setki przetłumaczonych przez siebie książek z angielskiego, rosyjskiego, francuskiego i niemieckiego. Ma też nagrodę państwową Prezesa RM, którą jej wręczono 1 czerwca 1957 roku. A jednak uważa, że nie przedstawia żadnej wartości na rynku.”

„Dorobek to niepełny, bo obejmujący 30 lat współpracy, ale i tak okazuje się, że w Naszej Księgarni (w latach 1946-1976) wyszło 30 książek Ireny Tuwim w łącznym nakładzie…. Ponad trzech i pół miliona egzemplarzy.”

Na swój prywatny użytek, Irenę Tuwim nazywam bohaterką drugiego planu. Zapomnianą, przez Annę Augustyniak przywróconą naszej pamięci.

pokaż więcej

 
2018-09-14 23:31:29
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
 
2018-09-12 23:49:26
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Na regale, Popularnonaukowe

Książka „Błędne koło 1832-1864”, drugi tom trylogii „Dzieje inteligencji polskiej do roku 1918” Jerzego Jedlickiego, zawiera opis życia polskiej emigracji po upadku Powstania Listopadowego. Konsekwencją niepowodzenia było zaostrzenie rygorów życia Polaków pod zaborami, odradzanie się ruchów patriotycznych, jak i opis Powstania Styczniowego zakończonego porażką.

Po klęsce Powstania...
Książka „Błędne koło 1832-1864”, drugi tom trylogii „Dzieje inteligencji polskiej do roku 1918” Jerzego Jedlickiego, zawiera opis życia polskiej emigracji po upadku Powstania Listopadowego. Konsekwencją niepowodzenia było zaostrzenie rygorów życia Polaków pod zaborami, odradzanie się ruchów patriotycznych, jak i opis Powstania Styczniowego zakończonego porażką.

Po klęsce Powstania Listopadowego wielu Polaków znalazło schronienie we Francji, Niemczech, Szwajcarii i innych krajach Europy, które to państwa starały się pomóc powstańcom w dokończeniu przerwanej nauki, dawały możliwość pracy i w miarę normalnego życia. W początkowym okresie więzi łączące emigrantów były dość silne. Wzajemna pomoc, drukowanie zakazanej w Polsce literatury, tworzenie stowarzyszeń polonijnych, żywe kontakty z towarzyszami zesłanymi na Syberię, jednoczyły wygnańców i dawały złudne nadzieje na przyszłość. Jednak, młodzi ludzie po ukończeniu szkół często asymilowali się, w późniejszych latach, z mieszkańcami kraju zamieszkania, zakładali rodziny, a kariery urzędnicze dawały stabilizację i jeszcze bardziej wiązały z miejscem zamieszkania. Zachód potrzebował ludzi wykształconych, potrzebnych w administracji, szkolnictwie, wojsku, sądownictwie, a młodzi polscy inteligencji te luki kadrowe zaczęli wypełniać, stając się częścią warstwy średniej. Natomiast, w Polsce wzrósł terror zaborców, pozamykano szkoły i uczelnie. Nastąpiło jeszcze większe zacofanie gospodarcze i kulturalne w porównaniu do Europy Zachodniej. Liczne procesy kończyły się bardzo często zesłaniem na Sybir lub wcieleniem na 15-20 lat do wojska carskiego. Polacy nienawidzili zaborców za brak jakichkolwiek działań modernizacyjnych, co doprowadzało kraj do zapaści cywilizacyjnej. W tym to okresie zaczyna się kształtować, jako odrębna, warstwa inteligencji polskiej, buntująca się przeciwko reżimowi zaborców, którzy swym działaniem mogli tylko doprowadzić do jeszcze większego zacofania cywilizacyjnego kraju. Zaczęły odżywać konspiracyjne organizacje, powstawały różne koncepcje wyciągnięcia Polski z tego marazmu. Ruch ludowy, narodowy, a nawet ruch socjalistyczny, był nadzieją inteligencji na wyciągnięcie Polski z zacofania i przywrócenie wolności, tak przez wszystkich upragnionej. Najbardziej do powstania garnęli się młodzi ludzie, skupieni na uczelniach i szkołach średnich. Hasła wolności dla Polski najczęściej wychodziły z ich ust. Rozwój kolejnictwa pozwolił na szybszy kontakt z osobami zaangażowanymi w siatce konspiracyjnej, łatwiejsze przemieszczanie się kurierów, przemycanie broni i literatury zakazanej.

Następowały ciągłe aresztowania, rozbijanie siatek konspiracyjnych, zaostrzenie rygorów przez zaborców.
W kraju wrzało.

„Gdzieś około świąt potajemnie i samowolnie zebrali się wojewódzcy komisarze i zażądali przyśpieszenia powstania: gdyby zaś Komitet Centralny dalej zwlekać, to wypowiedzą mu posłuszeństwo i sami rozpoczną. Jeszcze mocniej naciskały na KCN warszawskie „dziesiątki” i „setki”, bojąc się, nie bez racji, że żandarmi wybiorą ich wszystkich po jednemu i ześlą do pułków kaukaskich. Jakoż nocą z 14 na 15 stycznia branka w Warszawie stała się faktem: w ciągu jednej nocy wyrwano ze snu i popędzono, na razie do cytadeli, 1657 spiskowych. Dłużej zwlekać nie było można bez ośmieszenia całego ruchu oporu i jego dwuletniej pracy.
Jeden aplikant sądowy, jeden świeży absolwent prawa, jeden urzędnik skarbowy, jeden początkujący architekt, jeden ksiądz i jeden oficer – sami przedstawiciele „wykształceńszej ludności” – ze ściśniętym sercem podjęli decyzję, która zaważyć miała na losach Polski, a poniekąd także Litwy i Ukrainy, na przeciąg pół wieku, a może dłużej”

Powstanie Styczniowe zakończyło się klęską. Rzeczypospolita nie doczekała się wolności której tak pragnęła.

Minęło sporo lat, wybuchły dwie wojny światowe, Polska niby wolna nadal odczuwała władzę „Wielkiego Brata”. Inteligencja zasilała armię urzędników, nie godząc się i mając w pogardzie narzucony przez Rosjan system i sojusze.

Wielki zryw wolnościowy „Solidarność” też można nazwać „powstaniem”. Tyle że bez wielkiego rozlewu krwi i pokojowo osiągnięte zwycięstwo.

Jaką rolę odegrali w tym zrywie inteligenci, kim są, jaką powinni pełnić rolę w społeczeństwie, na te pytania, tak jak przeszło 100 lat temu, również dziś szukamy odpowiedzi.

Słowo „inteligent” jednych drażni drugich zobowiązuje.
Może właśnie ta trylogia lepiej przybliży znaczenie i rolę inteligencji. Warto przeczytać.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
458 233 9704
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (78)

Ulubieni autorzy (14)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (9)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd