Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Papusza 
ubywa rodziny, przyjaciół, znajomych, tylko lat życia i przeczytanych książek wciąż przybywa...
kobieta, Wrocław, status: Czytelniczka, dodała: 3 książki, ostatnio widziana 3 godziny temu
Teraz czytam
  • 444 wiersze poetów języka angielskiego XX wieku
    444 wiersze poetów języka angielskiego XX wieku
    Autor:
    Antologia "444 wierszy poetów języka angielskiego XX wieku" przełożonych przez Stanisława Barańczaka to owoc ambitnego projektu najwybitniejszego tłumacza w dziejach literatury polskiej. Gro...
    czytelników: 111 | opinie: 2 | ocena: 8,78 (9 głosów)
  • Od zwierząt do bogów. Krótka historia ludzkości
    Od zwierząt do bogów. Krótka historia ludzkości
    Autor:
    Multidyscyplinarna, przekrojowa książka popularnonaukowa obejmująca historię ludzkości od wyewoluowania gatunku homo sapiens w plejstoceńskiej Wschodniej Afryce aż po multitechnologiczną rewolucję XXI...
    czytelników: 1924 | opinie: 74 | ocena: 8,31 (399 głosów) | inne wydania: 2
  • Wielka degeneracja. Jak psują się instytucje i umierają gospodarki
    Wielka degeneracja. Jak psują się instytucje i umierają gospodarki
    Autor:
    Zmierzch Zachodu – ile mamy jeszcze czasu? Jakie są przyczyny kryzysu zachodniej cywilizacji? Dlaczego reszta świata tak szybko nas dogania? Co powoduje, że żyjemy w czasach spowolnionego wzrostu go...
    czytelników: 82 | opinie: 1 | ocena: 6,45 (22 głosy)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-04-18 00:02:12
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Na regale, Popularnonaukowe

Trylogia „Dzieje inteligencji polskiej do roku 1918”, napisana przez Macieja Janowskiego, Jerzego Jedlickiego i Magdalenę Micińską stara się na podstawie licznych dokumentów prześledzić proces tworzenia się i dzieje inteligencji od roku 1750-1918.
„Narodziny inteligencji 1750-1831”, to tom I, napisany przez Macieja Janowskiego, w którym to tomie poszukuje śladów środowisk inteligenckich, w...
Trylogia „Dzieje inteligencji polskiej do roku 1918”, napisana przez Macieja Janowskiego, Jerzego Jedlickiego i Magdalenę Micińską stara się na podstawie licznych dokumentów prześledzić proces tworzenia się i dzieje inteligencji od roku 1750-1918.
„Narodziny inteligencji 1750-1831”, to tom I, napisany przez Macieja Janowskiego, w którym to tomie poszukuje śladów środowisk inteligenckich, w czasach kiedy Rzeczypospolita straciła swoją niepodległość a europejskie miasta przeżywały modernizację w okresie oświecenia.

Zaczęły się tworzyć miasta na prawach niemieckich, wzrosła ranga uniwersytetów, powstawały biblioteki, rozwijało się czytelnictwo, tworzono urzędy. Rzeczypospolita szlachecka nie miała dostatecznej ilości ludzi wykształconych którzy by zabezpieczyli sprawne działanie tworzonych instytucji. Szlacheckie dwory usytuowane były poza miastem i bardzo rozproszone. Natomiast w miastach potrzebowano ludzi wykształconych którzy będą w stanie sprawnie wykonywać zadania urzędnicze. Początkowo stanowiska te zostawały obsadzane urzędnikami sprowadzanymi z Niemiec i nielicznymi wykształconymi osobami z drobnej szlachty. Uniwersytety obsadzone były przez osoby duchowne. Nastąpił wzrost znaczenia wykształcenia w sferach szlachty zamożniejszej i magnaterii, a słowo „pismak” nie miało już tak lekceważącego znaczenia.

Maciej Janowski stara się dociec, jakie nowe ideały, wyższy poziom wykształcenia, położenie społeczne i wspólny obszar zamieszkania, miały wpływ na wytworzenie się nowej warstwy zwanej inteligencją. Stara się w tym tomie pokazać wiele czynników, pamiętając, że Rzeczypospolita podzielona była między trzech zaborców.

„Aby zobaczyć, jak ludzie wykształceni w Polsce zaczynali tworzyć odrębną zbiorowość, nie wystarczy przyjrzeć się ich pochodzeniu społecznemu, wzorcom kariery zawodowej i stylowi życia. Obraz pozostawałby niepełny bez zastanowienia się, o czym myślano, czym się interesowano i może najważniejsze: co sądzono o swojej własnej roli w społeczeństwie, jak wyobrażano sobie społeczne zadanie ludzi wykształconych?”

Zadaje sobie pytanie:
„Jak właściwie powstała warstwa, którą określamy dziś jako polską inteligencję? Co musi się wydarzyć w społeczeństwie, aby wyłoniło odrębną warstwę ludzi wykształconych?”
„Jakie były długotrwałe skutki powstania i jego klęski dla interesującej nas grupy?”
Bo trzeba pamiętać, że M. Janowski rozpatruje okres, do klęski powstania w 1831 r.

Autor w bardzo przejrzysty sposób wprowadza nas w zagadnienia które zadecydowały o powstaniu nowej warstwy społecznej zwanej inteligencją.
Polecam zainteresowanym.

pokaż więcej

 
2018-04-16 22:19:05

Czytam na bieżąco dyskusję i widzę, że poboczny temat wywołał sporo emocji.

Z tego co zrozumiałam Carmel bardzo wyraźnie określa gdzie i dlaczego badania statystyczne są skutecznym narzędziem dla wielu badaczy.
Odniosłam wrażenie, że portal LC rozumiany przez Carmela jest portalem który powinien pokazać sferę emocjonalną i dlatego liczby nie są potrzebne. Chciałby się dowiedzieć jakie są...
Czytam na bieżąco dyskusję i widzę, że poboczny temat wywołał sporo emocji.

Z tego co zrozumiałam Carmel bardzo wyraźnie określa gdzie i dlaczego badania statystyczne są skutecznym narzędziem dla wielu badaczy.
Odniosłam wrażenie, że portal LC rozumiany przez Carmela jest portalem który powinien pokazać sferę emocjonalną i dlatego liczby nie są potrzebne. Chciałby się dowiedzieć jakie są odczucia w sferze duchowej, jaki dana książka miała wpływ na własny rozwój intelektualny czytelnika, czy temat przedstawiony w książce Carmela również zainteresuje i na podstawie tej opinii czy warto sięgnąć po tę książkę [tak wynika z sensu poprzednich dyskusji]. Ja również mam takie oczekiwania związane z LC.

Badania statystyczne, o które do pewnego stopnia toczy się spór, dotyczą wszelkich zjawisk którymi zajmują się badacze w instytucjach do tego powołanych.
Carmelowi chodzi o to, że LC taką instytucją nie jest i dlatego liczenie [w przestrzeni publicznej] nie ma sensu.

Cały kłopot z liczbami na LC wynika chyba z tego, że właścicielom portalu nie za bardzo to liczenie przeszkadza, a być może, nawet się podoba. Tylko, że to liczenie też ma swoje wady. Nie daje prawdziwego obrazu faktycznie przeczytanych książek bo takiej opcji nie ma. A może właśnie dlatego nie ma takiej opcji bo założeniem twórców portalu nie miało być liczenie przeczytanych książek a ilość opinii?

Nie mam nic przeciwko prowadzeniu własnych badań statystycznych w stosunku do przeczytanych książek. Każdy ma prawo je prowadzić jeśli tylko uzna taką potrzebę. Jednak, moim zdaniem, miejscem do prowadzenia tego rodzaju badań jest własny arkusz kalkulacyjny na prywatnym komputerze.

Badania statystyczne są wspaniałym narzędziem [jeśli tylko ktoś umie się nimi posługiwać] do rejestracji wielu zjawisk w świecie nas otaczającym, pozwalają przewidzieć zmienność niektórych charakterystycznych cech danego zjawiska i dają możliwość konfrontacji w dłuższym okresie.
Wielkość emocji jakie towarzyszą przeczytanym książkom na portalu LC żadne liczby nie są w stanie pokazać.
Dlatego ze zdaniem Carmela o zbędności liczb na LC całkowicie się zgadzam.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-04-14 01:16:03
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
 
2018-04-14 01:14:54
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać, Prezent mile widziany
 
2018-03-27 17:35:10
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Literatura faktu, MP3

Książka „Czerwony głód” Anne Applebaum opisuje historię "wielkiego głodu" w latach 1931-1933 jaki doświadczyła najbardziej Ukraina, do niedawna zwana „spichlerzem Europy”. Autorka pokazuje historię ZSRR od czasów rewolucji w 1917 r. i jej wpływ na przymusową kolektywizację. W wyniku kolektywizacji rolnictwa chłopi mieli oddać swoją ziemię i zwierzęta hodowlane do powstających kołchozów i... Książka „Czerwony głód” Anne Applebaum opisuje historię "wielkiego głodu" w latach 1931-1933 jaki doświadczyła najbardziej Ukraina, do niedawna zwana „spichlerzem Europy”. Autorka pokazuje historię ZSRR od czasów rewolucji w 1917 r. i jej wpływ na przymusową kolektywizację. W wyniku kolektywizacji rolnictwa chłopi mieli oddać swoją ziemię i zwierzęta hodowlane do powstających kołchozów i sowchozów. Władze radzieckie napotkały silny opór ze strony chłopów którzy nie byli chętni do pozbywania się swojej ziemi czy krowy. Zarządzono przymusowe rekwirowanie wszystkiego co chłop posiadał. Uważano, że „kułaków”, wrogów nowego ładu i porządku, trzeba zniszczyć bądź unicestwić, a cały ich majątek przymusowo odebrać. Narzucano olbrzymie kontyngenty dostaw produktów rolnych, jakie chłopi musieli oddać nieodpłatnie nowej władzy. Nie było możliwe sprostać tak zawyżonym żądaniom. Nastąpiły procesy i wywózki do innych regionów, zakaz swobodnego przesiedlania się chłopów do innych miejsc, paczki z żywnością były rekwirowane, brakowało rąk do pracy bo ludzie umierali lub byli wykończeni silnym niedożywieniem.

W końcowym okresie Hołodomoru, bo tak nazywano ten czas, żywiono się trawą, korą z drzew, bo psy, koty, szczury a nawet ptaki zostały już zjedzone. Kiedy i to nie wystarczało ludzie zaczęli jeść martwe zwierzęta. Było również wiele przypadków zabijania dorosłych i dzieci których mięso zjadano. Powstał niedobór rąk do pracy na polach który starano się likwidować dowożonymi z miast studentami i pracownikami zakładów. Mieli oni zakaz rozmów o tym co zobaczyli na ukraińskich wsiach. Wymarłe domostwa starano się ponownie zasiedlać ludźmi z innych rejonów ZSRR.

Książka opowiada o zbrodni popełnionej przez Stalina na ludności Ukrainy. Pokazuje przebieg celowej i zaplanowanej zemście Stalina na Ukraińcach w wyniku której ponad 3 mln ludzi straciło życie. I choć w planach było wyniszczenie prawie wszystkich mieszkańców Ukrainy, spora liczba ludzi przeżyła. W Rosji rozmowy na temat wielkiego głodu są zakazane, na Ukrainie wiecznie żywe. Starania o uznanie Hołodomoru za ludobójstwo nie powiodły się.

Słowa uznania należą się dodatkowo autorce za dotarcie do licznych dokumentów w archiwach rosyjskich, ukraińskich czy kanadyjskich, potwierdzających ustne przekazy Ukraińców.
Aby zrozumieć Sąsiada warto poznać jego historię.

pokaż więcej

 
2018-03-27 17:26:37
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Popularnonaukowe
Autor:

Książka „Błękitna kropka. Człowiek i jego przyszłość w kosmosie ” Carla Sagana po raz pierwszy ukazała się w 1994 r. Autor był współzałożycielem The Planetary Society, wspierał program SETI który miał na celu poszukiwanie pozaziemskiej inteligencji. Szersza publiczność miała możliwość poznania Carla Sagana dzięki programowi „Cosmos” który prowadził na antenie telewizyjnej.

Mnie, laika w...
Książka „Błękitna kropka. Człowiek i jego przyszłość w kosmosie ” Carla Sagana po raz pierwszy ukazała się w 1994 r. Autor był współzałożycielem The Planetary Society, wspierał program SETI który miał na celu poszukiwanie pozaziemskiej inteligencji. Szersza publiczność miała możliwość poznania Carla Sagana dzięki programowi „Cosmos” który prowadził na antenie telewizyjnej.

Mnie, laika w dziedzinie astronomii, Carl Sagan poprowadził w świat kosmosu, w którym prawdopodobnie przyjdzie żyć następnym pokoleniom homo sapiens. Sonda Voyager 1 poleciała daleko a ja razem z nią. Poznając bliżej układ słoneczny, dotarłam aż na krańce tego układu gdzie Tytan, największy księżyc Saturna, pokazał swoje oblicze.

Autor snuje rozważania nad możliwością życia na innych planetach, omawiając warunki panujące na omawianych obiektach. Podkreśla, że badając inne planety dostarczamy sami sobie ważnych informacji związanych z Ziemią. Uważa, że przyjdzie taki dzień, kiedy uratowanie gatunku ludzkiego będzie możliwe tylko wtedy, kiedy będziemy w stanie zaludnić inną planetę. Bo już od dawna zauważono, że życie na Ziemi jest zagrożone, że tymi największymi szkodnikami jesteśmy my sami. Emisja gazów cieplarnianych, zmiany klimatyczne, zbrojenia, to te najważniejsze zagrożenia z jakimi nasz świat musi się zmierzyć by uratować życie na Ziemi . Oczywiście, że C. Sagan wskazuje na zagrożenia jakie mogą przyjść z kosmosu i stara się pokazać plusy i minusy interwencji przeprowadzonej przez człowieka. Dzięki tym badaniom kosmos jest już bardziej znany, obdarty z wielu tajemnic.

„Czasami powiada się, że naukowcy są ludźmi niezdolnymi do romantycznych uniesień i dążąc do poznania świata, odzierają go z piękna i tajemnicy. Ale czyż nie jest czymś pasjonującym zrozumienie istoty zjawisk - że barwy stanowią nasz sposób percepcji fal świetlnych danej długości, że przeźroczyste powietrze odbija światło, preferując przy tym fale pewnej długości, a niebo jest błękitne z tego samego powodu, dla którego Słońce zachodzi na czerwono. Zachód Słońca nie powinien zostać odarty ze swej romantyczności za sprawą odrobiny wiedzy na jego temat”

Autor posiada ogromną wiedzę, uczestniczył w wielu programach kosmicznych i tę wiedzę stara się nam w sposób jak najbardziej przystępny przekazać. Czyta się z wielką przyjemnością. Gawędziarski styl C. Sagana pomaga zmierzyć się z tą sporą ilością wiadomości która dla wielu z nas jest nieznana.
Książka uczy pokory, pokazuje miejsce Ziemi w kosmosie.

"Spójrz ponownie na tą kropkę. To Nasz dom. To my. Na niej wszyscy, których kochasz, których znasz. O których kiedykolwiek słyszałeś. Każdy człowiek, który kiedykolwiek istniał, przeżył tam swoje życie. To suma naszych radości i smutków. To tysiące pewnych swego religii, ideologii i doktryn ekonomicznych. To każdy myśliwy i zbieracz. Każdy bohater i tchórz. Każdy twórca i niszczyciel cywilizacji. Każdy król i chłop. Każda zakochana para. Każda matka, ojciec i każde pełne nadziei dziecko. Każdy wynalazca i odkrywca. …… Naszemu urojonemu poczuciu własnej ważności, naszej iluzji posiadania jakiejś uprzywilejowanej pozycji we wszechświecie, rzuca wyzwanie ta oto kropka bladego światła".

Jest to refleksja C. Sagana po obejrzeniu zdjęcia Ziemi w kosmosie, wykonanego przez sondę Voyager 1 w oddaleniu o 6,4 mld km od Ziemi, na którym to zdjęciu widać jedynie maleńką „Błękitną kropkę”, a która posłużyła do nadania takiego właśnie tytułu tej książce.

Książka doczekała się wznowienia i już pod koniec marca 2018 r. będzie do kupienia w naszych księgarniach.
Przeczytajcie koniecznie.

pokaż więcej

 
2018-02-25 11:16:57
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Klasyka, MP3

„Strona Guermantes” z cyklu „W poszukiwaniu straconego czasu” M. Prousta, zawiera wspomnienia związane z przeprowadzką do pałacu rodziny Guermantes, odejście babki Marcela, zakochaniem się w pani Guermantes oraz pogodzenie się z Robertem de Saint-Loup.

W życiu Marcela babka była bardzo ważną osobą, dlatego też wspomnienia z jej chorobą i śmiercią wywarły na bohaterze tak ogromne wrażenie i...
„Strona Guermantes” z cyklu „W poszukiwaniu straconego czasu” M. Prousta, zawiera wspomnienia związane z przeprowadzką do pałacu rodziny Guermantes, odejście babki Marcela, zakochaniem się w pani Guermantes oraz pogodzenie się z Robertem de Saint-Loup.

W życiu Marcela babka była bardzo ważną osobą, dlatego też wspomnienia z jej chorobą i śmiercią wywarły na bohaterze tak ogromne wrażenie i bardzo mocno utkwiły w pamięci. Nasz bohater, Marcel, spotyka się z Albertyną. Ale to nie ona jest obiektem westchnięć i uniesień miłosnych. Stara się przebywać jak najbliżej z rodziną Guermantes.

Mnogość wspominanych osób, liczne wywody z drzew genealogicznych ważnych rodów, może niejednego czytelnika znużyć, łatwo się pogubić. Sylwetki wspominanych osób, tych z tytułami hrabiowskimi, książęcymi, królewskimi, przytłaczają, a jednocześnie dają wgląd w stosunki panujące na dworach i w domach najważniejszych francuskich rodów. Młody Marcel zaczyna wchodzić w życie towarzyskie elit, bywać na salonach, poznawać sylwetki i ploteczki z życia możnych rodów. Ród Guermantes i ród Courvoisierów, to dwa rody których członków autor opisuje z rozmachem i precyzją która pozwoli nam jasno określić miejsce mieszczańskiej rodziny Marcela.

Piękny język jakim posługuje się M. Proust nadal zachwyca, a refleksje na temat sztuki, muzyki, czy literatury, stanowią ciekawy element tego tomu.

pokaż więcej

 
2018-02-18 21:39:15
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Na regale, Różności

Autorami „Atlasu osobliwości” są Joshua Foer, Dylan Thuras i Ella Morton. To wyjątkowa książka. Pokazuje wiele miejsc, obyczajów i dziwów natury które zasługują na poznanie, zaskoczą nas swoim istnieniem i pobudzą naszą chęć poznania tych niesamowitych osobliwości. Jest to wspaniałe uzupełnienie tradycyjnych przewodników z których korzystamy na co dzień.

Tytuł tej książki doskonale oddaje...
Autorami „Atlasu osobliwości” są Joshua Foer, Dylan Thuras i Ella Morton. To wyjątkowa książka. Pokazuje wiele miejsc, obyczajów i dziwów natury które zasługują na poznanie, zaskoczą nas swoim istnieniem i pobudzą naszą chęć poznania tych niesamowitych osobliwości. Jest to wspaniałe uzupełnienie tradycyjnych przewodników z których korzystamy na co dzień.

Tytuł tej książki doskonale oddaje plan poruszania się po tym przewodniku. Tak jak w tradycyjnych atlasach, książka podzielona jest na kontynenty w których podrozdziały dotyczą osobliwości znajdujące się na terenie państw danego kontynentu. Z przewodnikami ta książka ma również wiele wspólnych cech, ponieważ przy opisie każdego miejsca podane są informacje o sposobie dotarcia do opisywanej atrakcji, dacie ujrzenia regionalnych [niezwykłych] świąt czy zjawisk przyrodniczych, jak również ewentualne uwagi dotyczące zachowania. Do opisów dodane są zdjęcia, mapy i przydatne informacje turystyczne. Nie ma znaczenia od której strony zaczniemy czytać. Każda strona zaskakuje wiadomościami, urzeka egzotyką, a opisywane rytuały lub zwyczaje budzą zdziwienie i niedowierzanie.

fragment opisu: „Palau, Jezioro meduz, Eil Malk
Milion złocistych meduz całymi dniami wykonuje swój powolny, rytmiczny taniec w słonowodnym jeziorku we wschodniej części Palau. Ich kolce jadowe są na tyle miękkie, że nie stwarzają zagrożenia dla płetwonurków. Około 12 tysięcy lat temu wody Oceanu Spokojnego wlały się do niecki, w której znajduje się jezioro. Przyniosły ze sobą meduzy, lecz do nowego zbiornika nie dostał się żaden ich naturalny wróg. Dlatego te stworzenia mogły się w tym miejscu rozmnażać bez ograniczeń. …….”
info: „East Eil Malk, znana też pod nazwą Mecherchar, jest jedną z wysp leżących po południowej stronie archipelagu Palau. Linie United Airlines odbywają loty doPalau przez Guam. By dostać się do jeziora, musisz tam dopłynąć łodzią, a potem przez 10 minut wspinać się pieszo po stromym zboczu. Nie smaruj się kremem z filtrem przeciwsłonecznym, żeby nie zanieczyścić wody.”

Bardzo często w rozmowach po wakacyjnych wojażach można usłyszeć, że znajomi również zwiedzili dane miejsce kierując się wskazówkami zawartymi w renomowanych przewodnikach. Jednakże o tych wielu ciekawostkach zawartych w „Atlasie osobliwości” w przewodnikach wzmianki nie ma. Korzystając z pomocy tej książki i odwiedzając miejsca w niej zawarte, zaskoczymy swoimi relacjami z podróży niejednego turystę.
Zaskoczymy, bo mottem przewodnim prawie każdej informacji jest właśnie zaskoczenie, zdziwienie jakiego doznały osoby które miały możliwość zobaczyć daną osobliwość. Autorzy włożyli sporo pracy aby zebrać w jednej książce te informacje. Zanim powstała książka, autorzy założyli internetową stronę „Atlas Obscura” gdzie każdy mógł dokładać swoje relacje o osobliwościach które go najbardziej zdziwiły, zaskoczyły bądź szokowały.

Mnie najbardziej zdziwiło to, że odwiedzając sporą liczbę krajów, prawie nic z tego co zawarte w „Atlasie osobliwości” nie widziałam. Szkoda, bo te osobliwości byłyby wspaniałą „wisienką na torcie” odwiedzanych krajów.

pokaż więcej

 
2018-02-12 18:16:41
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Klasyka, MP3

Książka „W cieniu zakwitających dziewcząt”, drugi tom „W poszukiwaniu straconego czasu” M. Prousta, wprowadza nas w okres życia młodzieńca, dla którego płeć przeciwna zaczyna budzić zainteresowanie.

Pierwsze fascynacje zauroczenia wdziękiem dziewczęcym zaczynają się budzić jeszcze w Paryżu, gdy w jego życie wkracza Gilberta, córka Swanna. Jednak rodzące się uczucie zostaje zastąpione...
Książka „W cieniu zakwitających dziewcząt”, drugi tom „W poszukiwaniu straconego czasu” M. Prousta, wprowadza nas w okres życia młodzieńca, dla którego płeć przeciwna zaczyna budzić zainteresowanie.

Pierwsze fascynacje zauroczenia wdziękiem dziewczęcym zaczynają się budzić jeszcze w Paryżu, gdy w jego życie wkracza Gilberta, córka Swanna. Jednak rodzące się uczucie zostaje zastąpione rozczarowaniem, zawiedzeniem. Wyjazd do Balbec sprawił, że ponownie rozkwita, z jeszcze większą intensywnością, fascynacja rówieśniczkami. Życie Marcela zostaje zdominowane myślami o spotkaniach, rozmowach z dziewczętami, ich niezwykłych różnorodnościach nie tylko wyglądu ale i charakterów. Czy zrodzi się poważniejsze uczucie, z tego tomu jeszcze się nie dowiemy. Dowiemy się jednak, że wśród poznanych dziewcząt Marcel pozna Albertynę. Dziewczynę, którą w niektórych momentach podziwiał, innym zaś razem była mu zupełnie obojętna.

Życie francuskich elit na przełomie XIX i XX w. doskonale sportretowane przez M. Prousta, jednym wydaje się zbyt monotonne, a sam bohater ukazujący siebie jako chorowitego, rozpieszczonego chłopca, może zainteresowanie książką nie wzbudzać. Lecz nie o to chyba w tym tomie chodzi. M. Proust w sposób bardzo wysublimowany starał się pokazać początki fascynacji płcią przeciwną jaka rodziła się w każdym z nas. Zasób pięknych, delikatnych, słów jakich używa, zwrócenie uwagi na ledwo dostrzegalne sygnały odbierane podświadomie, pod wpływem malowniczo przedstawionych gestów, obrazów, zaczynamy dostrzegać i my. Poezja ukazana w tej fascynacji zachwyca i potwierdza, że Marcel Proust wielkim pisarzem był!

pokaż więcej

 
2018-02-04 20:03:55
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, E-book, Literatura współczesna
Autor:

Akcja książki „Dżentelmen w Moskwie” Amor Towlesa zawarta jest na przestrzeni ponad trzydziestu lat. Lata 1922-1954 w których towarzyszymy życiu hrabiego Rostowa, nie należą do czasów, gdzie życie płynie spokojnie, a monotonia dnia codziennego jedynie przerywana jest towarzyskimi skandalami. To książka w której człowiek z ogromnym bagażem wspomnień musi dostosować się do rewolucyjnych... Akcja książki „Dżentelmen w Moskwie” Amor Towlesa zawarta jest na przestrzeni ponad trzydziestu lat. Lata 1922-1954 w których towarzyszymy życiu hrabiego Rostowa, nie należą do czasów, gdzie życie płynie spokojnie, a monotonia dnia codziennego jedynie przerywana jest towarzyskimi skandalami. To książka w której człowiek z ogromnym bagażem wspomnień musi dostosować się do rewolucyjnych przemian. Rosja po rewolucji to rzeczywistość, reszta to tylko wspomnienia. Czy rzeczywiście?

Hrabia Aleksander Iljicz Rostow został skazany na dożywotni areszt, a miejscem jego przebywania miał być hotel Metropol, najwspanialszy hotel Moskwy. Taki był wyrok za napisanie wiersza niezgodnego z duchem rewolucji. Hotel ten nadal służył za miejsce gdzie spotykało się zagranicznych turystów, do których teraz dołączyli partyjni dostojnicy odbywający narady, konferencje i świętujący swoje zwycięstwa. Aby utrzymać dotychczasowy poziom, pozostawiono tę samą obsługę hotelową. Jedynie stanowisko dyrektora zastąpił człowiek z ramienia partii. Hrabiego przeniesiono, z apartamentu który zajmował, na szóste piętro, do 10 metrowego pokoiku, który od tej pory miał być miejscem jego dożywotniego zesłania. Hrabia Aleksander uważał, że skoro nie może mieć wpływu na bieg historii która bez względu na to, czy się komu podoba, czy nie, dalej toczyć się będzie swoim rytmem, również i jego rytm życia powinien nadal zostać zachowany. O stałej godzinie poranna gimnastyka, spożycie śniadania, przeczytanie codziennej prasy. I tylko pod wpływem spotkania starych znajomych powracały wspomnienia. Myślami przebiegał Arbat, Sadowe Koło, spacerował Twerską, a wspomnienia o czasach spędzonych w Leniwejgodzinie rozjaśniały ponury nastrój panujący na poddaszu. Uważał, że aby zachować wewnętrzną wolność musi zachowywać się w stosunku do siebie przyzwoicie. Bo słowo dżentelmen, zobowiązuje. Nie miał planu na przyszłość. Czasami tylko, w konspiracji, Aleksander i zaufane osoby, za sprawą bouillabaisse, powracali do dawnych czasów świetności dań restauracji hotelowej.

„O pierwszej w nocy spiskowcy zasiedli na swoich miejscach. Na stoliku przed sobą mieli świeczkę, bochenek chleba, butelkę rosé i trzy talerze bouillabaisse.
Wymieniwszy spojrzenia, jednocześnie zanurzyli łyżki w zupie, lecz w wypadku Emila był to tylko fortel. Kiedy bowiem Andriej i hrabia zbliżyli łyżki do ust, Emil wciąż trzymał swoją zastygłą nad talerzem – miał zamiar przyjrzeć się minom przyjaciół, gdy poczują smak.
Hrabia, w pełni świadomy tego, że jest obserwowany, zamknął oczy, by skupić się na swoich wrażeniach.
Jak to opisać?
Najpierw czuje się smak wywaru – gotowanego na wolnym ogniu destylatu z rybich ości, fenkułu i pomidorów wzbogaconego treściwymi akcentami Prowansji. Następnie można się rozkoszować delikatnymi kawałkami łupacza i słonawą sprężystością małży kupionych w porcie od rybaka. Śmiałość pomarańczy przywiezionych z Hiszpanii i absyntu podawanego w tawernach budzi zachwyt. A wszystkie te różnorodne doznania są w jakiś sposób zebrane, połączone i ożywione przez szafran – tę esencję letniego słońca, która, zebrana na wzgórzach Grecji i przewieziona do Aten na grzbiecie osła, przebyła Morze Śródziemne feluką. Innymi słowy, już po pierwszej łyżce człowiek przenosi się do portu w Marsylii, gdzie na ulicach roi się od żeglarzy, złodziei i madonn, od słońca i lata, od języków i życia.
Hrabia otworzył oczy.
– Magnifique – powiedział.
Andriej odłożył łyżkę, uniósł dłonie i z szacunkiem nagrodził szefa kuchni bezgłośnymi brawami.
Rozpromieniony Emil pokłonił się przyjaciołom, a potem wszyscy zjedli wspólnie ten długo wyczekiwany posiłek.”

Przyszłość zaczęła kreślić swoją nieprzewidywalną drogę za sprawą spotkania w hotelowej kawiarni, dziewięcioletniej dziewczynki o imieniu Nina.
Amor Towles, poprzez wspomnienia hrabiego Rostowa, przywołał ten niepowtarzalny klimat Rosji który tak dobrze znamy z książek Dostojewskiego, Gogola, Tołstoja czy Bułhakowa. I choć w świecie w którym przyszło żyć hrabiemu, nazwiska Stalina, Kaganowicza, Berii, Maleńkowa, Bułgarina czy Mikojana pojawiały się na pierwszych stronach gazet i decydowały o życiu milionów Rosjan, nie zdominowały one ciepłego klimatu moskiewskich wspomnień Aleksandra.

I tak jak w piosence Bułata Okudżawy;
„Co było — nie wróci, i szaty rozdzierać by próżno.
Cóż, każda epoka ma własny porządek i ład...
A przecież mi żal, że tu, w drzwiach, nie pojawi się Puszkin —
tak chętnie bym dziś choć na kwadrans na koniak z nim wpadł.

Dziś już nie musimy piechotą się wlec na spotkanie
i tyle jest aut, i rakiety unoszą nas w dal...
A przecież mi żal, że po Moskwie nie suną już sanie,
i nie ma już sań, i nie będzie już nigdy, a żal!

hrabia Aleksander Iljicz Rostow podporządkował swe życie sprawom, do których zobowiązała go przyjaźń ofiarowana małej dziewczynce przy kawiarnianym stoliku.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
421 189 7165
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (71)

Ulubieni autorzy (12)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (9)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd