Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dracula

Tłumaczenie: Marek Król
Wydawnictwo: Zielona Sowa
7,36 (3499 ocen i 286 opinii) Zobacz oceny
10
320
9
565
8
671
7
1 072
6
479
5
267
4
51
3
59
2
7
1
8
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Dracula
data wydania
ISBN
83-7389-865-4
liczba stron
448
kategoria
horror
język
polski
dodał
Łukasz Kuć

Inne wydania

"Dracula" to ponadczasowa historia najsłynniejszego wampira w dziejach literatury światowej. Stworzona przez Brama Stokera postać demonicznego transylwańskiego księcia Vlada Draculi, który żywiąc się ludzką krwią zachowuje wieczne życie, oraz emanujący z kart książki nastrój grozy i niesamowitość sprawiają, że od wielu pokoleń powieść zdobywa coraz to nowych czytelników.

 

źródło opisu: Zielona Sowa, 2005

źródło okładki: www.zielonasowa.pl

książek: 0
| 2012-10-25
Na półkach: Przeczytane

„Historia dała początek wielkiemu bohaterowi
Mit sprawił, że narodził się krwawy wampir
Bohater i wcielenie szatana noszą jedno imię:
DRAKULA”[1].

Niezaprzeczalnie losy historycznego Draculi, hospodara wołoskiego, nieustraszonego obrońcy Rumunii przed Turkami, zwanego także Wład Tepes lub Palownik - z powodu jego ulubionej metody wymierzana sprawiedliwości wrogom, czyli nabijania ich żywcem na pal, predysponują go do bycia pierwowzorem najsłynniejszego i wiecznie żywego wampira. Lecz zanim przejdę do zagadnienia nieśmiertelności, zacznę od narodzin literackiego Draculi. Tę żądną krwi postać stworzył w 1897 roku Bram Stoker.

Bram (właściwie Abraham) Stoker przyszedł na świat w listopadzie 1847 roku, w typowo wiktoriańskim domu, jako trzecie z siedmiorga dzieci Abrahama i Charlotty Stokerów. Oboje rodzice wywierali duży wpływ na rozwój intelektualny młodego Brama. W ich domu kwitło życie kulturalne, posiadali też sporą bibliotekę z książkami, które rozbudzały jego wyobraźnię. Ojciec pisarza, urzędnik w Dublin Castle, był wielkim miłośnikiem teatru, natomiast matka angażowała się w działania na rzecz równouprawnienia kobiet. Niektórzy sugerują, że na późniejszy mroczny klimat „Draculi” miały wpływ opowiadane często przez Charlotte dzieciom irlandzkie podania ludowe pełne przedziwnych stworzeń; sugestywne mówiła też o straszliwej epidemii cholery, która przetoczyła się przez Europę w czasach jej młodości. Również dwa ciekawe miejsca w okolicy domu Stokerów mogły w przyszłości zainspirować pisarza. Pierwsze z nich to prywatna krypta Stokerów, znajdująca się w pobliskim kościele St Michan, słynącym do dzisiaj z niezwykłych właściwości podziemi. Ciała ulegają tam naturalnej mumifikacji i można oglądać je przez kraty – trumny pozostają otwarte, a zmarli wyglądają jakby spali. Drugim miejscem, które mogło intrygować małego Brama, była łąka w pobliżu skrzyżowania dróg w Ballybough. Grzebano tam samobójców, którym z zgodnie zobowiązującym wówczas prawem przebijano serca drewnianym kołkiem.

Zaraz po ukończeniu przez Brama w 1870 roku na Trinity wydziału matematyki z wyróżnieniem i podjęciu wzorem ojca pracy urzędnika w Dublin Castle nic nie wskazywało na to, że w późniejszych czasach odda się on swojej prawdziwej pasji, czyli teatrowi. Jednak szansa taka pojawiła się trzynaście lat później, gdy Stoker, jako wówczas anonimowy krytyk teatralny, napisał entuzjastyczną recenzję kreacji Henry'ego Irvinga – wielkiej postaci środowiska teatralnego tamtych czasów; stała się ona zaczątkiem jego długoletniej i zażyłej przyjaźni z aktorem. Już po kilku spotkaniach Irving zaproponował Stokerowi posadę menadżera oraz kierownika londyńskiego „Lyceum Theatre”, który właśnie zakupił. Stoker natychmiast spakował się i wyruszył wraz z narzeczoną do Londynu.

Działalność w „Lyceum” przyniosła Stokerowi sukces i wysoką pozycję wśród londyńskiej śmietanki towarzyskiej. Ten olbrzym o płomiennie rudej brodzie zawsze jednak pozostawał w cieniu Irvinga, co wydawało się mu nie przeszkadzać. Niektórzy twierdzą nawet, że właśnie autorytarne cechy Irvinga i jego niesamowita zdolność wpływania na innych stały się podstawą psychologicznego portretu hrabiego Draculi.

Mimo czasochłonnej i wyczerpującej pracy, jaką okazało się kierowanie teatrem, Stokerowi udało się napisać kilka powieści oraz opowiadań. Zdobyły one pewne uznanie i popularność, lecz nic jeszcze nie wskazywało na to, że stworzy on jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci w historii całej literatury.

Sam Stoker chętnie utrzymywał, że „Dracula” narodził się na skutek koszmaru, jaki nawiedził go po spożyciu na kolację zbyt dużej ilości mięsa kraba, jednak treść powieści wskazuje, że autor bardzo dobrze poznał i zgłębił temat wampiryzmu.

Z pewnością zachętą do napisania powieści z demonicznym krwiopijcą jako głównym bohaterem były też utwory powstałe na fali ponownego zainteresowania się w XIX wieku wampirami, jak „Wampir” Polidoriego, „Wampir Varney” czy „Carmilla” le Fanu. Jednak do spotkania, które miało nadać ostateczny szlif postaci wampira doszło w roku 1980. W „Lyceum” Irving i Stoker zwykli po przedstawieniu zapraszać aktorów i gości na obiad do specjalne w tym celu wyremontowanej „Sali Befsztyków”. Zaproszenie samo w sobie było dużym wyróżnieniem, a wśród gości znajdowała się znamienita część londyńskiej elity. W 1980 roku przyjęto tam również profesora Arminiusa Vambery’ego z Uniwersytetu Budapeszteńskiego, lingwistę specjalizującego się w językach Orientu. To z jego ust Stoker miał po raz pierwszy usłyszeć o Władzie Palowniku, zwanym też Draculą.

Wiele wskazuje na to, że po wyjeździe profesor nadal dostarczał Stokerowi informacji zarówno o Władzie, jak i o słowiańskich wierzeniach ludowych dotyczących wampirów – być może dlatego pisarz zamieścił o nim wzmiankę w swojej książce. Tak oto powstała opowieść o grupie śmiałków stawiających czoło bezwzględnemu, krwiożerczemu rumuńskiemu hrabi.

Zaczyna się ona dość zwyczajnie - od przyjazdu młodego prawnika Jonathana Harkera do zamku Draculi w Transylwanii, w celu sfinalizowania zakupu przez hrabiego posiadłości w Londynie, by powoli wciągać czytelnika w wir śmiertelne groźnych przygód, których stawką jest ocalenie ludzkich dusz.

Niestety Stoker nie doczekał triumfu swojej powieści. Pierwsze wydanie „Draculi” w maju 1897, choć dobrze przyjęte przez krytyków – niektórzy twierdzili, że narodziła się nowa klasyka – nie odniosło sukcesu na rynku wydawniczym. Rozeszło się mniej niż 3000 egzemplarzy. I dopiero po śmierci autora powieść zyskała popularność – na co niewątpliwie miała wpływ teatralna adaptacja „Draculi”, po raz pierwszy wystawiona na scenie w 1924 roku.

Co współczesny czytelnik może wynieść z lektury „Draculi”? Pozwolę sobie zacytować słowa Nigela Susklinga, który w swojej książce o wampirach pisze: „Współcześnie lektura »Drakuli« daje sporo przyjemności, zważywszy, że to jedna z książek, o których wszyscy słyszeli, choć mało kto je czytał. Styl jest miejscami nieporęczny i zbyt rozwlekły, postacie są nudne i schematyczne (szczególnie kobiety), a akcja nie rozpada się na drobne części wyłącznie dzięki zbiegom okoliczności, którymi nawet Dickens byłby zażenowany, jednak te słabości książki są skutkiem konwencji epoki. Gdy spróbujemy być wyrozumiali i zignorujemy je, dostrzeżemy całkiem barwną opowieść, wciąż wartą przeczytania”[2].

Jeśli więc ktoś chciałby poznać hrabiego Draculę osobiście, niech bez wahania sięgnie po tę książkę.



---
[1] Nigel Suskling, „Wampiry”, przeł. Paulina Maksymowicz, wyd. Bellona, 2012, s. 214.
[2] Tamże, s. 51.


[Recenzję zamieściłam również na portalu BiblioNETka i w Księgarni Internetowej Selkar]

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Lalka

Nastawiłam się na wielkie "wow", lecz niestety czegoś mi zabrakło i książka mnie nie zachwyciła. Momentami nudziły mnie opisy, które są znak...

zgłoś błąd zgłoś błąd