Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Antologia. Najpiękniejsze śląskie słowa

Wydawnictwo: Agora SA, Muzeum Śląskie w Katowicach
8,05 (20 ocen i 4 opinie) Zobacz oceny
10
4
9
5
8
6
7
2
6
1
5
1
4
0
3
1
2
0
1
0
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-60353-89-9
liczba stron
152
słowa kluczowe
Śląsk, gwara
język
polski
dodał
MarcinDl

Latem i jesienią 2009 r. „Gazeta Wyborcza” w Katowicach wraz z Muzeum Śląskim prowadziły niezwykły konkurs, w którym czytelnicy mieli wybrać najpiękniejsze śląskie słowo. Do redakcji wpłynęły setki propozycji z fantastycznymi uzasadnieniami. Powstała prawdziwa kopalnia słów prawie zapomnianych, co więcej – tych, o których ludzie w innych rejonach Polski mogliby nigdy nie słyszeć. Szkoda, aby...

Latem i jesienią 2009 r. „Gazeta Wyborcza” w Katowicach wraz z Muzeum Śląskim prowadziły niezwykły konkurs, w którym czytelnicy mieli wybrać najpiękniejsze śląskie słowo. Do redakcji wpłynęły setki propozycji z fantastycznymi uzasadnieniami. Powstała prawdziwa kopalnia słów prawie zapomnianych, co więcej – tych, o których ludzie w innych rejonach Polski mogliby nigdy nie słyszeć. Szkoda, aby przepadły – pomyślano. Wspólnie z muzeum zebrano je wszystkie w jednej książce, aby wiedza zamiast ulecieć wraz z pamięcią, została utrwalona choćby na papierze. I tak właśnie docieramy do piękna śląskiej mowy, jej bogactwa i różnorodności. Do rozpisanej na wiele głosów opowieści o Śląsku i Ślązakach. Słowa uporządkowane są w niej według alfabetu, co ułatwia wędrówkę, natomiast historie, które za nimi stoją, nie poddają się żadnemu porządkowi. Do tego śląskiego świata wchodzimy więc przez pogrążony w półmroku „antryj” (przedpokój), którego prawie całą dłuższą ścianę zajmuje obwieszony płaszczami wieszak. Potem na nasze spotkanie wychodzi „bajtel” (chłopiec), niewiele wyższy od stojącego za nim „koła” (roweru), a dwie strony dalej na śnieżnobiałym „bifyju” (kredensie) stoi młynek i „biksa” (pojemnik na chleb). Opowieść o języku dotykająca czasem najintymniejszych wspomnień została ozdobiona zdjęciami reporterów „Gazety Wyborczej” oraz fotografiami archiwalnymi Muzeum Śląskiego. To wyjątkowy zapis niematerialnego dziedzictwa.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (50)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 483
Anilana | 2014-12-31
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Miło wspominam tę książkę. Dzięki niej poznałam naprawdę urocze, śląskie słowa. Z zaciekawieniem czytałam opinie osób, które wypowiadały się o swojej propozycji najpiękniejszego leksemu i tak ciekawie ją motywowały.

książek: 30
Martek | 2015-01-21
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 02 listopada 2014

Rewelacja !

książek: 65
ar2r | 2013-04-07
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 26 czerwca 2010

Jadąc wczoraj (25.06.2010r.) w autobusie z Katowic przez myśl mi nawet nie przeszło, że to co wiozę w torbie dostarczy mi tyle wspomnień, smutków, radości a czasami nawet łez.
Przeniosłem się wczoraj do czasów kiedy żyła moja babcia i dziadek
- w tej sytuacji powinienem napisać starka i starzik. Było po prostu
cudownie. Byłech u babci w starej kuchni. Najpierw pytanie
- Babcia mosz coś dobrego?
- A obiad? babcia była lwowianką, ale była kobitą o złotym sercu
- Beda jesc.
- Najpierw obiad.
Gdy babcia zostawiała mnie samego w kuchni wyciągołech z pod białego krzesła co stało przy stole ryczka. Bo jo kiedyś był bajtel - taki mały karlus, że nie siegołech do gorka w którym babcia miała maszkety. Więc brołech ta ryczka przystowiołech ją pod byfyj [tu po raz pierwszy poleciała łezka] a tam już czekoł rzeczony gornek -
wystarczyło dzwignąć dekel i zawsze coś słodkiego tam było.
- Ręce myłeś? Jak nie zjesz obiadu to dostaniesz takie smary, że się nogami nakryjesz.
Trzeba było umyć ręce w...

książek: 2
Anna | 2012-03-15
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 05 maja 2011

Rewelacyjna książka. Śląska gwara staje się pretekstem do pokazania co gra w śląskiej duszy. Książka powstała w wyniku konkursu na najpiękniejsze śląskie słowo. Autorami książki są "zwykli-niezwykli" mieszkańcy regionu - zarówno Ślązacy z dziada pradziada, jak i "przyjezdni", którzy wżenili się w śląskie rodziny. Autorzy pokazują historie swoich rodzin lub pierwszy kontakt z fascynującym, nieznanym miejscem jakim był Śląsk. Z ich opowieści wyłania się portret Ślązaka, przywiązanego do tradycji, rodziny, pracy, religii. Książka przysparza dobrej zabawy, miejscami wzrusza.
Gwara dla ludzi spoza regionu wydaje się czymś orientalnym - obce nazwy czy zwroty potrafią zaskoczyć i zachwycić. Konia z rzędem temu kto się połapie co to: kanoldy, skurzica czy gynsipympek!

książek: 98
Paulina | 2016-02-25
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 2016 rok
książek: 243
Miśka | 2016-01-01
Na półkach: Mam na półce, Przeczytane
książek: 1298
Kasia | 2014-12-30
Na półkach: Posiadam, Przeczytane
książek: 734
Ola | 2014-12-09
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 09 grudnia 2014
książek: 312
marlenax | 2014-10-27
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
książek: 1773
Karolina Sosnowska | 2014-02-11
Na półkach: Przeczytane, 2014
Przeczytana: 18 lutego 2014
zobacz kolejne z 40 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
zgłoś błąd zgłoś błąd