Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
6,73 (89 ocen i 5 opinii) Zobacz oceny
10
5
9
8
8
18
7
20
6
20
5
10
4
2
3
4
2
1
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Die elixiere des Teufels
data wydania
ISBN
8498191955
liczba stron
319
kategoria
klasyka
język
polski
dodała
kamk

Powieść jest fikcyjną autobiografią. Protagonista Medard, po okresie szczęśliwego dzieciństwa, wstępuje do klasztoru. Napotyka na swojej drodze wiele spokrewnionych z nim osób, sam jednak z początku nie jest tego świadom. Dorasta za jego murami, a ponieważ podąża ścieżką powołania w sposób wzorowy, dostępuje zaszczytu sprawowania dwóch ważnych funkcji: zarządza komnatą z relikwiami, w której...

Powieść jest fikcyjną autobiografią. Protagonista Medard, po okresie szczęśliwego dzieciństwa, wstępuje do klasztoru. Napotyka na swojej drodze wiele spokrewnionych z nim osób, sam jednak z początku nie jest tego świadom. Dorasta za jego murami, a ponieważ podąża ścieżką powołania w sposób wzorowy, dostępuje zaszczytu sprawowania dwóch ważnych funkcji: zarządza komnatą z relikwiami, w której podług legendy spisanej przez św. Antoniego, znajdują się diable eliksiry, oraz zaczyna głosić kazania. Jego talent oratorski sprowadza go jednak na złą drogę. Pewnego razu oświadcza, że sam jest św. Antonim, wskutek czego traci przytomność i swój dar.

 

źródło opisu: wikipedia.pl

źródło okładki: fotografia własna

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 763
bajkjo | 2015-11-18
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 18 października 2015

To co, komuś z Was zdarzyło się pić diable eliksiry? Mnie na szczęście nie... może moja dusza by się ugięła pod szatańską siłą... póki co nie ma się czym przejmować ;) A o tym, jakich wrażeń dostarcza nam wypicie diablich, opowie mnich Metard...

Wstępem tym chciałam nawiązać oczywiście do powieści gotyckiej autorstwa E.T.A. Hoffmanna (rzadko kiedy ktoś rozwija inicjały tego niemieckiego pisarza, dla ciekawskich - Ernst Theodor Amadeus, z czego to ostatnie imię jest imieniem z wyboru, bo urodził się jako Wilhelm). Pan ten odznaczał się dużą kreatywnością, był bowiem także kompozytorem i rysownikiem, znał się na prawie i pracował jako urzędnik. Pisał opowiadania fantastyczne, ale najbardziej znana jest jego powieść "Diable eliksiry". To pozycja wręcz kultowa dla wielbicieli literatury gotyckiej i powinna znaleźć się u nich na półce obok "Mnicha" Lewisa, "Frankensteina" Shelley, "Zamczyska z Otranto" Walpole'a i tak dalej...

Wypadałoby więc najpierw zarysować ten oświeceniowy a preromantyczny gotycyzm.
Literatura gotycka należy do fantastyki, gdyż mamy w niej przełamania wcześniej ustalonych w tekście praw świata przedstawionego. Czyli po prostu dzieją się dziwne rzeczy, które dezorientują bohaterów :) Tak w "Mnichu" Lewisa okazuje się, że legenda o broczącej krwią mniszce jest prawdziwa i duch pojawia się... A w "Diablich eliksirach" to w ogóle nie wiadomo, o co chodzi ;), ale o tym później.
Według badacza Montague Summersa, literatura gotycka (oprócz głównego celu, jakim jest Kunstwollen, który łączy się z teorią wzniosłości Burke'a [tylko w chwilach największego strachu jesteśmy w stanie fizycznie i psychicznie odczuć dany moment w powieści]) dąży do przedstawienia psychologicznego i moralnego problemu zła i dobra. Na początku prosto - zło jest na zewnątrz, wokół człowieka. Potem coraz bardziej zbliżamy się do innego ujęcia, dziś dla nas oczywistego - zło jest w każdym człowieku. I tak też jest u Hoffmanna, chociaż też można się spierać: w końcu pojawia się tu pewien naturalizm - że działania człowieka są zdeterminowane przez dziedziczne skłonności. Nasz bohater ma na sobie skazę grzechu swoich przodków - czy więc jego działania są właściwie zależne od niego? Czy to fatum? Jeżeli to klątwa, to kto jest za te czyny odpowiedzialny? Ciężko odpowiedzieć na te pytania.

Ale zacznijmy od początku. "Diable eliksiry" - już sam tytuł mówi nam wiele, to motyw przewodni utworu. Kojarzy się z alchemią, okultyzmem. Eliksiry są diable - a więc mamy też groźbę, że będzie to coś złego. I tak jest w istocie... Mnich Medard znajduje relikwia (którymi są owe diable eliksiry), wypija je, i tutaj zaczyna się jego koszmar... Rozdwojenie. Sobowtórowość. Walka dwóch osobowości w jednym ciele. Ilu tych sobowtórów właściwie jest? Medard - Wiktoryn - szalony Mnich - a i jeszcze fryzjer, który pod koniec nazywa siebie głupotą towarzyszącą rozumowi Medarda, a więc jest elementem nieodłącznym od niego, czyli też jego częścią? Ten utwór trzeba przeczytać chyba kilka razy, żeby wyłapać wszystkie te fakty... Nie będę streszczać całej powieści. Chciałam jedynie zachęcić - to zagmatwana powieść i w tym jest cały jej urok! Do końca nie wiadomo, o co chodzi, kto jest kim, co się dzieje :) A przy tym czytelnik nie jest zawiedziony, wręcz przeciwnie, jest wręcz odurzony tymi eliksirami. Powieść wciąga niesamowicie.

Hoffmann wskazał drogę - namysł nad tożsamością człowieka, kim jestem, a kim nie (problem alter ego i ego alter, czyli już nie ktoś jak "ja", odbicie, a "ja" inny, podwojony, antagonista "ja". Można tutaj nawiązać też do "Dr Jekylla i Mr Hyde'a", gdzie właśnie mamy też rozdwojenie postaci: dr Jekyll jest dobry, a Mr Hyde przejmuje wszystkie jego złe cechy, realizuje wszystkie jego ukryte, ZŁE pragnienia. Ale Stevenson to rok 1886, a "Diable eliksiry" 1816)... to właśnie Hoffmann to zapoczątkował, od niego zaczął się ten temat rozpoznania samego siebie, podwojenia.

To zupełnie co innego niż "Mnich" Lewisa, ale i tak polecam przeczytać najpierw tę powieść - choćby po to, żeby potem w "Diablich eliksirach" zobaczyć różne nawiązania do tego (najbardziej urocze według mnie - niewinna Antonia w "Mnichu" ma za patronkę św. Rozalię. W "Diablich eliksirach" obraz św. Rozalii przedstawia niewinną Aurelię, która do niego pozowała (a którą kocha Medard)...czyli takie malutkie nawiązanko, ale jak się rzuca w oczy, jak ktoś zna "Mnicha" ;) bo o tych dużych nawiązaniach (właśnie obrazy, leśniczówka i tak dalej) to nie trzeba mówić)..Literatura gotycka zwykle kręci się ciągle wokół tych samych schematów, tutaj w pewnym sensie też tak mamy, bo właśnie z tego "Mnicha" bardzo wiele Hoffmann sobie pożyczył. Ale całość ma zupełnie inny wydźwięk, w ogóle jest napisana w odmiennym tonie. Także jeszcze raz polecam.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Czarny Pryzmat

Fantastyka w solidnym wydaniu. Ciekawie wykreowany świat, dość dogłębnie przedstawiany czytelnikowi już od pierwszych stron. Plusem oryginalny system...

zgłoś błąd zgłoś błąd