Wielkie eseje w nauce

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
7 (13 ocen i 5 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
0
8
2
7
2
6
6
5
1
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Great Essays in Science
data wydania
ISBN
83-7180-940-9
liczba stron
487
słowa kluczowe
nauka, esej
kategoria
popularnonaukowa
język
polski

Martin Gardner, autor licznych książek o nauce, matematyce i filozofii, przedstawia antologię, składającą się z 34 błyskotliwych esejów pióra znakomitych filozofów, uczonych i pisarzy. Zostały one uzupełnione przez Gardnera biograficznymi komentarzami, dzięki którym książka ta stanowi również swego rodzaju kompendium wiedzy nie tylko o podstawowych ideach współczesnego świata, lecz także o...

Martin Gardner, autor licznych książek o nauce, matematyce i filozofii, przedstawia antologię, składającą się z 34 błyskotliwych esejów pióra znakomitych filozofów, uczonych i pisarzy. Zostały one uzupełnione przez Gardnera biograficznymi komentarzami, dzięki którym książka ta stanowi również swego rodzaju kompendium wiedzy nie tylko o podstawowych ideach współczesnego świata, lecz także o jego twórcach. Jak jednak Gardner zastrzega się w przedmowie, zbiór ten nie powstał po to, by wpoić Czytelnikowi pojęcia nauki nowożytnej, czy wyjaśnić jej odkrycia. "Celem tej książki jest ukazanie (...) niezwykłego przepychu wspaniałej literatury - wciągających, zmuszających do myślenia utworów, które mają coś ważnego do powiedzenia na temat nauki, a czynią to pięknie i dobitnie."

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 325
Carmel | 2017-06-03
Przeczytana: 03 czerwca 2017

"Wielkie eseje w nauce" to intelektualna uczta najwyższych lotów. Nie za często czyta się tak erudycyjne teksty literackie o nauce. Wszystkie są dopracowane od strony języka, stanowią wyraz głębokich przemyśleń autorów. Sprawiają, że chce się jeszcze więcej, a na koniec i tak pozostaje niedosyt. Redakcji tekstów dokonał Martin Gardner, autor legendarnego "Pseudonauka i pseudouczeni", matematyk i popularyzator nauki. Każdy z 34 esejów opatrzył własnym wstępem przybliżającym autora i kontekst powstania konkretnego tekstu. Mamy więcej w zbiorze publikacje okolicznościowe, odczyty czy fragmenty książek. Tematyka obejmuje społeczny odbiór nauki, kulturowe konotacje i problemy etyczne. Jest podejście czysto literackie, psychologiczne, filozoficzne czy popularyzatorskie. Większość esejów odwołuje się do biologii i fizyki. Dodatkowego dynamizmu narracji dodaje nieprzypadkowa kolejność tekstów. Stąd na przykład pojawiły się, sąsiadując ze sobą, diametralnie różne opisy rozumienia nauki, pióra Thomasa Huxley'a i replika Johna Burroughsa. Część tekstów uzupełniona jest krótkimi akapitami innych myślicieli, którzy z reguły wprost prezentują odmienne poglądy, dając czytelnikowi lepszą perspektywę i szansę budowy własnego stanowiska.

Autorzy opiniowanej książki, to najwyższej klasy badacze i pisarze. Są teksty naukowców: Stephena Goulda, Carla Sagana, Bertranda Russella, Karola Darwina, Jeana Fabre, Roberta Oppenheimera, Arthur Eddington czy Alberta Einsteina. Wśród filozofów, pisarzy i poetów pojawili się: William James, John Dewey, Gilbert Chesterton, Jose Ortega y Gasset, Isaac Asimov, Alfred Whitehead, Herbert George Wells, dziadek z wnukami rodu Huxley, John Dos Passos czy Robert Louis Stevenson. Pasja w prezentowaniu własnych fascynacji pojawia się na każdej stronie. Darwin opowiadający o ewolucji czy Einstein opisujący sens wzoru E=mc^2, to czysta postać nauki u źródła.

W pojawiającej się wielokrotnie etyce w kontekście uprawiania nauki, na plan pierwszy wysuwa się tekst Roberta Oppenheimera. To jego powojenny odczyt o roli społecznej nauki (str. 239). W słowach twórcy pierwszej bomby atomowej daje się wyczuć przygnębienie zimnowojennym wyścigiem zbrojeń i jednoznaczny apel o minimalizacje demagogii w nauce. Równie poruszający i pouczający było opis pierwszej reakcji rozszczepienia, przeprowadzonej w 1942 przez Enrico Fermiego (str. 398) . Sam tekst, to fragment książki "Atomy w naszym domu" autorstwa Laury, żony Fermiego. Kolejny esej to rozliczenie z nazistowską nauką (str. 406-417) . Jego autor, Samuel Goudsmit jako ekspert aliancki, przypatrywał się z bliska III Rzeszy, poszukując 'budowniczych aryjskiej nauki'. Z tekstów fizyków wart odnotowania jest manifest Eddingtona, który wieszczy nieuniknione odejście od determinizmu w efekcie rozwoju mechaniki kwantowej. Sugeruje, że konsekwencje takiego nowego spojrzenia wymagają społecznych zmian i pożegnanie się z naiwnym materializmem (str. 312).

Fascynujące teksty biologów, to przede wszystkim Jean Fabre i jego pasja życiem owadów. Opis wielogodzinnych obserwacji chrząszczy w ich zmaganiu z przeszkodami podczas toczenia kul nawozu, to niedościgły wzór piękną języka popularyzacji nauki (str. 108) . Pasja, cierpliwość i ciekawość świata - to cechy przyrodnika. Od Fabre'a można się zarazić fascynacją przyrodą tętniącą na każdej łące. Nieco innego tematu dotknął Stephen Gould, który apeluje o unikanie zbyt ludzkiego i uduchowionego odczytywania okrucieństw świata zwierząt (str. 60). Przestrzega przed nieuprawnionymi antropomorficznymi wnioskami, które prowadzą jedynie na manowce Leibnizowskiej teodycei. Rachel Carson pokazał cudowny świat głębin oceanicznych z ich warstwową zmiennością w składzie materii ożywionej (str. 347).

W wielu tekstach autorzy wspominają z troską o stanie edukacji przyrodniczej. Stawiają liczne tezy o nieskuteczności masowości uprawiania nauki, która przeobraża się w korporacyjny twór. Ton taki wybrzmiewa szczególnie u Gasseta (str. 151). Thomas Huxley skupił się na tarciach i potrzebie współpracy na linii nauka czysta a stosowana (str. 173). Pyta o rolę techniki w przemyśle i kierunkach rozwoju cywilizacji.

Są eseje, jak wspomniany pean na cześć nauki Houxley'a, z którymi zgadzam się w niemal 100%, a są i takie, jak Burroughsa, których w niemal całości argumentacji nie rozumiem. To jest jednak najcenniejsze - uświadomić sobie, jak inaczej można patrzeć na naukę, która dla mnie jest pełna emocji, wizji, wiary w rozum, pasji - tak wprost z osiągnięć badaczy. Wystarczy mi świadomość faktów, bez zbędnych przymiotników i antropomorfizacji. Burroughs widzi w takiej popularyzacji zimno, suche fakty i świat bezduszny. Od nauki i wiedzy oczekuje tego, co według mnie nie przyświeca przyrodnikom w ich pracy (str. 193) . Chciałby powrotu do pewnej filozofii opartej na czuciu, duchowości i mitycznej równowadze 'ducha i materii'. Wiele przyjemności sprawa niezgoda i polemika szczególnie, gdy interlokutor jest bardzo inteligentny.

Niejednoznaczne odczucia miałem po świetnym tekście Maeterlincka. Z jednej strony opisał pięknie lot godowy królowej pszczół z trutniem, który w jednej chwili traci odwłok z milionami plemników. Ten magazyn materiału genetycznego na przyszłe robotnice przyczepia się do królowej, a truteń ginie (str. 359-367). Z drugiej strony jest to taka dominująca barokowość, a tekst gubi się w zawiłościach lingwistycznych. Wywód obfituje w egzaltacje i antropomorfizacje; same fakty stają się jedynie tłem do przeładowań stylistycznych. W sumie ostatnie zdanie eseju Meterlincka, może być wręcz tematem maturalnym rozpatrywanym językowo lub jako temat rozprawy. Katusze abiturienta - gwarantowane! To wielokrotnie złożone zdanie brzmi tak (str. 369):

"Ale pozwalam sobie twierdzić, że gdybyśmy się zadowolili samą ową fizjologiczną prawdą, gdybyśmy nie starali się dostrzec niczego więcej poza nią, gdybyśmy się kierowali poglądem, że błądzi każda myśl szybująca zbyt daleko czy wysoko i że prawda tkwi zawsze w szczegółach materialnych, gdybyśmy jej nie szukali gdziekolwiek indziej, bodaj nawet pośród niepewności rozleglejszych od tych, które porzucić zmusiło nas owo najbliższe objaśnienie, na przykład owa dziwna tajemnica krzyżowania, nawet w wieczności gatunku czy życia, w planie natury, gdybyśmy nie docierali do skutków i najdalszych konsekwencji tego tłumaczenia, do przedłużenia piękna i dostojeństwa w sferze niepoznawalnej - wówczas pędzilibyśmy żywot dalszy jeszcze od prawdy niż ci, którzy upierają się ślepo przy czysto poetyckiej interpretacji owych godów weselnych."

Jest to dla mnie przykład podstawowego problemu z humanistycznym rozumieniem nauki. Stara się ono w warstwie językowej dokonać czegoś, co dla przyrodników mieści się w opisie formalnym zjawiska. To taki niepotrzebny krzyk o przestrzeń literacką w nauce. Dla mnie przesadny stopień stylizacji językowych, w przypadku nauki, stanowi pewien zaciemniający fakty dodatek. Można, jak Carson, pisać barwnie o "miażdżącym ciśnieniu głębin" (str. 330-353), ale gubi się przy tym ścisłość - przydatną formalnie strukturę. Pozostaje subiektywny opis. Całość zyskuje emocje, ale traci bezcenny obiektywizm. Oczywiście to sztuka trafić do każdego. Robert Oppenheimer twierdzi nawet, że to właściwie niemożliwe (str. 467):

"Bezpośrednie doświadczenie w nauce - zaczepić palcem u nogi o coś twardego i zauważyć potem, że w rzeczywistości był to kamień - takie doświadczenie bardzo trudno jest przekazać innym przez popularyzację, edukację lub w rozmowie. Opisać komuś, na czym polega dowiedzenie się czegoś nowego o świecie, jest niemal tak trudno, jak opisać doznanie mistyczne człowiekowi, który ani razu w życiu nie zaznał nawet cienia takiego przeżycia"

Książkę kończą dwa wielkie eseje Bertranda Russella o przyszłości nauki i dziedzictwie Einsteina, tekst samego Einsteina z opisem sensu najsłynniejszego wzoru fizyki swego autorstwa oraz esej patologa i popularyzatora nauki Lewisa Thomasa. Ten ostatni pokusił się o przedstawienie współczesnej listy siedmiu przyrodniczych cudów świata. Pięć to niesłychanie dziwy biologii zwierzą, zaś dwa ostatnie to dziecko ludzkie i planeta Ziemia. To, co powinno zauroczyć w tak krótkim opisie motywów takiego a nie innego wyboru, to bezpretensjonalny styl popularyzatora połączony z pasją i niecierpliwym oczekiwaniem na nowe odkrycia.

Jedyny minus, to dla mnie dodanie do listy autorów tekstu Sigmunda Freuda, w którym pojawia się po raz pierwszy pojęcie 'kompleks Edypa'. To taka niepasująca do dyskursu przyrodniczego psychoanalityczna, pełna sennych podtekstów, seksualno-kazirodcza dywagacja. Nawet nie chodzi o to, że z tych freudyzmów niewiele zostało, raczej nie pasuje mi ten tekst od strony treściowej. Stanowi dla mnie zgrzyt w płynącej przez pozostałe eseje muzyce.

Wielość tematów, które porusza książka sprawia, że nie da się w krótkiej opinii dotknąć wszystkich tropów, wątków czy analiz. Do książki warto wracać wielokrotnie. Zastanawiać się, konfrontować, rozwijać własny system przekonań budując wiedzę spójną i opartą na faktach.

Martin Gardner zbierając w jednym miejscu tak różne wizje kondycji człowieka wobec przyrody, poprzez odkrywane przez Homo sapiens prawdy naukowe o świecie, daje szansę czytelnikowi na głęboką rewizję własnego myślenia i inspiracje czytelnicze. Ponieważ w książkach poszukuję właśnie inspiracji, a "Wielkie eseje w nauce" są nimi przepełnione, oceniam lekturę, jako idealną. To świetna równowaga miedzy moją potrzebą zrozumienia poglądów, których nie podzielam, ciekawą argumentacją, ponadczasowymi tematami a pięknem języka przejawiającym się w pasji badawczej naukowców.

Gorąco polecam.

Książka ukazała się w 1998 roku i jest na szczęście dostępna na aukcjach internetowych za śmieszne pieniądze, szczególnie biorąc pod uwagę jej ponadczasową treść.

=================

Kilka cytatów z mnóstwa możliwych do przytoczenia:

"PRAWDA jest po prostu plastycznym, rosnącym korpusem wiedzy, służącym człowiekowi jako narzędzie w walce o przetrwanie gatunku."
(John Dewey, str. 31)

"Nauka to raczej sposób myślenia niż zasób wiedzy."
(Carl Sagan str. 128)

"Wyznaję bowiem z mocą dwa poglądy - pierwszy, że ani dyscyplina, ani przedmiot, czy treść klasycznej edukacji nie ma takiej bezpośredniej wartości dla studenta nauk ścisłych, aby usprawiedliwiałoby to marnowanie na nie cennego czasu; drugi zaś, że w celu zdobycia prawdziwej kultury wyłącznie naukowa edukacja służy przynajmniej tak skutecznie jak edukacja wyłącznie humanistyczna."
(Thomas Huxley str. 163)

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Mondo i inne historie

Znienawidzone opisy przyrody zachwycają u Le Clezio każdym czasownikiem, rzeczownikiem, przymiotnikiem i przysłówkiem. Wszystko tu jest na swoim mie...

zgłoś błąd zgłoś błąd