Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Sztuka pierdzenia

Tłumaczenie: Krzysztof Rutkowski
Wydawnictwo: słowo/obraz terytoria
5,66 (143 ocen i 26 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
11
8
10
7
21
6
30
5
35
4
9
3
19
2
1
1
4
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Art de péter
data wydania
ISBN
978-83-7453-935-7
liczba stron
136
kategoria
rozrywka
język
polski
dodał
Snoopy

„Doprawdy wstyd, Czytelniku, że od kiedy pierdzieć począłeś, nie wiesz nawet, jak to robisz i jak to robić powinieneś. Sprawa ta, analizowana przeze mnie rzetelnie, dotąd zaniedbana była wielce nie dlatego, że niegodna uwagi, ale z powodów innych: zdawało się bowiem, iż żadnej metodzie nie podlega, i nowych w tej materii nie poczyniono odkryć. To błąd. Znacznie bardziej, niż zwykliśmy mniemać,...

„Doprawdy wstyd, Czytelniku, że od kiedy pierdzieć począłeś, nie wiesz nawet, jak to robisz i jak to robić powinieneś. Sprawa ta, analizowana przeze mnie rzetelnie, dotąd zaniedbana była wielce nie dlatego, że niegodna uwagi, ale z powodów innych: zdawało się bowiem, iż żadnej metodzie nie podlega, i nowych w tej materii nie poczyniono odkryć. To błąd. Znacznie bardziej, niż zwykliśmy mniemać, potrzebna jest wiedza, po co pierdzimy. Pryncypia owej sztuki przedkładam przeto zainteresowanym”.

"Sztuka pierdzenia" ukazała się we Francji w roku 1751. Szybko zdobyła ogromną popularność, a jej najbardziej rubaszne ustępy czytano na salonach po spożyciu ostatniego dania wystawnej kolacji. Lektura dzieła, wzbudziwszy śmiech, ułatwiała trawienie. Dziś jego przenikliwość docenią nie tylko amatorzy owej pożytecznej sztuki, ale i wszyscy, którzy lubią podróżować po krainie absurdu.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (386)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1373
Wojciech Gołębiewski | 2015-05-04
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 04 maja 2015

Terencjusz pisał:
"Homo sum, humani nihil a me alienum puto"
co znaczy: "człowiekiem jestem, nic co ludzkie nie jest mi obce".

Tak mógł powiedzieć i Rzymianin Terencjusz w 163 r.pne, i Francuz Hurtaut /1719-1791/, ale konsekwencjami tej formuły brzydzi się współczesny Polak, dalej kształtowany przez "dulszczyznę", z którą tak dzielnie walczył m.in. Boy-Żeleński. A i Wojtek Młynarski w "Hybrydach", w latach 60-tych, w programie "Radosna Gęba Stabilizacji" śpiewał o drobnomieszczańskim inteligencie "przekrojowym":
"A my schowani za "Przekrojem", nic się nie bojem, nic się nie bojem".
Bo co się bać? Po co snuć rozważania o funkcjach fizjologicznych, gdy wiadomo, że każdy je, pije, czka, beka i pierdzi, a i często też figluje pod pierzyną? Szkoda gadać!!!

Aby mówić o funkcjach fizjologicznych, trzeba wykształcić język, i dlatego należy docenić trud tłumacza - ...

książek: 715
Beremis | 2015-02-07
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 30 listopada 2014

No niby zabawnie, niby naukowo (ale według dawnych norm) ale w zanim dotarłem do końca to się wynudziłem i zmuszałem do kolejnych stron. Wyszło ani zabawnie ani naukowo. Widać nie przetrwało próby czasu.

książek: 730
mag | 2010-12-14
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam

W filmie „Dzień świra” bohater odwiedza swoją mamę. Podczas obiadu opowiada rodzicielce, że jego uczniowie na lekcji pierdzieli. Mama karci bohatera za wulgaryzm, na co ten przeprasza i oświadcza, że uczniowie prykali. Scena owa przypomniała mi się podczas czytania kuriozalnej książeczki „Sztuka pierdzenia”, która ukazała się niedawno nakładem wydawnictwa słowo/obraz terytoria. Myślałam, że to żart literacki, satyra, figielek, a tu się okazuje, że to „poważna” rozprawa naukowa. No, może nie rozprawa, ale esej, czy też rozprawka na pewno.
Pierre Thomas Nicolas Hurtaut był synem handlarza końmi, który został nauczycielem łaciny w szkole wojskowej. Zainteresowania i pęd badawczy młodego Francuza zadziwiają rozpiętością. Oprócz „Sztuki pierdzenia”, która ukazała się we Francji w 1751 roku, napisał również tekst o ceremoniach ślubnych w oczach Anglików, wydał „Skrócony podręcznik historyczny o królach dynastii Merowingów, „Słownik homonimów języka francuskiego” oraz opublikował „Esej...

książek: 1013
K_Schmidt | 2014-11-01
Na półkach: Przeczytane, 2014
Przeczytana: 31 października 2014

Erudycja robiąca za napęd w wozie rubaszności daje obietnicę brawurowej jazdy na złamanie karku. Czegóż tu nie ma? Napuszony styl, „uczona” argumentacja, łacina, jest Cyceron, Horacy, caryca, diabeł, nawet antyczna czcionka i skład, a to wszystko w służbie opowieści o puszczaniu wiatrów. W efekcie książeczka nadaje się znakomicie na rozrywkę dla posiadaczy absurdalnego poczucia humoru. Trzeba jednak przyznać rację czytelnikom skarżącym się, że ten dowcip, przegadany w trosce o większy efekt komiczny, mniej więcej w połowie swojej objętości powoduje pewien przesyt – w końcu temat wciąż pozostaje ten sam – i może zacząć nużyć, chociaż nie aż tak dotkliwie, aby reszty tej zabawy sobie poskąpić.

książek: 660
Karolina | 2013-01-07
Na półkach: Posiadam, Przeczytane, 2013
Przeczytana: 02 stycznia 2013

Po kapuście z grochem, sałatce z fasolką, bigosie i innych doskonałych wiktuałach świąteczno-noworocznego stołu czas zapoznać się ze sztuką eliminacji gazów. Czy też tak od razu, z grubej rury - pierdzenia.

Pozycję tę na pewno należy uznać za interesującą, biorąc pod uwagę datę jej publikacji. Ironiczny uśmieszek wywołuje już pseudo-naukowy styl, którym jest napisana, a także z jednej strony kolokwializmy, a drugiej dystyngowany język. Daleka jednak jestem od potwierdzenia rubaszności treści. Niektóre fragmenty rzeczywiście śmieszą, jednak całość zaczyna dość szybko nużyć. Trudno jest zaintrygować czy zbulwersować współczesnego czytelnika (który wydawać by się mogło potwierdza, że nic co ludzkie nie jest mu obce), zatem wartość książki wyblakła na przestrzeni lat.

W celach profilaktycznych zamierzam jednak włączyć ją do biblioteczki toaletowej - a nuż komuś ulży przy lekturze :)

PS: Shrek opowiadał się jednak z górną drogą - z dwojga złego lepiej w tę stronę

książek: 195
grzegorzowa | 2011-01-25
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 24 stycznia 2011

Sięgając po "Sztukę pierdzenia" liczyłam na przednią zabawę. No i... się przeliczyłam. Nic mi się bowiem w tej książce, a właściwie - eseju, nie podobało, a już tym bardziej - nie śmieszyło. A co za tym idzie, nie mam na jej temat zbyt dużo do powiedzenia.

Pierre Thomas Nicolas Hurtaut podzielił swój esej na 2 części. W pierwszej poznajemy ogólną definicję pierdu i odmiany pierdnięć, a także - dowiadujemy się, czym różni się pierdnięcie od beknięcia. W drugiej z kolei, czytamy o różnicy między pierdzeniem a puszczaniem bąków oraz o pozytywach, jakie wynikają z jednego i drugiego. Z tej części dowiadujemy się także, co osoby przesądne mogą zrobić, aby ukryć bądź zatuszować swoje pierdnięcie. Ciekawe? Teoretycznie tak, ale praktycznie - nudy, przez które ciężko było mi przebrnąć.

Kończąc swój krótki esej, Hurtaut przedstawił charakterystykę pierdnięć w zależności od pochodzenia, miejsca zamieszkania, płci i profesji pierdzącego. I... to byłoby na tyle.

książek: 0
| 2013-09-05
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Mały, lekki poradnik o sztuce przez duże "P",napisany,jak przystało na epokę-kwieciście barokowo. Może niekoniecznie dla tych "ęą",co to próbują wmówić sobie i innym,że sprawa ich nie dotyczy.Niestety,ale każdy układ rur musi mieć ujście,bo albo wywali bezpieczniki,albo rozerwie sieć.Z lektury mogą skorzystać nawet egzorcyści.Zamiast pocić się , narażać na wyzwiska szatana,oplucia i inne tego typu skutki uboczne podczas jego wypędzania,znajdą tu prosty przepis.Otóż wystarczy aby kilka osób np.rodzina egzorcyzmowanego(ale ochotnicy też mile widziani) najadło się wprzódy grochu,bobu,czosnku i innych wzdymaczy i w odpowiedniej chwili należy grzmotnąć z "otworów strzelniczych"w opętańca i po krzyku.I demona przepędzi się precz jego własną bronią.Podobno działa to tez w przypadku wypędzania złej energii domowej.Ogólnie zjawisko gazowania to nie takie hop-siup.Bywa nieobliczalne i nie uznaje żadnej władzy nad sobą.Ten esej-powiastka nie jest jakąś pozycją konieczną do przeczytania,raczej...

książek: 154
Patton | 2015-01-08
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: styczeń 2015

Zacna książka omawiająca sferę ludzkiej fizjonomii.
Półsłowem dodam, że bardzo wiele pracy włożył tłumacz tej pozycji. Wszak język już nie ten, a klimat XVIII wiecznej Francji zupełnie inny. Nie bez znaczenia są zawarte również
wyjaśnienia co do początków i skutków powstania owego działa.

Polecam tym którzy wyznają: „Homo sum, humani nihil a me alienum puto” - Terencjusz.

książek: 1098

Nie jest to książeczka dla wszystkich, to trzeba przyznać.
Sam temat, raczej obsceniczny, potraktowany został w najlepszym stylu francuskiej literatury XVII wieku: jest zatem sporo dowcipu, lekkiego języka, kunsztownych omówień i kpiącego dystansu - osobną kwestią pozostaje, na ile jest to do przyjęcia dla przeciętnego współczesnego czytelnika i na ile może złagodzić uczucie obrzydzenia na subtelności i rozróżnienia, jakie z lubością wprowadza autor.

Na uwagę zasługuje natomiast typografia tego dziełka - to, co zrobiło gdańskie słowo/obraz terytoria, zasługuje na wyróżnienie. W pierwszej chwili byłam pewna, że mam przed sobą reprint albo stylizację, jakie czasem pojawiały się na rynku wydawniczym w latach 70 i 80. Wszystko tu pasuje, wszystko jest odwzorowaniem starodruku sprzed trzystu lat: czcionka, układ strony, proporcje, ryciny... Jeśli nawet nie do czytania, to do oglądania Sztuka pierdzenia nadaje się z całą pewnością.

książek: 87
Sarahov | 2011-05-27
Przeczytana: 2011 rok

Mam słabość do francuskiej literatury. Francuzi potrafią traktować pewne sprawy bez zbędnego zażenowania, za to z humorem i przymrużeniem oka.
Oczywiście, książka nie każdemu przypadnie do gustu, dla niektórych może okazać się wulgarna i zupełnie zbędna.
Ale po co udawać, że cielesność i fizjologia nas nie dotyczy?

zobacz kolejne z 376 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
zgłoś błąd zgłoś błąd