Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Zły Tyrmand

Wydawnictwo: Wydawnictwo Iskry
6,81 (101 ocen i 9 opinii) Zobacz oceny
10
4
9
8
8
13
7
36
6
24
5
12
4
4
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-244-0042-3
liczba stron
277
język
polski

`Zły Tyrmand` Mariusza Urbanka to swoisty rewers słynnego Dziennika 1954 Leopolda Tyrmanda, legendy polskiego jazzu, socjalistycznego playboya, enfant terrible swingujących lat pięćdziesiątych PRL. Człowieka, który dla części swego środowiska był moralnym drogowskazem, jednym z niewielu, którzy mieli odwagę odmówić kolaboracji z reżimem, dla reszty tylko niepoważnym bikiniarzem. O Tyrmandzie...

`Zły Tyrmand` Mariusza Urbanka to swoisty rewers słynnego Dziennika 1954 Leopolda Tyrmanda, legendy polskiego jazzu, socjalistycznego playboya, enfant terrible swingujących lat pięćdziesiątych PRL. Człowieka, który dla części swego środowiska był moralnym drogowskazem, jednym z niewielu, którzy mieli odwagę odmówić kolaboracji z reżimem, dla reszty tylko niepoważnym bikiniarzem.
O Tyrmandzie opowiadali autorowi ludzie, którzy wcześniej sami zostali sportretowani na łamach Dziennika i innych książek Leopolda Tyrmanda, wśród nich wielu takich, których nie ma już wśród nas: Agnieszka Osiecka, Irena Szymańska, Stefan Kisielewski, Zygmunt Kałużyński, Szymon Kobyliński, Eryk Lipiński i Jan Józef Szczepański. W książce opisują swe spotkania z Tyrmandem ludzie, którzy byli pierwowzorami bohaterów najgłośniejszej powieści łotrzykowskiej PRL - Zły, oraz Bogna, legendarna polska Lolita z Dziennika 1954.

 

źródło opisu: http://www.gandalf.com.pl/b/zly-tyrmand/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 345
Jeżynka | 2017-05-10
Na półkach: 2017
Przeczytana: 10 maja 2017

Wchodząc w dorosłe życie byłam zafascynowana prozą Leopolda Tyrmanda. "Siedem dalekich rejsów" czytałam z wypiekami na twarzy a "Złego" kosztem zarwanych nocy przyświecając sobie latarką pod kołdrą. Potem było "Życie towarzyskie i uczuciowe" i wiele innych powieści w których odnajdowałam klimat powojennej Warszawy: miasta podnoszonego się z gruzów, klimatycznych knajpek gdzie rozmawiało się o literaturze i przepięknych kobiet które na tle wszechobecnej szarości były kolorowymi ptakami.

Po niezwykle udanej lekturze biografii Władysława Broniewskiego która wyszła spod pióra Mariusza Urbanka postanowiłam sięgnąć po jego książkę o Leopoldzie Tyrmandzie. "Zły Tyrmand", ku mojemu lekkiemu rozczarowaniu nie jest biografią pisarza ale zbiorem dziesiątek wspomnień o nim ułożonych mniej więcej w porządku chronologicznym.
Poznajemy więc artystę widzianego oczami jego kolegów, przełożonych, kochanek i żon. Na kartach książki pojawiają się sławy tamtych lat: Agnieszka Osiecka, Stefan Kisielewski, Barbara Hoff.
Autor nie ingeruje w te opowieści. Po prostu słucha i zapisuje. Z tych zapisków tworzy się obraz niezwykle barwnej, pełnej sprzeczności postaci która praktycznie przez całe życie nakładała jakieś maski. Z jednej strony bawidamek i miłośnik jazzu słynny oraz kolorowych skarpetek które były jego znakiem rozpoznawczym. Z drugiej antykomunista który pod maskę etatowego błazna PRL skrywał swój patriotyzm i miłość do Warszawy.

Taka koncepcja książki o Tyrmandzie spowodowała że jest ona bardzo chaotyczna i jednak mocno stereotypowa. Co po zastanowieniu nie dziwi bo najczęściej pamięta się rzeczy w jakiś sposób charakterystyczne. Stąd też w praktycznie w każdym wspomnieniu jest mowa o słynnych już skarpetkach, samochodzie który był jednym z pierwszych zagranicznych wozów w Warszawie (pisarz kupił go za honorarium za "Złego") czy licznych przygodach miłosnych Leopolda Tyrmanda.

Kolejnym minusem jest fakt iż wspomnienia te urywają się praktycznie po emigracji pisarza. Autor nie drążył jego "amerykańskiego" okresu życia i twórczości co nie pozwoliło przedstawić sylwetki Leopolda Tyrmanda w sposób kompletny.

Niemniej nie żałuję czasu poświęconego lekturze tej książki choć wolę Mariusza Urbanka w bardziej klasycznym wydaniu.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Szeptucha

Jestem zachwycona. Z ostrożnością podchodziłam do tej pozycji, bo często zdarzało się, że książka przez wiele osób chwalona i polecana wcale mi się ni...

zgłoś błąd zgłoś błąd