Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Alfabet zakochanego w Indiach

Tłumaczenie: Wiktor Dłuski
Wydawnictwo: Drzewo Babel
5,78 (76 ocen i 7 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
4
8
9
7
17
6
13
5
16
4
9
3
4
2
2
1
2
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Dictionnaire amoureux de l'Inde
data wydania
ISBN
9788389933065
liczba stron
352
słowa kluczowe
podróże, Indie, kultura, historia
język
polski
dodała
Ag2S

„Kto nie lubi ludzi, niech do Indii nie jedzie. Nie można zwiedzać tej osobliwej republiki w bezpiecznym kokonie, w autobusie turystycznym, jadącym od zabytku do zabytku, z oczami zamkniętymi na kraj i ludzi. Byłoby to zamierzenie niepojęte, niewykonalne. Najważniejszym krajobrazem jest tutaj tłum. Uczestniczy we wszystkim. Pewnie dlatego bohaterów literatury indyjskiej od najdawniejszych...

„Kto nie lubi ludzi, niech do Indii nie jedzie. Nie można zwiedzać tej osobliwej republiki w bezpiecznym kokonie, w autobusie turystycznym, jadącym od zabytku do zabytku, z oczami zamkniętymi na kraj i ludzi. Byłoby to zamierzenie niepojęte, niewykonalne. Najważniejszym krajobrazem jest tutaj tłum. Uczestniczy we wszystkim. Pewnie dlatego bohaterów literatury indyjskiej od najdawniejszych czasów tak często pociągało wygnanie i samotność, wyrzeczenie, odejście”. Indie to wyzwanie dla wzroku i dla rozumu: tyle ludów, tyle języków, zwyczajów, wierzeń, kolorów. Tyle przeszłości w takiej teraźniejszości. Można pomyśleć, że taki kraj nie istnieje. A przecież demokracja indyjska działa. Jakim cudem? Ta książka – w której miłość stara się nie być ślepa – próbuje odpowiedzieć na to pytanie, klucząc stale – i bardzo po indyjsku – pośród miejsc, bogów, ludzi, przypadków. Bez przerwy zmieniamy temat, przechodzimy od pojęcia do anegdoty, a na wodzy trzyma nas niewidzialna, lecz przepotężna siła: wielka księga ludzkości – Mahabharata. „Za pierwszego przewodnika miałem Mahabharatę, którą poznałem i mogłem zaadaptować na scenę dzięki Peterowi Brookowi. Ten poemat służył nam w Indiach za przepustkę, prowadził nas do wszystkich szkół teatru i tańca, od wsi do wsi i od człowieka do człowieka. Zawdzięczam mu wiele. Bez oswojenia z tym poematem, bez mego podziwu dla niego, nie byłoby tej książki. W Indiach Mahabharata była moją pierwszą miłością”.

 

źródło opisu: www.atenakg.pl

źródło okładki: www.atenakg.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 11
moustache | 2011-09-13
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: czerwiec 2011

Bardzo trafny tytuł. Ułożone alfabetycznie hasła ukazują nam krok po kroku niesamowitość Indii. Forma alfabetu wprowadza pewien chaos i porządek jednocześnie, bardzo mi się to podobało. Autor jest też rzeczywiście zakochany w tym kraju, fascynacja tym krajem bije z każdego hasła.

Jedynym powodem, dla którego nie postawiłem 5 gwiazdek jest trochę przegadany styl autora. Nad niektórymi zagadnieniami potrafiłby rozwodzić się godzinami. Odbierałem w ten sposób na przykład opisy indyjskiego teatru i tańca, ale u takiego autora specjalne traktowanie tych zagadnień nie powinno chyba dziwić ;)

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Mimo twoich łez

Musze przyznać książka trzyma w napięciu do ostatniego zdania. Autorka usprawiedliwia niejako postępowanie 'Rudej ' zła sytuacja rodzinna , przez co z...

zgłoś błąd zgłoś błąd