Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Mała Angielka

Wydawnictwo: Albatros
5,44 (134 ocen i 18 opinii) Zobacz oceny
10
5
9
2
8
10
7
18
6
32
5
31
4
13
3
15
2
3
1
5
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Petite Anglaise : a true story
data wydania
ISBN
978-83-7359-852-2
liczba stron
367
słowa kluczowe
życie, miłość, związki, francja
język
polski
dodała
Bigos

Młodej Angielce Catherine udaje się zrealizować życiowe marzenie - zamieszkać we Francji. Po ukończeniu studiów językowych zdobywa posadę w Paryżu, tam poznaje pewnego Francuza. Rodzi im się córka, którą wspólnie wychowują. Ale jej partner nie chce się żenić. Po kilku latach ich związek uczuciowy wydaje się wygasać. Aby dać upust swoim emocjom, Catherine zaczyna prowadzić internetowy blog jako...

Młodej Angielce Catherine udaje się zrealizować życiowe marzenie - zamieszkać we Francji. Po ukończeniu studiów językowych zdobywa posadę w Paryżu, tam poznaje pewnego Francuza. Rodzi im się córka, którą wspólnie wychowują. Ale jej partner nie chce się żenić. Po kilku latach ich związek uczuciowy wydaje się wygasać. Aby dać upust swoim emocjom, Catherine zaczyna prowadzić internetowy blog jako petite anglaise, opisując w nim swoje doświadczenia i perypetie życiowo-uczuciowe. Jeden z poznanych w ten sposób czytelników, James, wyraża chęć, by się z nią spotkać. Wybucha płomienny romans z obietnicą małżeństwa w tle, i dziewczyna odkrywa, że nadal potrafi się zakochać...

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 380
Bigos | 2010-09-22
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 02 września 2010

I had a dream", powiedział kiedyś Martin Luther King, a ponieważ niezaprzeczalnie był mężczyzną, jego marzenie dotyczyło wolności, równości i innych wielkich idei.

A o czym może marzyć kobieta? Nie umniejszając jej roli w zmienianiu świata, oczywiście:) Czy gdzieś w głębi duszy marzenia kobiet nie są podobne i tak naprawdę nie dotyczą tylko ich samych?

Bohaterka powieści "Mała Angielka", marzy o Francji. Od momentu kiedy w szkole pierwszy raz słyszy od swojej nauczycielki "Bon Jour", przepada z kretesem i wie już czego będzie w życiu chciała. Powoli, systematycznie uczy się języka i tak kieruje swym życiem aby w końcu osiągnąć cel. Po pierwszej wizycie we Francji , tylko umacnia się w swym przekonaniu, że to jest właśnie jej miejsce na ziemi.

"(...)Udało mi się przebrnąć przez wyższe studia jak przez tunel, z oczami wbitymi w świętego Graala - Francję - nie zaprzątając sobie głowy planowaniem przyszłej kariery zawodowej. Posada lektorki trafiła mi się jak ślepej kurze ziarno, bo nikt inny nawet się o nią nie ubiegał i była doskonałym punktem wyjścia. Nie tylko pozwalała mi zamieszkać w Paryżu, ale dawała cały rok na rozważanie następnego posunięcia.(...)"

Tak oto spełnia się jej marzenie, wynajmuje więc mieszkanie i cieszy się życiem la parisienne. Ciągle wisi jednak nad nią myśl, o tym że pewnego dnia staż się kończy a ona będzie musiała podjąć jakieś decyzje, które pozwolą jej zostać w Paryżu. Chyba, że... chyba, że pojawi się mężczyzna, obywatel Francji i wszystko stanie się łatwiejsze.

Gdy poznajemy Catherine na początku książki, jest już od siedmiu lat w związku z Panem Żabojadem Są rodzicami małej Kijanki i wynajmują apartament z pięknym widokiem na Paryż. Catherine pracuje jako sekretarka w angielsko- francuskiej firmie i wydawałoby się, że wszystkiej jej marzenia zostały spełnione.
Niestety jest inaczej. Pan Żabojad jest zajęty pracą, mało czasu poświęca córce i partnerce, wogóle nie myśli o kupnie na własność mieszkania, a tym bardziej o małżeństwie. Catherine frustruje ciągła opieka nad ukochaną córeczką, brak wsparcia od mężczyzny i niezbyt ciekawa praca. By dać ujście swym negatywnym emocjom, pod wpływem artykułu o Belle de Jour i jej sławnym blogu, zakłada swój i jako petite anglaise, opisuje swoje spostrzeżenia na temat życia angielki we francuskiej stolicy. Z czasem, gdy blog zaczyna mieć coraz więcej czytelników, Catherine w swoich postach coraz bardziej wchodzi w szczegóły swojego prywatnego życia nie ukrywając rozczarowania jakiego dostarczył jej związek z Panem Żabojadem i problemów z jakimi styka się na co dzień próbując praktycznie samotnie wychowywać córeczkę. Wizerunek, który kreuje, też trochę różni się od prawdy. W końcu dla czytelników jest seksowną i inteligentną kobietą mającą ironiczne podejście do życia i kraju w którym mieszka, a naprawdę, jest spokojna kobietą, której zdarzy się wybiec nieuczesaną do pracy, w poplamionej przez Kijankę bluzce.


Sprawa zaczyna się gmatwać gdy jeden z mężczyzn komentujący posty Catherine, zaczyna się jej wydawać intrygujący. Ponieważ paryscy blogerzy spotykają się również w realu, petite anglaise ma okazję poznać wkrótce tajemniczego Jima z Rennes. Spragniona jakiegokolwiek zainteresowania, którego nie otrzymuje od swojego mężczyzny, Catherine wplątuje się w romans. Romans, który prawdopodobnie wywróci jej życie do góry nogami, ale niesie z sobą nadzieję na spełnienie marzeń o stałym związku i pozostaniu na zawsze we Francji.

Muszę się przyznać, że bardzo dobrze mi się czytało "Małą Angielkę" i to z paru powodów.

Po pierwsze: książka napisana jest w pierwszej osobie ( a ja tak bardzo lubię), inteligentnie i z rozwagą, bez tandetnych erotycznych opisów, ze sporą dawką krytycyzmu i ciętych uwag, na temat macierzyństwa i związków.

Po drugie: myślę, że każdej osobie kóra prowadzi bloga i niejako dzieli się swymi przemyśleniami z bóg wie kim, spodoba się pomysł opisania osoby, która nieświadomie kierując swoim internetowym wizerunkiem zmienia swoje realne życie. Można to potraktować jako ostrzeżenie, ale też jako ciekawostkę. Czy można manipulować swoimi czytelnikami? Czy jesteśmy w stanie udźwignąć ciężar odpowiedzialności, jeśli nam się uda. Mi samej jest trudno uwierzyć, że ludzie czytają blogi, tak jak oglądają seriale, Zastanawiają się co będzie dalej, spekulują, komentują. Trochę chyba nieświadomi, że ktoś tam po drugiej stronie ekranu, albo naprawdę cierpi, opisując swoje prawdziwe przeżycia, albo zaciera z radochy ręce, że udało mu się wrobić kolejnych naiwniaków.

Trzeci i ostatni powód dzięki któremu książka mi się spodobała, to właśnie marzenie Catherine. Tak naprawdę nie chodziło jej o mieszkanie we Francji. Ona chciała być Francuską. Przesiąknąć tym klimatem i krajem do szpiku kości i wtopić się w tłum . Nie być traktowaną jak obcokrajowiec, jak petite anglaise, tylko zapuścić prawdziwe korzenie i pozostać w kraju, który ukochała już na odległość, na zawsze.

Rozumiem ją, bo dla mnie, jak już zresztą kiedyś pisałam, takim dream land jest, była i będzie Anglia. To, że tam mieszkałam nie zmieniło mojego stosunku do tego kraju, tęsknię strasznie i wiem, że kiedys tam zamieszkam na stałe. Jak sobie przypominam fajne chwile, to najszczęśliwsza się czułam, gdy rano, wraz z tłumem ludzi w ciemnych marynarkach i spodniach, podążałam do pracy. Czułam się z nimi zintegrowana, z kubkiem kawy w ręce miałam uczucie jakbym grała w ukochanym filmie. Kto nigdy tak nie czuł, nie będzie wiedział o czym piszę:)))

W każdym razie wszystko co Catherine robi, jej związek z Panem Żabojadem, z Jamesem, nawet mała Kijanka, to tak naprawdę dążenie do tego by zostać Farncuską. A czytając jej historię, zastanawiamy się czy w końcu zrozumie, że aby marzenie się spełniło nie potrzebne są półśrodki.

Od jakiegoś czasu jest tendencja na rynku, by pisać o tym, jak bohater rzuca wszystko i układa sobie życie w innym kraju. Tą książkę można do tego porównać,a le ona nie opowiada o tym, że jest to łatwe i przyjemne. Czasami życie sprawia, że chociaż mogłoby się wydawać, że już, że udało nam się osiągnąć cel, wcale tak nie jest.


Tak na koniec sobie myślę, patrząc na bohaterkę "Małej Angielki", oraz inne, jak chociażby Scarlett O'Harę, że to nie mężczyzna, dziecko czy praca są prawdziwym marzeniem kobiety, ale własne, odpowiednie miejsce na ziemi. A reszta przyjdzie sama.


http://tusienkablog.blogspot.com/2010/09/maa-angielka-catherine-sanderson.html

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Exodus

Opinie czytelników


O książce:
Pudełko z guzikami Gwendy

Na godzinę, półtorej, z nudów, do poczytania. Niczego ta pozycja w moim życiu nie zmieniła, niczego nie dodała, niczego nie odjęła. Jest dla mnie tak...

zgłoś błąd zgłoś błąd