To ja byłem Vermeerem. Narodziny i upadek największego fałszerza XX wieku

Tłumaczenie: Ewa Pankiewicz
Seria: Biografie i powieści biograficzne
Wydawnictwo: Rebis
7,5 (183 ocen i 25 opinii) Zobacz oceny
10
14
9
24
8
52
7
57
6
29
5
4
4
1
3
1
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
I was Vermeer: The Legend of the Forger Who Swindled the Nazis
data wydania
ISBN
9788380623972
liczba stron
280
język
polski
dodała
Emilia

Historia życia i pracy genialnego fałszerza Hana van Meegerena. W 1945 roku niewiele znaczący holenderski handlarz dzieł sztuki został aresztowany za sprzedaż bezcennego skarbu narodowego – obrazu pędzla Vermeera – marszałkowi III Rzeszy Hermannowi Göringowi. Jedyną możliwą karą za zdradę była śmierć. Jednak Han van Meegeren gnił w zimnej i wilgotnej celi więziennej, nie mogąc wydobyć z...

Historia życia i pracy genialnego fałszerza Hana van Meegerena.

W 1945 roku niewiele znaczący holenderski handlarz dzieł sztuki został aresztowany za sprzedaż bezcennego skarbu narodowego – obrazu pędzla Vermeera – marszałkowi III Rzeszy Hermannowi Göringowi. Jedyną możliwą karą za zdradę była śmierć. Jednak Han van Meegeren gnił w zimnej i wilgotnej celi więziennej, nie mogąc wydobyć z siebie dwóch prostych słów, które dałyby mu wolność: jestem fałszerzem.

„To ja byłem Vermeerem” jest zdumiewającą, niezwykłą opowieścią o człowieku, który minął się z czasem i powołaniem. Od wczesnego dzieciństwa marzył, żeby zostać malarzem, ale w skandalizującym świecie sztuki współczesnej jego malarstwo krytycy wyśmiali jako beznadziejnie staroświeckie. Wściekły i rozgoryczony uknuł plan zemsty na swych przeciwnikach. Było to oszałamiające, zręczne oszustwo, dzięki któremu w niespełna dziesięć lat zarobił równowartość pięćdziesięciu milionów dolarów; zyskał akceptację właśnie tych krytyków, którzy wcześniej z niego szydzili i... zobaczył swoje obrazy wiszące tuż obok arcydzieł Rembrandta i Vermeera. Jako malarz Han poniósł klęskę, jako fałszerz był niedościgniony.

„To ja byłem Vermeerem” jest niewiarygodną, a jednak prawdziwą historią największego fałszerza wszech czasów, trzymającą w napięciu opowieścią o zachłanności, nieposkromionej pysze, braku umiaru, zdradzie i sztuce.

 

źródło opisu: https://www.rebis.com.pl/

źródło okładki: https://www.rebis.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Silverq21 książek: 605

I któż tu jest artystą?

Istnieje wiele zmiennych, od których zależy to, czy osiągniemy sukces. Pomijając same nietuzinkowe umiejętności oczywiście. Czasem po prostu należy wpłynąć w nurt rzeki trendów i zahaczyć się w jej odmętach. Innym razem wystarczy, że ktoś szepnie o nas słówko i z nieznanej persony stajemy się nagle łakomym kąskiem dla każdego. Element zaskoczenia także się sprawdza, odróżniamy się od reszty tak bardzo, że nie sposób nas nie zauważyć. Przykłady można by mnożyć, ale nie o to chodzi, grunt to pytanie kluczowe – co jeśli jesteśmy wybitni, ale czas na naszą wybitność minął, zanim się pojawił?

Podobne pytanie musiał zadać sobie Han van Meegeren, kiedy jego obrazy, przynajmniej w części znakomite, ale w stylu, który w XX wieku był średnio poważany, bezwzględnie pomijano. Zdawał sobie sprawę z posiadanych umiejętności, irytował się, że mimo to miejsce i czas zatrzaskują przed nim drzwi kariery. Jakże okrutnie i przewrotnie to brzmi, że mając tak wiele, nie ma się nic. Jeśli jednak życie zawsze znajdzie wyjście, podobnie rzecz ma się z talentem.

Pojawia się istotna zagwozdka, cóż w takim wypadku czynić? Van Meegeren wpadł na pomysł, jak wyjść z tej sytuacji. Skoro potrafił malować jak dawni mistrzowie, lecz jego nazwisko nie znaczyło nic, postanowił przywłaszczyć sobie ich personalia i fałszować na potęgę. Jeżeli nikt się na nim nie poznał, właśnie tak postanowił pokazać, na co go stać. Brzmi jak wspaniałe przedsięwzięcie, po części karkołomne, ale przecież jak upaść, to właśnie po...

Istnieje wiele zmiennych, od których zależy to, czy osiągniemy sukces. Pomijając same nietuzinkowe umiejętności oczywiście. Czasem po prostu należy wpłynąć w nurt rzeki trendów i zahaczyć się w jej odmętach. Innym razem wystarczy, że ktoś szepnie o nas słówko i z nieznanej persony stajemy się nagle łakomym kąskiem dla każdego. Element zaskoczenia także się sprawdza, odróżniamy się od reszty tak bardzo, że nie sposób nas nie zauważyć. Przykłady można by mnożyć, ale nie o to chodzi, grunt to pytanie kluczowe – co jeśli jesteśmy wybitni, ale czas na naszą wybitność minął, zanim się pojawił?

Podobne pytanie musiał zadać sobie Han van Meegeren, kiedy jego obrazy, przynajmniej w części znakomite, ale w stylu, który w XX wieku był średnio poważany, bezwzględnie pomijano. Zdawał sobie sprawę z posiadanych umiejętności, irytował się, że mimo to miejsce i czas zatrzaskują przed nim drzwi kariery. Jakże okrutnie i przewrotnie to brzmi, że mając tak wiele, nie ma się nic. Jeśli jednak życie zawsze znajdzie wyjście, podobnie rzecz ma się z talentem.

Pojawia się istotna zagwozdka, cóż w takim wypadku czynić? Van Meegeren wpadł na pomysł, jak wyjść z tej sytuacji. Skoro potrafił malować jak dawni mistrzowie, lecz jego nazwisko nie znaczyło nic, postanowił przywłaszczyć sobie ich personalia i fałszować na potęgę. Jeżeli nikt się na nim nie poznał, właśnie tak postanowił pokazać, na co go stać. Brzmi jak wspaniałe przedsięwzięcie, po części karkołomne, ale przecież jak upaść, to właśnie po zmierzeniu się z tak pysznym i nielichym wyzwaniem.

Historia ta jak najbardziej prawdziwa, choć brzmiąca trochę niczym wymysł hollywoodzkiego scenarzysty, jest tym bardziej atrakcyjna, że z naszego artysty żaden skromny jegomość. Wręcz przeciwnie, nie dość, że nielichy z niego hulaka i awanturnik, to jeszcze kobieciarz, narkoman i alkoholik. Tak bardzo zepsuty, a zarazem ludzki, jak to tylko możliwe, a przy tym niezwykle skupiony w swej fałszerskiej sztuce. Można by rzec, że bez pewnych defektów nie byłoby miejsca na późniejsze efekty.

Opowieści takie aż się proszą, by ujrzeć światło dzienne, i dzięki umiejętnościom autora stają się wspaniałym, plastycznym materiałem, który porywa czytelnika w bieg nieprawdopodobnych zdarzeń. Frank Wynne z pewnością jest twórcą biegłym, ze swadą przedstawia kolejne etapy artystycznej drogi głównego bohatera i jego zmagań z niewdzięcznymi krytykami i nie tylko, acz trudno nie dostrzec, że brakuje w tym wszystkim błysku. Swoistego szaleństwa, które tętniło w żyłach niekonwencjonalnego fałszerza, tu zaś włożona w prawidła uporządkowanej narracji traci na swej wyjątkowości.

Może to sprawiać wrażenie, że najciekawiej jest nie tyle przebywać z holenderskim hulaką, ile w czasach, w których przyszło mu żyć, a mówiąc dokładniej: na ówczesnym rynku sztuki. To fascynujące, jak wielkie brzemię ciążyło na krytykach malarstwa i jak ci wielcy wielokrotnie mylili się bądź w swych osądach bardziej bazowali na opinii większości niż na własnym przekonaniu. Krytyka będąca krytyką tylko z nazwy to fascynujące zjawisko, każące się zastanowić nad sensem oceny jako takiej, a może przede wszystkim nad kryteriami, które mają oddzielić grudkę złota od pirytu.

„To ja byłem Vermeerem” to z pewnością pozycja, z której można dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy. Znajdziemy tu kilka słów o fałszerstwie samym w sobie, zepsutym środowisku sztuki i geniuszu, który nie do końca wiedział, jak ze swoich darów korzystać. Szkoda tylko, że mimo tak wielu zalet po ostatnich stronach pojawia się wrażenie pewnej przezroczystości. Odczucie, że można było w zakresie tej postaci i tematyki zrobić więcej, ograniczono się jednak do podstawowych faktów i zadano zbyt mało intrygujących pytań. Prawdę człowieka przytłoczyła tu prawda faktu, a zdaje się, że ta pierwsza jest o wiele bardziej fascynująca.

Patryk Rzemyszkiewicz

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (505)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 152
mercadoevy | 2018-07-28
Na półkach: Posiadam, Przeczytane
Przeczytana: lipiec 2018

Zwykle czytając biografię malarzy można spotkać się z opisem ich problemów, bo swoją sztuką wyprzedzają czasy w których żyją. Odwrotnie jest w przypadku holenderskiego malarza Hana van Meegeren. Ze względu na swoją twórczość powinien się urodzić sto lat wcześniej. Odrzucenie jego twórczości przyczyniło się do tego, że został genialnym fałszerzem obrazów samego Vermeera!
Nie chcę szczegółowym opisem książki psuć przyjemności samodzielnego śledzenia tego pasjonującego życia. Niewątpliwie dodatkowego smaku dodają czas w których miał miejsce cały proceder, w tym II wojny światowej.
Warto zwrócić uwagę, że opisane są interesująco (!) techniczne aspekty fałszowania obrazów.
Jednym słowem: polecam! Świetna książka, o ludzkich namiętnościach i o rynku sztuki.

książek: 285
Balcar | 2018-08-31
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 31 sierpnia 2018

Rok 1945. Han van Meegeren zostaje oskarżony o sprzedaż Hermannowi Goringowi obrazu autorstwa Jana Vermeera. Grozi mu kara śmierci za sprzedanie dobra narodowego. Ale czy van Meegeren jest na pewno zdrajcą? Książka Franka Wynne'a jest świetną biografią fałszerza Hana van Meegerena. Ten niespełniony, odrzucony przez krytyków malarz, postanowił wypowiedzieć wojnę całemu światu i zaczął tworzyć "zaginione" obrazy holenderskich mistrzów. Han ośmieszył znawców malarstwa, a jego obrazy wisiały w najsłynniejszych holenderskich muzeach kupowane za tysiące guldenów. Jednak nic nie trwa wiecznie i Han van Meegeren w końcu wpadł. Bardzo podoba mi się przedstawiona przez autora postać głównego bohatera. Nieszczęśliwy mężczyzna, któremu ojciec nie przewidział kariery malarza, trochę nieśmiały, bez pieniędzy, ale jednak udaje mu się osiągnąć gigantyczny sukces. A potem mamy już upadek i "zjazd". O ile pierwsze fałszerstwa były na swój sposób arcydziełami, do których Han się przykładał, to potem...

książek: 64
sylabo | 2017-06-26
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 26 czerwca 2017

Kiedy były marszałek III Rzeszy Hermann Göring, jako więzień w Norymberdze dowiedział się, że jego cennego „Vermeera” namalował Han van Meegeren, świadek tego zdarzenia swoje wrażenia streścił w lakonicznym zdaniu: „wyglądał jakby pierwszy raz odkrył, że na świecie istnieje zło”.

Zbeletryzowana opowieść o karierze holenderskiego fałszerza obrazów, żyjącego w latach 1889 – 1947 Hana van Meegerena, skłania do przemyśleń na temat prymatu hipokryzji i sprzedajności świata nad wartościami płynącymi z radości odkrywania dzieła sztuki.

Nawet monstrualne dysproporcje w anatomii, kolorystyce, układzie, osiąganiu świetlistości, wreszcie odwzorowaniu niepowtarzalnego i ulotnego zamysłu mistrza, nie przeszkadzały „znamienitym” recenzentom w uznaniu tych prac za oryginalne obrazy Vermeera czy Halsa. Jego płótna mogły żyć, znajdując na swej drodze zastępy tych, którzy tak jak Han pragneli bezpłodnego wywyższenia.

książek: 553
Lady Margot | 2018-08-24
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, EBOOK

LADYMARGOT.PL

Kocham biografie. Namiętnie zaczęłam się w nich zaczytywać w czasach licealnych, kiedy szukałam siebie, swojej tożsamości. Powieści biograficzne inspirowały mnie, podpowiadały kierunki działań. Do dzisiaj, w chwilach, kiedy potrzebuję motywacji, inspiracji, najczęściej sięgam po biografie właśnie, nie zaś po tak popularne poradniki. „To ja byłem Vermeerem” chciałam przeczytać już od dawna, niestety, nigdy nie było ku temu okazji. Zawsze jakiś ważniejszy tytuł czekał na zrecenzowanie. I kiedy nareszcie znalazłam na tę książkę czas, nie chciałam tracić go na oczekiwanie, aż łaskawie kurier doręczy mi przesyłkę do rąk, stąd wybór padł na e-booka, a co za tym idzie, wpadłam na pomysł, by co jakiś czas polecać Wam książki niecierpiące zwłoki, czyli e-booki na już!

Ale do rzeczy. Czas na moją opinię 🙂

***

POSTACI

Han van Meegeren – genialny holenderski fałszerz i oszust. Człowiek niezwykle uzdolniony, który skutecznie zagrał na nosie całemu malarskiemu światkowi, w tym...

książek: 1198
fianiebieska | 2017-04-25
Przeczytana: 25 lutego 2017

Książkę, choć to typowa literatura faktu, czyta się jak najlepszą powieść sensacyjną. Sprawdza się tu znane powiedzenie, że życie pisze najciekawsze scenariusze.

Han van Meegeren, bardzo utalentowany, choć niedoceniony malarz postanawia zemścić się na światku mecenasów i recenzentów malarstwa, tworząc i wprowadzając podstępnie na rynek "nowe" obrazy Vermeera. Same przygotowania trwają latami, choćby zbieranie "autentycznych" płócien, przygotowywanie farb wg starych przepisów i stworzenie swojego patentu na krakelurę czyli specyficzną dla starych dzieł siatkę spękań. Obsesja Meegerena nabiera rozpędu z każdym rokiem, kieszenie wypełniają się pieniędzmi, a świat pieje z zachwytu nad cudownie odnalezionymi i wcześniej nieznanymi obrazami XVII wiecznego mistrza malarstwa holenderskiego. Jak skończyła się ta historia? Przeczytajcie sami... ;)

książek: 612
Ssskorpionica | 2015-03-16
Przeczytana: 16 marca 2015

Historia Hana van Megeerena jest niezwykła. Jest to opowieść o człowieku wzgardzonym przez malarstwo swego wieku, który odnalazł ukojenie i sposób na życie w tworzeniu "nieodkrytych Vermeerów" i który oszukał cały ówczesny świat sztuki sygnując swoje dzieła podpisami dawnych malarzy. Jednocześnie jest to opowieść o mężczyźnie poszukującym spełnienia i akceptacji, próbującym odnaleźć się w świecie, który nieustannie zmieniał swoje oblicze.
Rzadko czytam biografie, ta jednak zainteresowała mnie ze względu na znajomość dzieł Vermeera i muszę powiedzieć, że się nie rozczarowałam. Wynne stworzył doskonałe studium człowieka z problemami psychicznymi, nie zapominając przy tym o jakże ważnej kwestii - oparciu na faktach. Ponadto jest ona naprawdę dobrze skomponowana, a lektura zdecydowanie wciąga.

książek: 642
Rafał | 2018-08-16
Przeczytana: 16 sierpnia 2018

O czym jest ta książka? Częściowo jest to swoista biografia ambitnego i wybitnego malarza. Wybitnego z kilku względów. Po pierwsze, malował na tyle dobrze, że jego dzieła uchodziły za namalowane przez jednego z najważniejszych malarzy w historii sztuki cywilizacji zachodniej, a nawet wisiały (niektóre nadal wiszą) na ścianach muzeów o światowej renomie. Po drugie Han van Meegeren stworzył zupełnie nową technikę, która pozwoliła mu uwiarygodnić tworzone falsyfikaty. Książka ta jest również oskarżeniem wobec wybitnych autorytetów w dziedzinie malarstwa i przesłaniem, że również te autorytety nie są nieomylne. Historia van Meegerena jest być może lekcją, że ambicja i samozaparcie są w stanie doprowadzić do stworzenia arcydzieła.
Wracając do samej książki, jest naprawdę dobrze napisana. Czyta się to bardzo szybko i trudno jest się oderwać. Polecam z całego serca.

książek: 1260
Dociekliwy_Kotek | 2011-03-06
Przeczytana: sierpień 2008

Korzystając z nieobecności rodziców, a co za tym idzie trzema dniami bez ograniczeń porządkowo-żywieniowych, z przyjemnością oddałam się rozkoszom lektury: tym razem doskonała zbeletryzowana biografia Hana van Meegerena, największego fałszerza obrazów XX wieku, czyli „To ja byłem Vermeerem” Franka Wynne.
Frapujący temat – barwne życie fałszerza i dokładny, wręcz drobiazgowy opis techniki, jakiej używał do podrobienia autentycznych szesnastowiecznych pigmentów i uzyskania przekonującej krakelury, czyli siateczki pęknięć na powierzchni olejnej farby – w połączeniu z lekkim piórem i starannym warsztatem nie pozostawiają nic do życzenia, jeśli chodzi o warstwę merytoryczną. Wynne sprawnie prowadzi czytelnika tak przez zawiłości dotyczące tajemnic życia i twórczości mistrza z Delft, jak i przez chemiczne rozważania nad strukturami i właściwościami farb, olejów, spoiw, laserunków. Przy takim nagromadzeniu informacji to wprost nie do wiary, ale Wynne nie nudzi. Ani przez chwilę.
„To ja...

książek: 374
Cantata | 2018-07-31
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 31 lipca 2018

Często się zastanawiałam czy fałszerza obrazów, utalentowanego kopistę, można nazwać artystą? Czy wyjątkowe zdolności manualne już robią z człowieka malarza? Czy może najważniejszy jest sam pomysł? Wymyślenie nowej techniki? Innowacyjność? W końcu i białe, niezamalowane płótna sprzedawały się po dziesiątki tysięcy dolarów. Niektórzy kolekcjonerzy wręcz proszą kopistów o stworzenie duplikatu obrazu, który będą mogli powiesić na ścianie, a oryginał będzie bezpieczny w skrytce depozytowej. Często są to dzieła, których nie sposób odróżnić od oryginału. Han Van Meegeren był fałszerzem doskonałym, wymyślał techniki dzięki którym jego największe prace przez dziesiątki lat zdobiły ściany europejskich muzeów. Jeśli piszemy biografie malarzy to czemu nie przypatrzeć się bliżej tym co stoją w ich cieniu? Często są to postaci równie fascynujące. I to jest właśnie jedna z nich.

Pełna recenzja na blogu : https://czytankanadobranoc.blogspot.com/2018/07/to-ja-byem-vermeerem-narodziny-i-upadek.html

książek: 1420

Bardzo dobra książka o sztuce. Wciągająca i naprawdę fascynująca van Meegeren był geniuszem swoich czasów i gdyby nie przypadek kto wie... może do dziś podziwialibyśmy jego Vermeerów :)

zobacz kolejne z 495 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
zgłoś błąd zgłoś błąd