Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Ameryka nie istnieje

Wydawnictwo: Pascal
6,82 (267 ocen i 30 opinii) Zobacz oceny
10
5
9
26
8
51
7
86
6
65
5
18
4
4
3
10
2
0
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-7513-742-2
liczba stron
288
język
polski
dodał
Agent86

Orliński pisze o Disneylandzie, którego – cytując Jeana Baudrillarda – „jawna nierzeczywistość ma odwrócić uwagę od skrywanej nierzeczywistości pobliskiego Los Angeles”, o Missisipi, gdzie dzieje się akcja słynnego filmu Alana Parkera i o przedstawionym tam mieście, którego burmistrz, o ironio, jest teraz „czarny jak głos Louisa Armstronga”, o Las Vegas z sylwetką Gór Źródlanych na horyzoncie...

Orliński pisze o Disneylandzie, którego – cytując Jeana Baudrillarda – „jawna nierzeczywistość ma odwrócić uwagę od skrywanej nierzeczywistości pobliskiego Los Angeles”, o Missisipi, gdzie dzieje się akcja słynnego filmu Alana Parkera i o przedstawionym tam mieście, którego burmistrz, o ironio, jest teraz „czarny jak głos Louisa Armstronga”, o Las Vegas z sylwetką Gór Źródlanych na horyzoncie i pustynią za rogatkami, Dolinie Krzemowej, Nowej Anglii... Sięga do dziecięcych marzeń o piciu whisky w saloonie na Dzikim Zachodzie i nostalgii za Route 66. Wreszcie skupia się na Ameryce spisków, konspiracji, szalonych teorii i wiecznego braku rozstrzygającego dowodu na cokolwiek, Ameryce, „co do której nie mamy do końca pewności, czy istnieje, bo wszystko tu jest tak bardzo tajne, że choćby przyszło tysiąc komisji kongresowych i każda z nich powołała tysiąc świadków – to w efekcie tylko będziemy mieli kolejne sekrety dotyczące sekretności sekretów”. Jest ciągle w drodze, od wybrzeża do wybrzeża, od jazzu do hip-hopu, od fikcji do rzeczywistości (i vice versa).

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1210
almos | 2015-10-26
Przeczytana: 20 października 2015

Książka będąca skrzyżowaniem eseju historycznego z reportażem ilustruje stwierdzenie, że podstawą świadomości historycznej Amerykanów jest fikcja budowana przez media. Teza owa jest brawurowo uzasadniona, książka zawiera masę ciekawych informacji o historii i współczesności Ameryki, autor imponuje erudycją. Z tym, że jest to mocno subiektywny obraz tego fascynującego kraju. Książka jest świetnie napisana, b.dobrze się czyta.

Wychodzi Orliński z założenia, że Ameryka zbudowana jest na mitach i wyobrażeniach opowiadanych przez filmy, reklamy i komiksy, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Ogólnie teza to nie nowa. Przecież istotą każdego mitu jest oderwanie od rzeczywistości. Niemniej w Ameryce mity pełnią szczegółną rolę, bo spośród wszystkich krajów cywilizowanych Ameryka ma rekordowo szczupłą autentyczną historię – i rekordowo bogaty dorobek historii fikcyjnych. Poza tym Amerykanie widzą, że amerykański sen ma się nijak do amerykańskiej jawy, ale dysonans poznawczy nie pozwala im tego otwarcie przyznać.

A potem mamy wybrane elementy z historii i współczesności Ameryki, które powyższą tezę mają uzasadnić. Napisane to bardzo ciekawie. Na przykład z dużą przyjemnością czytałem wywody Orlińskiego na temat interpretacji pierwszej poprawki do konstytucji dotyczącej zakresu wolności słowa. Pytanie jest takie jakie są granice wolności słowa, jakiego rodzaju wystąpienia publiczne winny być karane? Bardzo ciekawie pokazuje Orliński jak interpretacja pierwszej poprawki ewoluowała przez wieki.

Świetny jest rozdział o Los Angeles, mieście którego nie ma, bo wszyscy jego mieszkańcy mówią z jakiej dzielnicy pochodzą (Venice, Beverly Hills itd.) a nie z Los Angeles. Dramatyczny jest opis upadku śródmieścia Los Angeles, zresztą to niejedyne śródmieście wielkiego amerykańskiego miasta, które znajduje się w kiepskim stanie.

Ciekawie pisze Orliński o Dolinie Krzemowej, wywodzący tamtejszy etos pracy, innowacji i stosunków w korporacjach z ruchów hippisowskich. Zresztą duch równości panuje tam do dzisiaj, szefowie korporacji nie dystansują się od pracowników, jedzą na wspólnej stołówce, są łatwo osiągalni. Z tym że... ten rozdział jakoś nie bardzo pasuje do innych w książce.

Interesujące są historie rugowania Indian z ich ziem i negowania ich praw do posiadania nieruchomości, pojawia się wtedy takie marksistowskie nieco zdanie: „Tam gdzie zaczynają się prawdziwe interesy, tam kończy się wszelki humanitaryzm.”

Pisze Orliński lekko, pokazując dużą erudycję, z tym, że nie podaje żadnych źródeł przytaczanych sądów, a z erudycjonistami jest taki kłopot że część ich twierdzeń, bywa kwestionowana. Niemniej czyta się to świetnie, bo Orliński pisać umie.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Pielgrzym

o wielkim poszukiwania czegos co jest tuz obok nas a my tego nie widzimy i niedoceniamy. swietna klasyka

zgłoś błąd zgłoś błąd