Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Strażnicy Zachodu

Tłumaczenie: Paulina Braiter
Cykl: Malloreon (tom 1)
Wydawnictwo: Amber
6,89 (152 ocen i 9 opinii) Zobacz oceny
10
8
9
14
8
24
7
46
6
38
5
17
4
1
3
3
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Guardians of the West
data wydania
ISBN
8370828441
liczba stron
496
język
polski
dodał
Pablos

Po zwycięstwie nad Bogiem Torakiem Garion spokojnie zasiada na tronie Rivy. Wydaje się, że nic już nie może zakłócić jego sprawiedliwych i szczęśliwych rządów. Tymczasem pewnej nocy Klejnot Aldura zmienia barwę, a głos Proroctwa ostrzega Gariona przed nowym niebezpieczeństwem, grożącym Rivie i innym Królestwom Zachodu. Jedyną możliwością obrony jest znalezienie Saridona, kamienia dorównującego...

Po zwycięstwie nad Bogiem Torakiem Garion spokojnie zasiada na tronie Rivy. Wydaje się, że nic już nie może zakłócić jego sprawiedliwych i szczęśliwych rządów. Tymczasem pewnej nocy Klejnot Aldura zmienia barwę, a głos Proroctwa ostrzega Gariona przed nowym niebezpieczeństwem, grożącym Rivie i innym Królestwom Zachodu. Jedyną możliwością obrony jest znalezienie Saridona, kamienia dorównującego mocą Klejnotowi Aldura. Garion z grupą przyjaciół wyrusza z kolejną misją. Musi pokonać nie tylko czas, ale również wyprzedzić w poszukiwaniach tajemniczego Zandramasa.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 0
| 2013-05-31
Na półkach: Fantastyka

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Polowałam na tę powieść ponad trzy lata. W okolicznych bibliotekach dostępne były wszystkie tomy „Malloreonu”… prócz pierwszego właśnie. Aż dziw bierze, że podobne rzeczy dzieją się naprawdę.

Pierwsze spotkanie z „Malloreonem” zdecydowanie zaliczyć mogę do udanych. „Strażnicy Zachodu”, w przeciwieństwie do cyklu „Tamuli” autorstwa Eddingsów, nie rozczarowali mnie stylem ni językiem; pod względem spójności fabuły również nie ustępują „Belgariadzie”. Żadnego chaosu, zbędnych, irytujących wątków, nazbyt wartkiej akcji… Dobra robota, moi kochani.

Wystarczyło przeczytać zaledwo kilkadziesiąt stron, by zorientować się, iż nie będzie się miało dłużej do czynienia z tymi samymi bohaterami. Dzieci, którymi przyszło nam opiekować się w „Belgariadzie”, odjechały rządzić państwami i płodzić potomstwo, czarodzieje zaszyli się w Dolinie Aldura, od czasu do czasu umilając sobie życie kilkuletnimi wypadami do Mallorei, natomiast ‘Zakath – przepraszam: Kal Zakath – ruszył na południe, paląc każdą murgoską wioskę napotkaną po drodze. Nawet Podarek nie pozostał tym samym cichym, tajemniczym chłopcem. Chociaż po stokroć wolałabym, aby zamieszkał w rivańskiej Cytadeli, osiadł wraz z Polgarą i Durnikiem w Dolinie Aldura, gdzie uczył się składać pełne zdania oraz przyjmował niezapowiedziane wizyty wieszczek i grożących mu śmiercią cieni. W tenże ostentacyjny sposób Eddingsowie postanowili dać czytelnikom do zrozumienia, iż młody wychowanek Zedara odegra na przestrzeni cyklu niemałą rolę. Subtelność przede wszystkim.

Uważam, że obdarzenie Durnika umiejętnościami magicznymi było najlepszą decyzją, jaką autorzy mogli podjąć. Ów pracowity, prosty kowal, któremu Konieczność doczepiła łatkę Żyjącego Dwa Razy, jak nikt nadaje się na czarodzieja. Czysty, łagodny, brzydzący się zabijaniem: ja sama nie wahałabym się złożyć mocy w ręce kogoś takiego. Wiedziałabym bowiem, iż zostanie ona właściwie wykorzystana.

Jedna rzecz bardzo mi się nie podoba. Mimo iż w „Belgariadzie” bohaterowie również postępowali zgodnie ze wskazówkami zawartymi w Kodeksach oraz słowach Proroctwa, czułam, iż pozostają w pewien sposób wolnymi ludźmi, nieograniczonymi ze wszystkich stron ramami Konieczności. W „Malloreonie” już sama ilość przepowiedni przyprawia o ból głowy; jakby tego było mało, do całej sprawy zaczyna mieszać się wieszczka, która zjawia się bez uprzedzenia oraz stawia Garionowi ultimatum (bo chyba tak należy nazwać to, co uczyniła na ostatnich stronicach powieści). Postacie zostają wręcz zniewolone pętami Proroctwa, stają się sługami spisanych przed tysiącami lat misteriów, nie wspominając już o tym, iż wypełnienie powierzonych im misji wymagać będzie od nich nie lada wyrzeczeń. Rozumiem wagę, jaką cała rzeczywistość przykłada do ostatecznej konfrontacji Proroctwa Światła z Proroctwem Mroku, lecz… Dlaczego nikt nie liczy się z emocjami tych, którzy mają wszystko rozstrzygnąć?

Cóż, będę się musiała przyzwyczaić do trzymanego na gardle noża Konieczności… Dobrze przynajmniej, że na tę wyprawę możemy zabrać ze sobą Silka. Nie wiem, co ja bym bez niego zrobiła.

Niech to, Torak nie żyje, trzeba sobie znaleźć nowy Ulubiony Czarny Charakter… Hm… Niech nam żyje Kal Zakath!

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Zobowiązania - część ogólna

Cieszę się, że ten koszmar już się skończył. Jedna z gorszych materii do przyswojenia na tych studiach.

zgłoś błąd zgłoś błąd