Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Mój przyjaciel Meaulnes

Tłumaczenie: Anna Iwaszkiewicz
Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy
7,16 (44 ocen i 5 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
5
8
14
7
13
6
8
5
3
4
1
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Le grand Meaulnes
data wydania
liczba stron
214
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Agnieszka

Jedyna ukończona powieść Alain-Fourniera (1886-1914) opowiada historię młodzieńczej i dorosłej miłości, trudnej i pięknej. Ukazuje bohaterów w tym momencie ich życia, kiedy przychodzi im żegnać się ze światem dzieciństwa, kiedy ich młodzieńcze marzenia zderzają się z rzeczywistością. Z punktu widzenia techniki powieściowej "Mój przyjaciel Meaulnes" nie należy do powieści łatwych, a...

Jedyna ukończona powieść Alain-Fourniera (1886-1914) opowiada historię młodzieńczej i dorosłej miłości, trudnej i pięknej. Ukazuje bohaterów w tym momencie ich życia, kiedy przychodzi im żegnać się ze światem dzieciństwa, kiedy ich młodzieńcze marzenia zderzają się z rzeczywistością.

Z punktu widzenia techniki powieściowej "Mój przyjaciel Meaulnes" nie należy do powieści łatwych, a opowiedziana historia nie jest wcale przejrzysta. Książka powstawała długo, w latach, kiedy niewielu pisarzy było w stanie zrozumieć, że powieść francuska przeżyła się w dawnym kształcie. Alain-Fournier, jako jeden z niewielu, dostrzegł, że nadszedł czas mądrego eksperymentu.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 557
Specynka | 2010-10-29
Przeczytana: 24 października 2010

Śliczna książka


Są takie książki, które trafiają się cudem.

Nie, nie autorowi. Czytelnikowi. Sam Fournier nad …Meaulnesem pracował pilnie i metodycznie.

Ale po kolei.

Otóż, są takie książki, które, gdyby ich cioteczka nie zniosła ze strychu, biblioteka nie wypuściła z przepełnionych objęć – a gmaszysko ma zwykle ramiona szerokie, silne i czułe dla sporej ilości dzieł, jednak te starsze często lądują w lamusie – zamieniłyby się dziś w książki-żebraczki, smętnym szelestem kartek wołające o uwagę.

Nie wątpię, że jedyna ukończona powieść Fourniera – w Polsce wydana po raz pierwszy tuż przed wojną, w przekładzie Anny Iwaszkiewiczowej – na pierwszy rzut oka objawi się czytelnikom jako niezrozumiała, banalna, mało odkrywcza i przyjęta przez krytykę z nadmiernym entuzjazmem. Ba, nie wątpię, że określenie „nudna” wybije się spośród pozostałych, jeśli chodzi o częstotliwość użycia. Młodociany czytelnik Fourniera, bo tacy mogli być głównie czytelnicy powieści (nie wszyscy, oczywiście, czego dowodzą zachwyty krytyków, już nie młodocianych), to blady chłopak w krótkich spodniach, na tle zszarganej sepii. Współcześnie – inny jest „młodociany” i inny jest czytelnik. Inność podwójna, potrójna nawet, jeśli dwie poprzednie złożą się – a składają z konieczności – w trzecią jakość całości. A jednak twierdzę, że i dziś „duży Meaulnes” ma nam coś do powiedzenia. Coś znaczy: „wcale dużo”.

Tytułowego bohatera poznajemy ze wspomnień jego kolegi szkolnego i przyjaciela. Ten podwójny dystans – dystans z perspektywy widza i z perspektywy czasu – jest bardzo istotnym elementem nadającym książce wartość. Awanturnicze przygody Meaulnesa, jego płomienne deklaracje, uniesienia i młodzieńcze decyzje – obserwowane są „tu i teraz”, podczas całego dziania się, jak i po czasie. Zręczny ten zabieg pozwala czytelnikowi postawić wiele pytań odnośnie postępowania i wyborów Meaulnesa, który sam w sobie, gdyby sugerować się tylko jego przedstawieniem jako przyjaciela z lat młodości – mógłby być postacią dosyć jednowymiarową. Akcja nie jest tu najważniejsza. Trochę w niej płaszcza i szpady – gdy Meaulnes, podróżując, przeżywa nieco baśniowe, jak ze snu przygody – trochę romansu, a nawet melodramatu, trochę typowych historii z dni młodości. Akcję przedstawia autor w sposób uproszczony, ale zabieg ten nie jest literacką mizerią, a dopasowaniem do pamiętnikowej, wspominkowej i „roztrzęsinowej” konwencji. Także dzięki temu sposobowi, Fournierowi udało się – świadomie lub nie – coś fantastycznego: postacie występujące obok Meaulnesa są takim samym tłem dla niego, jak Augustyn Meaulnes dla nich. Kto wie, czy nie najważniejszą, najtragiczniejszą osobą – mimo pozornie szczęśliwego finału – nie jest tu romantyczny, rozchwiany psychicznie Rudolf lub jego kochanka. Siostra Rudolfa, Yvonne, mimo że należy już do postaci kobiecych z innego, przestarzałego kanonu (choć w …Meaulnesie wybronionego literacko i przez to pasującego), niemożliwego do powtórzenia dziś, także budzi nasze współczucie i życzliwość.

Nadanie fabule podwójnego biegu: przez chronologię akcji i przez retrospekcję – czyni konstrukcję bardzo świeżą, a na pewno nowatorską ówcześnie, gdy pewne skróty i przeskoki traktowano prędzej jako ułomności niż świadome ograniczenie rozwlekłości prozy. Przy pozornej „suchości” narracji, dostrzec można głęboką wrażliwość autora na świat otaczający, który u Fourniera da się zupełnie serio określić: „cudownością rzeczy małych”. Wierny opis okolic Bourges, gdzie młody Henri-Alban, sam siebie nazywający potem Alain, dorastał, jest mimo prostoty bardzo malowniczy, ale nie przesłodzony. Także w opisach uczuć bohaterów, ich rozterek i namiętności, widać umiejętność subtelnego wnikania w pogmatwane, niespokojne ludzkie wnętrze. Wieczny niepokój tego wnętrza, zwłaszcza w czas dorastania, jego nieujarzmiona tęsknota za nieokreślonym bliżej szczęściem, które w dodatku wciąż zmienia imię – popycha Augustyna i najbliższego mu przyjaciela do działań nagłych, gwałtownych. Czasem wystarczy niedopowiedzenie, zwykły pośpiech – i mamy katastrofę. A tym większe to katastrofy, im młodsi jesteśmy – młodsi wiekiem i młodsi w uczuciach – w tym przyjaźni i miłości.

Powieść Fourniera, to przede wszystkim piękna książka – właśnie o przyjaźni i miłości. Książka, która wzrusza. O takich książkach, mówi się: „śliczne książki” – i wówczas wcale „śliczny” nie ma zabarwienia ironicznego czy też deprecjonującego samą wartość literacką dzieła („śliczne czytadełko”). Ślicznie smutna i smutnie śliczna. Wciąż jeszcze czasem brak nam książek pięknych. Mamy dobre, uznane, mądre – a mało pięknych.

Dlatego można i warto przeczytać …Meaulnesa – książkę cudną. W XXI wieku też.

Recenzja opublikowana również na:

http://ciche-wieczory-czytelnika.blogspot.com/2013/03/sliczna-ksiazka.html [cykl: Recedycja]

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
180 sekund

Przeczytała i cieszę sie że do niej podeszłam. Znaleziona przez przypadek. Miałam mieszane uczucia czytając tą książkę. Duzo o relacjach, Uczu...

zgłoś błąd zgłoś błąd