Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Starship: Bunt

Tłumaczenie: Robert J. Szmidt
Wydawnictwo: Fabryka Słów
6,13 (279 ocen i 23 opinie) Zobacz oceny
10
7
9
16
8
28
7
77
6
65
5
45
4
13
3
16
2
6
1
6
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Starship: Mutiny
data wydania
ISBN
978-83-7574-168-1
liczba stron
392
słowa kluczowe
Resnick, Starship, Bunt
język
polski
dodał
zbr

Jest rok 1966 Ery Galaktycznej. Stworzona przez ludzi Republika musi stawić czoła Federacji Teroni, związku obcych ras, które dominację człowieka w Galaktyce uznają za największe z zagrożeń. „Teodor Roosevelt” otrzymuje rozkaz transferu do Gromady Feniksa. Ma patrolować i chronić znajdujące się tam 73. zamieszkane planety. „Teddy R” to przestarzały okręt wojenny, który powinien był zostać...

Jest rok 1966 Ery Galaktycznej. Stworzona przez ludzi Republika musi stawić czoła Federacji Teroni, związku obcych ras, które dominację człowieka w Galaktyce uznają za największe z zagrożeń.
„Teodor Roosevelt” otrzymuje rozkaz transferu do Gromady Feniksa. Ma patrolować i chronić znajdujące się tam 73. zamieszkane planety. „Teddy R” to przestarzały okręt wojenny, który powinien był zostać pocięty na żyletki zanim wybuchła ta wojna. Z załogą też nie lepiej: sami nieudacznicy z problemami z dyscypliną i im podobne indywidua. Również Wilsona Cole'a poprzedza sława wielkiego, ale niezdyscyplinowanego bohatera. Dwukrotnie już ignorował rozkazy dowództwa. I choć w obu przypadkach jego niesubordynacja przyniosła Republice wielkie korzyści militarne, w obu - tracił stanowisko dowódcy okrętu. Za trzecim, wylądował na pokładzie „Teddy’ego R.”, gdzie pełnić ma funkcję drugiego oficera.

 

źródło okładki: www.fabryka.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (453)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1616
Pablos | 2010-07-08
Na półkach: Przeczytane

Mike Resnick napisał naprawdę wiele książek. Gdy dowiedziałem się, że po ponad dziesięciu latach przerwy znowu będzie wydawany w Polsce pomyślałem: "świat jest piękny". A potem okazało się, że Fabryka wydała akurat te książki, od których już z daleka pachnie "pisaniem dla pieniędzy". To nie jest ten sam autor, który popełnił kosmiczne przygody Egzekutora czy Prorokini. Resnick pisząc to pewnie bawił się świetnie, ale czytelnik przy lekturze musi często ziewać.

książek: 1209
Bastete | 2011-06-04
Na półkach: Przeczytane

Grafomania i intelektualna nędza. To jedna z tych książek, które autorzy-rzemieślnicy klepią na kolanie w tydzień, drugi tydzień poprawiają i następnie rzucają na rynek. Czyta się to tak jak ogląda odcinek jakiegoś niskobudżetowego serialu sf. Naiwna, miałka fabuła, płytcy bohaterowie, nudna i nieciekawie opisana akcja. Byle tom przygód Stalowego Szczura jest lepszy. Tyle dobrego, że język poprawny i szybko się czyta.

Nie polecam.

książek: 660
Karolina | 2013-06-06
Na półkach: Posiadam, Przeczytane, 2013
Przeczytana: 04 maja 2013

Space opera. Moja pierwsza styczność z tym gatunkiem w formie pisanej. Nie spodziewałam się wiele, na pewno niczego głębokiego i twórczego. Książka powiedziałabym rzemieślnicza. Nie wychyla się ani wte, ani wewte. Luźna atmosfera, przyjazna edycja (czcionka, format książki). Kolejne przygody niesubordynowanego wojaka.

Mimo wszystko ten gatunek lepiej sprawdza się w formie serialu telewizyjnego. Stargate opisany byłby prawdopodobnie też ledwie dobry, a ogląda się z przyjemnością.

Na zdecydowany minus zasługuje tłumaczenie. Nie wiem jak oryginał, ale teksty momentami porażały 'niech mnie kule biją' bardziej pasują do trylogii Sienkiewiczowskiej niż space opery! A już rzucanie liczbami w celu uświadomienia naszego głównego bohatera o dniach celibatu... Eh...

PS: czytając dalsze tomy radzę przygotować się na dużą liczbę powtórzeń

książek: 1291
Szarka | 2013-12-27
Przeczytana: 24 grudnia 2013

Książka miała zaspokoić moją wewnętrzną potrzebę kontaktu z science fiction w stylu space opery. Niestety dostałam raczej kiepskie czytadło z wyjątkowo papierowymi postaciami, schematyczną fabułą i masą (naprawdę "masą", gdyż książka jest ich pełna) sztucznych, nienaturalnych dialogów, za to z ledwie zarysowanym światem. Choć trzeba przyznać, że czyta się ją wyjątkowo szybko, wynika to chyba jednak przede wszystkim z faktu, że nie bardzo jest się nad czym zatrzymać, zastanowić.

książek: 37
Rocy7 | 2016-09-15
Na półkach: Przeczytane

Fabuła

Główny bohater jest Wilson Cole, komandor republikańskiej floty z jednej strony jest niesubordynowanym oficerem nie lubianym przez admiralicję, z drugiej niezwykle skutecznym i uwielbianym przez społeczeństwo bohaterem wojny z Teroni. Admiralicji nie zależy jednak na zwycięstwie a na "mediach" więc starają sie zepchnąc Cole na dalszy plan odsyłając go na karną jednostkę, gdzie pełnić ma funkcję drugiego oficera. „Teddy R” to przestarzały okręt wojenny, który powinien był zostać pocięty na żyletki zanim wybuchła ta wojna. Z załogą też nie lepiej: sami nieudacznicy z problemami z dyscypliną i im podobne indywidua.

Łotr w kosmosie

Główny bohater Wilson Cole jest typem postaci której blisko moim zdaniem do Hana Solo. Łotr, spryciarz, umiejący się wydostać z każdym tarapatów.
Autor skupił się bardziej na opisaniu jak za pomocą wykiwania przeciwnika da się wygrać bez jednego strzału niż na bitwach, i jak odpowiednia propozycja z wroga może zrobić sojusznika. Same bitwy nie są...

książek: 2240
Jale | 2015-02-24
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 23 lutego 2015

Czy ktoś mógłby już zabrać Resnickowi komputer, maszynę do pisania, czy na czym on tam sobie stuka? Facet pisze chyba wyłącznie z rozpędu, bo pomysły na fabułę ma tuzinkowe, a dialogi klepie od co najmniej dekady praktycznie takie same, w dodatku stosując żelazną zasadę 15% opisów i 85% dialogów, obowiązkowo nieprzytomnie rozwodnionych (to, co normalnie zmieściłoby się na jednej stronie, jest tak mocno obwieszone frazesami, miałkimi przekomarzankami i drętwymi perorami, że finalnie zajmuje stron dziesięć).

Książka czyta się po prostu FATALNIE. Od pierwszej strony towarzyszy lekturze nieodparte, pogłębiające się z każdą kolejną przewróconą kartką wrażenie, że "Bunt" jest jak worek z pierzem - szary, nieciekawie pachnący, przy naciśnięciu wielokrotnie zmniejszający swoją objętość. Bo co mamy z intrygi? Krnąbrny, wręcz arogancki oficer floty kosmicznej trafia na służbę gdzieś na rubieżach kosmosu i nadal kozaczy, lekceważąc rozkazy i przeprowadzając swoje własne ryzykowne misje. I...

książek: 416
Casey_Jones | 2014-05-01
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Jakiś czas temu naszła mnie ochota na przeczytanie space opery. Padło na pierwszy tom cyklu Starship autorstwa człowieka, który w świecie science-fiction anonimowy nie jest i jego nazwisko powinno być gwarantem w miarę niezłego poziomu. Niestety, w tym przypadku nic bardziej mylnego. Po przeczytaniu pierwszego tomu czułem jedynie zawód i znudzenie. Fabuła prosta jak drut i nudna jak flaki z olejem. Bohaterowie zupełnie bez wyrazu, a sam Wilson Cole strasznie irytujący. W moim odczuciu autor nie zafundował nic co by zachęciło do sięgnięcia po drugi tom.

książek: 200
tracik | 2015-02-18
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 18 lutego 2015

Kiedy dowiedziałem się że tak książka jest z gatunku space opera to pomyślałem że może Wilson Cole będzie książkowym odpowiednikiem komandora Sheparda z Mass Effect. Liczyłem na dużo akcji ale się odrobinę przeliczyłem.Nie znaczy to iż książka jest zła, wręcz przeciwnie mimo swoich niedoskonałości to ciekawa książka którą polecę bez wahania każdemu fanowi science fiction.

książek: 407
Andrzej | 2010-09-05
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 05 września 2010

Albo tłumacz ostro skrewił, albo to jednak jest książka nudna, mało wciągająca, schematyczna i w dodatku główny bohater jest tzw. Mary Sue w wydaniu męskim. Fuj.

książek: 338
Exodus | 2013-01-19
Na półkach: Przeczytane

Książka została napisana chyba przez alternatywną wersje M. Resnicka, który w innej rzeczywistości jest kiepskim pisarzem. Albo ktoś inny napisał, i jedynie Resnick się pod tym podpisał, nawet nie czytając. Innego wyjaśnienia nie widzę. Przez to "coś" zwątpiłem w sens zakupu "Słonie na Neptunie" zbioru jego opowiadań.

Nudna akcja, nudna załoga, nudne dialogi, nudny świat, nudne opisy.
Fabryka Słów nigdy nie była znana z wydawania książek, które byłby by podobne do MAGowej Uczty wyobraźni, ale ten potworek jest nawet poniżej ich standardów.

zobacz kolejne z 443 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd