Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Władca Pierścieni

Tłumaczenie: Jerzy Łoziński
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
8,65 (12419 ocen i 685 opinii) Zobacz oceny
10
4 545
9
3 334
8
2 042
7
1 534
6
502
5
252
4
80
3
84
2
19
1
27
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Lord of the Rings
data wydania
ISBN
83-7298-108-6
liczba stron
1310
język
polski
dodał
szati

Obecne wydanie Władcy Pierścieni J.R.R.Tolkiena, wbrew woli tłumacza, lecz za jego zgodą, różni się od poprzedniego wprowadzeniem nazw własnych oraz niektórych terminów dotychczas powszechnie używanych. Celem tego zabiegu było umożliwienie zapoznania się z powieścią Tolkiena tym czytelnikom, widzom oraz graczom, którzy preferują lub przyzwyczaili się do wcześniejszych rozwiązań...

Obecne wydanie Władcy Pierścieni J.R.R.Tolkiena, wbrew woli tłumacza, lecz za jego zgodą, różni się od poprzedniego wprowadzeniem nazw własnych oraz niektórych terminów dotychczas powszechnie używanych. Celem tego zabiegu było umożliwienie zapoznania się z powieścią Tolkiena tym czytelnikom, widzom oraz graczom, którzy preferują lub przyzwyczaili się do wcześniejszych rozwiązań terminologicznych. Wydawca podkreśla jednocześnie, iż zdecydowana większość propozycji terminologicznych tłumacza jest mu bliższa. Kunszt i kultura języka oraz bogactwo wyobraźni Jerzego Łozińskiego zostały docenione przez czytelników, którzy nie tylko w nieporównywalnie wyższej liczbie egzemplarzy zakupili naszą wersję, ale także przyznali naszej edycji Władcy Pierścieni Nagrodę Sinksa 2000.

 

pokaż więcej

książek: 1035
Kinga | 2013-02-10
Na półkach: Posiadam, Przeczytane
Przeczytana: 30 stycznia 2013

Lekturę Władcy Pierścieni skończyłam przeszło dwa tygodnie temu (Kiedy to minęło, doprawdy nie wiem. Ja i Pan Czas zdecydowanie się nie rozumiemy i trzymamy się – a przynajmniej ja – od siebie z daleka). Jednakże ciągle błądzę po Śródziemiu i ani myślę się stamtąd wynosić. Czuję się, jakbym wrosła w tę krainę, zapuściła tam korzenie. Jest mi tam po prostu dobrze, wśród wspaniałych elfów, entów, kochanych hobbitów (z którymi nadzwyczaj dobrze się dogaduję) i odważnych, szlachetnych ludzi.
Wracam do moich ukochanych fragmentów (a jest ich całe mnóstwo), układam sobie wszystko w głowie, meczę moich bliskich gadaniną o Tolkienie i całym wykreowanym przez niego świecie, czytam Listy (o te – są cudowne!), oglądam filmy i robię wiele innych bardziej dziwacznych rzeczy. (W tym momencie warto też zaznaczyć, że spełniłam swoje maleńkie marzenie i nabyłam własny, przepięknie wydany egzemplarz tego Wielkiego Dzieła. Jestem wielce kontenta).

Kiedy teraz na to patrzę, dostrzegam wielkość klęski. Dzieło wymknęło mi się spod kontroli i wyprodukowałem potwora: niezwykle długi, złożony, dość gorzki i przerażający romans, całkowicie nieodpowiedni dla dzieci (jeśli odpowiedni dla kogokolwiek w ogóle); nie jest to właściwie ciąg dalszy „Hobbita”, lecz „Silmarilionu” * – pisał Tolkien 24 lutego 1950 roku w liście do wydawnictwa. I chyba nie wiedział, co pisał, względnie był w okropnym stanie psychicznym (nie kwestionuję jego genialności, raczej jestem z tych, co wrzeszczą i wmawiają wszystkim, że Tolkien tym geniuszem jednak był. Po prostu się pomylił – rzecz ludzka), bo Władca Pierścieni to dzieło wybitne, nawet w najmniejszym stopniu nieprzytłaczające swoją objętością i absolutnie doskonałe. Nie bez powodu odniosło tak wielki sukces, stając się dla części społeczeństwa czymś w rodzaju „drugiej Biblii”.

Wyznawcą Tolkiena (jak się czasami nazywa jego fanów) może nie jestem, ale osobą zakochaną w jego wyobraźni, sposobie bycia i, co najważniejsze, w jego pisarstwie, już tak. Nie znam drugiej tak bogatej, zachwycającej stylem i postaciami powieści. I choć ulubionych książek mam całe mnóstwo, a Władca Pierścieni wcale nie wychodzi poza szereg, jest to książka jedyna w swoim rodzaju. Taka, którą można czytać setki razy i za każdym odkrywać coś nowego. Taka, do której nie da się nie wracać, której się nie zapomina i której cień zapisuje się na zawsze w sercu.

Tolkien stworzył coś nieprawdopodobnego i fantastycznego, księgę pełną humoru, strachu, przygód. A przy tym Władca Pierścieni jest aż do bólu realistyczny, pokazujący kondycję współczesnego świata. Na kartach powieści odnajdywałam siebie, czasami zagubioną, przytłoczoną ciężarem pierścienia, a czasami pełną prostej, hobbickiej radości, łaknącą wygód, smacznego jedzenia i świętego spokoju. I mimo, że Autor stronił od alegorii, jego dzieło jest niezwykle głębokie i… przesycone wartościami chrześcijańskimi.

„Władca Pierścieni” jest oczywiście zasadniczo dziełem religijnym i katolickim; początkowo niezamierzenie, lecz w poprawkach świadomie.**

Nie pozostaje mi nic poza wdzięcznością skierowaną do Tolkiena. Cieszę się, że był taki człowiek jak on i powołał do życia tak wspaniałą historię, wraz z bohaterami, których w większości ogromnie kocham, elfickimi pieśniami, hobbickimi, żywymi piosenkami, językami, wszelkimi niebezpieczeństwami… Dziękuję. Tylko tyle.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Upiorna uczta

O ludzie.. jakież to było poj***ne! Przez Duckfacker'a początkowo nie mogłam przebrnąć. Zdecydowanie za mocny klimat jak dla mnie.. Dopiero gdy ogran...

zgłoś błąd zgłoś błąd