Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Ludzka przystań

Wydawnictwo: Amber
6,18 (245 ocen i 42 opinie) Zobacz oceny
10
7
9
10
8
23
7
77
6
60
5
31
4
14
3
16
2
4
1
3
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Människohamn
data wydania
ISBN
9788324135288
liczba stron
384
słowa kluczowe
Horror, Szwecja, Zaginięcie
język
polski
dodał
GeedieZ

"Tatusiu, co to jest? Tam na lodzie?" Słoneczny zimowy dzień. Anders i jego sześcioletnia córeczka Maja podziwiają ze szczytu latarni morskiej idylliczny krajobraz. Wszędzie dokoła rozciąga się tylko śniegi Anders nie dostrzega tego, co pokazuje mu Maja. Dziewczynka schodzi, żeby przyjrzeć się z bliska temu, co widzi, i... znika. Nikt nie potrafi zrozumieć, co się stało. I nikt nie potrafi...

"Tatusiu, co to jest? Tam na lodzie?"

Słoneczny zimowy dzień. Anders i jego sześcioletnia córeczka Maja podziwiają ze szczytu latarni morskiej idylliczny krajobraz. Wszędzie dokoła rozciąga się tylko śniegi Anders nie dostrzega tego, co pokazuje mu Maja. Dziewczynka schodzi, żeby przyjrzeć się z bliska temu, co widzi, i... znika. Nikt nie potrafi zrozumieć, co się stało. I nikt nie potrafi wyjaśnić, jak to możliwe, że ślady dziecka na śniegu nagle się urywają. Zrozpaczony ojciec przysięga sobie, że odnajdzie córeczkę

- choćby w piekle...

 

źródło opisu: http://www.wydawnictwoamber.pl/kategorie/sensacja-...(?)

źródło okładki: http://www.wydawnictwoamber.pl/kategorie/sensacja-...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 106
Korozja | 2013-09-04
Na półkach: Przeczytane

Na tej wyspie zabija zarówno wiedza, jaki i nieświadomość niebezpieczeństwa. Przekonał się o tym Anders, który pewnego dnia wybrał się z rodziną na wycieczkę do pobliskiej latarni morskiej. Chwila nieuwagi ze strony rodziców i ich kilkuletnia córka znika, a jedynym co po niej pozostało są ślady na śniegu, które nagle po prostu się urywają. Enigmatyczne ostrzeżenie sąsiada, a potem dziwna akcja poszukiwawcza świadczą o tym, że o zaginięciu Maji mieszkańcy wyspy mogą wiedzieć więcej niż powiedzieli policji.

Po kilku latach od tych wydarzeń Anders powraca na wyspę jako rozwiedziony alkoholik. Jego pojawienie się zbiega z dziwnymi wydarzeniami, które powoli pochłaniają mieszkańców Domaro. Współczesność przeplata się z historią wyspy, w której niebagatelną rolę odegrała Anna Greta, babcia Andersa parająca się w młodości przemytem alkoholu oraz jej wieloletni przyjaciel emerytowany iluzjonista.

Niewłaściwym określeniem jest nazwanie paktu jaki zawarli mieszkańcy Domaro klątwą. Już na początku książki Lindqvist nie pozostawia złudzeń. Człowiek jest jak rokitnik, który kolonizuje nawet najbardziej nieprzyjazne miejsca. W końcu jednak sam doprowadza się do zguby ustępując miejsca innym. Tymczasem morze będzie nadal. Stalowoszara głębia jest jedynym trwałym elementem, my jesteśmy jedynie gośćmi.

Lindqvist tak zręcznie wprowadza elementy paranormalne w codzienność, że w kulminacyjnym momencie książki przedziwna podróż Andersa przypomina czytelnikowi, iż oto trzyma w ręku horror. Styl pisarza jest surowy i piękny tak jak klimat na Domaro. Saga, którą stworzył to jeden z najlepszych obrazów wyspiarskiej społeczności w literaturze. Pomimo bowiem tego, że Lindqvist pisze horrory nie należy rozpatrywać jego twórczości w obrębie jedynie tego gatunku. Jest na to zbyt dobrym pisarzem.

Narzucone przez wydawcę porównanie do Stephena Kinga bezwiednie skłoniły mnie do porównania tej książki z "Dolores Claiborne". Książki co prawda różnią się od siebie tematycznie, a nawet gatunkowo ale obie dotyczą społeczności mieszkającej na wyspie. Ten pojedynek z minimalną przewagą wygrywa Lindqvist, który ucieka od nachalnej dosłowności jaką posługuje się King. Bo czy wyspiarz, w co drugim zdaniu podkreśla, że jest wyspiarzem? Dla niego to naturalne. Świadomość tej osobliwej przynależności jest tak samo nieuchwytna jak krzyk mew, który z czasem przestaje być hałasem, a staje się częścią ciszy.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Myśli Bożego komandosa

Jestem pod wrażeniem, jedna z lepszych książek o tej tematyce! Polecam całym sercem- nie pożałujecie :)

zgłoś błąd zgłoś błąd