Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017

Hrabia Monte Christo

Tłumaczenie: Klemens Łukaszewicz
Cykl: Hrabia Monte Christo (tom 1) | Seria: Na Szlaku Wielkiej Przygody
Wydawnictwo: Zielona Sowa
8,38 (5290 ocen i 357 opinii) Zobacz oceny
10
1 357
9
1 407
8
1 072
7
1 010
6
268
5
139
4
22
3
12
2
1
1
2
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Le comte de Monte-Cristo
data wydania
ISBN
8373891951
liczba stron
848
słowa kluczowe
Dantes, If, Marsylia
kategoria
klasyka
język
polski
dodał
szati

Bohaterem tej najbardziej sensacyjnej powieści Aleksandra Dumas jest marynarz z Marsylii - Edmund Dantes. Na skutek fałszywego doniesienia został niesprawiedliwie uwięziony w ponurej twierdzy If, w której spędził kilkanaście lat, poprzysięgając swoim wrogom bezlitosną zemstę. Marynarz, udając zmarłego więźnia-przyjaciela, zdołał uciec, a dzięki odnalezionym ukrytym skarbom zaczął realizować...

Bohaterem tej najbardziej sensacyjnej powieści Aleksandra Dumas jest marynarz z Marsylii - Edmund Dantes. Na skutek fałszywego doniesienia został niesprawiedliwie uwięziony w ponurej twierdzy If, w której spędził kilkanaście lat, poprzysięgając swoim wrogom bezlitosną zemstę. Marynarz, udając zmarłego więźnia-przyjaciela, zdołał uciec, a dzięki odnalezionym ukrytym skarbom zaczął realizować swoje marzenia o zemście i sprawiedliwości...

 

pokaż więcej

książek: 0
| 2012-03-31
Na półkach: Przeczytane, Proza

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Już od pierwszych stron zdawałam sobie sprawę, że „Hrabia Monte Christo” to powieść nieprzeciętna. Pochłonęła mnie do reszty. Nie istniało dla mnie nic – szkoła, nauka, obowiązki – nic poza losami Edmunda Dantesa. Dumas jest mistrzem wciągającej narracji, która sama w sobie potrafi zatrzymać czytelnika przy książce na długie godziny. Nie sposób wręcz oderwać się od historii kreślonej jego piórem, żal bowiem spuścić choć na moment wzrok z kolei losów opisywanych bohaterów. Rozmiary są zdecydowanym walorem tej książki, ponieważ nie ma w niej ani jednego zbędnego słowa, ani jednej niepotrzebnej refleksji – wszystko składa się na pasjonującą, fantastyczną całość, dalece przyjemniejszą w odbiorze od zacnej trylogii pana Sienkiewicza, której rozmiary przyprawiają biednych licealistów o czarną rozpacz.

„Hrabia Monte Christo” dostarczył mi całej gamy emocji, wahających się od głębokiego współczucia po – w późniejszych rozdziałach – podziw i niejaką trwogę. Niesamowicie poruszyły mnie historie ludzi doświadczonych ciężko przez los: branego za wariata księdza Farii, zmarłego z głodu ojca Dantesa, naznaczonego pasmem nieszczęść starego, jakże honorowego Morella, przymusowe ubóstwo Mercedes i jej syna Alberta. Nieraz oczy szkliły mi się od łez, gdy śledziłam słowa wyrażające cierpienia wyimaginowanych postaci, które przecież istniały, istniały pod mymi zamkniętymi powiekami, w moim umyśle i sercu. Dumas stworzył ludzi bliższych mi niż niektórzy z mojego codziennego otoczenia: ludzi, do których nieraz sama miałam ochotę wyciągnąć pomocną dłoń.

Zdecydowanie najbardziej fascynującą postacią całej powieści jest bohater tytułowy, ów tajemniczy hrabia de Monte Christo, zaczynający jako skromny, wielkoduszny marynarz. Muszę przyznać: niesamowicie uderzyła mnie przemiana, jaka dokonała się w jego osobowości na stronicach książki. Nijak nie mogłam doszukać się w tym osobliwym, spowitym sekretem arystokracie, który wyszedł z twierdzy If, wrażliwego, szczerego żeglarza, przeciwstawiającego chłodnej rzeczywistości niezmącony, promienny uśmiech. Powiem szczerze, podczas egzekucji w Rzymie, gdy przyglądał się z pasją maltretowanemu człowiekowi, zaczęłam odczuwać mocną obawę w stosunku do jego osoby – sądziłam, że Dumas uczynił z niego potwora.
Dopiero później dane mi zostało zrozumieć, iż w rzeczywistości należałoby mu bardziej nadać miano anioła: łaskawego dla dobroczyńców, lecz nieubłaganego i okrutnego w stosunku do wszelkiej kanalii. Wzruszenie ściskało mnie za serce, gdy widziałam, ile dobroci czyni dla rodziny Morellów i jak później reaguje na wyrazy ich wdzięczności. Te ludzkie odruchy upewniły mnie w przekonaniu, że chłodnemu aniołowi Bóg w swym miłosierdziu pozostawił możliwość żywienia pozytywnych uczuć, będących namiastką rekompensującą zaznane cierpienie.

Jeśli chodzi o intrygi hrabiego Monte Christo: Dumas prowadzi akcję w taki sposób, że bardzo łatwo jest natychmiast domyślić się większości pozornie owianych tajemnicą faktów – na przykład jedności postaci księdza Busoniego i lorda Willmore’a z hrabim, prawdziwych tożsamości Andrei Cavalcantiego oraz truciciela domu Villefortów – jednakże logika działań bohatera i sprawność, z jaką manipuluje on całą paryską śmietanką towarzyską, wprawia w pewne zdumienie i wielki podziw. Jednocześnie zimny dreszcz przebiegał mi po plecach za każdym razem, kiedy Monte Christo dawał popis swego wyrafinowanego okrucieństwa – na przykład podczas obiadu w Auteuill, doprowadzając na skraj wytrzymałości de Villeforta i baronową Danglars. Straszniejszym jest jednak to, że prócz swych wrogów potrafił niekiedy dręczyć przyjaciół, chociażby biednego Bertuccia, każąc mu wskrzeszać sprawę Benedetta, czy – pod sam koniec – utrzymując w niepewności Maksymiliana Morella.

Hrabia jest zdecydowanie najbardziej złożonym i interesującym charakterem powieści. Zdumiewająca jest praca, jaką potrafił włożyć w zemstę, mimo iż każdy inny przelałby swą frustrację przez jedno proste cięcie noża. Jasnym jest, że wrogowie tego niezwykłego człowieka nie mają z nim najmniejszych szans, przy czym każdy otrzymuje to, na co zasługuje. Villefort i Fernand odebrali mu możliwość pobytu z bliskimi – odebrał im rodziny. Danglars przyczynił się pośrednio do śmierci głodowej jego ojca – niemalże skazał go na taką samą śmierć. Znaczące było to, że każdemu, nim zadał ostateczny cios, ujawniał swą prawdziwą osobę: chciał zapewne czerpać rozkosz z widoku zdumienia i trwogi, malujących się na ich twarzach. W swej bezwzględności nieobce mu jednak były skrupuły: szczerze przeraził się nieplanowaną śmiercią Edwardka, w ostateczności przyjął przeprosiny Danglarsa i ocalił go od zagłady. Zdawał sobie sprawę z istnienia pewnej granicy, której nawet on, jako narzędzie w rękach Opatrzności, nie powinien przekraczać: "Zrozumiał, że przekroczył prawa zemsty". To wszystko pokazuje jedynie, że sumienie nieobce jest nawet tak twardym i konsekwentnym w swych postanowieniach ludziom, jak Monte Christo.

W ostatecznym rozrachunku, biorąc pod uwagę przeszłość bohatera, z której wynikały wszystkie jego decyzje, stwierdzam, że w głębi duszy wzbudził we mnie wielką, naprawdę wielką sympatię, a jednocześnie ogromne współczucie. Jakkolwiek dziwne wydadzą się moje słowa w obliczu niektórych jego bezwzględnych uczynków: cieszę się, że dola, jaką zrzucono na jego barki za młodu, pozwoliła mu po wynurzeniu się z popiołów mroku stać się takim człowiekiem. Wszakże - co widać wyraźnie pod koniec powieści - od maską hrabiego nadal żyje Edmund Dantes.

„Hrabia Monte Christo” porusza najgłębiej skrywane struny serca, wygrywając na nich niezwykle smutną, melancholijną melodię, której jednak pragnie się słuchać i słuchać w nieskończoność. Z pewnością nigdy nie zapomnę tej wspaniałej powieści, a już z pewnością trwale w mym umyśle odciśnie się widok stojącego na ekskluzywnym jachcie mężczyzny, żeglującego z rozwianymi przez wiatr włosami ku horyzontowi.
Na zawsze pozostanie w sercu cień hrabiego Monte Christo.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Opowieść o Darwinie

Po raz kolejny zżyłem się z bohaterem Irvinga Stone`a - tym razem wielkim Karolem Darwinem. Książkę czyta się bardzo szybko, barwne opisy zarówno jeg...

zgłoś błąd zgłoś błąd