Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Bunt mas

Tłumaczenie: Piotr Niklewicz
Seria: Spectrum
Wydawnictwo: Muza
7,24 (297 ocen i 16 opinii) Zobacz oceny
10
16
9
39
8
54
7
111
6
49
5
26
4
1
3
1
2
0
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
La Rebelión de las masas
data wydania
ISBN
9788374955645
liczba stron
216
język
polski
dodał
Radek

Jose Ortega y Gasset (1883-1955) wywodził się z rodziny mieszczańskiej o liberalnych tradycjach, studiował prawo i filozofię. Sam przygotował fundamenty dla swojej własnej socjologii. Najchętniej korzystał z dość swobodnej formy wypowiedzi - eseju, w którym aforyzm niejednokrotnie zastępuje tezę, ilustracja - dowód, efektowne zaś porównanie - argumentację. Bunt mas powinien stać się dla XX...

Jose Ortega y Gasset (1883-1955) wywodził się z rodziny mieszczańskiej o liberalnych tradycjach, studiował prawo i filozofię. Sam przygotował fundamenty dla swojej własnej socjologii. Najchętniej korzystał z dość swobodnej formy wypowiedzi - eseju, w którym aforyzm niejednokrotnie zastępuje tezę, ilustracja - dowód, efektowne zaś porównanie - argumentację. Bunt mas powinien stać się dla XX wieku tym, czym Kapitał Marksa dla wieku XIX, a Umowa społeczna Rousseau dla wieku XVIII. Oryginalność Ortegi y Gasseta tkwi nie w jego koncepcji społeczeństwa czy też „masy”, lecz w jego wizji buntu mas, który ma odróżnić naszą epokę od całej wcześniejszej historii. Ta wizja uczyniła go jednym z klasyków myśli społecznej XX wieku.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 427
kiniol89 | 2011-10-02
Na półkach: Przeczytane

Przeraźliwie aktualna, z pewnością dużo bardziej aktualna niż w momencie pisania, bo czasy gorsze, zaprzaństwo większe, a słowa takie jak kultura czy przyzwoitość mają coraz mniejsze znaczenie. Gasset pewnie by zaprotestował, bo w książce starał się przekonać, że ocena czasów jest zawsze bardzo subiektywna i ludzie przeważnie lepiej oceniają to, co było, a to, co jest i ma nastąpić to przeważnie dość apokaliptyczna wizja, już Horacy pisał: "Po nas zostaną już tylko karły". Na wstępie jeszcze mała refleksja, a propos nieustannego odczucia, że dzieło na każdej niemal stronie epatuje antytotalitarnym charakterem (nie ma się, co dziwić komunizm i faszyzm przybierały na sile), a nawoływanie do budowania internacjonalistycznej wspólnoty jest jakby protestem, krzykiem, próbą zwrócenia uwagi decydentom na skale i powagę sytuacji.

Książka traktuje o buncie mas, przy czym masa nie jest rozumiana tylko, jako kolektyw robotniczy zdolny do rewolucji, buntu, narzucenia swojego często prostackiego zdania innym. Rzecz ujmowana jest znacznie szerzej, odnosi się mianowicie do wszystkich grup społecznych, które dzielą się na inteligentne, twórcze mniejszości oraz tytułowe masy, i tak zaliczamy tu nie tylko robotników, ale także chłopów, inteligencje, klasę średnią etc.
Dla mnie książka jest gorzką zapowiedzią, proroctwem (zdecydowanie bardziej tym w rodzaju "Zderzenia cywilizacji" Huntingtona, niż "Końca historii" Fukuyamy), nie trzeba daleko szukać, nie trzeba być filozofem, myślicielem, wystarczy rozejrzeć się wokół, patrzeć i widzieć słuchać i słyszeć. Wszystko staje się masowe, kultura, muzyka, literatura, polityka, wszystko ulega degrengoladzie. Aby być sprawiedliwym dodam, że to moja czarna wizja, Gasset widzi w naszej epoce i w owej masowości kilka pozytywów choćby to, że dzięki takiemu powszechnemu wzrostowi zainteresowania wyżej wymienionymi dziedzinami ogólny poziom wszystkich ludzi się podnosi, ale czy, aby na pewno jest to pozytyw? Tutaj już pojawiają się wątpliwości, bo przecież permanentny rozwój, nieustanne powiększanie się wiedzy doprowadza do tego, że nawet najwybitniejsze jednostki-naukowcy muszą ciągle zawężać obiekty swoich badań i tak pisząc Jose Ortegą ograniczać się, skupiać się na małych fragmentach rzeczywistości, by, aby coraz gorzej rozumieć rzeczywistość, jako całość. No, ale dzisiaj chyba nikt nie ma wątpliwości czy taki proces można zatrzymać lub cofnąć, dokąd to jednak zaprowadzi, wolę nie snuć tutaj jakiś fatalistycznych wizji przyszłości.
To, co ponadto zdecydowanie przykuwa uwagę to psychologiczne przedstawienie człowieka masowego oraz postawienia go w konfrontacji z jednostką nieprzeciętną. I znowu kilka nieciekawych konstatacji. Człowiek masowy nie dość, że opływa w bezrefleksyjnym samouwielbieniu, nie stawia sobie żadnych barier moralnych, raczej stara się oceniać niż zrozumieć, jedynym jego autorytetem jest on sam, jakby tego było mało ma świadomość swojej przeciętności i wymaga tej przeciętności od innych, nie znosi wybijających się jednostek. Ponury to obraz, acz prawdziwy, w dobie dzisiejszej dominacji bylejakości, chamstwa, obskurantyzmu, życia w kraju, gdzie jedyną normą jest to, że tych norm nie ma to raczej obraz oczywisty i banalny (może zbyt ciemna to wizja, ale mam na myśli tutaj głównie polityków i telewizje, w tym dziennikarzy). Cholera trochę się zapędziłem i zaczyna brzmieć to jak manifest, nie jak recenzja.

Książka rewelacyjna, właściwie to perełka wśród zalewających nasz zewsząd masowych bestsellerów, które poza tym, że są fajne, szybko się czytały i byli tam fajni bohaterowie, o których zapominamy po roku czy dwóch. Tu nie ma bohaterów, tu są myśli, ciekawe, często zatrważające, ale konieczne do przyswojenia. Polecam, o tym tak szybko nie zapomnicie.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Tajny agent

Nie ma szczęścia Conrad do polskich czytelników, ale nie ma również szczęścia do godnej notatki w polskojęzycznej Wikipedii i dlat...

zgłoś błąd zgłoś błąd