Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

WOODWARD

Wydawnictwo: Nowy Świat
5,58 (48 ocen i 11 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
5
8
2
7
13
6
6
5
6
4
2
3
7
2
5
1
1
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-7386-373-6
liczba stron
718
słowa kluczowe
literatura polska
język
polski
dodała
magicznam

Mrożąca krew w żyłach opowieść o starcu, który używając rzadkiego leku, dociera do umysłu dzieci przebywających w śpiączkach. Czytając napisane przez siebie fragmenty – dzieci wykonują wszystko co im każe, przebywając w pewnej przestrzeni zwanej Krainą. Po wybudzeniu okazuje się, że dzieci przeżyły wspólnie wszystko to, co zostało im przeczytane podczas śpiączki… mimo, że przebywały w innych...

Mrożąca krew w żyłach opowieść o starcu, który używając rzadkiego leku, dociera do umysłu dzieci przebywających w śpiączkach.
Czytając napisane przez siebie fragmenty – dzieci wykonują wszystko co im każe, przebywając w pewnej przestrzeni zwanej Krainą.
Po wybudzeniu okazuje się, że dzieci przeżyły wspólnie wszystko to, co zostało im przeczytane podczas śpiączki… mimo, że przebywały w innych szpitalach i nie miały ze sobą żadnego kontaktu.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 708
Miss_Jacobs | 2010-02-23
Na półkach: Przeczytane

Kraina pomylonego dzieciństwa... Tak bardzo chciałabym, żeby była jedynie zamknięta w tej książce. Jednak ilu jest na świecie „rodziców”, którzy takie krainy tworzą dla swoich dzieci?
Historia prawdziwa, lecz nieprawdopodobna, na potrzeby powieści dodatkowo sfabularyzowana.
Zaczyna się niepozornie, choć boleśnie. Poznajemy młodzieńca imieniem Max. Wychowywany przez ojca alkoholika i matkę, które strach jest silniejszy od miłości do dziecka. Autor wiernie opisał związki, jakie „wydzielają” się w patologicznych rodzinach. Dziecko nigdy nie jest należycie dobre dla swoich rodziców, nigdy nie zasługuje na ich miłość a jednak ono zawsze ich kocha, zawsze broni. Tak się dzieje szczególnie w przypadku uczuć dziecka do matki. Rodzina Woodwardów wynajmuje wille u Bobera Banarego. Rzeczy, które mają miejsce po tym fakcie przechodzą najśmielsze pojęcia. Max popełnia samobójstwo i trafia do szpitala, gdzie zapada w śpiączkę. Następuje część sfabularyzowana, choć nie do końca. Nie będę opisywać wszystkiego, co się działo, przecież to nie ma być ściągawka dla leniwych uczniów czy streszczenie do umieszczenia na tyle książki. Zatem pozwólcie, że opiszę swoje czysto subiektywne wrażenia.
Jacek Roczniak w bardzo dobry i skrupulatny sposób nakreślił charaktery postaci. Razem z głównym bohaterem cieszyłam się i denerwowałam. Ukazano odwieczną prawdę, stosowaną jeszcze w wielu szkołach, że tylko nauczyciel ma racje wszyscy inni się mylą. Niestety spotykam się z tym nawet na studiach, gdzie przecież mam poszukiwać swojej wiedzy a nie kuć regułki. W powieści widzimy, co nieodpowiedni rodzice mogą zrobić z dzieckiem, jak bardzo staje przez nich wyobcowane. Aż ciarki mnie przechodzą na samą myśl, że wszystko to, co zostało opisane to nie fikcja a dramat rozgrywający się codziennie w dziesiątkach domów. Nigdy nie byłam miłośniczką, fantasy dlatego, też nie powiem czy wątek ten został dobrze bądź źle napisany. Dla mnie osobiście miał on znaczenie bardzo symboliczne. Droga, którą pokonywał Max, wszystkie zadania, z którymi musiał się zmierzyć odbierałam jako poszukiwanie samego siebie. Jak bardzo trudne jest w obliczu pomylonego dzieciństwa, które fundują patologiczni rodzice. Wtedy dzieci odczuwają tak naprawdę jedną jedyną potrzebę – kochać i być kochanym. Max znajduje miłość. Niestety muszę przyznać, że ten właśnie wątek szczególnie mnie denerwował. Nie lubię, kiedy z dzieci na siłę robi się dorosłych. To, co boskie zostawmy bogom, to, co cesarskie cesarzowi, a to, co dorosłe dorosłym. Przy swojej ukochanej Max zmieniał się w taniego amanta, wyjętego z ckliwego romansidła kostiumowego. Drażniło mnie jego przeklinanie do kolegów, by po minucie mówić poematy o miłości i w każdym zwrocie do wybranki swojego serca mówić „ kochana”. Wybranka serca nie pozostawała dłużna i tak, co chwila było „Maksiuniu”. Pomijam już fakt, że ciężko mi uwierzyć by tak młody człowiek potrafił określić dokładnie swoje uczucia a do tego jeszcze opisywać je prawdziwymi poematami.
Jeśli chodzi o ogólny język powieści i styl autora to zdecydowanie daje rade. Co prawda nie jest to Zafon, ale czyta się naprawdę przyjemnie ( na ile pozwala na to tematyka i to co chcemy z niej wyciągnąć) i szybko.
Książka o trudnych dorastaniu, miłości, wybaczaniu, szukaniu samego siebie, przyjaźni, lojalności i odwadze.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Modne bzdury. O nadużywaniu pojęć z zakresu nauk ścisłych przez postmodernistycznych intelektualistów

O czym jest ta praca? W zasadzie o zrozumieniu. Pod koniec XX wieku w naukach humanistycznych i społecznych pojawił się trend tworzenia nowych po...

zgłoś błąd zgłoś błąd