Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
6,98 (2352 ocen i 72 opinie) Zobacz oceny
10
102
9
289
8
391
7
821
6
385
5
250
4
48
3
48
2
4
1
14
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
8370540554
liczba stron
235
słowa kluczowe
PRL, opozycja, Konwicki
język
polski
dodała
jusola

Inne wydania

„Mała apokalipsa” to powieść-legenda. Najgłośniejsza książka opublikowana w latach PRL w drugim obiegu, zaciekle konfiskowana przez bezpiekę, i wielki bestseller czytelniczy wolnej Polski. Kiedy ukazała się pierwsza oficjalna edycja książki, na jednej ze stołecznych ulic sprzedawano ją wprost z ciężarówki. W ciągu jednego dnia warszawiacy kupili 5 tys. egzemplarzy. Powieść została...

„Mała apokalipsa” to powieść-legenda. Najgłośniejsza książka opublikowana w latach PRL w drugim obiegu, zaciekle konfiskowana przez bezpiekę, i wielki bestseller czytelniczy wolnej Polski. Kiedy ukazała się pierwsza oficjalna edycja książki, na jednej ze stołecznych ulic sprzedawano ją wprost z ciężarówki. W ciągu jednego dnia warszawiacy kupili 5 tys. egzemplarzy.

Powieść została przetłumaczona na kilkanaście języków, a w 1993 r. na jej motywach Costa Gavras nakręcił film z Jirzim Menzlem w roli głównej.

„Mała apokalipsa” wywołała zażarte dyskusje zarówno w obozie komunistycznej władzy, jak i wśród dysydentów. Konwicki ukazał w niej nie tylko groteskowo przerysowane realia PRL-u, ale sportretował również środowisko opozycji.

Bohater, starzejący się pisarz, swego czasu piewca realizmu socjalistycznego, dziś stojący po stronie dysydentów, otrzymuje od konspiratorów propozycję samobójstwa przez samospalenie w proteście przeciwko przyłączeniu Polski do Związku Sowieckiego. Dostaje kanister z benzyną i w poszukiwaniu zapałek przemierza Warszawę świętującą kolejną rocznicę powstania PRL. Spotyka przedstawicieli różnych grup i środowisk i jego obłąkańcza, jednodniowa włóczęga układa się w panoramę rozbitego i zdezorientowanego społeczeństwa. Honor czy godność nie są już wartościami, świat się dewaluuje, ludzie pochłonięci są małymi sprawami, więc i apokalipsa skrojona jest na taką miarę – jest mała.

 

pokaż więcej

Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (4747)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 519
Marlena | 2014-01-01

W "Małej Apokalipsie" czytelnik wybiera się razem z narratorem i jednocześnie głównym bohaterem książki w peregrynację po peerelowskiej Warszawie, by na koniec towarzyszyć mu w samospaleniu. Wzorem Dantego, przemierzamy wszystkie kręgi piekielne, nie ma w powieści bowiem przestrzeni bezpiecznej, w którą nie wdarłby się system totalitarny. Konwicki w swoim dziele opisuje Apokalipsę małą, ale dlatego straszliwszą, codzienną, poniżającą w swoim skarleniu. Brak już tu podziałów na dobrych i złych, opozycjoniści wcale nie różnią się wiele od komunistycznych dygnitarzy, nędza codziennego bytowania przechodzi w inny wymiar, staje się częścią zubożenia moralnego.
Dla mnie, osoby urodzonej już w Ojczyźnie wolnej i niepodległej, utwór ten ma ogromne znaczenie. Znam historię, a mimo to nie miałam pojęcia o tym, jak wyglądała szara komunistyczna codzienność. Konwicki posługuje się tu niejednokrotnie krzywym zwierciadłem groteski, ironią nieco minimalizuje pesymistyczny wydźwięk, choć trzeba...

książek: 3300
Danway | 2012-12-14
Przeczytana: 13 grudnia 2012

Dziwne niekiedy są losy napisanych książek. Pierwsze wydanie "Małej apokalipsy" z 1979, które powstało w drugim obiegu, często konfiskowane, nielegalne. Później tytuł trafił do kanonu lektur szkolnych, czyli do młodych czytelników.

Tę powieść legendę warto znać. Nie jest to łatwy tytuł, ciężko się czyta, jednakże warto przez nią przebrnąć. "Mała apokalipsa" jest zapiskiem ostatniego dnia pisarza, który został wyznaczony do ofiary przez podpalenie siebie. Autor-bohater (książka pisana w pierwszej osobie) opisuje wydarzenia z ostatniego dnia życia. Tworzy tym samym niejako książkę drogi, a także panoramę miasta, społeczeństwa, władzy i opozycji. Wszystko w dwuznacznym grafomańskim, groteskowo-absurdalnym stylu.

Bohater na swej drodze spotyka wielu ludzi, dawnych przyjaciół i kolegów a także wrogów. Nic w tej książce nie jest takie na jakie wygląda na pierwszy rzut oka. Niby wszystko jest normalnie, jeden dzień, w którym są 4 pory roku i różne dziwne rzeczy się dzieję. Świat...

książek: 1991

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Czy książka-legenda MUSI się podobać czytelnikom? Chyba zależy to od czasu.
Na pewno w PRL-u opisana przez Konwickiego historia miała duży wpływ na czytelników, ale teraz? Starałam się wczuć w sytuację bohatera, ale przeszkadzały mi liczne dygresje i małe 'ględzenia'.
'Mała apokalipsa' to pozycja dla nielicznych.

książek: 0
| 2015-09-16

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Nie wiem co mam napisać, bo to podobno klasyka, więc mnie klasykofile mam nadzieję nie zjedzą. Tak paskudnej PRLowskiej Warszawy nie oglądałem dawno. zwłaszcza przez pryzmat tak niesamowitego języka, który płynie jak powietrze, unosi, powoduje, że książkę czyta się dość dobrze. To gigantyczny plus. Polska pokazana w Małej Apokalipsie graniczy z absurdem. Mamy głównego bohatera złapanego w sidła własnej sławy przeplecionej gładko z życiem w Warszawie, którą w sumie "nie za bardzo lubi". Jego koledzy (wtedy każdy miał jakichś kolegów) nakłaniają go do samospalenia w akcie protestu przeciw władzy, partii i czemu tam jeszcze. w Jakiś magiczny sposób on zgadza się i rozpoczyna wędrówkę w miejsce samospalenia, przeżywając w ciągu kilku godzin tyle dziwnych historii, że na jednego to stanowczo za dużo. Zostaje kilka razy spisany, dostaje po mordzie, odnajduje pieska, którego traktuje jak przyjaciela, znajduje miłość, bierze udział w libacji w sali przygotowanej do przyjęcia dla...

książek: 3438
Grażyna | 2013-02-06
Przeczytana: 06 lutego 2013

Bradzo żałuję, że nie przeczytałam wcześniej, z pewnością budziłaby większe emocje.
Polecam opinię Danwaya :)

książek: 358
skiatos | 2015-01-25
Na półkach: 2015, Przeczytane
Przeczytana: 21 stycznia 2015

Konwicki twierdził, że dawno powinien był umrzeć, że żyje tak długo w wyniku kosmicznej pomyłki, okrutnego przeszacowania, że nie ma już nic ważnego do napisania i do zrobienia. Te słowa po jego śmierci, w zestawieniu z "inwokacją" z "Małej apokalipsy", nabrały dodatkowego znaczenia.

"Mała apokalipsa", przed laty, była okrutną diagnozą i przerażającym proroctwem tego co może się zdarzyć w przyszłości. Dziś możemy niestety potwierdzić, że proroctwo Konwickiego stało się samospełniającą się przepowiednią. Ludzie opozycji stali się "takimi samymi aparatczykami, ja państwowi. Etatowi, zrutynizowani dożywotnio (...) Oni są kością z kości reżymu". Słowa te współcześnie nie są już tylko echem proroctwa. Są tkanką polskiego organizmu społecznego. A jego słynne "A nie mówiłem?", wypowiedziane po upadku reżymu, też nabrało dzisiaj dodatkowego znaczenia.

książek: 244
Weronika | 2011-07-12
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: lipiec 2011

Grafomańska, chaotyczna, groteskowa, wieloznaczna proza, z jednoczesnym szlifowaniem każdego słowa i każdej sytuacji, przy użyciu wszelkich dopuszczalnych i niedopuszczalnych środków. Wychodząca poza papier, puentująca się krwawym rozwiązaniem w życiu. Traktująca o „zgwałconej Polsce”, która długo się broniła, aż wreszcie uległa, znajdując rozkosz w tej niechętnej uległości, odczuwając dwuznaczną przyjemność w zgwałceniu.

Konwicki wyprodukował trochę za mało enzymów, by zaspokoić głód moich oczekiwań podsycanych przez wiele przychylnych mu opinii. W „Małej apokalipsie” ukazał swoją wielkość w przeciętności, jego przeciętność jednakże jest jakimś rodzajem nieprzeciętności.

książek: 1361
Annalynne | 2014-04-25
Przeczytana: kwiecień 2014

W moim odczuciu bardzo dobra lektura pokazująca różne podejście do otaczającej rzeczywistości. Lubię też motyw bezosobowego bohatera, z którym często się utożsamiam. Jakbym to ja musiała dokonać wyboru, jak zakończyć swoje życie.
Przez pryzmat pokazuje tamte realia, ale też wyraźnie obrazuje warszawskie życie. Zawiera też kilka "nieścisłości" do własnej analizy i interpretacji.

Polecam, ale raczej osobom, które lubią zagłębiać się w niedaleką przeszłość i nie przeszkadza im motyw znęcania się nad zniewolonym człowiekiem, którego życie zamyka się w określonych ramach.

książek: 285
Miłosz Wieczór | 2011-02-07
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 17 lipca 2010

Moim ostatnim utworem literackim będzie ten ostatni dzień życia: takimi słowami Kafkowski everyman podejmuje drogę krzyżową kilkunastu pozostałych godzin przegranej już egzystencji. Człowiek zmuszony jednym dniem dać świadectwo całej swojej historii, i jego rozliczenie ze światem, który pozostawia za sobą. Wszystko to podane ze znakomitym wyczuciem sytuacji, gdzie wzniosłość idei kontruje wciąż brutalna codzienność i przeciętność.

Narracja, osnuta wokół filozofii przeciętności i codzienności właśnie, kreuje obraz pozbawiony czerni i bieli, zanurzony w życiodajnej szarości unicestwiającej moralność i estetykę. Z pozoru krytyczne studium (nie)rzeczywistości późnego Peerelu, czy też lat powojennych w ogóle, okazuje się jednak tylko pretekstem do głębszej, metafizycznej refleksji nad znaczeniem wartości nam najbliższych: wolności i prawdy. Świat Konwickiego przesycony jest groteskowym, dekadenckim tchnieniem apokalipsy. Małej, bo indywidualnej, bo świata tego nie stać już na...

książek: 580
Mario | 2016-06-08
Na półkach: Przeczytane

Nie przeczytałem "Apokalipsy" wtedy, lecz dopiero teraz. Chyba chciałem sprawdzić, czy coś tak zaangażowanego, osadzonego w konkretnej sytuacji politycznej, traci swoją siłę, gdy zmienia się wokół świat. No i? Niczego nie traci. To wspaniała powieść, mądra i jednocześnie po prostu ciekawa, czyta się ją z przyjemnością i rozmyśla nad nad zadawanymi przez nią pytaniami z zadowoleniem. Obraz trującej szarości PRLu przypomina, jak naprawdę się wtedy żyło i co się czuło, a zmuszają do zadumy rozważania nad nieoczywistością idei, nad nieoczywistością naszych ocen (ludzi i zdarzeń), nad splataniem się tego, co prywatne i własne z tym, co społeczne, ogólne, polityczne. No i nie da się nie zauważyć, że "gęby", które, jak sądziliśmy, znikną wraz z komunizmem, w wolnym kraju nadal szczerzą zęby w złośliwym uśmiechu.

zobacz kolejne z 4737 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Znalezione w Ninatece: Przechodzień

Dzień za dniem powoli mija. Coraz dłuższa życia szyja. Wszystko wokół się pierdoli, my w niewoli, my w niewoli. W dzisiejszym odcinku cyklu prezentujemy film dokumentalny, w którym Tadeusz Konwicki, autor cytowanej „Małej apokalipsy”, opowiada historię swojego życia.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd