ArtykułyCzytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać123
ArtykułyNadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać4
ArtykułyWiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać11
Artykuły"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać10
Nowy Świat i okolice

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- e-book
- Data wydania:
- 2023-11-27
- Data 1. wyd. pol.:
- 1990-01-01
- Liczba stron:
- 251
- Czas czytania
- 4 godz. 11 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788367769839
Autobiograficzna książka Tadeusza Konwickiego, której dodatkową atrakcją jest ponad dwadzieścia pięknych grafik, które stworzył jej autor – mieszkający przez wiele lat, przy ulicy Wojciecha Górskiego, usytuowanej w pobliżu tytułowego Nowego Świata.
Ten Nowy Świat to mój szlak w świetlaną przyszłość albo moja Golgota ze stacjami mojej męki, które jeszcze wyliczę w stosownej chwili. Po tej ulicy zakrzywionej jak szabla turecka chodzę w rześki ranek, kiedy pędzę do pracy dla dobra bliźnich, po tej ulicy płytkiej jak rynsztok snuję się na niedzielnych spacerach z rodziną, na tej ulicy bliskiej jak droga do szkoły zataczam się czasem, wstyd powiedzieć, w godzinach nocnych po spożyciu alkoholu. [Tadeusz Konwicki, fragment powieści]
Niby-pamiętnik pisany z myślą o cenzorze. Autor zaznacza to niemal na każdej karcie utworu. Zwraca się bezpośrednio do cenzora i prowadzi z nim ironiczne dysputy. Prócz złośliwych uwag powieść zawiera kolejną porcję barwnych anegdot, portretów ludzi kultury, opisów podróży, a nawet miniprzewodnik po Warszawie. Pisarz zabiera nas na spacer po jego ulubionym Nowym Świecie. „Nowy Świat i okolice” to mimo politycznego szyderstwa utwór głęboko autobiograficzny. Wspomnienia przeplatają się w nim z refleksjami na temat współczesnej pisarzowi rzeczywistości państwa komunistycznego. [Agora, 2010]
Nota: przytoczone powyżej opinie są cytowane we fragmentach i zostały poddane redakcji.
Kup Nowy Świat i okolice w ulubionej księgarnii
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Polecane przez redakcję
Oceny książki Nowy Świat i okolice
Poznaj innych czytelników
245 użytkowników ma tytuł Nowy Świat i okolice na półkach głównych- Przeczytane 157
- Chcę przeczytać 88
- Posiadam 46
- Ulubione 6
- Literatura polska 2
- Literatura polska (1800-1990) 2
- Dzienniki, wspomnienia / eseje, felietony 1
- Biblioteka publiczna 1
- 2025 1
- B.K. 1
Tagi i tematy do książki Nowy Świat i okolice
Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Nowy Świat i okolice
Ja wzywam wszystkich do świętej cnoty milczenia. Zamknijcie słowa w ciemnicy i dajcie im odpocząć. Niech zostanie ufundowana wielostopniowa nagroda państwowa za nieprzemawianie, niewystępowanie, niepodsumowywanie.
Ja wzywam wszystkich do świętej cnoty milczenia. Zamknijcie słowa w ciemnicy i dajcie im odpocząć. Niech zostanie ufundowana wielostopniowa ...
Rozwiń ZwińJedyny boski dar jaki posiedliśmy, to dar zabijania.
Jedyny boski dar jaki posiedliśmy, to dar zabijania.
Z jego cienkiego, uczonego, profesorskiego gardła wydobył się bas, jak ze starego żubra, zagrały mięśnie na turzym karku i czmychnął raptem siarką i płomieniami z czarnych nozdrzy.
Z jego cienkiego, uczonego, profesorskiego gardła wydobył się bas, jak ze starego żubra, zagrały mięśnie na turzym karku i czmychnął raptem ...
Rozwiń Zwiń












































OPINIE i DYSKUSJE o książce Nowy Świat i okolice
Lubię ten typ literatury. Trochę zapiski pisarza, które jednak nie stały się dziennikiem. Bliskie to zapisowi strumienia świadomości. Na pewno jest to zapis pewnej epoki. Konwicki pozuje tu na starego człowieka, ale przecież ma dopiero 58 lat. W tamtych czasach średnio mężczyzna żył w Polsce około 64 lat. To znaczy, że dobiegając sześćdziesiątki, można było czuć kres życia. To zaś oznacza, że Konwicki nie pozował na zgrzybiałego starca. Czytając to dziś znamy dalszy ciąg sygnalizowanych przez autora wątków. Konwicki nigdy nie wyleczył się z Wileńszczyzny, mimo, iż wrósł w Warszawę. Sięgnąłem po tę książkę dla opisu tej Warszawy i tamtych czasów, które już sam pamiętam. To zresztą ciekawe, jak przypadkowo dobierane lektury układają się w jakiś sobie tylko wiadomy wzór. Nie spodziewałem się, że u Konwickiego "spotkam" Jarosława Rymkiewicza, a przecież ostatnio często wpada mi w ręce proza Rymkiewicza. Wygląda na to, że świat polskich artystów, był od zawsze mały. Wciąż przewija się parę tych samych nazwisk. Z tej perspektywy Warszawa zawsze była i pozostanie małym miastem. Nie tylko Warszawa. Konwicki wciąż napotykał ludzi z jego podwileńskiej młodości, od której oddzielały go przecież co najmniej dwa żywioły. Sowiecki kataklizm, który zalał tamte ziemie i nieubłagany upływ czasu. W jakiś sposób ten mały polski ciasny świat, staje się dla nas całym nieprzebytym wszechświatem.
Lubię ten typ literatury. Trochę zapiski pisarza, które jednak nie stały się dziennikiem. Bliskie to zapisowi strumienia świadomości. Na pewno jest to zapis pewnej epoki. Konwicki pozuje tu na starego człowieka, ale przecież ma dopiero 58 lat. W tamtych czasach średnio mężczyzna żył w Polsce około 64 lat. To znaczy, że dobiegając sześćdziesiątki, można było czuć kres...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Szarak wileński” a zarazem wnikliwy obserwator poczynań naszej rozbudowanej rodziny ludzkiej czyli Tadeusz Konwicki w dobrej formie, książka nie jest może tak świetna warsztatowo, jak „Kompleks polski”, gdzie pulsujący życiem i prawdą język na każdej stronie wibruje wileńską autoironią, jest giętki, soczysty i trudno się nim nasycić, nadal jednak jest to proza wartościowa, bogata w gorzką wiedzę, zaprawiona melancholijną rezygnacją, ujmująco autoironiczna.
„Nowy Świat i okolice” to książka ubrana w kostium dobrze znanej w wieku XIX wieczornej gawędy „przy kielichu, przy karafce, przy dzbanie”, zastępującej książki, kino, teatr, koncert, „jej właściwością, to znaczy jej smakiem, jej wdziękiem, powabem była swobodna kompozycja, a także pomieszanie materii, czyli epickiego budulca, może nawet jakiś pastiszowy ton, co oddawał sposób myślenia tych żubrów i odyńców puszczańskich. Ta pastiszowa inklinacja mnie też nie opuszcza i lubuję się nią, kiedy fałszywie, z litewska, piszę o swoich ułomnościach i niedolach.”
A zatem mamy opowieść o dolach i niedolach człowieczych, przyjaźniach dalekich i bliskich, literatach usiłujących przeskoczyć Szekspira i Dostojewskiego, Kolonii Wileńskiej - maleńkiej osadzie letniskowej na peryferiach Wilna, spacerach po Warszawie, wytwornej inteligencji Stanisława Cata-Mackiewicza, zwyczajach Iwana Konwickiego z domu Iwaszkiewicz czyli kota i samym życiu, co toczy się „niczym wiejski wóz po piaszczystej sierpniowej drodze”.
Z uwagi na lawinowy wzrost cen towarów i usług w naszym kraju, Tadeusz Konwicki stara się również pocieszyć czytelnika, zwracając uwagę na to, co nie kosztuje wiele ; )
„Przyglądając się pokraczności życia bliźnich dziwiłem się, że nie umieją powrócić na drogę prostoty, choć to takie łatwe. Że nie chcą żyć godnie, pięknie i rozumnie, choć to mało kosztuje.”
„Szarak wileński” a zarazem wnikliwy obserwator poczynań naszej rozbudowanej rodziny ludzkiej czyli Tadeusz Konwicki w dobrej formie, książka nie jest może tak świetna warsztatowo, jak „Kompleks polski”, gdzie pulsujący życiem i prawdą język na każdej stronie wibruje wileńską autoironią, jest giętki, soczysty i trudno się nim nasycić, nadal jednak jest to proza...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka zawiera zapiski autora z połowy lat 80. Z tego powodu strawna będzie zapewne już tylko dla starszych czytelników. Najbardziej uderzające jest to, że autor wielokrotnie podkreśla, że czuje się staruszkiem, a nie ma wtedy nawet 60 lat (przeżył prawie 90!). To, oraz fakt, że w tym okresie swego życia spędzał czas samotnie, żona wyleciała na jakiś kontrakt do USA, no i żyje wtedy w czasach schyłku komuny, powodują, że lektura jest nie tylko refleksyjna ale i momentami depresyjna. Mimo wszystko czytało się dobrze, a kilka rozdziałów było naprawdę interesujących.
Książka zawiera zapiski autora z połowy lat 80. Z tego powodu strawna będzie zapewne już tylko dla starszych czytelników. Najbardziej uderzające jest to, że autor wielokrotnie podkreśla, że czuje się staruszkiem, a nie ma wtedy nawet 60 lat (przeżył prawie 90!). To, oraz fakt, że w tym okresie swego życia spędzał czas samotnie, żona wyleciała na jakiś kontrakt do USA, no i...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKolejny wspaniały niby-dziennik Mistrza, o którym można by godzinami, bo jest tu i wszystko to, co było obsesja mistrza i być może jeszcze więcej. Prawda pomieszana ze zmyśleniem, ale dystans do samego siebie zawsze ten sam – rzecz, której naprawdę brakuje dzisiejszym pisarzom, w zasadzie wszystkim.
Ale przy ponownej lekturze zaskoczyło mnie jedno. Pisząc pozytywnie o świeżo wydanych „Rozmowach polskich latem 1983 roku” Jarosława M. Rymkiewicza, Konwa pasuje go niejako na „honorowego Litwina”, a czyni to w taki oto sposób: „Z jego cienkiego, uczonego, profesorskiego gardła wydobył się bas, jak ze starego żubra, zagrały mięśnie na turzym karku i czmychnął raptem siarką i płomieniami z czarnych nozdrzy”.
Niech mnie Konwicki z nieba Perunem razi, niech mnie święty litewski wąż udusi, niech mnie duch Wlk. Ks. Witolda włócznią przebije, jeśli to z tego cytatu JMR nie zaczerpnął inspiracji do słynnego swego bon motu z 2007 r.:
„…Wielki białowieski żubr spał sobie słodko (lub spał dręczony okropnymi snami) gdzieś na polanie w głębi puszczy i sen jego, podobny śmierci, mógłby trwać jeszcze wiele lat - gdyby Jarosław Kaczyński nagle nie ugryzł go w dupę. Żubr, ugryziony przez pana premiera, podniósł głowę, potrząsnął rogami, ryknął i popędził. Dokąd, tego nikt nie wie. Ale galopuje, pędzi ku swoim nieznanym, dzikim przeznaczeniom. Polska poruszyła się, została poruszona - jest coraz inna i będzie jeszcze inna…”.
A zatem Rymkiewicza „było za grobem zwycięstwo”. Polska z każdą chwilą jest inna, coraz bardziej inna i będzie jeszcze bardziej inna..... Tylko, czy jest się z czego cieszyć?.
Kolejny wspaniały niby-dziennik Mistrza, o którym można by godzinami, bo jest tu i wszystko to, co było obsesja mistrza i być może jeszcze więcej. Prawda pomieszana ze zmyśleniem, ale dystans do samego siebie zawsze ten sam – rzecz, której naprawdę brakuje dzisiejszym pisarzom, w zasadzie wszystkim.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAle przy ponownej lekturze zaskoczyło mnie jedno. Pisząc pozytywnie o...
„Dlaczego ci, co przynoszą wolność, nazajutrz budują więzienia i zakładają policję. Dlaczego bojownicy wolności, kiedy zwyciężą, stają się żandarmami. Dlaczego ta wolność jak księżyc ma dwa oblicza. Dlaczego my (Polacy) możemy widzieć tylko tę gorszą stronę wolności”.
(Tadeusz Konwicki „Nowy Świat i okolice”)
Dobre pytania–niepytania zadawał T. Konwicki.
I najważniejsze, jak to się dzieje, że nagle ci, którzy o tę wolność walczyli „padają przed kimś innym na klęczki, kładą stopę na swoim karku i oddają się w wieczną niewolę”?
„Dawniej jakiś typek, rozkochany w sobie, co uważał, że ma od Boga dane decydowanie o losach bliźnich, przynajmniej trochę się krępował swoich aspiracji, zatajał je.
Dziś wstyd wyekspirował. Dziś wstydu nie ma na rynku.”.
Pisał te słowa Konwicki w połowie lat 80. Pisząc, miał pewno na myśli to, co miał (Co autor miał na myśli? – Ja tam nie wiem, pani profesor, ale pewnie Jasiu wie, bo on umie wywoływać duchy).
Dziś, patrząc na zachowania części swoich dawnych kolegów, chciałbym zapytać, dobrze wam z tą stopą na karku?
„Dlaczego ci, co przynoszą wolność, nazajutrz budują więzienia i zakładają policję. Dlaczego bojownicy wolności, kiedy zwyciężą, stają się żandarmami. Dlaczego ta wolność jak księżyc ma dwa oblicza. Dlaczego my (Polacy) możemy widzieć tylko tę gorszą stronę wolności”.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to(Tadeusz Konwicki „Nowy Świat i okolice”)
Dobre pytania–niepytania zadawał T. Konwicki.
I najważniejsze,...
[Drugie czytanie]
[Drugie czytanie]
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo dobra powieść autobiograficzna, można przy niej intelektualnie odpocząć - nie mylić z odmóżdżaniem się. Wykorzystanie aglomeracji miejskiej przez autora w sprawny sposób plus zabawne, refleksyjne i czasem z nutą goryczy opisy dopełniają całości. Czytelnik się w tej lekturze zanurzy z odrobiną sentymentu.
Bardzo dobra powieść autobiograficzna, można przy niej intelektualnie odpocząć - nie mylić z odmóżdżaniem się. Wykorzystanie aglomeracji miejskiej przez autora w sprawny sposób plus zabawne, refleksyjne i czasem z nutą goryczy opisy dopełniają całości. Czytelnik się w tej lekturze zanurzy z odrobiną sentymentu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to