Uczta dla wron, część 2: Sieć spisków

Tłumaczenie: Michał Jakuszewski
Cykl: Pieśń Lodu i Ognia (tom 4.2)
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
7,82 (9445 ocen i 250 opinii) Zobacz oceny
10
1 235
9
1 627
8
2 709
7
2 487
6
1 026
5
268
4
59
3
27
2
4
1
3
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
A Feast for Crows
data wydania
ISBN
9788375069907
liczba stron
528
słowa kluczowe
Pieśń Lodu i Ognia
język
polski
dodał
corrum

Wojna pięciu królów zbliża się powoli do końca, a Lannisterowie i ich sojusznicy uważają się za zwycięzców. Jednakże nie wszystko w kraju idzie dobrze. Rozdarte wojną królestwo staje na progu pokoju tylko po to, by wkroczyć na ścieżkę wiodącą ku jeszcze straszliwszym zniszczeniom. Po śmierci króla potwora, Joffreya, władzę w Królewskiej Przystani przejęła Cersei. Śmierć Robba Starka złamała...

Wojna pięciu królów zbliża się powoli do końca, a Lannisterowie i ich sojusznicy uważają się za zwycięzców. Jednakże nie wszystko w kraju idzie dobrze. Rozdarte wojną królestwo staje na progu pokoju tylko po to, by wkroczyć na ścieżkę wiodącą ku jeszcze straszliwszym zniszczeniom.
Po śmierci króla potwora, Joffreya, władzę w Królewskiej Przystani przejęła Cersei. Śmierć Robba Starka złamała kręgosłup buntowi północy, a rodzeństwo Młodego Wilka rozproszyło się po całym królestwie.
Jest jeszcze kilka inych osób mogących rościć sobie pretensje do Żelaznego Tronu, ale są one zbyt słabe lub przebywają za daleko, by mogły stanowić realne zagrożenie. Jak po każdym wielkim konflikcie, wkrótce zaczynają się też zbierać niedobitki, banici, renegaci i padlinożercy, którzy ogryzają kości poległych i łupią tych, którzy wkrótce również rozstaną się z życiem.
W Siedmiu Królestwach ludzkie wrony zgromadziły się na bankiet z popiołów…

 

źródło opisu: opis okładkowy

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 664
Roland | 2017-11-22
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 21 listopada 2017

Pajęczyna intryg

Cechą fenomenalnych powieści czy też całych cykli jest fakt, że zaskarbiają sobie rzesze czytelników. Jeśli do tego czynnika dodamy udaną ekranizację, wówczas sukces jest murowany. Cykl "Pieśni Lodu i Ognia" George R.R.Martina niewątpliwie oba czynniki spełnił. Rozbudowana, wielowątkowa opowieść, charakterystyczne postaci, ogrom stworzonego świata oraz drobiazgowość w jego tworzeniu, liczne oraz skomplikowane wątki to tylko niektóre ze składowych sukcesu cyklu. Jednakże drodzy współczytelnicy jak to się mawia - apetyt rośnie w miarę jedzenie. Martin dynamiczną fabułą, zwrotami akcji, intrygami, scenami batalistycznymi itd. rozwijającymi się wraz z kolejnymi tomami w pewien sposób wręcz wymusił od czytelników wzrost ich oczekiwań. Jednakże co się dzieje, gdy nastaje tom nie co studzący emocje czytelników, tom bardziej jednostajny, ze spokojniejszą fabułą?

Zazwyczaj w sytuacji, gdy dany autor spowalnia swój do tej pory dynamiczny cykl znajduje się wówczas pod ostrzałem krytyki. Cóż, drodzy współczytelnicy nie zawsze gnająca fabuła musi być lepsza od tej mniej dynamicznej. Czasami moment oddechu pozwala nie tylko na dostrzeżenie rozwoju być może przyszłych wydarzeń, ale przede wszystkim pozwala dłużej cieszyć się światem stworzonym przez autora. Druga część czwartego tomu pod względem tempa akcji jest prawie taka sama jak część pierwsza. Ot może troszkę więcej Martin wprowadził w niej dynamiki i ciekawszych zwrotów akcji. Jednym słowem cały czwarty tom w porównaniu do poprzednich jest najbardziej spokojny. Jednakże drodzy współczytelnicy, pod płaszczykiem spokoju kipi od intryg, gdzie bitwy toczone są na słowa, które mogą być tak samo interesujące jak te toczone mieczem. Spiski i intrygi są dominującą kwestią w "Uczcie dla wron" a podtytuł drugiej części tego tomu doskonale oddaje jego naturę. Chyba można pokusić się o stwierdzenie, że pod względem kreowania intryg oraz spisków tom czwarty wypada najlepiej. Tak samo jak bohaterowie tworzą pajęczynę knowań tak samo my czytelnicy pozwólmy "uwięzić" się w sieci fabularnej stworzonej przez Martina.

Wszystko wskazuje na to, że ci, którzy przejęli władzę, nie tylko z niej nie zrezygnują, ale będą próbowali jeszcze bardziej powiększyć zakres swoich wpływów. A jako że wojna dobiegła końca, głównym środkiem zwiększenia politycznej przewagi nie będą bitwy i genialne posunięcia taktyczne, ale podstępy i tajemne knowania. Cersei, Królowa Regentka, zaplata w Królewskiej Przystani sieć spisków, które mają na celu ograniczyć władzę Tyrellów. Zapomina jednak, że każda intryga może zwrócić się przeciwko jej inicjatorowi, a uczestnicy gry o tron nigdy nie wiedzą, kiedy z dominujących figur przemieniają się w podrzędne, skazane na porażkę pionki...

"Sieć spisków" to bezpośrednia kontynuacja "Cieni śmierci", pojawiają się w niej więc rozpoczęte w poprzedniej części wątki. Powód jest bardzo prosty, gdyż ze względów wydawniczych obszerna "Uczta dla wron" została podzielona na te dwie części.Wątki poznajemy z punktu widzenia tych samych postaci, autor nie wprowadza żadnego nowego narratora, pomija natomiast niektórych bohaterów. Szkoda tylko, że czytelnik w tym tomie nie jest świadkiem wydarzeń toczących się na Murze, za Wąskim Morzem, czy też na północy. Brak niektórych kluczowych postaci może być źle odbierany zwłaszcza przez fanów konkretnych bohaterów. Chociaż na zakończenie powieści autor zapewnia, że kluczowe postaci pojawią się w kolejnym tomie. Chociaż drodzy współczytelnicy zastanówmy się czy nie lepiej, że autor opisał całą historię połowy postaci niż połowę historii wszystkich postaci?

Tak jak w poprzednich tomach nie ma tu tradycyjnej walki dobra ze złem, a bohaterowie nie dzielą się na kryształowo czystych obrońców sprawiedliwości i ludzkie demony, krzywdzące innych dla samej radości bycia niegodziwcami. Świat stworzony przez Martina nadal pozostaje wieloaspektowy, a każdy, nawet najbardziej niemoralny bohater, ma jakieś swoje racje i przyczyny takiego a nie innego postępowania. Chociaż w Sieci spisków dość sporo się dzieje, pojawiają się nawet zaskakujące rozwiązania fabularne, a wątki łączą się w niespodziewany sposób, to jednak nie da się tego nawet porównać z szybkim tempem akcji, do jakiego przyzwyczaił nas cykl. Być może spowodowane jest to brakiem wielkich scen batalistycznych i skoncentrowaniem się na politycznych intrygach, które przecież toczą się na słowa, nie na miecze, a w dodatku trzeba długo i cierpliwie czekać, aż zasiane ziarna spisków dojrzeją i wydadzą plony. Z jednej strony te spowolnienie akcji może być nużące, choć z drugiej strony George Martin potrafi czasem opisywać skomplikowane sieci spisków tak samo dobrze jak brawurowe pojedynki, zapierające dech w piersiach bitwy czy inne wielkie i przełomowe wydarzenia.

W tej części cyklu wciąż dominują wydarzenia związane z Królewską Przystanią, a królową narracji pozostaje Cersei. To przy jej udziale dzieją się najważniejsze i najciekawsze wydarzenia, to ona odgrywa decydującą rolę, wpływając nie tylko na swoje najbliższe otoczenie, ale także na koleje dogasającej wojny i losy bohaterów, o których regentka nigdy nawet nie słyszała. Paradoksalnie mimo, że postać ta raczej wywołuje antypatie należy przyznać, że rozdziały z jej udziałem czyta się najlepiej, chociażby z samego faktu dowiedzenia się, czy jej knowania przyniosą zamierzony skutek.

Czytając "Sieć spisków", która upływa pod znakiem intryg oraz knowań, można dojść do wniosku, że za wielkimi wydarzeniami historii często kryją się postaci, o których nie mamy pojęcia. Często to one są głównymi "architektami" danych wydarzeń, kryjącymi się w cieniu historii. Rzadko wielkie wydarzenia są spowodowane dziełem tylko jednego człowieka. Mierzi mnie sytuacja, gdy osoby liczące się w historii współczesnej często o wielkich dokonaniach mówią w pojedynczej osobie, np. "ja dokonałem, ja zrobiłem, dzięki mnie", zapominając używać jednego prostego słowa - my. Echo knowań oraz intryg może być bardzo rozległe, dotknąć osoby praktycznie niezwiązane z danymi wydarzeniami. Oszem możliwość dokonania czegoś przełomowego, zmiany historii jest kusząca, ale nie zawsze cel uświęca środki, choćby był najbardziej światły.

Podsumowując, z jednej strony Martin w "Uczcie dla wron" usypia nas powolnym tempem i skupia się czasami na mało interesujących wątkach, chwilami zbytnio rozwlekając fabułę. Z drugiej strony tom czwarty a zwłaszcza jego druga część doskonale obrazują pojęcie intryga. Książka nadal potrafi zachwycić miłośnika prozy Martina rozbudowanym światem i nieszablonowo zarysowanymi postaciami. Tworzenie przez George R.R.Martina cyklu "Pieśni Lodu i Ognia" przypomina tkanie przez pająka sieci. Tak jak pajęczyna jest skomplikowaną strukturą stworzoną z poszczególnych elementów, tak każdy kolejny tom tworzony przez autora jest składową epickiego cyklu.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.

Opinie czytelników


O książce:
Listy zza grobu

R. Mróz ma swoich fanów jak i wrogów ale jednego nie można mu odebrać - jego książki czyta się na raz! I to dosłownie, nie ma się kiedy oderwać, akcja...

zgłoś błąd zgłoś błąd