Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Prowadź swój pług przez kości umarłych

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
6,87 (3314 ocen i 385 opinii) Zobacz oceny
10
175
9
320
8
594
7
1 032
6
637
5
326
4
90
3
96
2
20
1
24
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788308063217
liczba stron
323
język
polski
dodała
Ag2S

Inne wydania

Thriller moralny z kryminalną zagadką. Powieść zekranizowana przez Agnieszkę Holland w filmie POKOT. W oddalonej od reszty świata górskiej osadzie w pięknej Kotlinie Kłodzkiej mieszka ze swoimi psami Janina Duszejko – nieco ekscentryczna starsza pani, miłośniczka astrologii, która w wolnych chwilach dogląda domów nieobecnych sąsiadów i tłumaczy poezję Williama Blake’a. Niespodziewanie przez tę...

Thriller moralny z kryminalną zagadką. Powieść zekranizowana przez Agnieszkę Holland w filmie POKOT.
W oddalonej od reszty świata górskiej osadzie w pięknej Kotlinie Kłodzkiej mieszka ze swoimi psami Janina Duszejko – nieco ekscentryczna starsza pani, miłośniczka astrologii, która w wolnych chwilach dogląda domów nieobecnych sąsiadów i tłumaczy poezję Williama Blake’a.
Niespodziewanie przez tę spokojną okolicę przetacza się fala morderstw, których ofiarą padają miejscowi myśliwi. Czy to możliwe, by to zwierzęta – jak sugeruje Duszejko – zaczęły czyhać na życie swych oprawców? Wszak Blake pisał: „Błąkająca się Sarna po lesie / Ludzkiej Duszy niepokój niesie”…

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1205
lexis | 2017-06-08
Przeczytana: 25 maja 2017

Boję się fanatyzmów. Wszelakich. Każdy fanatyzm jest niebezpieczny, choćby idee najszczytniejsze były. Choćby na sztandarach religia była, naród albo ochrona najsłabszych nawet. Nie ma fanatyzmów lepszych i gorszych, bardziej i mniej słusznych czy usprawiedliwionych. Tam, gdzie przekracza się granice rozsądku, gdzie usypia rozum, rodzą się demony.

Nie sięgnęłabym pewnie po "Prowadź swój pług przez kości umarłych" gdyby nie burzliwa dyskusja, która przetoczyła się w mediach w związku z filmem "Pokot" (którego zresztą nie widziałam). Znam wprawdzie i lubię inne powieści Olgi Tokarczuk ale myślistwo, polowania, zwyczaje łowieckie to temat dla mnie dość abstrakcyjny i mało interesujący. Skoro jednak w dyskusjach pojawiły się skrajne emocje, pomyślałam, że powieść warto przeczytać i wypracować sobie własną opinię.

Pamiętam swoje zauroczenie magicznym nieco "Prawiekiem...", pierwszą powieścią Olgi Tokarczuk, z którą się zetknęłam. Tym razem autorka serwuje czytelnikowi coś zupełnie innego - thriller moralny nazywany też ekologicznym.

Niezwykłości tu raczej nie uświadczymy. Wprawdzie główna bohaterka hobbystycznie para się astrologią (notabene nudziły mnie nieco te fragmenty), a początkowo fabule towarzyszy niejasne wrażenie, że dzieje się coś racjonalnie niemożliwego do wyjaśnienia, jednak rozwiązanie zagadki jest jak najbardziej racjonalne. I chyba to odarcie z odrobiny tajemnicy, magii, mgiełki nierzeczywistości najbardziej mnie rozczarowało.

Nie do końca odpowiada mi zbyt czarno - biały obraz świata przedstawionego, brak niuansów, półcieni, szarości. Nie musimy myśleć, zastanawiać się, poszukiwać własnych odpowiedzi. Tu wszystko mamy pokazane palcem - dobrzy są tylko dobrzy, ciepli, sympatyczni i nigdy nie robią złych rzeczy, źli są obrzydliwi, paskudni i zawsze robią złe rzeczy. Nie ma miejsca na refleksję, zmiany postaw, ewolucję. Nie ma miejsca na dojrzewanie. Tego w książkach nie lubię. Zbyt długo żyję, żeby wierzyć jeszcze w tak prosty, spolaryzowany świat.

Żeby było jasne, odpowiedzialność nasza jako ludzkości za dobrostan naszych "braci mniejszych" jest dla mnie oczywista i bezdyskusyjna. Podobnie jak troska o nich i zakaz ich krzywdzenia. Ale tu nie emocjami winno się myśleć i nie szaleństwem, bo, powtórzę z uporem maniaka, takie rzeczy źle się kończą. Bo najlepsze intencje, jeśli stają się jedynym, uświęconym celem samym w sobie, zamieniają życie innych w piekło. I dlatego wymowa książki Olgi Tokarczuk zwyczajnie mi się nie podoba.

Wątek kryminalny wypada niewiele lepiej, jest trochę trupów, trochę niejasnych okoliczności i rozwiązanie, którego w zasadzie można było się spodziewać. Nie ma za to napięcia ani nagłych zwrotów akcji. Nie obserwujemy też postępów w śledztwie, które dla fabuły w ogóle nie jest istotne. Dlatego nie nazwałabym powieści Olgi Tokarczuk kryminałem, bo warunków gatunku po prostu nie spełnia.

Dlatego tym razem, niestety, rozczarowanie. Nie lubię nadmiernie uproszczonych obrazów rzeczywistości, nie lubię podziału na "nas" i "ich". Dość już chyba tych skrajności nie do pogodzenia wokół nas.

A Czechy wcale nie są najlepszym miejscem na świecie ;-)

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Maszyna do pisania. Kurs kreatywnego pisania

http://krytyk.com.pl/literatura/recenzja-ksiazki-maszyna-pisania-kurs-kreatywnego-pisania-autorka-katarzyna-bonda/ "To nie tak, że „Maszyna do p...

zgłoś błąd zgłoś błąd