Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Rzeźnia numer pięć

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
7,61 (2595 ocen i 119 opinii) Zobacz oceny
10
214
9
644
8
509
7
772
6
211
5
174
4
21
3
31
2
6
1
12
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Slaughterhouse-five, or The children's crusade
data wydania
ISBN
8372984166
liczba stron
187
kategoria
Literatura piękna
język
polski

Jedna z największych powieści antywojennych świata. Ześrodkowana wokół niesławnego nalotu dywanowego na Drezno, odyseja Billy'ego Pilgrima przez czas stanowi odbicie naszej własnej mitycznej wyprawy w poszukiwaniu sensu w tym, co budzi nasz największy strach.

 

Brak materiałów.
książek: 315
Mini-Zołza | 2012-02-28
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: grudzień 2011

„Zdarza się” – rzekłby zapewne Kurt Vonnegut, gdyby zaczepiony przeze mnie na ulicy dowiedział się, że nie tylko sięgnęłam do jego powieści, ale też w mgnieniu oka przebrnęłam przez niesztampową historię wojenną.

Zdarza się, bowiem, temu amerykańskiemu pisarzowi - z uporem kilkuletniego chłopca, zachwyconego nowopoznanym związkiem literek – powtarzać na kartach „Rzeźni numer pięć” … te dwa, nieprzypadkowe słowa. Bo czy można nazwać przypadkiem zarówno wzięcie udziału w krucjacie dziecięcej, które to miano autor nadaje II wojnie światowej, jak i bycie naocznym świadkiem bombardowania Drezna?

I tak i nie – wydaje się podpowiadać bohater „Rzeźni numer pięć” - Billy Pilgrim, czyli naszpikowane urywkami bolesnych wspomnień alter-ego Vonneguta. Billy to pielgrzym, nie tylko „z nazwiska”, lecz także w książkowej rzeczywistości. W dodatku pielgrzym niezwykle osobliwy, bo zaangażowany w dwa, równoległe światy. Jeszcze „smarkaty”, wojenny tułacz, a już podróżnik do dwóch przestrzeni, czyli naszej planety oraz Tralfamadorii, której mieszkańcy jawią się trochę jako antyczne deux ex machina, jakby od niechcenia oświadczające bohaterowi, że Ziemię, tak czy inaczej, czeka zagłada.

- Jak to? – zapyta niejeden Czytelnik - czy to, aby nie wojna miała być tym mitycznym końcem?

Na pewno nie w „vonnegutowskim” wydaniu. Nie ma w nim przecież charakterystycznego dla tematyki patosu. Pojawia się za to pełen kolokwializmów język, zabarwiony mieszanką kpiny, groteski, a także czarnego humoru. Owa mikstura słowna okazuje się być (dosłownie) wybuchowym eksperymentem. Jakże trafny jest ten nietypowy przekaż w chwili, gdy na myśl o bombardowaniu nachodzi (autora? bohatera? Czytelnika?) śmiała refleksja – wojna to przecież bardzo szkodliwy eksperyment, polegający na bezczelnym „grzebaniu” w ludzkiej duszy. Okaleczona może pokierować dłońmi jedynie w sposób chaotyczny, w skutek czego powstają takie właśnie, nieuporządkowane zapiski. U Vonneguta – te niby realne obok fantastycznych. Wprowadzenie zamętu do fabuły oraz zestawienie dwóch światów to bez wątpienia zabiegi celowe, pozwalające na dobitne podkreślenie powojennej traumy i bezcelowość ludzkiego cierpienia.

Niezwykle trafny wydaje się być również tytuł powieści, choć na pierwszy rzut oka nie do końca może kojarzyć się z wojennymi wydarzeniami. Billy, bowiem, przeżywa „drezdeńską rzeźnię” siedząc wraz z towarzyszami i nasłuchując bombardowań… w rzeźni.

Kiedy „po wszystkim” wychodzi na powierzchnię rozpoczyna kolejną wędrówkę – tym razem w głąb samego siebie ,czyli jak się okazuje tak naprawdę zupełnie nieznanego...

Czyż nie na tym polega mistrzostwo w „kokietowaniu” Czytelnika? Ukazać to, co „oklepane” w nowej, kpiarskiej odsłonie? Zostać niby biernym obserwatorem spisanej treści, a zarazem jakże czynnym jej uczestnikiem?

Aby znaleźć odpowiedzi na powyższe pytania gorąco zachęcam do sięgnięcia po Vonneguta, którego powieść nie należy do łatwych, ale mimo to pozwala spojrzeć ponownie na to, co być może w podświadomości wielu Czytelników krąży pod postacią utrwalonego stereotypu.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Pojutrze. O miastach przyszłości

Nie tego się spodziewałam. Dostałam poetyckie opisy kilku współczesnych miast. Miałam nadzieję na śmiałą wizję przyszłości, szalone pomysły jak świat...

zgłoś błąd zgłoś błąd