Filozofia nauki

Wydawnictwo: Copernicus Center Press
6,67 (3 ocen i 1 opinia) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
0
7
2
6
1
5
0
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788378862512
liczba stron
200
słowa kluczowe
nauka, filozofia
język
polski
dodał
Ego_Sum

Michał Heller, światowej sławy filozof, kosmolog i teolog omawia nie tylko standardowe ujęcia filozofii nauki, wypracowane przez filozofów nauki w toku historii jej rozwoju, lecz przede wszystkim odwołuje się do tego, co rzeczywiście dzieje się we współczesnej nauce. Nauka. Jedni ją gloryfikują, inni zaś woleliby widzieć ją spowitą kirem i odstawioną na boczny tor. Są też tacy, którzy na...

Michał Heller, światowej sławy filozof, kosmolog i teolog omawia nie tylko standardowe ujęcia filozofii nauki, wypracowane przez filozofów nauki w toku historii jej rozwoju, lecz przede wszystkim odwołuje się do tego, co rzeczywiście dzieje się we współczesnej nauce.

Nauka. Jedni ją gloryfikują, inni zaś woleliby widzieć ją spowitą kirem i odstawioną na boczny tor. Są też tacy, którzy na wzmiankę o niej machną ręką i znużonym głosem oznajmią, że nie mają na jej temat nic do powiedzenia. Jeszcze dla niektórych pozostaje ona prawdziwą terra incognita; zjawiskiem z rzędu tych, do których jak ulał pasują słowa pewnego traktatu – „o czym nie można mówić, o tym trzeba milczeć”. Tak to już bywa z tą nauką, gdy wpuści się ją w obieg potocznych dyskusji.

Nie o takiej jednak nauce opowiedzieć pragnie nam ks. Michał Heller w swojej książce Filozofia nauki. Wprowadzenie. Nasz rodzimy fizyk i kosmolog czyni tutaj metodologiczny krok w tył, by z punktu widzenia filozofii podjąć namysł nad tym, z jakich korzeni nauka wyrasta. A korzenie te nierzadko są mocno splątane. Co to jest fakt? Pozornie proste pytanie komplikuje się, gdy uświadomimy sobie, że istnieje przynajmniej kilka koncepcji, precyzujących to – wydawałoby się oczywiste, używane przecież na co dzień, zwłaszcza przez ludzi nauki – pojęcie.

Autor bardzo zręcznie radzi sobie z bogactwem problemów. Przystępnym językiem prowadzi czytelnika przez gąszcz tematów, począwszy od wstępnych, metodologicznych refleksji nad fenomenem nauki, aż po mogący budzić największy opór wśród przeciwników metafizyki rozdział zatytułowany „Granice nauki i transcendencja”. Dla wyjaśniania wielu złożonych kwestii sięga po pomoc do fizyki, uzasadniając ten wybór nie tylko własnymi kompetencjami w tej dziedzinie, ale także jej dojrzałością metodologiczną.
Kamil Trombik, Mądre Książki

 

źródło opisu: http://www.ccpress.pl/produkt/Filozofia_nauki_307

źródło okładki: http://www.ccpress.pl/produkt/Filozofia_nauki_307

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 660
tivrusky | 2017-04-29
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2017
Przeczytana: 29 kwietnia 2017

1.

„Biedny katolik patrzy na zderzacz hadronów”. Tytuł utworu (swoją drogą jest tu nawiązanie do Miłosza, ale pomijam, nie o tym dzisiaj) z drugiego albumu projektu Budzy i Trupia Czaszka, Mor, doskonale opisuje moje z książką Michała Hellera obcowanie. Katolik, humanista, nieuk i hultaj, trzeba by dopisać kilka określeń, by wyobrażenie było pełne. No ale stoję i patrzę i mimo wszystko sporą z tego przyglądania się przyjemność wyciągam.

Być może to zasługa tego, że ksiądz Heller daje nam tekst raczej skrótowy, mający streszczać i przystępnie wyjaśniać pewne rzeczy. Genezę jego powstania przedstawia we wstępie, z którego dowiadujemy się, że trzymamy w rękach rozbudowaną wersję wstępu do podręcznika o filozofii nauki traktującego. Trzeba zacisnąć zęby i jakoś temu podołać!

O treści jakoś szalenie obficie rozpisywał się nie będę, jej część witałem i żegnałem z pewnego rodzaju bezsilnością i niezrozumieniem, całość jest jednak całkiem przejrzysta. Po przeprowadzeniu eksperymentu na żywym organizmie (na sobie), spokojnie orzec mogę, że także zupełny laik i lama może coś z lektury Filozofii Nauki wyciągnąć. Obok części poświęconej definicjom poruszanego materiału, czytamy także opis narzędzi, celów i badań w dziedzinie fizyki (bo choć tytuł dość ogólnie wieści „nauka” to mowa tutaj raczej o fizyce właśnie), część o ewolucji nauki (fascynująca) i, zmierzające już ku zakończeniu rozważania ogólne. Nad granicami nauki, nad sensem i zasadnością badań i świata i tak dalej.

Michał Heller spokojnie i cierpliwie tłumaczy kolejne zagadnienia, robi to tonem na tyle jasnym, że momenty niezrozumienia (choć się pojawiają) nie są szalenie ciężkie, a ja, biedny laik, mam wrażenie pewnego rodzaju brania udziału, bycia wtajemniczonym w ten niezwykły, zupełnie mi obcy świat, który żmudnie i po kawałeczku staram się ogarniać rozumem. Chwała mu za to!

2.

"Nie posiadamy żadnego bezpośredniego dostępu do rzeczywistości, dzięki któremu moglibyśmy stwierdzić, czy i w jakim stopniu obraz świata dawany przez naukowe teorie rzeczywistości tej odpowiada."

Pisanie o narzędziach, dzięki którym staramy się opisać otaczający nas świat, jest jednocześnie pisaniem o relacjach między nami a badanym światem. Bo przecież nauka po to ten świat opisuje i bada, by jakoś człowieka w nim umiejscowić. Już samo rozumienie tego, lub innego procesu jest takim umiejscowieniem. Wielkim przeskokiem okazała się pewna zmiana skali, której w przeciągu ostatnich stu lat się przyglądaliśmy. Zmysły (już od dawna) okazują się być środkiem niewystarczającym (choć kuszącym – popularność teorii płaskiej Ziemi w niektórych regionach internetu…) dla precyzyjnego znalezienia miejsca w coraz bogatszym i szerszym obrazie otaczającego nas świata. Coraz częściej trzeba nam posługiwać się abstrakcyjnymi konstrukcjami by świat zbadać i metaforami, by świat opisać.

Toteż wykształca fizyka, wespół z matematyką kolejne narzędzia. Problem w tym, że mówimy dwoma różnymi językami. My i świat. Pojawia się człowiek i myśli swoimi abstrakcjami, swoimi miarami i jednostkami, swoją matematyką. Są to twory absolutnie nienaturalne. Pojęcie zera to znacznie większe i trudniejsze dokonanie niż skonstruowanie koła, wozu czy cegły. Znacznie od natury odleglejsze. Myśl, idea i nauka nie są zjawiskiem naturalnym. To już kultura, pewnego rodzaju brnięcie pod prąd natury.

Mamy do czynienia z pewnego rodzaju pierwszym kontaktem, spotkaniem dwóch obcych sobie światów: rzeczywistości i naszych o tej rzeczywistości wyobrażeń, naszych jej pomiarów i prób zrozumienia. I tutaj następuje olbrzymie zaskoczenie. Przecież mówimy zupełnie różnymi językami, skąd zatem zrozumienie? Dlaczego nasze opisy i badanie świata pasują do niego na tyle, że w szeregu eksperymentów stwierdzamy dopasowanie naszej myśli do rzeczywistości? Pozostawiam głos Hellerowi.

"Racjonalna metoda nauki okazuje się skuteczna w badaniu świata, ponieważ świat jest przeniknięty sensem. Sensu w tym wypadku nie należy rozumieć antropomorfistycznie, na przykład jako posiadanie nadanego przez kogoś „ukrytego znaczenia”, lecz jedynie jako tę właściwość świata, dzięki której ujawnia on część swojej zorganizowanej struktury, gdy zastosuje się do niego racjonalnie zorganizowaną metodę badania."



________________________________
https://www.facebook.com/statekglupcow/

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Czerwone słońce

Po roku czasu od konfrontacji z Pierwszym, Magda budzi się w nowym ciele. Po chwili zrozumiała, że została Żniwiarzem i wraz z wyglądem otrzymała pewn...

zgłoś błąd zgłoś błąd