Behawiorysta

Seria: Mroczna strona
Wydawnictwo: Filia
7,51 (5169 ocen i 787 opinii) Zobacz oceny
10
539
9
771
8
1 407
7
1 347
6
661
5
243
4
88
3
69
2
27
1
17
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788380751606
liczba stron
496
język
polski
dodała
SandyViant

Zamachowiec zajmuje przedszkole, grożąc, że zabije wychowawców i dzieci. Policja jest bezsilna, a mężczyzna nie przedstawia żadnych żądań. Nikt nie wie, dlaczego wziął zakładników, ani co zamierza osiągnąć. Sytuację komplikuje fakt, że transmisja na żywo z przedszkola pojawia się w internecie. Służby w akcie desperacji proszą o pomoc Gerarda Edlinga, byłego prokuratora, który został...

Zamachowiec zajmuje przedszkole, grożąc, że zabije wychowawców i dzieci. Policja jest bezsilna, a mężczyzna nie przedstawia żadnych żądań. Nikt nie wie, dlaczego wziął zakładników, ani co zamierza osiągnąć. Sytuację komplikuje fakt, że transmisja na żywo z przedszkola pojawia się w internecie.

Służby w akcie desperacji proszą o pomoc Gerarda Edlinga, byłego prokuratora, który został dyscyplinarnie wydalony ze służby. Edling jest specjalistą od kinezyki, działu nauki zajmującego się badaniem komunikacji niewerbalnej. Znany jest nie tylko z ekscentryzmu, ale także z tego, że potrafi rozwiązać każdą sprawę. A przynajmniej dotychczas tak było…

Rozpoczyna się gra między ścigającym a ściganym, w której tak naprawdę nie wiadomo, kto jest kim.

 

źródło opisu: http://www.mrocznastrona.pl/Ksiazka/170

źródło okładki: http://www.mrocznastrona.pl/Ksiazka/170

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 605
Roland | 2017-05-15
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 15 maja 2017

Dylemat wagonika

Remigiusz Mróz jest niebywale płodnym pisarzem. Co kilka miesięcy zaskakiwani jesteśmy kolejną jego powieścią. Również dorobek literacki jest niczego sobie, stworzył on powieści kryminalne, thrillery prawnicze, powieści historyczne oraz powieść science fiction. Tym razem swym czytelnikom zafundował thriller, jakiego rzekomo „do tej pory w Polsce nie napisano”. Cóż, słowa na okładce mogą wydawać się jedynie chwytem marketingowym, lecz po lekturze powieści można dojść do wniosku, że jak najbardziej są adekwatne. To nie jest tylko thriller pełen zaskakujących zwrotów akcji, wciągającej fabuły, typowej gry w poszukiwaniu sprawcy, makabrycznych i przerażających wydarzeń oraz mocnego zakończenia. Owszem te wszystkie elementy występują, lecz najważniejsze są dylematy i konflikty moralne jakie toczą bohaterowie, a przez to mimowolnie sami czytelnicy. Jednakże najbardziej przerażającym w tym wszystkim jest fakt, że czytelnicy mogą odkryć takie zakamarki swych dusz, o których nie mieli pojęcia.

Terrorysta zajmuje jedno z opolskich przedszkoli. Nie przedstawia żądań, za to serwuje szerokiej publiczności makabryczne show - wydarzenia z przedszkola można oglądać na żywo przez internet. Publiczność ma do spełnienia swoją rolę, a jej waga jeży włos na głowie. W akcie desperacji służby proszą o pomoc Geralda Edlinga, wydalonego z pracy dyscyplinarnie prokuratora i specjalistę od kinezyki. Tylko czy komunikaty niewerbalne wysyłane przez kogoś takiego jak Kompozytor są wiarygodne? Czy wiedza Edlinga na coś się przyda, i czy w obliczu osobistych animozji ktoś będzie chciał z niej korzystać? Czas nagli, a stawka jest bardzo wysoka.

Powieść „Behawiorysta” tak jak filmy Hitchcocka zaczyna się „trzęsieniem ziemi” a napięcie dalej tylko rośnie. Takie mocne rozpoczęcie fabuły jak najbardziej służy powieści, gdyż od razu wciąga czytelnika i w pewien sposób każe mu dalej przewracać kolejne strony. Nie ma czasu na zapoznanie się z tłem, bohaterami itp. już od pierwszego rozdziału rozpoczyna się akcja, która trwa nieprzerwanie długo. Czytelnik jedynie otrzymując skrawki informacji, poniekąd po drodze kreuje wizerunek bohaterów. Nie sposób docenić faktu, że autor wplótł wiele ciekawych informacji dotyczących filozofii, kinezyki, savuar viru, czy zachowania się w przypadku zamachu terrorystycznego.

Punktem wyjścia powieści jest tak zwany dylemat wagonika, eksperyment myślowy, którego istotą jest konflikt moralny. W skrócie można przedstawić go jako dylemat wyboru, czy wybralibyśmy śmierć jednej osoby by móc uratować wiele, czy śmierć wielu by móc uratować jednego? Oczywiście są różne odmiany tego dylematu, lecz w dobie Internetu łatwo można znaleźć informacje na ten temat, więc dalej nie będę się rozwodził. Powieść przepełniona jest bardzo trudnymi wyborami, w których udział biorą nie tylko sami bohaterowie oraz społeczność, ale również sami czytelnicy. Jakbyśmy nie chcieli to nawet podświadomie w toku powieści dokonujemy wyborów kogo byśmy oszczędzili. Te tak naprawdę nie do rozwiązania dylematy filozoficzne pozwalają człowiekowi na zajrzenie we własną duszę, a tam mogą kryć się mroczne zakamarki. Remigiusz Mróz przedstawia nam pewną tezę, że w każdym z nas czai się mrok i uświadomienie sobie tego faktu jest tym mocnym i przerażającym punktem powieści. Drugim takim punktem jest reakcja społeczeństwa jaką znajdujemy w tej historii z jednej strony makabryczna, biorąc pod uwagę wcześniejsze wydarzenia, z drugiej jednak jak najbardziej prawdopodobna.

Kwestia środków jakimi posłużył się autor by wywołać szok, przerażenie, makabrę jest kwestią dzielącą czytelników, przez co oceny powieści są tak diametralnie różne. Egzekucje jakie dokonuje autor same w sobie są makabryczne, lecz osoby, które są ofiarami wzbudzają największe wzburzenie. Żeby nie kluczyć, chodzi o dzieci. Już pierwsza scena w przedszkolu sugeruje czytelnikom, że będziemy mieli wyróżniającą się książkę. Z jednej strony wywołuje ona szok, niedowierzanie, przygnębienie, ale również pokazuje, że autor przekroczył do tej pory nieprzekraczalne tabu w polskiej literaturze, przez co sama powieść jest po prostu novum w światku thrillerów. Kolejne dylematy, które serwuje nam autor są coraz bardziej trudniejsze, a przez to obciążające moralnie i psychicznie. Drodzy współczytelnicy, dołączę do chóru głosów, który krytykuje parokrotne użycie dzieci jako dylematów moralnych. Owszem pierwszą scenę zrozumiem jako tą przełamującą tabu, wywołującą szok oraz wzburzenie, lecz kolejne z wykorzystaniem dzieci po prostu były zbyt przygnębiające, niepotrzebne oraz po prostu niesmaczne. Nie dziwię się, że niektórzy czytelnicy przez sceny z dziećmi nie wytrzymali do końca powieści. Panie Mróz w tej materii pan przedobrzył, dlatego od mnie gwiazdka mniej.

Jak wskazuje tytuł, „Behawiorysta” to powieść jednego bohatera, lecz nie tak do końca. Oczywiście pojawiają się tu inne postaci, ale to Edling jest numerem jeden, osią akcji i jej motorem. Sam behawioryzm głosi , że każde zachowanie człowieka jest jedynie reakcją na określony bodziec. Jednakże czy jesteśmy li tylko sumą zwierzęcych reakcji?. Cóż po lekturze powieści możemy odpowiedzieć, że nie. Taki trochę przekorny tytuł. Jednakże odnosi się on jedynie do pseudonimu głównego bohatera, który zresztą siebie określa kinezykiem, czyli osobą odczytującą komunikację pozawerbalną. Mróz stworzył bohaterów zapadających w pamięć, chociażby Wiktor Forst , czy duet Chyłka i „Zordon”, niewątpliwie do tego panteony trafi Gerard Edling. Nasz bohater jest piekielnie inteligentny, dbający o czystość języka. Cały czas kołatały się mi głowie określenia dystyngowany oraz wysublimowany. Autor celowo długo trzyma czytelnika w niepewności co do przeszłości naszego bohatera. Każdy bohater ma swego antybohatera. „Kompozytor” bo o nim mowa, odgrywając swój „koncert krwi” jest tak samo przerażający jak i inteligentny. Wszelkie bezpośrednie starcia tych dwóch postaci, a zwłaszcza ich dysputy filozoficzno-lingwistyczne robią piorunujące wrażenie.

Przez mniej więcej dwie trzecie książki akcja nabierała tempa z każdą stroną, by w pewnym momencie dojść do punktu w którym reguły dotychczasowej gry uległy zmianie. Obeznanie w kryminałach czytelnicy szybko poznają jakim szlakiem podąża powieść, lecz w momencie w którym wiemy jak to się potoczy, autor diametralnie robi skok w bok. Z powieści pełnej dylematów, szybkiej akcji, tempa pędzącego na łeb na szyję, dostajemy powieść spokojną, skupioną na dojściu do prawdy, lecz przepełnioną bardziej zaskakującymi zwrotami akcji. Autor po prostu wyrzekł się przewidywalności. Można odnieść wrażenie, że dostaliśmy dwie charakterologicznie różne powieści, lecz jak najbardziej sensownie łączące się w całość. Kolejne novum wyróżniające powieść. Podziw budzi fakt, że w czasach, kiedy akcja thrillerów obejmuje zwykle kilka dni, czasem kilka tygodni i urywa się zazwyczaj po schwytaniu mordercy, Remigiusz Mróz nie bał się rozciągnąć swojej historii na lata.

Króciutko o zakończeniu. To nigdy nie była powieść, w której poznanie tożsamości mordercy wywołuje szok w końcowej fazie książki. Zresztą zarówno my jak i bohaterowie tożsamość poznajemy dosyć szybko. Samo w sobie jest ciężkie moralnie, gdyż dotyczy wymierzania sprawiedliwości, przygnębiające, gdyż moralnie nikt nie mógł wygrać, ale właśnie dzięki temu tak zaskakujące. Jeszcze jedno, Mróz pokazuje, że dosłownie jednym słowem potrafi zmienić oblicze powieści w końcowych rozdziałach.

Podsumowując, takiej książki jeszcze w polskiej literaturze kryminalnej nie mieliśmy. Wciągająca od pierwszych stron, łamiąca pewne granice moralne, przekraczające pewne tabu. Chociaż w kwestii dzieci autor przesadził. Powieść należąca do kategorii tych, wobec których nikt nie przejdzie obojętnie.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Drań z Manhattanu

całość na https://niegrzecznerecenzje.blogspot.com Bardzo lubię książki Vi Keeland, więc z przyjemnością sięgnęłam i po tę, zastanawiając się przy ty...

zgłoś błąd zgłoś błąd