Głodne słońce. Dymiące zwierciadło

Cykl: Głodne słońce (tom 1) | Seria: Fantastyka z Plusem
Wydawnictwo: Powergraph
6,85 (41 ocen i 14 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
2
8
6
7
19
6
10
5
2
4
0
3
0
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788364384554
liczba stron
538
słowa kluczowe
Ameryka Południowa
język
polski
dodał
L_Settembrini

Obsydianowe miecze, zapach czekolady przyprawionej chilli i ofiary krwi składane na schodach piramid. Czytelnik znajdzie tu również tajemniczy narkotyk zmieniający rzeczywistość, okrutne kampanie wojenne i potworne istoty chroniące się w podziemiach przed światłem. O Aztekach mało kto już pamięta, za to wciąż przerażenie budzi wzmianka o Klątwie, która kilkaset lat temu powstrzymała inwazję...

Obsydianowe miecze, zapach czekolady przyprawionej chilli i ofiary krwi składane na schodach piramid. Czytelnik znajdzie tu również tajemniczy narkotyk zmieniający rzeczywistość, okrutne kampanie wojenne i potworne istoty chroniące się w podziemiach przed światłem. O Aztekach mało kto już pamięta, za to wciąż przerażenie budzi wzmianka o Klątwie, która kilkaset lat temu powstrzymała inwazję Białoskórych, bo w Głodnym Słońcu tory historii potoczyły się inaczej.

"Głodne Słońce" Wojciecha Zembatego to jedno z najoryginalniejszych przygodowych fantasy od lat, a odmalowana z wielką dbałością o szczegóły Ameryka Południowa nigdy nie była tak fascynująca, kolorowa i groźna.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 0
| 2017-03-08

Hiszpańska konkwista przepadła, Mezoameryka nie uległa. Jednak nie czas odtrąbić sukces, bowiem ziemie te dotknęła tajemnicza katastrofa dziesiątkująca ludzi, zwierzęta i wyjaławiająca ziemię na setki lat. Zniknęli biali uzurpatorzy, ale także dominujące plemiona - Majowie, Aztekowie, pozostawiając luki dla kolejnych odważnych. Po latach przywrócony na nowo świat, kontynuując dzieło wielkich Indian, nadal wyrywa serca ofiar składanych ku chwale boga Tezcatlipoki, podporządkowuje sobie albo planuje wyrżnąć w pień potomków słabszych plemion. Jeszcze nie jest świadomy, że u drzwi już czai się nowe, na powierzchni w świetle dnia i w głębokich trzewiach ziemi, zapowiadając przewroty skąpane w krwawym morzu.

Lektura "Głodnego słońca" okazała się być zaskakująco dobra, zwłaszcza sama oryginalna tematyka. Podczas gdy wielu autorów eksploatuje już do znudzenia wątek nordycki, Zembaty wybrał się w innym kierunku i urzeczywistnił własną fantazję na temat alternatywnej wizji pocortesowskiej Ameryki Środkowej. Stworzył nową formułę Mezoameryki, wykorzystując jako podwaliny historię, strukturę społeczną i mitologię indiańskich narodów sprzed konkwisty, ubarwiając ją ciekawie wątkiem fantasy. Trzeba przyznać, że pomysłów na wykreowanie tego nietypowego uniwersum miał sporo i zadbał o wiele szczegółów. Uprzedził także potencjalne wątpliwości co do izolacji nowej Mezoameryki i braku kolejnych prób jej podbicia przez potomków Cortesa i Pizzara. Rozbił fabułę na historie kilku bohaterów, różnej narodowości i pochodzenia społecznego, ale dość szybko i sensownie je powiązał w napiętych akcjach, by dać przedsmak czegoś znacznie większego w następnej części. Tym samym odszedł od utartego już przez innych pisarzy szlaku rozwlekania opowieści na kilka kolejnych tomów, mnożenia wątków i gmatwania aż do znudzenia, co często kończy się utratą poziomu i nie rzadko samych czytelników. Można co prawda zarzucić, że powielany jest sprawdzony z sukcesem schemat: oto ludzie żrą się pomiędzy sobą, konkurują i mordują z lubością, a za plecami (akurat tu pod ziemią) czai się nieokreślona siła związana z tajemniczą klątwą i niechybną zagładą - takie coś funduje nam Martin, Brett czy Wegner. Na plus przemawia jednak to powiązanie z aztecką mitologią, oryginalnym i barwnym, choć przerażająco brutalnym pomysłem.

Nie odpowiada mi natomiast język, zapchany kolokwializmami i typowymi januszowymi bluzgami. Nie dość że razi, a czasami i śmieszy, to jeszcze nie pozwala na wczucie się i pełne zanurzenie w klimat wymyślonego świata. Wygląda to tak, jakby autorowi wyczerpały się limity fantazji i tę kwestię kompletnie sobie odpuścił. Szkoda, bo to strasznie zgrzyta i całość nieco na tym traci.

Pierwszy tom "Głodnego słońca" daje przedsmak na całkiem porządnie skonstruowane fantasy. Nie osiągnie zapewne poziomu Sandersona czy Wegnera, zwłaszcza w szczegółowości i psychologicznych głębiach bohaterów, bliższy wydaje się Brett ze swoim "Cyklem demonicznym". Nie oznacza to jednak, że na czytelnika nie będzie oczekiwać solidna porcja oryginalnej rozrywki sytuującej się pod inną szerokością geograficzną.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
The Ritual

Wyprawa do głuszy. Czwórka przyjaciół rusza na pieszą wycieczkę po szwedzkich lasach. Jednakże okazuje się, że tamtejsze okolice skrywają przerażaj...

zgłoś błąd zgłoś błąd