Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Anioły i demony

Tłumaczenie: Bożena Jóźwiak
Cykl: Robert Langdon (tom 1)
Wydawnictwo: Albatros, Sonia Draga
6,97 (14400 ocen i 703 opinie) Zobacz oceny
10
915
9
2 009
8
2 311
7
4 364
6
2 134
5
1 683
4
306
3
485
2
71
1
122
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Angels and Demons
data wydania
ISBN
8373592377
liczba stron
560
język
polski

Inne wydania

Główny bohater powieści, badacz symbolizmu i wykładowca Harvardu Robert Langdon, zostaje pilnie wezwany do szwajcarskiego ośrodka badań, by dokonać analizy tajemniczego symbolu, wypalonego na ciele zamordowanego naukowca fizyka. Ku swemu zdumieniu odkrywa, iż symbolem tym posługiwało się tajemne bractwo iluminatów, uważane już za należące do historii. Bractwo to było niegdyś najpotężniejszą...

Główny bohater powieści, badacz symbolizmu i wykładowca Harvardu Robert Langdon, zostaje pilnie wezwany do szwajcarskiego ośrodka badań, by dokonać analizy tajemniczego symbolu, wypalonego na ciele zamordowanego naukowca fizyka.
Ku swemu zdumieniu odkrywa, iż symbolem tym posługiwało się tajemne bractwo iluminatów, uważane już za należące do historii. Bractwo to było niegdyś najpotężniejszą podziemną organizacją na świecie. Tymczasem pojawia się znów na ziemi, by przeprowadzić ostatnią fazę swej legendarnej wendetty wobec najbardziej znienawidzonego przez siebie wroga - Kościoła katolickiego.
Najgorsze obawy Langdona potwierdzają się - posłaniec bractwa przekazuje wiadomość, że w samym centrum Watykanu znajduje się bomba o niespotykanej dotąd sile rażenia. Czas jej wybuchu został zaplanowany na chwile świętego konklawe.
Rozpoczyna się szalony wyścig z czasem, po tajemniczych kryptach, niebezpiecznych katakumbach, wyludnionych katedrach, tropem dawnych symbolów, prowadzących do tajnej siedziby iluminatów.
Powieść trzyma w napięciu już od pierwszej strony thriller, prowadzący nas też przez kontrowersyjne zagadnienia, od oświecających epifanii po mroczne prawdy, w miarę jak walka pomiędzy nauką a religią przeradza się w prawdziwą wojnę.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 203
Kangi | 2012-04-10
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 2011 rok

Czy wiecie, że Brown jest Iluminati? Ale to taki specjalny Iluminati od robienia pieniędzy.

Największą bronią Iluminati jest infiltracja oraz manipulacja. A „Anioły i Demony” lub „Kod Da Vinci”? Jest takie stare powiedzenie: Nieważne jak o Tobie mówią, ważne że w ogóle mówią. Pan Brown wykorzystał najstarszy na świecie numer, żeby zwrócić na siebie oczy wszystkich, co może godne potępienia nie jest, acz nie poznawszy motywów takiego postępowania można przypuścić, że chodziło o twardą walutę. Cóż to za mistyczna technika manipulacji, o której stosowanie oskarżam autora? To proste. Atak. I to nie byle jaki, ale taki najbardziej kontrowersyjny ze wszystkich. Brown atakuje dogmaty wiary. Mało tego. Atakuje je w najbardziej dogodnym do tego momencie - na fali popularyzacji poglądów i filozofii New Age, jak również coraz głośniejszych kontrowersji związanych z Kościołem oraz samą stolicą apostolską. Fala ta odbiera kościołowi katolickiemu coraz więcej wiernych i przysparza gorliwych przeciwników. W czasach, w których właściwie „modne” jest bycie ateistą, agnostykiem itp. był to po prostu strzał w dziesiątkę. Dla jasności - nie jestem obrońcą wiary; piszę tylko co widzę jak na dłoni.

Sama książka jest jak to mówią na zachodzie „fifty-fifty”. Pierwszą połowę czyta się z zapartym tchem, napięcie rośnie i chce się wiedzieć co dalej... i nagle łup! Napięcie zaliczyło efektowny skok na główkę z kopuły Bazyliki Św. Piotra i wyzionęło ducha w błysku fleszy. Literackie seppuku na całego.

CERN. Miejsce owiane niezwykłą aurą łączącą tajemniczość, podziw, fascynacje i niepokój. Idealne miejsce na dokonanie zbrodni. Okazuję się, że zbrodnia ma charakter nie mniej tajemniczy jak badania prowadzone przez denata. Czy mówi państwu coś termin antymateria? Bez wdawania się w szczegóły antymateria jest czymś w rodzaju paliw nuklearnych w wersji 2.0. Paliwa te mają to do siebie że człowiek robi z nimi jedną z dwóch rzeczy - albo przetwarza na energię elektryczną, albo wytwarza broń. Nie inaczej jest w tym wypadku.

Tak więc jest on – trup z wypalonym znamieniem na piersi i oni – to znaczy antyreligijne bractwo pozostające w uśpieniu przez ostatnie 300 lat oraz ona... antymateria która właśnie zmieniła właściciela. A nasz ulubieniec prof. Langdon? Zjawia się na miejscu zbrodni wezwany przez szefa CERNu, poznaje nietuzinkową kobietę jaką jest córka denata i zostaje wplątany w wir wydarzeń, który ma zmienić świat na zawsze.

Sam Langdon jest niestety postacią bardzo irytującą i niezbyt interesującą. Poświęcił człeczyna życie na poznawanie dawnych kultów, wyznań, bractw oraz ruchów religijnych, „przypadek” chciał, żeby to właśnie on był autorem znakomitego dzieła na temat Iluminati, więc na Historii tegoż bractwa znał się jak mało kto. Dowiadujemy się też pokrótce, iż nie lada pływak z niego oraz poznajemy kilka innych ciekawych faktów z jego przeszłości. Jednakże to on jest głównym sprawcą samobójstwa napięcia. Uważam, że Tom Hanks jest znakomitym odbiciem swego pierwowzoru, jednak wyczyny pana Langdona w drugiej części powieści przywodzą mi na myśl innego aktora. Znacie takie nazwisko jak Jean-Claude Van Damme? Dokładnie. Pan Langdon dopuszcza się czynów wręcz nadludzkich. Unika kul posyłanych przez zawodowego zabójcę niczym Neo z „Matrixa” oraz nagłej śmierci niczym Indiana Jones zarazem wspinając się niczym Leito z „13 Dzielnicy” i to wszystko o głodzie (o czym sam zresztą ciągle wspomina). Na dodatek to wszystko umożliwia mu instynkt niczym u J. Rambo. Tu właśnie jest pies pogrzebany. Zostajemy wprowadzeni w bardzo skomplikowaną, realistycznie przedstawioną i wiarygodną intrygę. Przeciwnik wydaje się być nie do pokonania, nawet gdyby Langdon oprócz wiedzy historycznej posiadał wyszkolenie komandosa. A przeciwnikiem jest nie byle kto, lecz socjopatyczny, doświadczony zabójca na zlecenie. Okazuje się jednak, że nie taki diabeł straszny jak go malują i nasz dziarski profesorek podejmuję śmiertelną grę o przetrwanie i ratowanie świata. Realistyczna intryga zostaje wyparta przez wartką akcję rodem z Hollywood, co być może było kolejnym aktem manipulacji autora - książka aż się nachalnie prosi o ekranizację (która według mnie jest żałosna). Krótko mówiąc, śmieszny jest bieg Langdona niestrudzenie w kółko po Rzymie w tej swojej tweedowej marynarce, co chwila ocierając się o śmierć. Aż chciało by się zawołać: Biegnij Robercie, biegnij!

Do tej pory było głównie o minusach. Nie wszystko jest jednak takie złe. Dwie postacie szczególnie mi się spodobały i to właśnie one nie pozwalają mi podważyć całkowicie umiejętności pana Browna. Vittoria Vetra nie tylko posiada przejmującą przeszłość, oraz bogatą i fascynującą osobowość. Jest ona odzwierciedleniem New Age a jej kontakt z ojcem - katolikiem pokazuje, że obie strony mogą się od siebie uczyć nie rezygnując z własnych przekonań. Assasyn z kolei jest moim skromnym zdaniem bardzo przekonującą postacią. Socjopata, zwyrodniały sadysta -zboczeniec. Fanatyk budzący grozę - żyjący by życie odbierać. Morderstwo wynosi do rangi pasji, rytuału wymagającego wielkiej pieczołowitości i poświęcenia, nagradzającego dreszczem ekstazy silniejszym od jakiegokolwiek narkotyku. Są również całkiem ciekawe spostrzeżenia na temat konfrontacji nauki z kościołem i kilka interesujących historii oraz faktów, wszystko to niestety na nic w świetle prostackiego poprowadzenia akcji w końcowej fazie powieści.

Na koniec parę słów o zakończeniu. Wydawca obiecuje nam „najbardziej niespodziewane zakończenie”. Jeżeli dobrze zastanowimy się nad sensem tego zdania i uważnie będziemy śledzić tekst okaże się, że zakończenie jest najbardziej oczywiste z możliwych.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Dziedziczka smoka. Tom 1. Testament Thubana.

Książkę znalazłam w bibliotece na półce "fantasy", a nie "literatura dziecięca", nadmieniam tytułem wstępu, żeby ktoś mi nie zarzu...

zgłoś błąd zgłoś błąd