Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Takie rzeczy tylko z mężem

Cykl: Takie rzeczy tylko z mężem (tom 1)
Wydawnictwo: Czwarta Strona
6,94 (171 ocen i 43 opinie) Zobacz oceny
10
14
9
15
8
34
7
44
6
36
5
13
4
8
3
5
2
1
1
1
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788379764709
liczba stron
380
słowa kluczowe
literatura polska
język
polski
dodała
Ag2S

Co powinna zrobić kobieta, której mąż zamiast ciepła domowego ogniska, woli ganiać po lasach w poszukiwaniu skarbów? Zuzannie wydaje się, że ma wspaniałe życie: stałą pracę, duży dom, synka i męża. No dobrze, tego ostatniego tylko miewa, co boleśnie uświadamia jej psycholożka Matylda Mak. Zainspirowana jej zachętami Zuzanna postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i zawalczyć o uwagę Ludwika. To...

Co powinna zrobić kobieta, której mąż zamiast ciepła domowego ogniska, woli ganiać po lasach w poszukiwaniu skarbów?

Zuzannie wydaje się, że ma wspaniałe życie: stałą pracę, duży dom, synka i męża. No dobrze, tego ostatniego tylko miewa, co boleśnie uświadamia jej psycholożka Matylda Mak. Zainspirowana jej zachętami Zuzanna postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i zawalczyć o uwagę Ludwika. To jednak wcale nie będzie takie łatwe…

Do czego posunie się zaniedbana kobieta? I czy wybrane sposoby na odzyskanie męża przyniosą rezultat?

„Takie rzeczy tylko z mężem” to opowieść o miłości, rodzinie i szarej codzienności ukazanej w zabawny sposób.

Porządna dawka uśmiechu gwarantowana!

 

źródło opisu: http://czwartastrona.pl/takie-rzeczy-tylko-z-mezem/

źródło okładki: http://czwartastrona.pl/takie-rzeczy-tylko-z-mezem/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 527
Agaaa006 | 2017-06-12
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Naczytałam się zachwytów, na temat tej pozycji. Również nad tym, jak autorka wspaniale pisze, o poczuciu humoru. O tym, że nie można się oderwać, a podczas czytania można się zaśmiewać do łez. Dlatego też napaliłam się na ów tytuł. Bo w końcu, kto nie lubi komedii? Chyba większość jest na tak, prawda? Gdy tylko otrzymałam w prezencie swój egzemplarz, zasiadłam do czytania. By zaspokoić swoją ciekawość i dowiedzieć się, w czym tkwi fenomen Pani Przybyłek.

Jestem już po lekturze pierwszej części, druga czeka na półce, jakież są więc moje wrażenia i czy dołączyłam do grona fanów autorki?



Poznajemy Zuzannę, kobietę, matkę i żonę. Właśnie przywaliła w auto pewnej kobiety, a dokładniej mówiąc. W otwarte drzwi, które zresztą nie przetrwały zderzenia. Zuza wściekła na niezbyt ogarniętą właścicielkę pojazdu, którego właśnie pozbawiła drzwi, postanawia uświadomić, jakim jest beznadziejnym kierowcą. No, ale gdy widzi, że sprawczyni kłopotów jest zapłakana, postanawia litościwie służyć poradą, po czym dumnie odchodzi, chcąc kontynuować podróż.

Bo Zuza, pojechała do miasta w konkretnym celu. Zakupienia prezentu urodzinowego, to też postanawia poszukać go w jednej z księgarni. Traf chce, że trafia na spotkanie autorskie, której pisarki wprawdzie nie zna, ale może w każdej chwilo poznać. I ląduje na kanapie obok innych fanek. Okazuje się, że rzekomo znana autorka, prowadzi szkolenia motywacyjne, pomagając innym ludziom odnalezienia swojego szczęścia, ale najpierw by do tego dojść. Należy uświadomić sobie, co nas unieszczęśliwia. Zuzanna w przypływie chwili wylewa swoje żale na męża, który jakoś zapomniał o tym, że ona go potrzebuje i ogólnie dochodzi do wniosków, że ich wspólne życie jakoś się rozjechało. On żyje sobie, ona sobie. I nawet wspólnie noce obok siebie nie łączą, ponieważ Ludwik nocami szuka skarbów, a raczej gratów.

I w chwili, gdy ignorowana małżonka, mówi na głos, co ją boli, uświadamia sobie, że musi zacząć walczyć o swoją pozycję, jako kobiety. I musi koniecznie pobudzić, dawne emocje, które teraz, jakoś sobie poszły spać.

Przypadkowe spotkanie w księgarni, nieoczekiwana wizyta niezbyt lubianej kuzynki męża. I... gość, na którego nikt nie czekał. A to dopiero początek problemów.





Wiele oczekiwałam po tejże książce, byłam niesamowicie szczęśliwa, kiedy trafiła w moje ręce. I gdy w końcu zaczęłam czytać. Poczułam, rozczarowanie. Na początek muszę przyznać, że nie mogłam wgryźć się w sposób narracji. Zuzanna wypowiadała się do „Was”, czy sami rozumiecie, no sami powiedzcie. Kto? My czytelnicy, czy pojedynczy czytelnik? To było na początku pisane w formie artykułu, pamiętnika? Nie bardzo ogarnęłam. Z jednej strony pamiętniczek, a z drugiej jakieś komunikaty w stronę czytelnika. No ale trudno. Widać autorka taki miała zamysł. Trzeba było przetrwać.

Miałam nadzieje, że fabuła w końcu się rozwinie. I Zuzanna, która wychodząc z księgarni, miała moce postanowienie, zrobienie CZEGOŚ ze swoim małżeństwem, wpadnie na super pomysł. W dodatku, na okładce widnieje napis o komedii małżeńskiej. Bardzo czekałam na tę komedię, tak czekałam, że zastałam zakończenie, ale komedii nie. Szkoda wielka. Humor jako taki, dostarczała postać matki bohaterki, która co chwila szykowała się na śmierć. I jej wstawki z pożegnaniem, wywoływały uśmiech. Niestety matki było jak na lekarstwo, nie ma co się dziwić, wszak umierała. Trzeba jej było zapewnić spokój.

Próżno było czekać wielkiego bum, związanego z małżeństwem Zuzki. Bo ten zapał razem z pomysłem autorki, chyba gdzieś się ulotniły w trakcie pisania. Ponieważ przez większą część, borykamy się z zacofaniem wioski, w której to została osadzona akcja. I ja tutaj chciałam wystosować zapytanie do Pani Przybyłek. Gdzie znalazła aż tak zacofanych i zawistnych ludzi? Bo myślałam, że lata temu, Michalak, przestała wymyślać podobne rzeczy, ale jednak nie. Jest i następczyni podobnych głupot.

Dziewczyna ubrana na czarno, wywołująca strach i przerażenie. Ani to śmieszne, bardziej żenujące, by coś podobnego wymyślić. Przykre bardziej niż śmieszne. No, ale możliwe, że autorka zna taką wioskę. Jednak proszę mi wierzyć. Wieś w dzisiejszych czasach, nie jest już tak zacofana. Wiem, bo całkiem przypadkiem mieszkam od niespełna trzydziestu lat. I jeszcze nikt, nikogo odmiennie ubranego nie miał zamiaru wypędzić.

No wreszcie główna bohaterka. Głupia jak but. Zuzanna chce coś zmienić. I robi to w tak nieudolny sposób, że chyba gimnazjalistki wpadłyby na bardziej dojrzały pomysł. W dodatku jej brak reakcji na ataki w stronę gościa, który zamieszkał pod ich dachem, był po prostu porażający. Sytuacji, w których ta kobieta zachowywała się bezmyślnie, było tak wiele, że w pewnym momencie miałam dosyć czytania.

Książkę czytało mi się koszmarnie. Na domiar złego, ilość błędów przerażała. Literówki i przekręcone wyrazy oślepiały. Jak można dopuścić, by w tekście, który ma iść do druku, znalazło się aż tyle błędów? Mam nadzieje, że kontynuacja będzie lepsza. Niestety już mam i przeczytam. Nie chcę zrażać się do autorki po jednej książce. Oby kolejna była miłym zaskoczeniem. Tutaj niestety spotkało mnie rozczarowanie.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Konkurs na żonę

Łucja jest skromną i młodą dziewczyną. Bierze udział w konkursie na esej i ta poznaje prawnika o imieniu Hugo. Od słowa do słowa mężczyzna zaprasza ją...

zgłoś błąd zgłoś błąd