Baj-o-dużenie

Wydawnictwo: Mamiko
7,86 (7 ocen i 3 opinie) Zobacz oceny
10
1
9
0
8
3
7
3
6
0
5
0
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788363906566
liczba stron
206
kategoria
literatura piękna
język
polski
dodała
Grimes

Gabriele wróciła do Głuchołaz pięć lat po wojnie. Tam, dokąd wyjechała, miała duży dom z ogrodem, rodzinę, nowe wspomnienia i koszmary, które wychodziły z niej każdej nocy. Żeby nie uciekać, musiała wrócić i stawić czoła przeszłości. Po tym jak pewnego majowego popołudnia na drodze z Konradsthal do Ziegenhals umarło Niebo, ciało Gabriele stało się kruche jak porcelana. Pękało przy nieco...

Gabriele wróciła do Głuchołaz pięć lat po wojnie. Tam, dokąd wyjechała, miała duży dom z ogrodem, rodzinę, nowe wspomnienia i koszmary, które wychodziły z niej każdej nocy. Żeby nie uciekać, musiała wrócić i stawić czoła przeszłości. Po tym jak pewnego majowego popołudnia na drodze z Konradsthal do Ziegenhals umarło Niebo, ciało Gabriele stało się kruche jak porcelana. Pękało przy nieco mocniejszym dotknięciu i zrastało się miesiącami. Kiedy znaleziono ją nagą i okaleczoną, jej rodzice uznali to za karę i dobrodziejstwo Boga. Nie złorzeczyli, nie przeklinali. Tamtego majowego dnia uwierzyli, że Niebo znowu istnieje. Bóg pochyla się nad ich narodem i okazuje jakieś zainteresowanie.

Po przyjeździe do Głuchołaz Gabriele otworzyła skład z porcelaną. Tylko wśród kruchych i delikatnych przedmiotów czuła się bezpiecznie. Ludzie, którzy wchodzili do sklepu, zniżali głos do szeptu. Słowa nawet za głośno wypowiadane mogły zaboleć. Doktor Dietmar Vogel ze szpitala w Berlinie rozkładał bezradnie ręce.

- Nie mam dla ciebie recepty. Musisz oswoić miejsce, w którym będziesz żyła i przyzwyczaić do siebie ludzi, na których będziesz zdana. Ale Gabriele wolała wrócić do miejsca, które znała najlepiej, które doświadczyło ją złem i które już bardziej nie mogłoby jej skrzywdzić. To było prawdziwe dobrodziejstwo, ktoś taki jak Andrzej. Poznała go po powrocie do Głuchołaz. Zaraz po wojnie osiedlił się w mieście. Przyjechał z okolic Tarnopola. Pracował w piekarni Jana, chociaż Jana już od dawna w Głuchołazach nie było. Został po nim czerwony budynek z cegły i tuż przy wejściu figurka św. Klemensa, patrona piekarzy. W środku budynku, wbrew wojnie, zachowały się piece piekarnicze, stare wagi, dzielarka ręczna do chleba, kajzerówka i maszyny do trzepania jutowych worków na mąkę. Kiedy Andrzej wszedł po raz pierwszy do piekarni, pachniało w niej jeszcze chlebem. Na ścianach wisiały dyplomy piekarskie i czeladnicze. Na stole w małym kantorku na tyłach budynku
leżały dokumenty. W równym szeregu poukładane były rachunki i liczne kwity za sól piekarniczą, za mąkę z młyna, za jego dostawę i wiele innych, których spłatę wstrzymała wojna.

Wujek Gabriele kilka lat po wojnie dostał od Jana kartkę. Piekarz mieszkał gdzieś w okolicach Dusznik. Nigdy nie wrócił do Niemiec. Wypiekał chleb, założył rodzinę. Raz, a może dwa razy przyjechał do Głuchołaz. Miał nadzieję, że spotka kogoś znajomego, ale w dawnym Ziegenhals zostało tylko kilka rodzin. Jan zaczął żyć na nowo i to nowe życie nie potrzebowało dawnych zmarszczek.

Gabriele pamiętała o cudzie piekarza. I kiedy po latach ponownie zajrzała w okno piekarni, zobaczyła tam Andrzeja. Nie mogła oderwać wzroku od jego wielkich i silnych dłoni. Skoro ocierał się o cud - pomyślała - mogłaby w niego uwierzyć. Piekarz pokochał Gabriele od chwili, gdy po raz pierwszy ją zobaczył. Wbrew temu, co gadali ludzi, że więcej jest w niej smutku niż życia, bardzo szybko poprosił ją o rękę. Kiedy już zgodziła się zostać jego żoną, postanowił odwiedzić swojego przyjaciela, od którego bardzo wiele zależało.

 

źródło opisu: http://www.gandalf.com.pl/b/baj-o-duzenie/

źródło okładki: http://opowiadanie.org/2015/12/pokonkursowo-patrycja-prochot-sojka/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
    Obecnie jeszcze nie ma dyskusji powiązanych z tą książką.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (3)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 714
Iliana | 2018-02-01
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 01 lutego 2018

Ta książka z całą pewnością należy do nurtu książek, które zapadają w pamięć, ale co najważniejsze budują obrazy tak magiczne, że aż niemożliwe. Tylko, kto powiedział, że literatura jest niemożliwa? Możliwa, o ile nasza wyobraźnia, dystans i pewien rodzaj powściągliwości religijnej nam na to zdecydowanie pozwolą. Patrycja Prochot – Sojka napisała książkę, która wieńczy zbiór bardzo wymownych i sugestywnych opowiadań, które z kolei tworzą jeden wyrazisty obraz miejscowości, w której autorka żyje i tworzy.


Już od pierwszych wersów opowieści autorki porywają swym lekkim, a jednocześnie intrygującym stylem. Nie brak tu charakterystycznych postaci i typowych dla tego miasta miejsc, w których autorka obsadziła akcję i fabułę tła społecznego i obyczajowego. Każdy z bohaterów jest postacią wyrazistą, która wyróżnia się innymi cechami charakteru, wokół której autorka nakreśliła specyficzny klimat, dzięki plastycznym opisom możemy odczuć je na własnej skórze i przeżywać każdy kadr...

książek: 3326
Dagmara | 2017-01-31
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 31 stycznia 2017

Czy można zatrzymać czas? Nie wiem, ale z pewnością można go spowolnić. Wystarczy zagłębić się w te 204 strony, a minuty stracą swój sekundowy rytm i rozciągną się do nieznanej objętości. Pewnie różnej dla różnych osób. Dla mnie rozciągnęły się nie tylko na trzy wieczory. Rozciągnęły się na trzy lata, które spędziłam dawno temu w Głuchołazach.
To miasteczko rzeczywiście jest magiczne, szczególnie gdy potrafi się na nie patrzeć odrzuciwszy warstwę codzienności. Wystarczy dostrzec tę specyficzną zabudowę, ulice wijące się z góry na dół i z dołu do góry. Poczuć historię wypełniającą każdy skrawek miasta. Na koniec wchłonąć wiosenną zieleń wdzierającą się od strony Zdroju lub przepiękne kolory jesiennych liści spływających z okolicznych wzgórz. Głuchołazy potrafią zawładnąć duszami, a co wrażliwsze przelewają swoje uczucia tworząc na przykład "Baj-o-dużenie".

książek: 142
edyta | 2016-08-13
Na półkach: Przeczytane

Urzekła mnie ta powieść. Oczarowała.
Nierozgłoszona, nierozreklamowana, dostatecznie niezrecenzowana, chociaż nagradzana. W tym roku zakwalifikowana do Literackiej Nagrody Europy Środkowej "Angelus", a kompletnie nieznana czytelnikom. Czemu? Zgłoszona do Festiwalu Literatury Kobiet w Siedlcach, a my, recenzentki nie dostałyśmy nawet pliku. Nie wiem, czy mam nosa czy intuicję, a może przekorę, by zdobyć to czego nie mam, ale napisałam do wydawnictwa i udostępnili mi plik pdf. I przepadłam. Ta książka jest magiczna.

To powieść - nie-powieść. To zbiór opowiadań luźno ze sobą powiązanych. Elementem łączącym jest miasto. W pierwszej części zatytułowanej Przed nosi nazwę Ziegenhals, w drugiej Po są to już Głuchołazy. Wyszukałam sobie to miejsce na mapie - to miasto graniczne, jak podaje Wikipedia położone na styku Gór Opawskich (Sudety), Przedgórza Paczkowskiego (Przedgórze Sudeckie) i Płaskowyżu Głubczyckiego, nad rzeką Białą Głuchołaską i nad potokiem Starynka. Już brzmi ciekawie,...

Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
zgłoś błąd zgłoś błąd