Iliana 
Zakręcona do sześcianu psiara, która kocha książki, spacery i leśne drogi - bo swoich też ma kilkadziesiąt:)
36 lat, kobieta, Bory Tucholskie, status: Czytelniczka, dodała: 3 książki, ostatnio widziana 19 godzin temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-08-16 17:02:31
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione

Powieści obyczajowe, których główne wątki opierają się na prawdziwym życiu, szybko zyskują nowych czytelników. Z bohaterkami powieści Anny Karpińskiej utożsami się wiele kobiet. Jestem tego pewna. Dwugłosowa narracja pozwala nam spojrzeć na problemy indywidualne oraz łączące ich sprawy z dwóch płaszczyzn. I albo się je polubi od samego początku, albo po prostu nie. O czym to opowieść? O... Powieści obyczajowe, których główne wątki opierają się na prawdziwym życiu, szybko zyskują nowych czytelników. Z bohaterkami powieści Anny Karpińskiej utożsami się wiele kobiet. Jestem tego pewna. Dwugłosowa narracja pozwala nam spojrzeć na problemy indywidualne oraz łączące ich sprawy z dwóch płaszczyzn. I albo się je polubi od samego początku, albo po prostu nie. O czym to opowieść? O miłości. Ale nie w klimacie tkliwego romansu. To powieść o miłości, która ma wiele twarzy, wiele emocji, odczuć. Takiej, która pozwala się pokochać od pierwszego spojrzenia i takiej, którą można znienawidzić mimo upływu lat i łączących ją pewnych elementów układanki. Życie jak widać, pisze różne scenariusze. Odwołuje się do naszego sumienia, posługuje pustymi frazesami, zakłada maski, ale też pulsuje prawdziwością rytmu przepływającej w żyłach krwi.

Basia i Anna. Bohaterki, które wywołują mnóstwo skrajnych emocji. Basia jest mężatką, wspólnie z mężem wychowującą synka. Marek jednak często wyjeżdża na misje do Afganistanu. Oprócz aktualnego życia, poznajemy je od strony skomplikowanych relacji z bliższą rodziną. Basia skromna i niezwykle wrażliwa. Relacje z rodzicami nie należą do najlepszych. Apodyktyczny względem rodziny ojciec i matka ulegająca jego presji. Tylko ciocia Dzidzia okazała Basi serce i teraz kobieta ma okazję jej się zrewanżować. Mąż, który zamiast wspierać ucieka na misje.

Postać Ani wywołała we mnie chyba najwięcej emocji. Najbardziej niezdecydowana i rozchwiana. Po latach zauważa nałogowy pedantyzm męża i jej uległość wobec deprecjonujących ją zachowań w jego oczach. Zresztą, jak się z czasem okaże, Tomasz ma wiele twarzy. Postać Ani daje wyraźny sygnał, że zazwyczaj szuka się poza utartymi schematami i domem tego, czego nam najbardziej brakuje. Jednak, czy właśnie zachłanny charakter Tomasza jest dobrym wytłumaczeniem zachowania Anny? Czy to ją tłumaczy ze swoich decyzji?

„Nie zabijaj tej miłości” to przede wszystkim powieść o trudnych i skomplikowanych relacjach, to książka o wszelkich odcieniach miłości, o głębi uczuć, ale też o odkrywaniu samego siebie. To powieść, w której bohaterowie odnajdują prawdziwość afektów, zrzucają przytłaczające balastem maski. To powieść niezwykle refleksyjna, wyrazista, z zaskakującym zakończeniem. Powieść, w której piętrzą się pytania, która obejmuje sentymentalne afekty i na pewno nie pozwoli długo o sobie zapomnieć. W postaciach głównych bohaterek zaś wiele kobiet odnajdzie cząstkę siebie, bądź swojego świata. Anna Karpińska nie oszczędza ni swoich głównych bohaterek, ani nas – czytelników. Sinusoida emocji spływa na nas z każdym rozdziałem. Szczerze polecam!


http://nietypowerecenzje.blogspot.com/2018/08/nie-zabijaj-tej-miosci-anna-karpinska.html

pokaż więcej

 
2018-08-15 19:51:45
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Patronat medialny :), Posiadam, Ulubione

Agata Mańczyk bardzo obrazowo i idealnie wpasowała się w aktualne tematy i problemy młodych ludzi, którym u progu dorosłości często mylą się drogi, czy priorytety. Drażliwe kwestie są tymi, na które nie chcą rozmawiać z bliskimi. To też szukają pomocy w zupełnie innym otoczeniu, czy próbują zwrócić na siebie uwagę nietypowymi metodami. O takich sprawach i wątkach warto głośno i rzeczowo... Agata Mańczyk bardzo obrazowo i idealnie wpasowała się w aktualne tematy i problemy młodych ludzi, którym u progu dorosłości często mylą się drogi, czy priorytety. Drażliwe kwestie są tymi, na które nie chcą rozmawiać z bliskimi. To też szukają pomocy w zupełnie innym otoczeniu, czy próbują zwrócić na siebie uwagę nietypowymi metodami. O takich sprawach i wątkach warto głośno i rzeczowo konwersować. Warto pokazać naszym dzieciom, że mogą na nas po prostu liczyć, mieć nasze wsparcie. Nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała o profesjonalizmie Joanny Domańskiej, która widnieje na mojej prywatnej liście ulubionych lektorów. Pani Joanna z wyczuciem i wrażliwością, umiejętnie odnajduje się w każdej roli.

Autorka opowieści wykreowała bardzo różnych, lecz jakże podobnych bohaterów, którym życie przypisało odmienne role. Inka ucieka z domu, by zwrócić uwagę rodziców, a Bazyl niczym kolorowy wolny ptak, przyjmuje różne formy buntu, by odkryć poniekąd samego siebie. Młodzi, gniewni, jakże samotni ze swymi problemami. Ich przypadkowe spotkanie i wszystko, co razem przeżyją sprawi, że nić porozumienia i sympatii zacznie się zacieśniać, mimo pierwszej antypatii.

Agata Mańczyk wykręciła swoim bohaterom niezłe numery. Akcja opowieści nie pozwala na nudę, nie ma też tu jakichkolwiek zbędności. Obok ważnych problemów do dyskusji jest także warstwa przygodowa, która nadaje jej odpowiednie tempo. Książka ważna i potrzebna. W wersji audio, w wykonaniu Joanny Domańskiej, to połączenie przyjemności i emocjonalności, którą odczuwa się na własnej skórze. Szczerze polecam!

https://nietypowerecenzje.blogspot.com/2018/08/audiobook-patronat-medialny-pierwsza.html

pokaż więcej

 
2018-08-13 17:14:59
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione

Z wielkim zainteresowaniem śledziłam losy Lulu, śpiewaczki operowej, w żyłach której, jakby nie patrzeć płynęła również polska krew. A sama powieść nie wpisuje się w żadne standardowe ramy. Nietypowa i bardzo klimatyczna, podzielona na dwie części. Każda to zapis bardzo skomplikowanych relacji między bohaterami oraz zmagań głównej bohaterki ze sobą, własną psychiką, poczuciem osamotnienia... Z wielkim zainteresowaniem śledziłam losy Lulu, śpiewaczki operowej, w żyłach której, jakby nie patrzeć płynęła również polska krew. A sama powieść nie wpisuje się w żadne standardowe ramy. Nietypowa i bardzo klimatyczna, podzielona na dwie części. Każda to zapis bardzo skomplikowanych relacji między bohaterami oraz zmagań głównej bohaterki ze sobą, własną psychiką, poczuciem osamotnienia problemu, z jakim przyszło jej się zmagać. A to nie byle jaki kłopot. Lulu była znana i podziwiana, wraz z narodzinami córki Kary, struny głosowe zaczęły się buntować i odmawiać posłuszeństwa. Kobieta usilnie zaczyna doszukiwać się działania podstępnej klątwy, jaką na rodzinę przyjęła prababka Greta. Czy faktycznie jakaś metafizyczna siła od pokoleń mąci w rodzinnych więzach Lulu?

Pierwsza część powieści to wspomnienia Lulu. Sentymentalne historie prababki, babci Ady – uciekinierki z Polski oraz matki Sary – znanej piosenkarki. Obrazy, o których główna bohaterka chciałaby zapomnieć wraz z tajemnicą tkwiącą głęboko w sercu. W drugiej części otrzymujemy próbę zacieśnienia więzów między Lulu a jej matką Sarą, do której Lulu nie żywiła jakichś wzniosłych uczuć, czy emocji, bo od dzieciństwa to babka Ada stanowiła trzon i podporę rodziny. Wielogodzinne rozmowy, wspólne wyprawy, nadzieje, a nawet podróże w przeszłość na bazie rodzinnych historii, wymownych i często tragicznych.

„Córki” to powieść niezwykle refleksyjna, nietypowa. Autorka dzięki plastycznemu, porywającemu od pierwszych wersów językowi tworzy charakterystyczne i klimatyczne obrazy. Intrygują poruszone w fabule nawiązania do polskiej mitologii. Autorka nie oszczędza nam również wielu emocji, kiedy czytamy o żmudnym odbudowywaniu relacji na linii matka – córka. Ciekawa, trochę epicka w tonie sentymentalno – refleksyjnym. Szczerze polecam!

http://nietypowerecenzje.blogspot.com/2018/08/corki-adrienne-celt.html

pokaż więcej

 
2018-08-11 12:53:11
Została fanką autorki: Monika Rzepiela
 
2018-08-11 12:52:35
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione
Cykl: Słowiańskie siedlisko (tom 1)

Czy zastanawialiście się kiedyś, jak to było, kiedy nas nie było? No właśnie. Na to pytanie próbuje odpowiedzieć pasjonatka staropolskiej kultury i znawczyni obyczajów, Monika Rzepiela. Po dylogii o dziewiętnastowiecznych dworach, autorka pokusiła się o nakreślenie powieści, w której odbywamy podróż w zamierzchłe czasy, do początków naszej polskiej, słowiańskiej kultury. Muszę przyznać, że... Czy zastanawialiście się kiedyś, jak to było, kiedy nas nie było? No właśnie. Na to pytanie próbuje odpowiedzieć pasjonatka staropolskiej kultury i znawczyni obyczajów, Monika Rzepiela. Po dylogii o dziewiętnastowiecznych dworach, autorka pokusiła się o nakreślenie powieści, w której odbywamy podróż w zamierzchłe czasy, do początków naszej polskiej, słowiańskiej kultury. Muszę przyznać, że zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Autorka stosuje bardzo charakterystyczny, staropolski język, a na bazie wątków dotyczących głównych bohaterów przewija dzieje pogańskiej Polski. Rzepiela kreuje swoje postaci w ścisłym związku z naturą, odwzorowuje ówczesne zwyczaje, tradycje i wierzenia. A wszystko dzięki niezwykłej plastyki pióra i bezpośredniości, która doskonale, sugestywnie współgra z całością obrazów.

Prostota życia naszych przodków miała swój rytmiczny bieg, ściśle związany z porami roku. Dwie piękne siostry od najmłodszych lat niemal nierozłączne, zakochują się w jednym i tym samym mężczyźnie – woju Dobromirze, który służy w książęcej drużynie. Jedna swą miłość ukrywa przed drugą, stosując podstęp wobec drugiej. A tuż obok mamy starania Mieszka I o rękę Dobrawy i tym samym przygotowanie się do przyjęcia chrztu.

Obok percepcji świata przedstawionego mamy wiele emocji, niezwykle autentyczne afekty i możliwość przyjrzenia się charakterystycznym zwyczajom. W powieści jest dużo codziennych trosk, czynności z powszedniego życia. Przyglądamy się obrzędom pogrzebu, narodzin, a nawet typowych dla polskich wsi etapów prac, zbiorów, ściśle podporządkowanym porom roku. Powieść sugestywna, charakterystyczna, obrazowa i niezwykle refleksyjna, bo czytając odczuwa się duży sentyment do tego, co bliskie sercu i tego, o czym wciąż jeszcze zapominamy. Szczerze polecam!

https://nietypowerecenzje.blogspot.com/2018/08/sowianskie-siedlisko-monika-rzepiela.html

pokaż więcej

 
2018-08-08 22:06:13
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Patronat medialny :), Posiadam, Ulubione
Autor:
Cykl: Córka cieni (tom 2)

Lubię wracać do znanych mi bohaterów, z którymi przy pierwszym spotkaniu poczułam więź emocjonalną. Tak było w przypadku Magdaleny i jej córeczki Juliany w pierwszej części. Cieszę się, że autorka kontynuuje przygodę Adama z pamiętnikami Magdaleny, bo byłam dalszych losów bardzo ciekawa. W tej części czeka na czytelników niespodzianka. Tym razem poznamy wersję Juliany. Przyznam, że wersja... Lubię wracać do znanych mi bohaterów, z którymi przy pierwszym spotkaniu poczułam więź emocjonalną. Tak było w przypadku Magdaleny i jej córeczki Juliany w pierwszej części. Cieszę się, że autorka kontynuuje przygodę Adama z pamiętnikami Magdaleny, bo byłam dalszych losów bardzo ciekawa. W tej części czeka na czytelników niespodzianka. Tym razem poznamy wersję Juliany. Przyznam, że wersja audio w wykonaniu Joanny Gajór, jednej z moich ulubionych lektorek jest esencją, która znakomicie oddaje treść książki. Z ogromnym zainteresowaniem słuchałam lektorki, która modulowała głos dopasowując do każdej roli, odpowiednio oddając emocje jakie towarzyszyły bohaterom.

A tych było co niemiara. Obok warstwy dotyczącej poszukiwań Juliany i retrospekcyjnych, niezwykle wzruszających i poruszających wspomnień, mieliśmy współczesne problemy Adama i Toffi. Pewne wątki i oczekiwania bohaterów zaczną się ze sobą przeplatać, a nawet przesłaniać prawdziwość intencji. Postaci nakreślone przez autorkę przez pryzmat swoich decyzji będą pokonywali drogę wspólnie z małą Julianą, która zmuszona do opuszczenia swojego domu w Bieszczadach trafia pod opiekę różnych rodzin i kobiet. W tle przewijają się społeczno – gospodarcze przemiany powojennej Polski, ciężkie, szare lata komuny pełne biedy i podziałów.

Druga część losów Juliany to przede wszystkim opowieść o nadziejach i wielkich staraniach, szukaniu domu, rozdartym emocjonalnie wyalienowaniu. To powieść o bólu i tęsknocie za utraconą matczyną miłością. O różnych krętych drogach, sentymentalnych powrotach w przeszłość. Trudnych wyborach, afektywnych decyzjach i jeszcze bardziej refleksyjno – ekspresywnej warstwy uczuciowej. Taka epicka powieść, która niesie pewne przesłanie. Joanna Gajór spisała się po raz kolejny na medal. Uwielbiam jej interpretacje. Szczerze polecam!

https://nietypowerecenzje.blogspot.com/2018/08/audiobook-patronat-medialny-corka-cieni.html

pokaż więcej

 
2018-08-07 12:30:36
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione
Autor:

Uwielbiam książki, w których głos i głównymi bohaterami są dzieci. Jakie to wszystko wokół zdaje się dziwne, obce, a jednocześnie tak proste i bezpośrednie. Taka jest perspektywa dzieci. Mówią co myślą i widzą. Bez owijania w bawełnę. Bohaterem książki, z perspektywy którego otrzymujemy ciekawą opowieść jest Tobiasz. Tobiasz jest przedszkolakiem, a Jonasz to jego młodszy brat. Wraz z rodziną... Uwielbiam książki, w których głos i głównymi bohaterami są dzieci. Jakie to wszystko wokół zdaje się dziwne, obce, a jednocześnie tak proste i bezpośrednie. Taka jest perspektywa dzieci. Mówią co myślą i widzą. Bez owijania w bawełnę. Bohaterem książki, z perspektywy którego otrzymujemy ciekawą opowieść jest Tobiasz. Tobiasz jest przedszkolakiem, a Jonasz to jego młodszy brat. Wraz z rodziną chłopca przenosimy się do Estonii. Kraju zupełnie odmiennym kulturowo, a niezwykle interesującym. A to za sprawą Tobiasza, który opisuje różne miejsca, czy zdarzenia z życia jego wesołej rodzinki bardzo plastycznie i zabawnie.

Właśnie język opowieści jest tutaj dużym plusem. Zrozumiały, prosty. Nawet dziecko samodzielnie może czytać owe historie. Tobiasz jest rezolutnym dzieckiem, ale tylko dzieckiem. Ma prawo do gaf, pomyłek, czy zadawania pytań. Ma też, jak każde dziecko marzenia. Chłopiec dużo opowiada o rodzinnych i lokalnych tradycjach, ciekawych miejscach, czy wyjątkowych zabytkach. Rodzina chłopca jest całkiem zwyczajna. Podobna do nas. Uwielbia razem spędzać czas. I to jest piękne. Pokazanie, jak można razem spędzać wolny czas. Razem, ze sobą.

Nie bez znaczenia są ilustracje w książce, autorstwa Alvara Jaaksona. Znakomicie oddają klimat, jaki panuje w opowieściach. I do tego są dosyć specyficzne, zabawne, takie bez udziwnień. A Tobiasz? Cóż, jestem pewna, że pokocha go wielu polskich, młodszych czytelników, że stanie się jednym z ulubionych bohaterów książkowych. Dzięki niemu bowiem, możemy poznać pewne aspekty Estonii i jej mieszkańców, ich zwyczaje, tradycje. A tych w książce jest naprawdę dużo. My Tobiasza i jego rodzinę polubiliśmy bardzo. Dla tych czytelników, którzy lubią zagłębiać się w szczegóły, wydawnictwo przygotowało kody QR. Szczerze polecam!

https://nietypowerecenzje.blogspot.com/2018/08/ja-jonasz-i-caa-reszta-anti-saar.html

pokaż więcej

 
2018-08-05 17:07:16
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione
Autor:

Byłam tej książki bardzo ciekawa. Rzadko, naprawdę rzadko sięgam po zagranicznych autorów, jednak intrygujący opis na okładce prowokuje do tego, by zapoznać się z nią bliżej. Skorzystałam z okazji i decyzji nie żałuję. Tematyka, jaką podejmuje autorka jest niezwykle aktualna i co najważniejsze dotyka bardzo intymnej sfery naszego życia. Poza tym, wieloaspektowość powieści, kilku narratorów, te... Byłam tej książki bardzo ciekawa. Rzadko, naprawdę rzadko sięgam po zagranicznych autorów, jednak intrygujący opis na okładce prowokuje do tego, by zapoznać się z nią bliżej. Skorzystałam z okazji i decyzji nie żałuję. Tematyka, jaką podejmuje autorka jest niezwykle aktualna i co najważniejsze dotyka bardzo intymnej sfery naszego życia. Poza tym, wieloaspektowość powieści, kilku narratorów, te kilka spojrzeń na problematykę poruszoną w książce pozwalają nam poznać pogląd każdej ze stron. Zakończenie zaskakuje kompletnie, wprawia wręcz w osłupienie i buduje mnóstwo pytań.

Browningowie to rodzina należąca do ludzi o wysokim statusie majątkowym. Nie ukrywają tego, co stawia ich w wyższych hierarchiach społecznych. Jednak Nina wychowywana w biednej dzielnicy, jako córka z małżeństwa mieszanego wyznania religijnego, ma zupełnie odmienny pogląd o życiu od swojego męża. Kirk jest zdania, że nie ma na świecie niczego, czego nie można by załatwić pieniędzmi, nawet skandalu. Po cichu załatwia się dużo spraw. Przychodzi jednak moment, który stawia małżonków i ich jedynego syna w trudnej sytuacji. Tak bywa, kiedy nie przemyśli się konsekwencji swoich czynów. Czy prestiż i status rodzinny posłużą się rozwiązaniu pewnego problemu?

W największe osłupienie wprawiło mnie zachowanie Fincha. A finał sprawy, o którą konwersacje i rozprawy toczące się na szerszym forum społeczno – obyczajowym, wywołuje masę emocji i pytań. Spekulacje, domniemania i wreszcie zaskakujący finał. Nina jest postacią, z którą nawiązałam największą nić porozumienia. Matka, która tak bardzo chce stanąć po stronie syna i żona, która zaślepiona przez lata fałszywymi obrazami podsuwanymi przez męża. Kobieta, która dzięki tej niezręcznej, okropnie urągającej dobre imię rodziny, postanowiła wreszcie zawalczyć tylko o siebie.

„Wszystko, czego pragnęliśmy” to opowieść nie tylko o skomplikowanych relacjach, przez lata tłamszonych przez poczucie pewnego obowiązku. To przede wszystkim powieść o kruchości zaufania i cienkiej granicy lojalności. Autorka porusza bardzo ważny i aktualny temat, jednak wciąż tak mało poruszany wśród młodzieży. Owszem to trudne, drażliwe, dotykające wrażliwej sfery kwestie, jednak naszym zadaniem, jako dorosłych jest uświadamianie dzieciom, że w życiu przydarzają się różne sytuacje. Wciągająca i intrygująca! Szczerze polecam!

https://nietypowerecenzje.blogspot.com/2018/08/wszystko-czego-pragnelismy-emily-giffin.html

pokaż więcej

 
2018-08-03 14:55:29
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione
Cykl: Bez pożegnania (tom 3)

Towarzyszyć bohaterom sagi w ich życiowych turbulencjach, radościach i szczęściach, to jak towarzyszyć dobrym przyjaciołom, albo bliskim. Tym bardziej, że Zosię i jej rodzinę polubiłam od samego początku, dlatego z takim przejęciem i zapartym tchem śledzę losy tej jakże dzielnej kobiety, która nie ugina się pod systemem, jaki nastał tuż po wojnie. Powrót do ojczyzny, tak bardzo upragniony i... Towarzyszyć bohaterom sagi w ich życiowych turbulencjach, radościach i szczęściach, to jak towarzyszyć dobrym przyjaciołom, albo bliskim. Tym bardziej, że Zosię i jej rodzinę polubiłam od samego początku, dlatego z takim przejęciem i zapartym tchem śledzę losy tej jakże dzielnej kobiety, która nie ugina się pod systemem, jaki nastał tuż po wojnie. Powrót do ojczyzny, tak bardzo upragniony i wyczekany, okazał się trudniejszy i bardziej bolesny niż ktokolwiek by przypuszczał. A już kompletnie oderwane od rzeczywistości były początkowe oskarżenia, jakoby w czasie, kiedy w kraju toczyła się okrutna wojna, Zosia początkowo z córeczką, potem w towarzystwie Teofila miała spędzać wakacje w egzotycznych krajach. Cóż za niesprawiedliwość!

Ale, jak się okaże, takich i podobnych oskarżeń na rodzinę Zosi padnie znacznie więcej. Kasia dojrzewa na naszych oczach, a Zosi dojdzie mnóstwo obowiązków domowych. Ale to silna i dzielna kobieta. Przyjdzie jej się zmierzyć z wieloma nieprzeciwnościami. Los nie będzie jej oszczędzał, a system jaki zapanuje w kraju doprowadzi niemal do rozpadu rodziny. Trudny to będzie czas, wystawi ją na wiele prób, wielokrotnie podstawi nogę, czy podstawi pod mur.

Saga Barbary Rybałtowskiej wywołuje we mnie mnóstwo emocji, niezatartych w pamięci scen. Niejednokrotnie się wzruszałam, zachłystywałam spokojem i stabilizacją w życiu bliskiej mi już Zofii, by za chwilę afekty przybierały na sile i wybuchały niczym wulkan. Cieszyłam się jej sukcesami i szczęściem rodzinnym. Kibicowałam wszystkim na ich życiowych ścieżkach, kiedy dokonywali trudnych wyborów, zadręczali się sytuacją w kraju i popadałam w rozpacz, kiedy kolejni bohaterowie odchodzili, nawet jeśli przemykali gdzieś obok nas. Oprócz życia rodzinnego jest tu także znakomicie nakreślone tło społeczne i wszelkie nastroje w kraju. Plastyczność opisów potęguje w nas uświadamianie sobie ogromu zła i niesprawiedliwości, jakie ich spotyka.

Chciałabym kiedyś obejrzeć film na podstawie książki. Musi taki powstać, przecież ta historia jest gotowa na to, by ją poznało szersze grono odbiorców. Barbara Rybałtowska obok ogromu emocji, nakreśliła bardzo autentycznych bohaterów. A epicko – liryczny ton opowieści jeszcze bardziej przybliża nas do postaci i sprawia, że długo zostają nam w pamięci. Ja jestem zachwycona i Was zachęcam do tego, byście rozpoczęli tę przygodę również. Na pewno nie będziecie żałować! Szczerze polecam!

https://nietypowerecenzje.blogspot.com/2018/08/koo-graniaste-barbara-rybatowska-saga.html

pokaż więcej

 
2018-08-02 20:51:30
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione

Autorkę znam z Jej wcześniejszych publikacji. Znana ze swej nieszablonowości Marika Krajniewska daje się poznać i tym razem jako autorka wszechstronna, zręcznie kreśląca wcale nie taką prostą i przewidywalną historię. Nastała moda w polskiej literaturze na bohaterki sędziwe wiekiem, ale zawstydzające swoją niesztampowością i pozytywną energią, niejedną młodą osobę. Jednak każda z tych historii... Autorkę znam z Jej wcześniejszych publikacji. Znana ze swej nieszablonowości Marika Krajniewska daje się poznać i tym razem jako autorka wszechstronna, zręcznie kreśląca wcale nie taką prostą i przewidywalną historię. Nastała moda w polskiej literaturze na bohaterki sędziwe wiekiem, ale zawstydzające swoją niesztampowością i pozytywną energią, niejedną młodą osobę. Jednak każda z tych historii to odrębne obrazy. Krajniewska pod warstwą lekkiej fabuły i dobrego humoru kreśli opowieść o pięknej przyjaźni, momentami wzruszając do łez, przełamując stereotypowy pogląd, że „starość nie radość”. Obok charyzmatycznych bohaterów i ich niezwykłej pomysłowości otrzymujemy historię zabawną, ale i niezwykle refleksyjną.

Trzy kobiety, których przyjaźń sięga daleko wstecz pielęgnują swą przyjaźń z ogromną dozą estymy, a jednocześnie tak swojsko, że stają się nam bliskie, niczym ciocie – babcie. Muszę przyznać, że Alicja zaimponowała mi swoim nietypowym pojazdem, którym poruszała się niczym nastolatka. Kobiety uwielbiają swoje towarzystwo i zaskakują pomysłowością. Sielankowo zabawny ton zostaje przerwany w chwili, kiedy jedna z nich umiera. Co robią przyjaciółki? Postanawiają spełnić marzenie byłej kompanki. Wyniknie z tego mnóstwo przekornych sytuacji, ale i sentymentalnych podróży w przeszłość, która jak się okaże będzie dosyć bolesnym wspomnieniem i gorzkim impulsem do działania teraz.

Autorka nie szczędzi czytelnikom dobrej zabawy, ale przede wszystkim z nutą refleksji pokazuje świat starszych ludzi. Takich osób, jak wnuk Alicji jest znacznie więcej. Współcześnie nie mamy czasu na to, by opiekować się starszymi, często schorowanymi bliskimi. Wygodniej jest oddać ich pod opiekę obcym. Są też w życiu momenty, które stają się punktem zwrotnym i odpowiedzią na wiele nurtujących pytań, stają się iskrą do zmian. Ciekawa i wciągająca fabuła, która pod warstwą pozorności odkrywa mnóstwo życiowych mądrości i przesłań, znakomicie nakreśleni bohaterowie oraz aktualne lecz mało zauważalne problemy, które przemykają gdzieś obok nas niespostrzeżenie. Marika Krajniewska znowu połączyła style, warstwy i tę wyjątkową swoistość, która jest Jej znakiem rozpoznawczym. To mi się podobało! Szczerze polecam!

https://nietypowerecenzje.blogspot.com/2018/08/och-elvis-marika-krajniewska.html

pokaż więcej

 
2018-07-31 17:34:22
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione

Chociaż książka Anny Gratkowskiej ma tak niepozorny i prosty tytuł, że nie przywodzi niczego na myśl poza jednym, treść wzbudza wiele emocji, a definicja miłości jest tutaj wielokrotnie modyfikowana, bo każdy z bohaterów ma swoją. Jakże niby banalne słowo – miłość, a gromadzi w sobie mnóstwo uczuć i odczuć, mnóstwo afektów i tyle samo portretów właścicieli. Właściwie nieco z dystansem... Chociaż książka Anny Gratkowskiej ma tak niepozorny i prosty tytuł, że nie przywodzi niczego na myśl poza jednym, treść wzbudza wiele emocji, a definicja miłości jest tutaj wielokrotnie modyfikowana, bo każdy z bohaterów ma swoją. Jakże niby banalne słowo – miłość, a gromadzi w sobie mnóstwo uczuć i odczuć, mnóstwo afektów i tyle samo portretów właścicieli. Właściwie nieco z dystansem podchodziłam na początku do książki. Myślę sobie, co też nowego można napisać o miłości, trochę przereklamowanej, trochę odepchniętej na rzecz innych współczesnych wartości. Tymczasem autorka bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła, a pozycję polecam wszystkim, którzy lubią dobry humor pod podszewką którego autorka naszkicowała bardzo wyjątkowo charakterystyczne portrety swoich bohaterów.

Obok dobrego humoru jest tutaj kilka charakterystycznie nakreślonych postaci. Ma się wrażenie, że każda z nich jest podobna do nas. Autorka nie stworzyła bajkowej, romantycznej scenerii, nie nakreśliła również pięknych, wiecznie młodych, mieszkających w pałacach, obrzydliwie bogatych bohaterów. To przedstawiciele zwykłych codzienności, prości, niczym nie wyróżniający się. Autorka wprowadza nas do ich świata pomału, krok po kroku. Jak nie trudno się zresztą domyśleć, każda z nich opowiada nam o tym, jak bardzo pragnie miłości. Wielowymiarowość ich uczuć momentami wywołuje konsternację, zdziwienie, ale i ciekawość. Bo każdy z nich pod maską kryje wiele nadziei, pragnień, marzeń o prawdziwym szczęściu i uczuciu. Każdy ma też inne doświadczenia z przeszłości, które potrafią przywoływać się w najmniej oczekiwanych momentach.

Książka Anny Gratkowskiej to taki portret współcześnie poszukujących miłości, trochę w krzywym zwierciadle, ze szczyptą ironii, jednak z podwójną dawką emocji. Czuje się w sercu szczere ukłucie i przywołanie do rzeczywistości. Jej bohaterowie rozmijają się często, przemykając obok prawdziwości uczuć, których próżno szukają wokół wygórowanych ambicji, czy wyimaginowanych wartości. Szczerość i afektywność miłości raczej upatrywać należy w prostocie i niepozornościach. Kibicowałam każdej postaci. Każda z nich bowiem zdobyła odrobinę mojej sympatii, może oprócz Januarego. Tylko pewne zaszłości z przeszłości zalegają na półkach ich życia, tworząc przytłaczający balast. Czy się z niego otrzepią? Odsyłam Was do książki! A całość zgrabnie i stylowo połączone z lekkością pióra i dobrym humorem, by mimo wszystko wywoływać głębię refleksji i wartościowego przesłania. Szczerze polecam!

https://nietypowerecenzje.blogspot.com/2018/07/miosc-wydanie-drugie-poprawione-anna.html

pokaż więcej

 
2018-07-30 15:01:46
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Patronat medialny :), Posiadam, Ulubione

Mini reportaże Mirosława Prandoty są spisanymi osobistymi, wieloletnimi spostrzeżeniami autora, które dotykają wielu kwestii, tematów, a nawet mentalności Szwedów. Przyznam, że dużo poruszonych aspektów ich życia wprawiła mnie w ogromne zdziwienie i niezrozumienie. Wynika to z różnic kulturowo – społecznych oraz pewnych tradycji wyniesionych z domu rodzinnego. Właściwie każdy rozdział to było... Mini reportaże Mirosława Prandoty są spisanymi osobistymi, wieloletnimi spostrzeżeniami autora, które dotykają wielu kwestii, tematów, a nawet mentalności Szwedów. Przyznam, że dużo poruszonych aspektów ich życia wprawiła mnie w ogromne zdziwienie i niezrozumienie. Wynika to z różnic kulturowo – społecznych oraz pewnych tradycji wyniesionych z domu rodzinnego. Właściwie każdy rozdział to było dla mnie coś zupełnie nowego – odkrywczego. Szwecja to taki egzotyczny ptak, otwarty, bardzo pragmatyczny, tolerancyjny, w którym cudzoziemcy mają masę przywilejów, możliwości, podobnie jak przestępcy. Wyroki za gwałty, czy ciężkie przestępstwa porażają niskim wymiarem. Wręcz powiedziałabym nawet, że się człowiek buntuje, jak czyta takie „rewelacje”. W dodatku sądy kierują się dobrem takiego osobnika, dając mu całą listę należnych mu prerogatyw.

Bardzo zreflektowałam się przy rozdziale poświęconemu nauczaniu, w którym autor jasno klaruje, iż szwedzcy nauczyciele nie mają takiego autorytetu jak u nas. Oraz przy rozdziale poświęconemu specyfice odbierania dzieci rodzicom i lokowaniu ich w rodzinach zastępczych. W głowie mi się to wszystko nie mieści. Ciekawostki, jakie autor ujawnia na kartach swych reportaży będą dla niektórych albo czymś szokującym, albo mało istotnym i wrażenia na nich nie zrobią.

W tej różnorodności poruszonych spraw i aspektów jest także mowa o kilku zaletach Szwedów. Między innymi mowa tu o łańcuszku pomocy dla Polaków po wielkiej powodzi w 1997 r. oraz dla pewnej polskiej dziewczynki Karoliny. Jednak, po szczegóły odsyłam Was do książki.

Wśród reportaży są także konkretne portrety ludzi, którzy stają się bohaterami pewnych opowieści. Polaków żyjących w Szwecji. Ich obserwacji i próby podporządkowania się w kraju różnorodności kulturowo – społecznej, tak mentalnie odmiennej, że nie wiadomo, jak pewne sytuacje podsumować, czy skomentować. Ciekawie, intrygująco, porażająco szczerze. Autor pisze prosto, lekko, ale zrozumiale, bez owijania w bawełnę, czy zbędnego przegadania. Jak dla mnie, znakomita książka, którą szczerze polecam!


https://nietypowerecenzje.blogspot.com/2018/07/przedpremierowo-patronat-medialny.html

pokaż więcej

 
2018-07-28 15:54:52
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Saga Siedmiogrodzka (tom II)

Miałam pewną trudność przy czytaniu tej książki. W ogóle nie znam historii Węgier, a same książki historyczne nie są tymi, po które sięgam na co dzień. Jednak pewne wątki zbliżyły mnie do fabuły tej dosyć osobliwej powieści, która wprowadza nas w otoczkę nieco innego świata książąt, dziejów wielkich rodów, czy typowych działań wojennych. Jednym z nich są walki o niepodległość oraz koligacje... Miałam pewną trudność przy czytaniu tej książki. W ogóle nie znam historii Węgier, a same książki historyczne nie są tymi, po które sięgam na co dzień. Jednak pewne wątki zbliżyły mnie do fabuły tej dosyć osobliwej powieści, która wprowadza nas w otoczkę nieco innego świata książąt, dziejów wielkich rodów, czy typowych działań wojennych. Jednym z nich są walki o niepodległość oraz koligacje rodzinne między rodami sąsiadującymi ze sobą. W miarę wczytywania się w treść można poczuć ten specyficzny klimat, jaki panował w wielkim arystokratycznym świecie majątków, zamków, bogactw, zasłużonych postaci wojskowych, jak chociażby generała Józefa Bema i mentalności ówczesnych mieszkańców.

O ile tło społeczne jest tutaj motywem przewodnim, o tyle zabrakło mi jakiegoś wyróżniającego się pierwiastka. Mnogość bohaterów nie zawsze jest dobrym zabiegiem literackim. Ewidentnie zabrakło mi takiej postaci, przez pryzmat której moglibyśmy odczuwać afekty towarzyszące jej na swój, osobliwy sposób, która byłaby takim obserwatorem dogłębnym. Tymczasem, miałam wrażenie, że jestem widzem siedzącym gdzieś z boku i oglądam jakiś nader intrygujący film, w którym przewija się cała plejada gwiazd, a nie wiadomo tak naprawdę, na kim skupić uwagę – czy na wydarzeniach historyczno – społecznych, czy bohaterach, którzy przemykają gdzieś obok.
Epistolarne fragmenty listów wydają się kipieć od emocji i wzruszeń, wyznań, czy nastrojów.

To powieść o zabarwieniu historyczno – społecznym, w której wątkiem wysuwającym się na prowadzenie były relacje i uczucia członków rodu Strack-Erös. Powieść o nadziejach i walkach. Znakomicie wykreowany świat przedstawiony, liczni bohaterowie oraz specyficzny klimat, to niektóre elementy, które tworzą wyjątkową aurę w tej osobliwej opowieści. Czyta się dobrze, miło spędza czas, ale mnie nie porwała, nie wprawiła w szczególnie refleksyjny nastrój. Nie będę również ukrywała, że specjalna nota od autora, która znajduje się na końcu książki, raczej wywołała we mnie pewien niesmak. Nijak odnosi się do treści książki, a już absolutnie za niepotrzebne uważam perorowanie o swoich poglądach politycznych. To nie jest literatura przecież, mam na myśli politykę.

https://nietypowerecenzje.blogspot.com/2018/07/wegierska-wiosna-krzysztof-jagielski.html

pokaż więcej

 
2018-07-27 15:48:13
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione

Ta obszerna publikacja, wzbogacona o tabuny zdjęć jest niczym wisienka na torcie dla każdego, kto podobnie, jak jej autorka ceni wyprawy zorganizowane tylko na własny użytek i w dodatku tak spontanicznie, że aż zapiera momentami dech. Bo kto jak kto, ale pani Pawlikowska mimo, iż znakomitym psychologiem nie jest, w kwestii podróży jest wytrawnym globtroterem i naprawdę poziom jej wiedzy,... Ta obszerna publikacja, wzbogacona o tabuny zdjęć jest niczym wisienka na torcie dla każdego, kto podobnie, jak jej autorka ceni wyprawy zorganizowane tylko na własny użytek i w dodatku tak spontanicznie, że aż zapiera momentami dech. Bo kto jak kto, ale pani Pawlikowska mimo, iż znakomitym psychologiem nie jest, w kwestii podróży jest wytrawnym globtroterem i naprawdę poziom jej wiedzy, dzięki doświadczeniom jest po prostu imponująco – zaskakujący. Nigdy też autorka nie kryła się ze swoim sposobem na życie, ze swoją samotnością, która w wyniku świadomego wyboru nie stwarza jej żadnych barier do pokonywania wszelkich przeciwności, czy nieplanowanych wyjazdów.
„Nie chcę, żeby teoretycznie wymyślona trasa narzucała mi pośpiech, stres i konieczność dotarcia do jakiegoś miejsca w ściśle określonym terminie.”

Swobodne, samotne podróżowanie ma nie tylko plusy, ale i swoje minusy. Kobieta w podróży w tak odległych zakątkach ziemi, do których zagląda Pawlikowska budzi nie tylko pewien rodzaj ciekawości. Takie podróże nie wykluczają przecież zagrożeń, już nie myślę tutaj o zwierzętach, ale i ze strony krajanów. Okazuje się, że i na to są sposoby.

Refleksyjny ton tych wszystkich opowieści jest głównie wynikiem prostego języka, braku skomplikowanego słownictwa i gawędziarskiego stylu, który niewątpliwie intryguje od pierwszych stron. Każda z nich jest wyjątkową opowieścią, bowiem odkrywa jakiś zupełnie nowy pierwiastek. Niejednokrotnie autorka odsłania ważny aspekt techniczny podróży, ciekawostkę dotyczącą organizacji podręcznego bagażu, czy interesujących i bardzo nietypowych gadżetów kieszonkowych, które mogą nam się w każdej chwili przydać.

„Samotne wyprawy” to książka nie tylko dla obecnych, czy przyszłych podróżników, ale szczególnie dla tych, którzy pragną poznać świat z nieco innej strony. Ja każdy rozdział serwowałam sobie odrębnie, bez pośpiechu, delektowałam się każdym intrygującym punktem zaczepienia. A uwierzcie mi, jest ich naprawdę sporo. Jestem pełna podziwu dla odwagi autorki w częstym pokonywaniu własnych słabości, dla jej jakże ogromnej pasji, zamiłowania do tego, co robi, w jaki sposób to robi. Książka wywarła na mnie ogromne wrażenie i z przyjemnością Wam polecam!

https://nietypowerecenzje.blogspot.com/2018/07/samotne-wyprawy-beata-pawlikowska.html

pokaż więcej

 
2018-07-26 15:04:12
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione
Autor:

Druga w dorobku autorki książka ze zbiorem krótkich, jednakże niezwykle wymownych opowieści odzierających nasze ludzkie zachowania, aspekty psychologiczne i cechy charakteru. Człowiek to istota złożona i stanowi doskonałe studium do obserwacji. Właśnie w takim ujęciu autorka pokazuje swoje postaci, często samotne, wyuczone pewnych regułek, łatwo ulegające stereotypom, ale także jednostki... Druga w dorobku autorki książka ze zbiorem krótkich, jednakże niezwykle wymownych opowieści odzierających nasze ludzkie zachowania, aspekty psychologiczne i cechy charakteru. Człowiek to istota złożona i stanowi doskonałe studium do obserwacji. Właśnie w takim ujęciu autorka pokazuje swoje postaci, często samotne, wyuczone pewnych regułek, łatwo ulegające stereotypom, ale także jednostki silne, egoistyczne, rozkapryszone. Mimo, iż jej bohaterami jest nie tylko pierwiastek ludzki, ale spersonifikowane zwierzęta, autorka po raz drugi dokonała znakomitego nakreślenia relacji międzygatunkowej. Dla wszystkich, którzy potrzebują jakiegoś punktu zwrotnego, bądź dostrzeżenia jego problemu i akceptacji.

Każdy bohater stanowi indywiduum. Zmaga się ze swoją rzeczywistością i otoczeniem, od którego stroni, ucieka, zamyka się. Takie nasze ludzkie, bliskie nam i znajome z autopsji elementy zwykłych codzienności. Szukanie własnych dróg, prozaicznych radości, ale przede wszystkim punktu zaczepienia, iskry gotowej naprowadzić nas na zmiany. Autorka każdej postaci nadała swoistości i takich cech, które albo nas do niej przybliżają, albo najzupełniej nie znajdują w naszych oczekiwaniach aprobaty. Samo życie. Czy i my nie przywdziewamy masek i nie odgrywamy swoich ról?

Zbiór opowiadań Lucyny Mijas jest jak skrawki prawd o nas samych. Czytając je ma się wrażenie, że jest w nich jakby trochę nas. Metafory i symbole, jakich użyła autorka zbliżają nas emocjonalnie do każdego napotkanego w nich bohatera. To nie są wydumane lekkie bajeczki. To opowieści terapeutyczne. Pozwalają spojrzeć na konkretny problem z innej strony, analizują go, przekładają, formułują, nadają nowych znaczeń. To opowieści bardzo refleksyjne, z zaskakującą pointą, dającą do myślenia. Odpowiednio wymownego tonu dodają im także czarno-białe ilustracje Bartosza Gruszeckiego. Idealnie wpasowują się w ich tło. Te historie zostaną w Was na dłużej!



https://nietypowerecenzje.blogspot.com/2018/07/lustro-i-inne-opowiesci-lucyna-mijas.html

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
566 565 2882
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (30)

Ulubieni autorzy (25)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (1)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd