Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Wytańczyć marzenia

Tłumaczenie: Alicja Laskowska
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
7,6 (58 ocen i 39 opinii) Zobacz oceny
10
5
9
5
8
16
7
27
6
4
5
1
4
0
3
0
2
0
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Taking Flight: From War Orphan to Star Ballerina
data wydania
ISBN
9788365170453
liczba stron
272
język
polski
dodała
Renax

W sierocińcu w Sierra Leone Michaela de Prince była znana jako dziewczynka nr 27. Samotne dziecko, prześladowane przez innych z powodu bielactwa, nie miało łatwego życia w kraju ogarniętym powojennym chaosem. Pewnego dnia ukochana nauczycielka Michaeli została brutalnie zamordowana. Dziewczynka przeszła wtedy bardzo trudne chwile. Przyszłą baletnicę uratowało znalezione zdjęcie pięknej...

W sierocińcu w Sierra Leone Michaela de Prince była znana jako dziewczynka nr 27. Samotne dziecko, prześladowane przez innych z powodu bielactwa, nie miało łatwego życia w kraju ogarniętym powojennym chaosem. Pewnego dnia ukochana nauczycielka Michaeli została brutalnie zamordowana. Dziewczynka przeszła wtedy bardzo trudne chwile. Przyszłą baletnicę uratowało znalezione zdjęcie pięknej primabaleriny. Pozwoliło ono Michaeli odciąć się od ponurej rzeczywistości i zacząć marzyć o lepszym życiu. W wieku 4 lat Michaela została zaadoptowana przez amerykańską rodzinę, dzięki której mogła rozpocząć naukę tańca w szkole baletowej Jacqueline Kennedy Onassis. Obecnie jest najmłodszą tancerką Dance Theatre w Harlemie, a jej kariera rozwija się w zawrotnym tempie.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Kobiece, 2016

źródło okładki: http://www.wydawnictwokobiece.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 122
Erna Eltzner | 2016-02-23
Na półkach: Przeczytane

× www.majuskula.blogspot.com ×

Trudno wierzyć w siłę marzeń, gdy nad głowami słychać wystrzały, gdy codziennie ogląda się czyjąś śmierć. Jednak to nadzieja umiera ostatnia, mimo przeciwności…

Od dziecka interesuję się baletem. Pamiętam te niezdarne momenty, gdy naśladowałam słynne baleriny i hasałam po pokoju ubrana w różową spódniczkę. Moja fascynacja wzięła się od „Dziadka do orzechów” — całkiem klasycznie. Z racji tego nieprzemijającego uczucia postanowiłam przeczytać właśnie taką książkę. W pierwszej chwili sądziłam, że to fikcja literacka, bo nie skojarzyłam nazwiska autorek. Już po kilku stronach wiedziałam, że to ta słynna Michaela DePrince! Troszkę o niej słyszałam, ale kompletnie nie powiązałam faktów. Patrząc na okładkę pomyślałam, że tancerka wygląda niczym obsypana brokatem. I ten ładny, szczery uśmiech… A treść jest równocześnie ciężka i pokrzepiająca. To była mocna lektura, ale też sprawiająca, że otwierałam szeroko oczy, z niedowierzania. I przyznam, iż uroniłam kilka łez wzruszenia. A historia Michaeli długo siedziała mi w głowie. Do tego stopnia, że nabrałam ochoty, aby poczytać o niej więcej.

Mabinty Bangura jest jeszcze kilkuletnim dzieckiem, gdy traci ukochanych rodziców. Żyje w przerażającym Sierra Leone, gdzie wojna to codzienność. Dziewczynka trafia do sierocińca, gdzie posyła ją okrutny wuj. Mabinty musi szybko dorosnąć, ale mimo rozpaczy umie znaleźć przyjaciół i kilka dobrych chwil. Nie załamuje się, a pokrzepia ją znaleziona przypadkowo okładka ze starego magazynu. Znajduje się na niej zdjęcie pięknej baletnicy, która z gracją zastyga w tanecznej pozie. Mabinty strzeże tego kawałka papieru niczym skarbu, a jeszcze nie wie, że wkrótce jej los się odmieni…

Książka Michaeli nie jest typową autobiografią. Momentami przecierałam oczy ze zdumienia nie mogąc pojąć, że jakiekolwiek dziecko na świecie może przejść przez taki ogrom cierpienia. Jak można łatwo się domyślić, historia Michaeli ma szczęśliwe zakończenie — zaadoptowana przez parę Amerykanów wydostała się ze Sierra Leone i rozpoczęła nowe życie. Jednak i w Stanach Zjednoczonych trafiała na kłopoty, gdy spotykał ją rasizm. Społeczeństwo jest przyzwyczajone do białych baletnic, filigranowych i kruchych. Przez lata wmawiano Michaeli, że nic nie osiągnie, bo „jest źle zbudowana, Murzynki tak mają”. Czytałam te słowa z prawdziwą złością. Ten, kto tak twierdzi chyba nigdy nie widział tańczącej DePrince albo Misty Copeland.

Jasne miejsca, które widziałam na okładce nie są brokatem. To bielactwo, choroba sprawiająca, że skóra pokrywa się białymi plamami. Na takie właśnie schorzenie cierpi Michaela — życie jej nie oszczędza. Kolejny powód wzbudzający kompleksy i odczucie poniżenia. Bardzo poruszyła mnie ta historia, bo trudno czytać o tym, że kogoś spotyka aż tyle nieszczęść. Na szczęście drugoplanową rolę gra kobieta-anioł, czyli adopcyjna mama Michaeli. Wspaniała osoba, która ma w sobie wiele mądrości życiowej. Pomogła córce w napisaniu tej książki i ciągle czuć jej uspokajający cień.

W „Wytańczyć marzenia” na pewno nie ma przerostu formy nad treścią. Książka jest napisana bardzo przystępnym językiem. Często ta prostota jest wręcz rozbrajająca, gdy trafia się na fragment opowiadający o brutalnej śmierci nauczycielki. Dlatego czuć w tym siłę prawdy. Zero ubarwień, niepotrzebnych ozdobników. Smutna i sucha rzeczywistość. To nie jest gruba pozycja, pochłonęłam ją w ciągu dnia, tak byłam ciekawa dalszych przygód Michaeli, zwanej wcześniej Mabinty. Rozdziały są krótkie, więc kończy się na tym, że obiecujemy sobie „tylko jeden”, a w efekcie czytamy całą książkę. DePrince to młoda dziewczyna, ledwo dwudziestoletnia. Jednak przekazuje tyle optymizmu, radości i konsekwencji, że można się od niej wiele nauczyć.

„Wytańczyć marzenia” nie jest klasyczną autobiografią. Będę wracała do tej pozycji wielokrotnie. Zawsze, gdy znajdę się w trudnej sytuacji, na zakręcie. Wówczas przypomnę sobie pokrzepiające słowa Michaeli DePrince i jeszcze raz zachwycę się drogą, którą przeszła. Ta dziewczyna jest absolutnie skazana na sukces!

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Dom bez okien

Już dawno, żadna z książek mnie tak nie poruszyła. Tak realistyczna i tak bardzo zapadająca w pamięć. To nie tylko zetknięcie z obcą nam kultura, ale...

zgłoś błąd zgłoś błąd