Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Trzy siostry

Tłumaczenie: Hanna Hessenmüller
Cykl: Wyspa Blackberry (tom 2)
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
7,02 (47 ocen i 28 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
2
8
10
7
22
6
9
5
2
4
1
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Three Sisters
data wydania
ISBN
9788327617415
liczba stron
432
język
polski
dodał
HarperCollins

Trzy Siostry to słynne wiktoriańskie domy na wyspie Blackberry. Zamieszkały w nich trzy kobiety: Andi, Boston i Deanna. Bliskie sąsiedztwo sprawia, że szybko nawiązują znajomość. Każda z nich znajduje się na życiowym zakręcie. Andi została porzucona przez narzeczonego tuż przed ślubem. Przeprowadziła się z miasta na wyspę, zamierza wyremontować dom i otworzyć własną praktykę lekarską. Boston...

Trzy Siostry to słynne wiktoriańskie domy na wyspie Blackberry. Zamieszkały w nich trzy kobiety: Andi, Boston i Deanna. Bliskie sąsiedztwo sprawia, że szybko nawiązują znajomość. Każda z nich znajduje się na życiowym zakręcie. Andi została porzucona przez narzeczonego tuż przed ślubem. Przeprowadziła się z miasta na wyspę, zamierza wyremontować dom i otworzyć własną praktykę lekarską. Boston jest malarką. Niedawno straciła dziecko, a jej mąż szuka zapomnienia w alkoholu. Deanna perfekcyjnie zajmuje się domem, wychowując pięć córek, ale w jej małżeństwie również dzieje się źle.
Los sprawia, że trzy tak różne kobiety połączy wielka przyjaźń, która pomoże pokonać niejedną przeszkodę i zrozumieć, co jest w życiu najważniejsze.

 

źródło opisu: http://www.harpercollins.pl

źródło okładki: http://www.harpercollins.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1572
magdalenardo | 2016-04-10
Na półkach: Obyczajowe
Przeczytana: 25 marca 2016

Urocza, malownicza sceneria. Najwyższe wzgórze wyspy Blackberry Island (swoją drogą śliczna nazwa!), a na nim trzy dziewiętnastowieczne, dwupiętrowe domy, zwane Trzema Siostrami. W tym cudownym, spokojnym, niemal idyllicznym miejscu mieszkają trzy zwyczajne kobiety, z pozoru niczym się nie wyróżniające, a jednak zmierzające się z własnymi demonami.
Uwaga: nie martwcie się, że spojleruję, bo o tym co napiszę niżej dowiecie się z kilku pierwszych stron książki, a jest to istotne, by zrozumieć co mnie tak urzekło w tej pozycji :)

W domu po prawej stronie, tym z witrażowymi oknami z niebieskoszarą ramą mieszkała wraz z mężem malarka Boston, w idealnie odnowionym domu po lewej stronie żyła Deanna wraz z mężem i pięcioma córkami. W środkowym, bardzo zniszczonym domu właśnie osiedliła się Andi, chcąca zacząć życie na nowo lekarz pediatra. Andi celowo wybrała to miejsce na budowanie nowego życia, myśląc, że spokój tego miejsca automatycznie przejdzie na nią. Bohaterka jednak szybko przekonuje się, że nie tylko ona zmaga się ze zmorą przeszłości, a obiektywnie rzecz ujmując fakt porzucenia jej w przededniu ślubu, nie jest wcale tym najgorszym, co mogłoby ją spotkać. A już na pewno jej życie jest mniej zagmatwane niż życie jej najbliższych sąsiadek. Na wyspie Blackberry z pewnością nie jest nudno i nie zawsze jest błogo i beztrosko.

Na pół roku przed przeprowadzką Andi do jednego z domu Trzech Sióstr jej sąsiadkę Boston spotyka niewyobrażalna tragedia, kobieta traci półrocznego synka. Kompletnie nie potrafi sobie z tym poradzić. Zamyka się tylko w swej skorupie nie potrafiąc w pełni przeżyć żałoby. Nie potrafi dogadać się z mężem, który przecież też cierpi i potrzebuje żony. Jedynym ukojeniem dla Boston jest malowanie portretów syna, zupełnie tak, jakby tym ciągłym malowaniem jego postaci sprawiała, że dziecko wciąż było przy niej. Druga z sąsiadek Andi - Deanna sprawia wrażenie idealnej pani domu, matki i żony. Zawsze nieskazitelnie ubrana, z wypielęgnowaną fryzurą i perfekcyjnym makijażem. Znana jest z tego, że wszystko musi mieć swój porządek i ład, wszystko powinno być zaplanowane i skrupulatnie przestrzegane, punkt po punkcie. To się tyczy w szczególności wychowywania córek, prowadzenia domu, jak i samego małżeństwa. A jednak Deanna przeżywa katusze, gdyż we własnym domu czuje się jak intruz. Dzieci za nią nie przepadają, coraz bardziej się dystansują, mąż nie rozumie i nie wspiera....

Te trzy, tak zupełnie różne, kobiety wkrótce połączy przyjaźń. Wcale nie prosta, bo przecież każda z nich zmaga się z własnymi problemami, które wcale nie są łatwe. Na drodze do szczęścia spotykają wiele przeszkód, nieporozumień, a do tego emocje nie zawsze są zgodne z tym co podpowiada rozsądek. Czy uda im się odnaleźć szczęście? Czy uda im się pokonać słabości i problemy? Oj droga do celu nie będzie łatwa....

Na początku myślałam, że główną bohaterką jest Andi, i autorka skupi się na jej życiorysie i jej problemach, a jej sąsiadki to tylko dodatek. Szybko przekonałam się, że każda z tych postaci jest tak samo ważna. Drugą moją myślą było to, że to książka, która ma na celu pokazać, że... nigdy nie jest tak źle... że nie mogłoby być gorzej (żart)... z czym nie można sobie poradzić, choć sprawy czasem przyjmują naprawdę dramatyczny obrót. To jednak książka o czymś innym. W pewnym sensie o miłości, miłości prawdziwej - bezwarunkowej i ponad wszystkim, ale to jednak książka przede wszystkim o PRZYJAŹNI. Wyjątkowej! Szczerej, opartej o zaufanie i "przynależność". Bardzo trudnej, bo zmagającej się z wieloma trudnościami, różnicami poglądów, stylu bycia i życia, a jednak pięknej, czystej i prawdziwej. Powyżej nie wymieniłam wszystkich spraw, z którymi muszą zmierzyć się te trzy kobiety, można powiedzieć, że wszystko im się wali, a jednak (choć początki były bardzo trudne) mają siebie i dzielnie się wspierają.

Jestem absolutnie oczarowana! Co z tego, że książka jest do granic możliwości przewidywalna, że to powielony schemat, że występujące w niej wątki wielokrotnie powtarzany... to wszystko nie ważne! Sposób w jaki autorka opowiada tę historię jest cudowny. Możemy poczuć się jak Andi, która trafia w nieznane, nowe miejsce i zaczyna budować swoje nowe życie - poznaje sąsiadów i innych mieszkańców wyspy, "wchodzi" w tą małomiasteczkową społeczność, integruje się. Łatwo zaprzyjaźnia się z sympatyczną Boston i bardzo ostrożnie otwiera przed Deanną, która wszystkich bierze na dystans i często stwarza pozory. Tu jest wszystko to co w powieściach obyczajowych lubię najbardziej - ciekawe postaci, bagaż doświadczeń, cała lawina niesamowitych zdarzeń, specyficzny klimat małego miasteczka, cała gama uczuć, walka z przeciwnościami losu, miłość, przyjaźń i radzenie sobie z trudnościami i przeciwnościami losu... Uwielbiam takie historie, które rzeczywiście mogłyby się wydarzyć naprawdę. Gdzie można wczuć się w rolę bohaterek, a po zamknięciu książki cieszyć się, że mnie to nie dotyczy, że mnie to nie dotyczy, że ja tak po prostu mogę (i jestem) być szczęśliwa.

Nie przypominam sobie, żebym czytała kiedyś książkę, w której problem utraty małego dziecka jest tak bardzo wyeksponowany, gdzie pokazano proces oswajania się ze stratą i powrót do dalszego życia. Oczywiście każdy człowiek radzi ze śmiercią inaczej, ale tu pokazane są dwa punkty widzenia i .... to naprawdę daje do myślenia. To przykre, że w takich chwilach bywa, że jesteśmy z kimś, tkwimy w związku opartym na miłości, a mimo to nie możemy się porozumieć. Czujemy się samotni, nierozumiani i przez to jeszcze bardziej nieszczęśliwi. Oczy otworzyła mi też historia Deanny (której na początku szczerze nie cierpiałam!) , która chciała tylko być najlepszą żoną i matką. Chciała, żeby jej rodzina nigdy nie cierpiała z powodu głodu i brudu. Chciała być idealna i tak się w tym wszystkim zapętliła, że nie widziała zupełnie nic poza kolejnymi punktami dnia, które koniecznie trzeba zrealizować. Nie rozumiała potrzeb dzieci i męża, uważała, że wszystko robi doskonale, tym bardziej ogarniała ją złość i żałość, że tego nie doceniają. Czytając o jej relacjach z dziewczynkami nie raz płakałam... Kurczę, cieszę że nigdy nie miałam obsesji sprzątania, zdrowego żywienia, żelaznych zasad wychowawczych (nie mylić z konsekwencją). Zdecydowanie ważniejsza jest dla mnie zawsze rozmowa. Nawet jeśli jest to dzień powszedni, zegar wybija godzinę pierwszą w nocy, a ja wiem, że Kornelia powinna już dawno spać... wiem, że to nie w porządku, ale nie zamieniłabym tych naszych wspólnych chwil na nic innego. Nic nie jest dla mnie ważniejsze. Cieszę, że nigdy nie byłam Deanną... O jej rodzinnych relacjach mogłabym pisać i pisać, a przecież każdy wątek tej powieści jest godny uwagi i wart przemyśleń... a wydawało by się, że to taka zwykła, jedna z wielu powieść!

Ups... trochę mi się popłynęło....

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Na krawędzi wszystkiego

Jejku, ależ tu było emocji. Do tej pory nie mogę otrząsnąć się po lekturze, która skończyła się w tak nieoczekiwanym momencie. Cieszę się jednak, że m...

zgłoś błąd zgłoś błąd