LonNiedyn

Tłumaczenie: Grzegorz Komerski
Wydawnictwo: Mag
7,05 (191 ocen i 31 opinii) Zobacz oceny
10
17
9
18
8
36
7
52
6
38
5
22
4
4
3
2
2
1
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Un Lun Dun
data wydania
ISBN
978-83-7480-089-1
liczba stron
538
język
polski

LonNiedyn to Londyn w krzywym zwierciadle, miejska Kraina Czarów, w którym pełno jest rzeczy dziwnych i niecodziennych, i do którego trafiają wszystkie zagubione i zepsute przedmioty... a także część zagubionych i niedopasowanych Londyńczyków. Mieszka tam między innymi Złammasol, wódz plemienia zepsutych parasoli; Obaday Fing, projektant mody z głową, która jest w istocie olbrzymią poduszeczką...

LonNiedyn to Londyn w krzywym zwierciadle, miejska Kraina Czarów, w którym pełno jest rzeczy dziwnych i niecodziennych, i do którego trafiają wszystkie zagubione i zepsute przedmioty... a także część zagubionych i niedopasowanych Londyńczyków. Mieszka tam między innymi Złammasol, wódz plemienia zepsutych parasoli; Obaday Fing, projektant mody z głową, która jest w istocie olbrzymią poduszeczką na igły, a także pusty kartonik po mleku imieniem Kwaśny. LonNiedyn to miejsce, w którym ożywają słowa, a w zwykłym szeregowym domu wyrasta dżungla; to miasto, w którym krwiożercze żyrafy grasują na ulicach, a wielka czarna chmura snuje swe maniakalne sny o spaleniu świata. LonNiedyn to miasto czekające na swoją - zapowiedzianą dawno temu - bohaterkę, o której wzmianki można znaleźć na kartach gadającej księgi. Kiedy dwie dwunastolatki - Zanna i jej przyjaciółka Deeba - odnajdują tajemne przejście, prowadzące z Londynu wprost do tego dziwacznego miasta, wszystkim wydaje się, że starożytne przepowiednie zaczynają się spełniać. Ale wtedy wszystko zaczyna iść nie tak... Obie dziewczyny, w towarzystwie najprzedziwniejszej zbieraniny mieszkańców LonNiedynu, pod przewodnictwem magicznej księgi, której wszystko się pomieszało, spróbują powstrzymać trującą chmurę, zanim uda się jej spalić cały świat. Czy im się powiedzie?

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 181

LonNiedyn to alternatywna rzeczywistość. Coś jak Kraina Czarów, do której trafia Alicja, podążając za białym królikiem. Albo jak Hogwart, do którego Harry przedostaje się wprost z londyńskiego dworca King's Cross, Platforma 9 ¾. Albo Narnia, do której prowadzą drzwi Starej Szafy. Do LonNiedynu przedostają się Zanna i Deeba. Pewnej nocy wyruszają w pogoń za dziwnym parasolem. W piwnicy jednego z budynków Zanna decyduje się przekręcić zawór, w myśl zanotowanej na karteczce wiadomości, otrzymanej od tajemniczego posłańca. NieMiasto to tak naprawdę śmietnik – tu trafia wszystko to, co Londyńczycy uznali za niepotrzebne, zepsute i co po prostu wyrzucili. Czasem trafiają tu też niedopasowani do rzeczywistości mieszkańcy Londynu.

Zanna i Deeba nie pojawiają się w LonNiedynie przypadkiem. Szereg wydarzeń, które poprzedziły noc przejścia, zapowiadał przygodę. Zwierzęta kłaniały się Zannie. Niektórzy dziwni przechodnie zaczęli nazywać ją Szuassi, co - jak się okazało - oznacza wybrana. Dziewczynka jednak nic z tego nie rozumiała. Także w LonNiedynie, kiedy okazuje się, że jej misją jest walka z Smogiem – kłębami dymu, który zyskał świadomość i chce doprowadzić do zniszczenia świata, dziewczynka nie radzi sobie z nową sytuacją.

Świat przedstawiony przez China Miéville’a rysowany jest z odpadków. Dorosły czytelnik ma wrażenie, że pisarz wykorzystuje tu wiele znanych motywów literackich i historii czy postaci, które już skądś znamy. Sama poetyka opowieści przywodzi nam na myśl surrealistyczne obrazy pełne dziwnych upersonifikowanych rzeczoosób – obdarzony świadomością i zachowujący się jak piesek kartonik po mleku Kwaśny. Albo Obaday Fing, który zamiast głowy ma poduszeczkę do szpilek i zajmuje się projektowaniem ubrań z książek. Czyta się więc jego tekst jak swoisty literacki (czy nawet artystyczny?) patchwork. Czyta się – trzeba dodać – bardzo dobrze.

Autor nie tworzy historii prostej, z oczywistym rozwojem wypadków i właściwym zakończeniem. Wiele znanych motywów jest tu odwróconych. Smog zwycięża z Zanną. Szuassi okazuje się być NieWybrana. Debba, grająca przecież drugie, wystrachane, skrzypce, staje się czarnym koniem… Te niespodziewane zwroty akcji będą dla młodego czytelnika niebywałą atrakcją. Jestem pewna, że nie obejdzie się bez wypieków na twarzy.

Jak rzadko, chciałabym tu jeszcze zwrócić uwagę na przekład. Opowieść China Miéville’a naszpikowana jest neologizmami. Nie wiem, jak brzmią w oryginale, ale te polskie rozbudzają wyobraźnię – mamy na przykład Złamassola i rapasole, są przydasiowe domy (od „to jeszcze się przyda”) i muchy-paskudnice. Rewelacyjnie też czyta się „Despotyczny słowotok”. Ukłony więc dla Grzegorza Komerskiego.

LonNiedyn to opasłe tomiszcze wypełnione pomysłami językowo-literacko-obrazowymi dla spragnionego wrażeń młodego czytelnika. Jeśli tylko macie w domu nastolatka, zafundujcie mu tę ekologiczną przygodę w krainie odpadków.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Święta księga cholernego Proutto

Od dawno wiadomo, że bogowie, choćby najpotężniejsi, nie istnieją bez wyznawców. A ci z kolei bywają wnerwiający... Przezabawne, aczkolwiek za krótki...

zgłoś błąd zgłoś błąd