Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dom dzienny, dom nocny

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
7,04 (2635 ocen i 199 opinii) Zobacz oceny
10
160
9
356
8
471
7
824
6
414
5
248
4
63
3
64
2
13
1
22
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788308055953
liczba stron
390
język
polski
dodała
Ag2S

Dom dzienny, dom nocny jest najambitniejszym projektem prozatorskim Olgi Tokarczuk. Ta pełna melancholijnego smutku (a miejscami i okrucieństwa) książka oferuje nam w finale wspaniały, optymistyczny koncept. Otwiera nas na poznanie życia, doświadczanie naszego istnienia w jego wielowymiarowej postaci. Nie udzielając nam porad ani nie serwując nam odpowiedzi na tzw. najistotniejsze pytania,...

Dom dzienny, dom nocny jest najambitniejszym projektem prozatorskim Olgi Tokarczuk. Ta pełna melancholijnego smutku (a miejscami i okrucieństwa) książka oferuje nam w finale wspaniały, optymistyczny koncept. Otwiera nas na poznanie życia, doświadczanie naszego istnienia w jego wielowymiarowej postaci. Nie udzielając nam porad ani nie serwując nam odpowiedzi na tzw. najistotniejsze pytania, zachęca do otwarcia się na tę niełatwą próbę, jaką jest nasza własna, niepowtarzalna egzystencja.
Jarosław Klejnocki, "Gazeta Wyborcza"

Olga Tokarczuk napisała książkę niezwykłą i wieloznaczną, opowiedzianą między jawą a snem, między konkretem a mitem. Wydaje się, że powieść otwiera nowy rozdział w twórczości pisarki.
Mariusz Cieślik, "Polityka"

Tokarczuk czaruje, stwarza z pustki, dopisuje dalsze ciągi do tego, co jej wiadomo. Trudniej mi nazwać tę przedziwną umiejętność przykuwania do lektury. Jej powieść czyta się chciwie i pospiesznie...
Piotr Śliwiński, "Megaron", 1998

 

źródło opisu: http://www.wydawnictwoliterackie.pl/

źródło okładki: http://www.wydawnictwoliterackie.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 24
maruda | 2017-05-02
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 02 lutego 2012

„W domu dziennym, w domu nocnym” Olgi Tokarczuk jest wiele pięknych zdań, zmysłowych obrazów, zagadkowych losów. Jak zwykle u tej autorki. Ale jest też coś więcej niż w ostatnich dwóch powieściach: wyrazista myśl i konsekwencja architekta. A zrodzić się to mogło przez wyzwolenie się z „ Prawieku”.
Kiedy ma się w pamięci obie książki łatwo dostrzec przylegające do siebie myśli, polemizujące ze sobą historie, wynikające z siebie wątki. Marta z Nowej Rudy na przykład może być potraktowana jako reinkarnacja Ruty, z „ Prawieku”, którą matka – czarownica oddaje mężowi tak jak Demeter Hadesowi Persefonę. Dlatego Marta zjawia się w Nowej Rudzie na wiosnę, a jesienią opuszcza śląskie miasteczko. I wypełnia los bez sprzeciwu, poddając się rytmowi natury, choć złego męża obok nie ma.
Można też widzieć w Marcie istotę żyjącą w dwóch światach jednocześnie – konkretnym umiejscowionym w czasie i przestrzeni oraz w niekończącym się, bez adresu. Oba światy się przenikają, choć istoty je zaludniające, tkwiąc obok siebie, nie zawsze umieją, chcą lub mogą nawiązać ze sobą kontakt. Podobny żywot prowadzą przez czas jakiś Ona i On, tęskniąc beznadziejnie za kimś trzecim, za kochankiem – kochankę Agni. Bezpłciowość, czy może lepiej: androgyniczność, Agni pozwala w nim – niej zobaczyć ideał Innego, dzięki któremu może być zaspokojona ludzka potrzeba dopełnienia, może przestać doskwierać norwidowski Brak, ontologiczny niedostatek. Po spotkaniu Agni Ona i On nie mogą się już wzajemnie dopełniać, mijają się, uczestnicząc w powszednich banalnych rytuałach, a nawet świadcząc sobie usługi. Chciałoby się powiedzieć, że jest to ciemny wariant, jakby rewers, losu Genowefy i Michała z „Prawieku”, których wzajemne poświęcenia i wyrzeczenia wyleczyły z duchowych ułomności i uczyniły odpornymi na zewnętrzne zło.
Już porównanie tych dwóch opowieści pozwala dostrzec różnicę jakości między „Prawiekiem” i „Domem dziennym...”. Otóż w sposobie opowiadania pojawiły się zmiany, które uczyniły ostatnią książkę bardziej jednorodną, choć na pozór utwór rozpada się na trzy zupełnie inne materie, co skłoniło Przemysława Czaplińskiego do nobilitowania go przez nadanie miana „jednej z najpiękniejszych sylw”. Nie zadowala mnie jednak ten zabieg, może dlatego, że sylwa zwykle nie jest specjalnym osiągnięciem, częściej efektem niemocy twórczej, niedostatecznej precyzji. Tak myślowej jak stylistycznej. Mimo że tak namiętnie formę tę kochają postmoderniści wszelkiej maści. Cóż, de gustibus...

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Śmierć mówi w moim imieniu

Mimo,że książke przeczytałem, nie zapamiętałem z niej niemal nic, stąd brak oceny gwiazdkowej. Musze ją sobie przypomnieć ;)

zgłoś błąd zgłoś błąd