rozwińzwiń

Dom dzienny, dom nocny

Okładka książki Dom dzienny, dom nocny autorstwa Olga Tokarczuk
Okładka książki Dom dzienny, dom nocny autorstwa Olga Tokarczuk
Olga Tokarczuk Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie literatura piękna
390 str. 6 godz. 30 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2015-06-10
Data 1. wyd. pol.:
2015-06-10
Liczba stron:
390
Czas czytania
6 godz. 30 min.
Język:
polski
ISBN:
9788308055953
Ponadczasowa, popularna na całym świecie, uznana za jedną z najważniejszych współczesnych polskich powieści. Nagrodzona prestiżową międzynarodową Brücke Berlin-Preis.

Gdy bohaterka wprowadza się do domu u podnóża Sudetów w przygranicznej Nowej Rudzie, razem z okolicą zaczyna poznawać kolejne opowieści mieszkańców. Żywot świętej Kummernis, dzieje wysiedlonej przed laty niemieckiej rodziny, wydarzenia z życia perukarki Marty i innych sąsiadów – każda z tych historii pomaga jej zrozumieć miejsce, w którym się osiedliła, ale przede wszystkim pozwala odkryć kolejne wymiary rzeczywistości. Rzeczywistości na pograniczu jawy i snu, wspólnej nam wszystkim, bez względu na czasy i miejsca, w których żyjemy.

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Posłuchaj fragmentu
00:00 /00:00
Reklama

Kup Dom dzienny, dom nocny w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Dom dzienny, dom nocny



139 135

Oceny książki Dom dzienny, dom nocny

Średnia ocen
7,4 / 10
1814 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Dom dzienny, dom nocny

avatar
997
197

Na półkach:

Uwielbiam narrację Olgi Tokarczuk. To prawdziwa uczta języka polskiego.

Uwielbiam narrację Olgi Tokarczuk. To prawdziwa uczta języka polskiego.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
4
4

Na półkach:

Przeczytałam próbując wypełnić pustkę po "Gorzko, gorzko" Joanny Bator. Niestety, nie udało się ;) Książka niezła, buduje atmosferę, ale ta metoda pozaczynanych i niedokończonych wątków, oniryzmu, nie usatysfakcjonowała mnie, bo szukałam jakiejś epickiej opowieści.

Przeczytałam próbując wypełnić pustkę po "Gorzko, gorzko" Joanny Bator. Niestety, nie udało się ;) Książka niezła, buduje atmosferę, ale ta metoda pozaczynanych i niedokończonych wątków, oniryzmu, nie usatysfakcjonowała mnie, bo szukałam jakiejś epickiej opowieści.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
128
4

Na półkach:

po raz kolejny zanurzam się w poetyckim obrazowaniu i rozpiętym w dualizmie świecie prozy Tokarczuk i po raz kolejny jest mi tu swojo

język opowieść senność to wszystko budzi mnie do pisania i uruchamia nowe zapadnie i katapulty wyobraźni

po raz kolejny zanurzam się w poetyckim obrazowaniu i rozpiętym w dualizmie świecie prozy Tokarczuk i po raz kolejny jest mi tu swojo

język opowieść senność to wszystko budzi mnie do pisania i uruchamia nowe zapadnie i katapulty wyobraźni

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

11936 użytkowników ma tytuł Dom dzienny, dom nocny na półkach głównych
  • 7 596
  • 4 159
  • 181
1750 użytkowników ma tytuł Dom dzienny, dom nocny na półkach dodatkowych
  • 1 177
  • 273
  • 101
  • 65
  • 48
  • 44
  • 42

Inne książki autora

Olga Tokarczuk
Olga Tokarczuk
Polska pisarka, eseistka, autorka scenariuszy, poetka, psycholog. Laureatka Nagrody Nobla w dziedzinie literatury za rok 2018, laureatka The Man Booker International Prize 2018 za powieść "Bieguni" (Flights) oraz dwukrotna laureatka Nagrody Literackiej „Nike” za powieści: "Bieguni" (2008) i "Księgi Jakubowe" (2015). Wychowała się w Sulechowie, skąd przeniosła się z rodzicami do Kietrza, gdzie ukończyła Liceum Ogólnokształcące im. C.K. Norwida. Jest absolwentką Wydziału Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego. W czasie studiów jako wolontariuszka opiekowała się osobami chorymi psychicznie. Po studiach pracowała jako psychoterapeutka w poradni zdrowia psychicznego w Wałbrzychu. Gdy jej pierwsze utwory literackie zyskały popularność, zrezygnowała z pracy i po przeprowadzeniu się do Nowej Rudy poświęciła się pisaniu. Mieszka obecnie we Wrocławiu, także w Krajanowie koło Nowej Rudy, w Sudetach Środkowych. Pejzaż i kultura tych okolic przewija się w kilku jej utworach. Prowadzi warsztaty prozatorskie w Studium Literacko-Artystycznym na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Była współorganizatorem Festiwalu Opowiadania, podczas którego autorzy krótkich form literackich z Polski i zagranicy prezentują swoje utwory. Od 2008 prowadzi zajęcia z twórczego pisarstwa na Uniwersytecie Opolskim. Była członkinią Zielonych 2004 oraz redakcji „Krytyki Politycznej”. Od 2015 Olga Tokarczuk organizuje w Nowej Rudzie i okolicach Festiwal Góry Literatury przy współudziale Karola Maliszewskiego, Stowarzyszenia Kulturalnego „Góry Babel” oraz Gminy Nowa Ruda. W programie festiwalu znajdują się: akcje edukacyjne, debaty, koncerty, panele, pokazy, spotkania, Noworudzkie Spotkania z Poezją, warsztaty: filmowe, kulinarne, literackie; wystawy. Zadebiutowała w 1979 na łamach pisma „Na przełaj”, gdzie pod pseudonimem Natasza Borodin ogłosiła pierwsze opowiadania. Jako powieściopisarka zadebiutowała w 1993. Wydała wówczas Podróż ludzi Księgi. Książka uzyskała nagrodę Polskiego Towarzystwa Wydawców Książek. Publikowała m.in. w „Mandragorze”. W 1995 ukazała się druga powieść autorki, "E.E". Książka opowiada o dojrzewaniu dziewczynki, która nagle uzyskuje zdolności parapsychiczne i równie nagle je traci. Dużym sukcesem Tokarczuk okazała się wydana w 1996 powieść "Prawiek i inne czasy". Rok 1998 przyniósł zbiór trzech opowiadań zatytułowany "Szafa", a także kolejną powieść pt. "Dom dzienny, dom nocny". W 2004 ukazały się "Ostatnie historie". Książka ta składa się z trzech oddzielnych opowieści, ukazanych w niezależnych od siebie czasie i przestrzeni. Jest twórczynią wiersza Bardo. Szopka, zawierającego opis ruchomej szopki z klasztoru redemptorystów w Bardzie Śląskim. Ma także honorowe obywatelstwo tego miasta. W pierwszej połowie października 2007 ukazała się powieść "Bieguni". Tokarczuk pracowała nad nią trzy lata. Wspomina, że większość notatek robiła w czasie podróży. „Ale nie jest to książka o podróży. Nie ma w niej opisów zabytków i miejsc. Nie jest to dziennik podróży ani reportaż. Chciałam raczej przyjrzeć się temu, co to znaczy podróżować, poruszać się, przemieszczać. Jaki to ma sens? Co nam to daje? Co to znaczy” – pisze we wstępie autorka. Jak mówi sama Tokarczuk, „pisanie powieści jest dla mnie przeniesionym w dojrzałość opowiadaniem sobie samemu bajek. Tak jak to robią dzieci, zanim zasną. Posługują się przy tym językiem z pogranicza snu i jawy, opisują i zmyślają”.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Widnokrąg Wiesław Myśliwski
Widnokrąg
Wiesław Myśliwski
🖤🏚️ Z jednego domu robi się tu cała epoka 🏚️🖤 ⭐ Moja ocena: 9/10 — Widnokrąg mocno mnie wciągnął i naprawdę we mnie został, bo to nie jest tylko popis stylu ani sama „ładna” opowieść z pamięci, ale książka, która niesie wielki ludzki i historyczny ciężar. Jest z czego tę pamięć budować: wojna, wysiedlenie, bieda, choroba ojca, ciężar matki, wieś, powojenne miasto, ideologia wciskająca się ludziom do głów, a obok tego dojrzewanie, wstyd, pożądanie, śmierć i cała masa postaci, które nie są dekoracją, tylko żywym światem. 📍 Z jednego życia wyrasta cała epoka 📍
 Piotr opowiada o sobie, ale tak naprawdę opowiada też o Polsce przeoranej wojną i powojniem. O świecie, w którym nic nie jest abstrakcją. Wojna nie przychodzi tu w formie wielkich historycznych haseł, tylko wchodzi ludziom do domu, do jedzenia, do ubrań, do lęku, do choroby i do relacji między bliskimi. Bieda nie jest „tematem”, tylko codziennym tłem istnienia. Ojciec gaśnie, matka dźwiga wszystko na sobie, rodzina żyje między upokorzeniem, zaradnością i resztkami dawnego porządku. A wokół tego kręcą się dziadkowie, wujkowie, wieś, sąsiedzi, schody, wzgórze, równina — cały ten świat ma ciężar prawdziwego przeżycia, a nie literackiej makiety. ⚔️ Wojna i powojnie bez wielkich słów, za to boleśnie konkretnie ⚔️
 Bardzo mi się podobało, że Myśliwski nie musi robić wielkich deklaracji, żeby pokazać grozę czasu. Wystarczy kilka scen, kilka ludzi, kilka przedmiotów i już czuć, jak historia człowieka ściska za gardło. Wieś pod okupacją, strach, niedostatek, później wysiedlenie i powrót, a po wojnie nowy nacisk — już nie niemiecki, tylko ideologiczny. Szkoła, Stalin, zebrania, „słuszne” słowa, wtłaczanie młodych w gotowe formy — to wszystko robi mocne wrażenie właśnie dlatego, że nie jest napisane jak wykład o systemie, tylko jak doświadczenie chłopaka, który czuje, że świat chce mu wejść do środka i mówić za niego. 👤 Ludzie nie z tła, tylko z krwi i kości 👤
 Matka jest tu dla mnie jedną z najmocniejszych postaci — nerwowa, pęknięta, ambitna, zła na los, śmieszna i tragiczna zarazem, a przy tym strasznie ludzka. Ojciec z kolei ma w sobie kruchość, czułość i przegraną godność, która długo zostaje w głowie. Do tego dochodzi cała rodzina ze wsi: wujkowie, wujenki, dziadkowie, ich język, ich tarcia, ich codzienna szorstkość i troska. Nawet Kruczek nie jest tu „po prostu psem”, tylko kimś naprawdę obecnym, wpisanym w emocjonalny krajobraz tej opowieści. I bardzo mocny jest też wątek panien Ponckich — dwóch sąsiadek z góry. To nie są tylko barwne figury z tła. Jest w nich jednocześnie śmieszność, samotność, czułość, niespełnienie i jakaś dziwna mieszanina erotyzmu, żalu oraz społecznego zawieszenia. Ten motyw naprawdę zostaje. 🧠 Pamięć mówi tu tak, jak naprawdę mówi człowiek 🧠
 Najbardziej czułem to, że pamięć Piotra nie idzie równo. Wraca, zapętla się, powtarza, zatrzymuje na szczególe, po czym nagle odbija gdzie indziej. Dla części czytelników to może być wada, ale dla mnie właśnie to jest jedna z prawd tej książki. Człowiek naprawdę tak pamięta: nie linearnie, tylko falami. I u Myśliwskiego to nie jest sztuczka formalna, tylko bardzo naturalny rytm ludzkiego wnętrza. Dzięki temu Piotr nie brzmi jak „bohater literacki”, tylko jak ktoś z krwi i kości, kto naprawdę próbuje zrozumieć siebie, swoich bliskich i świat, z którego wyrósł. 📖 Widnokrąg to dla mnie powieść o tym, że człowiek nie składa się z samych wydarzeń, tylko z tego, co te wydarzenia z nim robią i jak nosi je w sobie przez lata. A Myśliwski potrafi z wojny, biedy, rodziny, wstydu, pożądania i pamięci zbudować coś jednocześnie bardzo prostego na powierzchni i bardzo głębokiego w środku. I właśnie dlatego ta książka tak mocno zostaje.
Endryou Poczopko - awatar Endryou Poczopko
ocenił na92 dni temu
Kamień na kamieniu Wiesław Myśliwski
Kamień na kamieniu
Wiesław Myśliwski
Gdybym miała określić „Kamień na kamieniu” jednym słowem – choć byłoby to bardzo trudne, bo zawsze powieści Pana Myśliwskiego wzbudzają we mnie ogrom myśli i odczuć, które ciężko ubrać w słowa – niemniej, gdybym spróbowała, to powiedziałabym, że jest to powieść balansu. Balansu między akcją a refleksją, humorem a typową dla Pana Myśliwskiego melancholią, prostotą, a wręcz prostackością, naiwnym sposobem myślenia bohaterów, a filozofią dotykającą spraw fundamentalnych. Po przeczytaniu „Widnokręgu” i „Traktatu”, mam wrażenie, że w „Kamień na kamieniu” ten balans został w wyjątkowy sposób złapany i to właśnie za to tę powieść najbardziej cenię. Niewiele w literaturze jest powieści tak prawdziwych i wiarygodnych, jak właśnie „Kamień…”. Pan Myśliwski jak mało kto potrafił przedzierzgnąć się w prostego chłopa i z jego gawędy stworzyć piękną, wręcz poetycką opowieść. Ale poza tym balansem, jest zresztą nie tylko w „Kamieniu…”, ale też i w innych powieściach Pana Myśliwskiego, jakiś taki walor, obok którego nie mogę przejść obojętnie, coś bardzo bliskiego i osobistego. Jakby ktoś ze mnie wyrwał kawał mojej tożsamości i wsadził między karty książki. Może chodzi o obraz tego zupełnie zwyczajnego, domowego życia, może ten smutek, który w naszym polskim krajobrazie gdzieś nieustannie się przewija, a wreszcie może chodzi o ten chłopski sposób myślenia – pokorne godzenie się z przeciwnościami losu i cierpliwość, która jest dziedzictwem po moich przodkach. Nie wiem, pewnie wszystko po trochu, ale to powoduje, że czytając „Kamień na kamieniu” czułam się jak w domu, za co bardzo Panu Myśliwskiemu dziękuję.
chrumkington - awatar chrumkington
ocenił na106 dni temu
W czerwieni Magdalena Tulli
W czerwieni
Magdalena Tulli
Gdyby to była realistyczna książka, można byłoby ją zaliczyć do literatury, powiedzmy z nurtu “radości z odzyskanego śmietnika”, bo tu m. in. tak ukazany ukazany świt Niepodległości w 1918 r. Ale to książka, w której fabuła ma najmniejsze znaczenie. W przeciwieństwie do języka, bo fraza znów niezwykle oryginalna, jak w niedawno czytanej “Skazie”, której jednak ta książka nieco jednak ustępuje. Oryginalna to rzecz, do czego Autorka ma wybitną skłonność i aczkolwiek tematycznie zupełnie inna niż tamta, to pokrewieństwo z nią zdradza m. in silnie zaakcentowana bezcelowość ludzkich starań… Język także na tym samym mistrzowskim poziomie. Jako wyborna stylistka, Tulli posługuje się zdaniami, jakich przeciętny Autor dziś już nie tworzy, a przeciętny czytelnik nie trawi. Dla mnie to oczywiście największa wartość, zaraz po oniryczności tej prozy. Na szczęście to nie żadne reality, zwłaszcza że w centrum narracji jest rozpad rzeczywistości, kres marzeń głównych bohaterów, szaleństwo czy śmierć ważnych mieszkańców fikcyjnych Ściegów, leżącego gdzieś nad morzem miasteczka z pruskiego zaboru. Autorka na szczęście nie przywiązuje wagi do topograficznych i nie tyko szczegółów, dzięki czemu wraz z nią dajemy się ponieść fali niezwyczajnych zdarzeń. Magdalenie Tulli bliżej tu do klimatów Schulza czy Marqueza niż do dokumentowania historii, która jest tylko pretekstem do ukazania oryginalnych bohaterów poszczególnych części Autorka nie byłaby sobą, gdyby obok braku tradycyjnej narracji wprowadziłaby tu jednego bohatera. W centrum są tu bowiem kolejno trzy osoby, będące główną osnową każdej z trzech części, poświęconych kolejno: cierpieniu, konsumpcjonizmowi a na koniec szaleństwu. To taki niezwyczajny świat, w którym np. pieniądze z czasem bledną a zdjęcia ciemnieją. “To zły znak, najgorszy jaki może być [to ich zdjęcia ciemnieją] – denerwowały się pokojówki. – Wy głupie, pod koniec oszczędzał odczynniki, ot i wszystko – śmiał się z nich chłopiec od aptekarza, który znał się na rzeczy”. I tak do końca ten nieskończony dialog między tym co nierzeczywiste, a tym, co realne…. Nieco cytatów dla zachęty: “Byli to bowiem weseli grenadierzy o twardych sercach, którym życie wydawało się wszystkim, czego tylko można zapragnąć i czym prawie nigdy nie bywa”. “W fabryce płyt gramofonowych Neumanna szlachetne tenory, butne barytony, budzące grozę lub wesołość basy i przejrzyste jak szkło soprany wtłaczano z pomocą niemelodyjnie hałasujących maszyn w czarną materię ebonitu, gdzie pozostawały niewidoczne, lecz słyszalne, na zawsze owinięte w bawełnę niezrozumiałych włoskich słów”. “Garnizon szwedzki lepszy jest od rosyjskich, pruskich i austriackich pod każdym względem, tak jak szwedzki zabór lepszy jest od wszelkich innych możliwych zaborów”. “Werble, rechocąc prostacko, podawały takt dufnym puzonom, trąbka trąbiła, że życie jest piękne, a skrzypce, ledwo nadążając, z pijackim łkaniem skarżyły się, że za szybko ucieka”. “Proklamację o utworzenie Królestwa Polskiego odczytał mieszkańcom Ściegów drugi z kolei niemiecki komendant miasta”. “Nie było już w Ściegach niczego, co odwróciłoby uwagę cudem ocalałych żołnierzy od kałuży piwa na stole, po której wozili palcami, otwierając kanały łączące odległe jeziora, przekształcając małe zatoczki w ogromne oceany, zatapiając ostatnie skrawki suchego lądu”. “Kiedy gotyckie litery kolejowych napisów stały się już prawie niewidoczne, gimnazjaliści pozrzucali tablice wespół z uczniami szewskimi i piekarczykami. Podeptali niemieckie napisy i odebrali broń żołnierzom z kolejowego patrolu”. “Trzecim i ostatni niemieckim komendantem Ściegów był pijanym feldfeblem, nawykłym do dźwigania papierów i wycierania rękawem krzeseł. Jego samozwańcze rządy utrzymały się od śniadania do obiadu”. “Nikt już nie płakał, nawet narzeczone zabitych szeregowców. Zabrakło bowiem soli, która jest – jak wiadomo – esencją łez”. “Zagłodzeni oberwańcy wypatrywali po kałużach jakiegoś kartofla, żeby go podnieść i zjeść, choćby na surowo. Ale nie było ani jednego, bo skąd miałby spaść?”. “Na straganach leżało wszystko oprócz żywności. Ta jakby zapadła się pod ziemię, kryjąc się przed niepewnymi koronami polskimi i niemieckimi markami”. “Znali się na wszystkim, mogli od ręki sprzedać fałszywe portugalskie paszporty oficerom Wrangla albo na zlecenie upłynnić pakiet bezwartościowych przedwojennych akcji kolei transsyberyjskiej”. “Tango nieustępliwym rytmem pulsowało w skroniach pod kropelkami potu, przez chwilę każdy brał jego brutalność za własną i ledwo utrzymywał ją w ryzach, z fordanserką w jaskrawym makijażu balansując na przeciągniętej strunie, na granicy światła i mroku, miłości i nienawiści, życia i śmierci”. “Wyruszył do Buenos Aires w trumnie obłożonej lodem, z kopią listu przewozowego przyklejoną na wieku, mając w plecach ranę od sprężynowego noża”. “– Czy ja żyję? – pytał właściciel hotelu niknącym głosem. – Sam pan wie, drogi panie Lapidus - odpowiadał doktor, odkładając słuchawkę. – Skoro pan zadał pytanie, zna pan i odpowiedź”. “– Życie – mówił – samo w sobie nie jest ani złe, ani dobre. Tak samo śmierć. Cała rzecz w proporcjach. Niestety, drogi panie, jak ze wszystkim, tak i z tym, najtrudniej utrafić w punkt”. “Chorzy na tyfus marudzili długo, nie mogli się zdecydować, czy chcą żyć, czy umrzeć. – Wyzdrowieć? Żeby znowu obnosić nicowane łachy? – za plecami śmiali się szorstko z doktora”. “Rozeszły się pogłoski o jakimś krawcu z gromadą dzieci, który po śmierci, tak jak za życia, spędzał dnie i noce nad robotą. O młodej matce, która nie chciała położyć się do trumny, zajęta kołysaniem niemowlęcia. O jedynaczce, której dla świętego spokoju pozwolono nacieszyć się nową lalką. Jakiś zazdrosny mąż rzekomo pragnął uniemożliwić wdowie ponowne zamążpójście, jakaś skąpa żona po śmierci codziennie przeglądała domowe rachunki, szukając dziury w całym”. “Nikt nie zapłakał. Ani nad kupcami, którzy spłonęli, zabarykadowani w swoich sklepach. Ani nad szwaczkami pogrążonymi w ciemnościach. Ani nad pijanymi marynarzami, którzy poszli na dno. Ani nad oszukanymi żołnierzami wielkiej wojny. Ani tym bardziej nad małpami”. “Kolejne wydarzenia zagubiły się w nadciągającym mroku, spowolniały w mroźnym powietrzu. Skąd brać nowe opowieści?”.
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na71 miesiąc temu
Madame Antoni Libera
Madame
Antoni Libera
Uroki okresu dojrzewania pośród PRL-owskiej szarzyzny drugiej połowy lat 60., gdzie pierwsze drżenia serca wywołane przez piękną, tajemniczą nauczycielkę francuskiego są owocem zakazanym zwisającym z tej samej gałęzi, co bycie w pełni sobą, czyli w wypadku narratora - wrażliwym intelektualistą pragnącym żyć, tworzyć i uczestniczyć w swojej epoce po swojemu, wedle własnych zasad, a nie narzuconych mu przez reżim. Innymi słowy, rozbudowany romans osadzony w trudnych czasach młodości autora powieści. Główną osią akcji jest fascynacja bezimiennego protagonisty na punkcie nowej dyrektorki szkoły, która zaczęła uczyć jego klasę języka francuskiego. Oschła, zimna, profesjonalna, olśniewająca, śliczna, niedostępna stanowi obiekt zainteresowania praktycznie każdego ucznia, jednak nikt nie wkłada tyle trudu i przemyślanego wysiłku, aby czegoś się dowiedzieć o enigmatycznej Madame, a co dopiero do niej zbliżyć. Paradoksalnie, to właśnie ten wątek wypada najsłabiej. Wiele stron poświęconych na analizowanie każdego zachowania pożądanej kobiety, przeplatane z horrendalną ilością nawiązań do klasyków literatury zachodniej, potrafi na dłuższą metę znużyć czytelnika, jakkolwiek wiernie oddaje fiksację głównego bohatera. Można dopatrzeć się w tym znamion autoironii, biorąc pod uwagę, że w książce pojawia się podobny zarzut nadmiernej samoanalizy względem Simone de Beauvoir. Sam główny bohater, będący w klasie maturalnej, a cytujący z pamięci całe monologi z licznych dramatów, niekiedy w oryginale nienaganną francuszczyzną, nie wydaje się zbyt wiarygodny. Oczywiście, istnieją przypadki takiego humanistycznego geniuszu, jednak dużo bardziej podczas lektury wybija się wrażenie, że to ponad 50-letni autor przemyca swoje obycie i swą "cultivée personnalité" do charakteru nastolatka w imię spójności narracji. Jako oś napędowa akcji powieści, wątek zbliżania się do Madame stanowi jednocześnie istotną siłę książki, ponieważ na nim budowane jest to, co według mnie stanowi jej największą wartość, czyli obraz rzeczywistości tamtych lat oraz wiele refleksji natury filozoficznej, politycznej, czy też literackiej. Naturalnie wyłącznie w takim stopniu, w jakim dotyczą narratora, aczkolwiek to wciąż bardzo wartościowa perspektywa - wychowanka Polski Ludowej, bezkompromisowego buntownika, wykształconego wedle dobrej tradycji, obnażającego co i rusz absurdy otaczającej go socjalistycznej rzeczywistości, zwłaszcza na płaszczyznach kultury i nauki. Nie jest to polemika z reżimem na miarę chociażby Tyrmanda, ale też nie taki jest jej cel. To wyraz sprzeciwu wobec tłamszenia jednostek, które chcą same decydować o swoim losie, rozwijać się w wybranych przez siebie kierunkach i dokładać cegiełkę do postępu cywilizacji wedle własnych kryteriów, a nie sztywno narzuconych schematów. To tęsknota za tym, co znane z dalekich, nieoficjalnych przekazów zza żelaznej kurtyny, a nieakceptowanych przez moskiewskich możnowładców tej części świata. Ten ciekawy materiał do odtwarzania przez czytelnika zeszłowiecznych realiów mimo wszystko stanowi dalszy plan i niejednokrotnie traci na rzecz głównego wątku, a szkoda. Mimo wszystko pierwszoplanowa fabuła sama w sobie nie jest zła, to wciąż interesująca, bardzo ciekawie poprowadzona historia, chociaż bez wątpienia dałoby się z niej wyciąć nieco introspekcji bez utraty jakości. W końcu, jak głosi cytat Schopenhauera zamieszczony przed pierwszym rozdziałem: "Romansopisarz powinien dążyć nie do tego, by opisywać wielkie wydarzenia, lecz by małe uczynić interesującymi''. Ciężko o bardziej przyziemną, nieobfitującą w wydarzenia opowieść, a jednak uczynienie jej do tego stopnia fascynującą niewątpliwie świadczy o kunszcie autora. Sam styl pisania jest dobry, łatwy do przebrnięcia i sprawnej lektury, aczkolwiek wyjątkowo w oczy kole duża częstotliwość użycia czasu zaprzeszłego (co jest o tyle dziwne, że autor to człowiek współczesny, a inni znani mi autorzy tego okresu nie cierpią na podobną przypadłość). Całkiem przyjemna książka, choć w moim wypadku na jej atrakcyjny odbiór wpłynęło poruszenie większości tematów, które są dla obecnie interesujące, w związku z czym zmuszony jestem się powstrzymać od wystawienia wyższej oceny oraz jednoznacznego polecenia jej innym.
stanislawgoldap - awatar stanislawgoldap
ocenił na71 miesiąc temu
Tartak Daniel Odija
Tartak
Daniel Odija
W 2003 roku Tartak znalazł się na liście dziewięciu najbardziej cenionych książek prozatorskich, wielokrotnie nominowany był też (i nagradzany) w prestiżowych konkursach literackich. Książka ta określana bywa jako manifest społeczny, badający współczesne obszary nędzy i beznadziei, upominający się o wykluczoną prowincję. Autor łączy w niej realistyczne, obyczajowe sprawozdania i lokalne anegdoty z filozoficznymi komentarzami wiejskiego bajarza. Trochę tu klimatu sennych obrazów, jak z Domu dziennym, domu nocnym Olgi Tokarczuk. Dzięki temu książki nie można sprowadzić do publicystycznego obrazka. Odija faktycznie opowiada o ponurej i biednej prowincji, pozbawionej nadziei. Ale nie jest to reporterski głos, zaangażowany społecznie i politycznie, lecz raczej przypowieść o ludziach, których przetrąciło życie, "pogrobowcach" PRL wpasowanych w ramy półrealnej baśni. Ten mityzujący styl pięknie nawiązuje do podobnych klimatów prozy Andrzeja Stasiuka, Magdaleny Tulli, Pawła Huelle, Piotra Szewca, Lidii Amejko czy Pawła Sołtysa. Klimat opowieści zręcznie podkreśla prosty język, pozbawiony patosu, pompowanego dramatyzmu i wielkich słów. Pomimo tego (dlatego?) Tartak budzi silne emocje... Autor w uroczy sposób przechodzi z poziomu szczegółowego sprawozdania z drobnych wydarzeń, do szeroko kreślonych obrazów, wykraczających poza opisywane chwile ("nie wiedział, kiedy zacząć płakać i z tego wszystkiego zapomniał w ogóle o płaczu, a przecież było mu bardzo smutno. No i na kilka dobrych lat zapomniał, jak się płacze."),realistyczny opis miesza z baśniowym przedstawieniem, a biblijny język narracji z rzeczowością spostrzeżeń i wulgaryzmami bohaterów książki - całej panoramy dziwacznych, trochę strasznych i trochę komicznych indywiduów.
Telksinoe - awatar Telksinoe
ocenił na76 lat temu

Cytaty z książki Dom dzienny, dom nocny

Więcej

Jak wygląda świat, kiedy życie staje się tęsknotą? Wygląda papierowo, kruszy się w palcach, rozpada. Każdy ruch przygląda się sobie, każda myśl przygląda się sobie, każde uczucie zaczyna się i nie kończy, i w końcu sam przedmiot tęsknoty robi się papierowy i nierzeczywisty. Tylko tęsknienie jest prawdziwe, uzależnia. Być tam, gdzie się nie jest, mieć to, czego się nie posiada, dotykać kogoś, kto nie istnieje. Ten stan ma naturę falującą i sprzeczną w sobie. Jest kwintesencją życia i jest przeciwko życiu. Przenika przez skórę do mięśni i kości, które zaczynają odtąd istnieć boleśnie. Nie boleć. Istnieć boleśnie - to znaczy, że podstawą ich istnienia był ból. Toteż nie ma od takiej tęsknoty ucieczki. Trzeba by było uciec poza własne ciało, a nawet poza siebie. Upijać się? Spać całe tygodnie? Zapamiętywać się w aktywności aż do amoku? Modlić się nieustannie?

Jak wygląda świat, kiedy życie staje się tęsknotą? Wygląda papierowo, kruszy się w palcach, rozpada. Każdy ruch przygląda się sobie, każda m...

Rozwiń
Olga Tokarczuk Dom dzienny, dom nocny Zobacz więcej

...kiedy ludzie mówią ,,wszystko", ,,zawsze", ,,nigdy", ,,każdy", może to dotyczyć tylko ich samych, w świecie zewnętrznym bowiem nie istnieją takie ogólne rzeczy.
Poradziła mi, żebym była uważna, bo jeśli ktoś zaczyna zdanie od słowa ,,zawsze", to znaczy, że stracił kontakt ze światem, i że mówi o sobie.

...kiedy ludzie mówią ,,wszystko", ,,zawsze", ,,nigdy", ,,każdy", może to dotyczyć tylko ich samych, w świecie zewnętrznym bowiem nie istnie...

Rozwiń
Olga Tokarczuk Dom dzienny, dom nocny Zobacz więcej

Jaka to rozkosz, jaka słodycz życia - siedzieć w chłodnym domu, pić herbatę, pogryzać ciasto i czytać. Przeżuwać długie zdania, smakować ich sens, odkrywać nagle w mgnieniu sens głębszy, zdumiewać się nim i pozwalać sobie zastygać z oczami klejonymi w prostokąt szyby. Herbata stygnie w delikatnej filiżance; nad jej powierzchnią unosi się koronkowy dymek, który znika w powietrzu, zostawiając ledwie uchwytny zapach. Sznureczki liter na białej stronie książki dają schronienie oczom, rozumowi, całemu człowiekowi. Świat jest przez to odkryty i bezpieczny. Okruszki ciasta wysypują się na serwetę, zęby dzwonią leciutko o porcelanę. W ustach zbiera się ślina, bo mądrość jest apetyczna jak drożdżowe ciasto, ożywiająca jak herbata.

Jaka to rozkosz, jaka słodycz życia - siedzieć w chłodnym domu, pić herbatę, pogryzać ciasto i czytać. Przeżuwać długie zdania, smakować ich...

Rozwiń
Olga Tokarczuk Dom dzienny, dom nocny Zobacz więcej
Więcej