Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Linia serc

Tłumaczenie: Martyna Tomczak
Wydawnictwo: Otwarte
6,24 (507 ocen i 93 opinie) Zobacz oceny
10
19
9
27
8
56
7
137
6
117
5
82
4
29
3
23
2
10
1
7
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Landline
data wydania
ISBN
9788375153187
liczba stron
384
język
polski
dodała
Ag2S

Inne wydania

Najlepsza historia miłosna od czasu wynalezienia telefonu! Georgie McCool, scenarzystce komedii z Los Angeles, pozornie udało się połączyć pracę z życiem rodzinnym. Ma cudowne córeczki Alice i Noomi, opiekuńczego męża Neala i piękny dom na przedmieściach. Jednak w jej małżeństwie od dawna coś nie gra, a Georgie nie ma odwagi ani czasu, by zmierzyć się z problemami. Gdy zamiast świętować z...

Najlepsza historia miłosna od czasu wynalezienia telefonu!
Georgie McCool, scenarzystce komedii z Los Angeles, pozornie udało się połączyć pracę z życiem rodzinnym. Ma cudowne córeczki Alice i Noomi, opiekuńczego męża Neala i piękny dom na przedmieściach. Jednak w jej małżeństwie od dawna coś nie gra, a Georgie nie ma odwagi ani czasu, by zmierzyć się z problemami.

Gdy zamiast świętować z rodziną Boże Narodzenie w mroźnej Nebrasce, wybiera pracę, jej małżeństwo jest o włos od rozpadu. Neal nie odpowiada na telefony, obecność czarującego Setha komplikuje sprawy jeszcze bardziej, a zamęt w sercu nie pozwala Georgie skoncentrować się na pisaniu śmiesznych dialogów.
Gdy sytuacja wydaje się beznadziejna, z pomocą przychodzi jej tajemniczy żółty telefon...

 

źródło opisu: http://www.znak.com.pl/

źródło okładki: http://otwarte.eu/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Natalia-Lena książek: 2475

Hello? Nie tylko Adele telefonowała do swojej wielkiej miłości…

Kontaktujemy się ze sobą bez przerwy – e-maile, smsy, rozmowy na Skype, komentarze, prywatne wiadomości na portalach społecznościowych, zdjęcia („jeden obraz wyraża więcej niż tysiąc słów”), krótkie filmiki; nie rozstajemy się z telefonami komórkowymi, dla niektórych dramatem jest brak wi-fi, bo przecież stracą kontakt ze światem.

Mamy niemalże wszystkich na szybkim wybieraniu, jeśli tylko zechcemy.

Dlaczego w takim wypadku nie potrafimy się porozumieć z najbliższymi osobami? Fora są wypchane postami z prośbami o pomoc nie potrafię się dogadać/nie umiem się porozumieć/nie wiem jak mam rozmawiać z…, chętnie czytane są felietony i wszelakie artykuły o problemach z komunikacją. Pracownicy i szefowie, znajomi, przyjaciele, narzeczeństwa, małżeństwa, rodziny – cały świat nie potrafi się dogadać na sto sposobów. Mamy nadawców i odbiorców, mówiących i potakujących głowami, uprawiamy jednostronny kontakt pod szyldem rozmowy. Początkowo wszystko jest w porządku, ale pojawia się taka chwila, gdy zaczynamy zdawać sobie sprawę, że szczerość przychodzi nam coraz trudniej, nie wiemy, jak mamy się zwierzyć i nie potrafimy sobie przypomnieć, kiedy ostatni raz spędziliśmy trochę czasu na rozmowie. W takich chwilach każdemu przydałby się żółty telefon. Stacjonarny, ze spiralnym kablem i tarczą numerową. Tak, ten sam, który nie pozwala wyjść z domu, bo możemy przegapić ważne połączenie. Nie, komórka w żółtej obudowie i aplikacja symulująca oldschoolowe „dryńń dryńń” nie przejdą...

Kontaktujemy się ze sobą bez przerwy – e-maile, smsy, rozmowy na Skype, komentarze, prywatne wiadomości na portalach społecznościowych, zdjęcia („jeden obraz wyraża więcej niż tysiąc słów”), krótkie filmiki; nie rozstajemy się z telefonami komórkowymi, dla niektórych dramatem jest brak wi-fi, bo przecież stracą kontakt ze światem.

Mamy niemalże wszystkich na szybkim wybieraniu, jeśli tylko zechcemy.

Dlaczego w takim wypadku nie potrafimy się porozumieć z najbliższymi osobami? Fora są wypchane postami z prośbami o pomoc nie potrafię się dogadać/nie umiem się porozumieć/nie wiem jak mam rozmawiać z…, chętnie czytane są felietony i wszelakie artykuły o problemach z komunikacją. Pracownicy i szefowie, znajomi, przyjaciele, narzeczeństwa, małżeństwa, rodziny – cały świat nie potrafi się dogadać na sto sposobów. Mamy nadawców i odbiorców, mówiących i potakujących głowami, uprawiamy jednostronny kontakt pod szyldem rozmowy. Początkowo wszystko jest w porządku, ale pojawia się taka chwila, gdy zaczynamy zdawać sobie sprawę, że szczerość przychodzi nam coraz trudniej, nie wiemy, jak mamy się zwierzyć i nie potrafimy sobie przypomnieć, kiedy ostatni raz spędziliśmy trochę czasu na rozmowie. W takich chwilach każdemu przydałby się żółty telefon. Stacjonarny, ze spiralnym kablem i tarczą numerową. Tak, ten sam, który nie pozwala wyjść z domu, bo możemy przegapić ważne połączenie. Nie, komórka w żółtej obudowie i aplikacja symulująca oldschoolowe „dryńń dryńń” nie przejdą – nie mają w sobie dość magii, by mogła wokół nich kręcić się historia Georgie.

Georgie McCool dzielnie próbuje łączyć wszystkie role, nie tylko na kartach scenariusza. Scenarzystka specjalizująca się w komediach, mama dwóch uroczych dziewczynek, kochająca żona, dobra przyjaciółka, córka i siostra. To w teorii. W praktyce kariera okupiona jest wieloma wyrzeczeniami, dom stoi na głowie, gdy nie dba o niego mąż Neal, a życia bliskich toczą się gdzieś obok. Georgie naprawdę się stara i gdy na horyzoncie pojawia się szansa na upragniony sukces, postanawia postawić wszystko na jedną kartę. W grę wchodzą również rodzinne święta. Przedkładając pracę nad wspólne świętowanie, przelewa czarę goryczy, która napełniała się od jakiegoś czasu, kropla po kropli. Tylko dobry przyjaciel Seth zdaje się rozumieć, jak wiele znaczy dla niej kariera. Georgie staje przed trudnym dylematem. Potrzebuje rady, drogowskazu, czegokolwiek, co pomoże jej ułożyć życie, które wywróciło się do góry nogami. Niespodziewanie odpowiedź może kryć się w żółtej słuchawce… Czyj głos tam usłyszy?

Na pierwszy rzut oka, historia opisana w „Linii serc” rozgrywa się w trakcie kilku grudniowych dni. W rzeczywistości przechodzimy wraz z bohaterami przez kolejne lata, w refleksjach i retrospekcjach układając etapy związku Georgie i Neala. Pomiędzy pierwszym „cześć” a wątpliwościami stawiającymi na szali dalsze małżeństwo, Rowell nieśpiesznie rozwija opowieść o kilku miłościach i dwóch rodzinach. W antologii „Podaruj mi miłość” pisarka połączyła opowieść o nastoletnim uczuciu z zimową magią, tworząc opowiadanie „Północ”; za sprawą „Linii serc” otrzymujemy powieść, która tą samą magią nasączyła historię małżeństwa z dwójką dzieci. Czy Rainbow Rowell, do tej pory znana czytelnikom jako autorka książek dla młodzieży, sprawdziła się w dorosłej literaturze?

Miłość w świecie „Linii serc” jest… codzienna. Wie, co to rutyna i nieporozumienia, bywa ofiarą pomieszanych priorytetów i nie pozwala sobie zapomnieć o drugiej szansie. Nie obawia się naprawiać starego, zanim da szanse nowemu. Miłość w życiu Setha, Georgie, Neala, siostry Georgie imieniem Heather i ich mamy opowiada własne historie, tak urocze, jak zwyczajne. My zanurzamy się w tych prostych opowieściach, które są poprowadzone z taką lekkością, że zupełnie nie przeszkadza nam to nieśpieszne tempo. Siłą napędową „Linii serc” są dialogi. Bohaterowie rozmawiają, mówią, perorują, odbijają słowa niczym piłeczki do ping-ponga. Telefonują, spotykają się twarzą w twarz i mówią, mówią, mówią. To gadulstwo stanowi iluzję, pod którą aż kipi od nierozwiązanych problemów, tajemnic, niepewności. Nie potrafią się porozumieć, choć są pełni dobrych intencji. Dopiero z czasem widzimy, jak na wierzch wypływa to, co do tej pory próbowali zamaskować słowami. Każde z nich boryka się z jakimś dylematem, który okraszony jest sporą dozą refleksji. Jeśli jest coś, co lubię u Rowell najbardziej, to właśnie są to bohaterowie. Linia połączyła wiele serc, a każde z nich jest niepowtarzalne i nawet krótką obecność potrafi dobitnie zaznaczyć. Mają w sobie urok, którego nie przyćmiewają ich wady; to, co mogłoby irytować, najczęściej śmieszy (jak katastroficzne-troskliwe zapędy mamy Gerogie), a to, co danej postaci mogłoby niezmiernie denerwować, tylko w minimalnym stopniu działa na nerwy, bo Rowell daje nam do zrozumienia, że nikt nie jest idealny i na każdą dobrą cechę może przypadać wkurzający zwyczaj.

„Linia serc” to udana powieść, choć jest kilka wątków, którym można by poświęcić więcej uwagi. Autorka narzuciła sobie dość wąskie ramy czasowe i w te kilka dni jednocześnie wtłoczyła kilkanaście lat związku, przez co niewiele miejsca pozostawiła na rozwinięcie i pogłębienie relacji pomiędzy bohaterami. Obserwujemy codzienne życie Georgie, które można zamknąć w schemacie praca-dom-praca; zarówno w domu, jak i w pracy natrafiamy na interesujące, dobrze zarysowane postacie, ale dość szybko odbiera im się głos. Chciałabym spędzić więcej czasu w rodzinnym domu Georgie, bo jak już wcześniej pisałam, kryje się tam kopalnia uczuć. Żałuję, że w tych szybko mijających dniach nie zmieściło się więcej z teraźniejszości bohaterów drugoplanowych. Pisarkę skusiła też bajkowość zazwyczaj łączona ze świątecznym okresem, przez co finał wydaje się idealne skrojony na miarę bożonarodzeniowej historii. To znaczy również, że w zakończeniu wszelkie problemy zostają ucięte i z poziomu zwyczajności nagle wznoszą się na wyżyny cukierkowego optymizmu. Gdyby tylko Rowell pochyliła się nad tymi zagadnieniami, zamiast kurczowo trzymać się powieściowego dziennika, wtedy otrzymalibyśmy powieść… właściwie bez wad.

Powieści Rainbow Rowell stawiają przede wszystkim na miłość i są pełne ciepła, nawet jeśli bohaterowie stają przed niełatwymi dylematami. Pisarka tworzy pozornie proste historie i wplata w nie nienachalne przesłanie, a między wierszami umieszcza kolejne pokłady emocji. „Linia serc” wprowadza do doroślejszego etapu w twórczości autorki, nie stroniąc od refleksji i spojrzeń wstecz, gdy było się nastolatkiem zakochanym do szaleństwa; tym samym tworzy pomost pomiędzy „Fangirl”, „Eleonorą i Parkiem” a sobą, podejmując kolejny krok na drodze do szczęśliwego zakończenia w prozie życia.

Natalia Lena Karola

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1981)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1167
Kasiek | 2016-02-12
Na półkach: 2016
Przeczytana: 11 lutego 2016

Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki. Wiedziona pozytywnymi opiniami, nie mogłam nie sięgnąć po jej najnowszą książkę. Jednak ładna okładka, romantyczny tytuł i opis na okładce okazały się zwodnicze. Chyba liczyłam na coś więcej.
Fabuła nie wydała mi się interesująca, a być może bardziej nie spodobał mi się sposób, w jaki autorka ujęła dość pospolity dziś problem matki i żony, która stara się pogodzić życie rodzinne z rozwijającą się karierą. Całość opiera się głównie na rozmowach telefonicznych przeplatanych retrospekcjami ze wspólnej przeszłości głównych bohaterów. Sami bohaterowie są skromnie nakreśleni. Nie wiemy o nich zbyt wiele, więc tym samym trudno ich polubić, czy zrozumieć.
Najbardziej jednak przeszkadzał mi motyw abstrakcyjny. Preferuję realistyczne historie, więc takie "łączenie się z przeszłością" nie przypadło mi do gustu.
Książka miała być piękną miłosną historią, jednak samego romantyzmu nie ma w niej zbyt wiele. Jest krótka i rzeczowa, dzięki...

książek: 2056
Książniczka | 2016-02-06
Na półkach: Rozczarowanie

"Wielu rzeczy się nie wie, mając dwadzieścia trzy lata. Nie wie się, co to naprawdę znaczy wczołgać się do czyjegoś życia i już tam zostać. (...) Jak absurdalna wydaje się idea rozstania po pięciu, dziesięciu, piętnastu latach."

Jestem trochę zdezorientowana i nie wiem, co mam o tej książce myśleć. Nie wiem, co przeważało - momenty, które mi się podobały, czy te, które strasznie mnie irytowały?

Przede wszystkim nie można oczekiwać żadnego podobieństwa do poprzednich powieści Rowell. To zupełnie inna historia, także jeśli chodzi o wiek bohaterów. To dojrzali ludzie, którzy nagle uświadamiają sobie, że powoli i systematycznie w ich życiu coś się psuło. Georgie może nagle utracić miłość, która dotąd była dla niej czymś oczywistym - zbyt oczywistym. Mamy tendencje nie dbać o coś, czego utraty się nie boimy. Czasem jednak może być już za późno, bo nie wszystko daje się naprawić.

Sama koncepcja tej powieści jest jej mocną stroną, tak samo jak postać Neala, który naprawdę mnie do...

książek: 985
Justyna | 2016-08-28
Przeczytana: 28 sierpnia 2016

Bardzo przyjemnie czyta się tę lekturę, chociaż jest ona dość chaotyczna. Charakterystyczna dla powieści jest retrospekcja - główna bohaterka, Georgie McCool, wciąż wraca myślami do przeszłości związanej ze swym obecnym mężem, Nealem. Ponieważ w ich małżeństwie coś zaczyna się psuć, a ona nie do końca wie jak to naprawić. Analizuje więc cały ich związek, przypomina sobie ich szczęśliwe i mniej radosne momenty. Pomaga jej w tym powrót do domu rodzinnego, w którym znajduje swój stary telefon stacjonarny... Prowadząc rozmowy z Nealem, próbuje naprawić swój związek i sprowadzić go na właściwe tory.

Wątek starego żółtego telefonu bardzo mi się podobał, a jego magiczne przeznaczenie nawet bardziej. :) Czytając powieść zastanawiamy się, co my zrobiliśmy w naszym życiu czy związku dobrze lub źle? Czy gdybyśmy mogli cofnąć czas, to coś byśmy zmienili? Czy podjęlibyśmy inną decyzję? Z wszystkimi tymi pytaniami musi zmierzyć się Georgie, która wiodła szczęśliwe życie w kochającej rodzinie i...

książek: 591
Anna | 2016-02-16
Na półkach: 2016

Od wielu lat stajemy się świadkami zmian, jakie dokonują się we wszystkich obszarach życia człowieka współczesnego. Szczególny wpływ na charakter komunikacji międzyludzkiej wywarło rozpowszechnienie sieci komórkowych — przepływ informacji stał się szybki i ogólnodostępny, umożliwiający nieskrępowany kontakt ze światem. Nieprzypadkowo telefon stacjonarny odgrywa szczególną rolę w książce ”Linia serc” Rainbow Rowell. Pełni funkcję narzędzia łączącego nas z drugim człowiekiem, lecz zarazem zapewniającego obu stronom pewną anonimowość. Ukrywa twarz rozmówcy, częściowo i jego uczucia.

Ona — żyjąca pracą scenarzystka komedii, on — oddany mąż i dobry ojciec. Georgie i Neal są szczęśliwym małżeństwem od prawie dwudziestu lat. Kiedy kobieta otrzymuje propozycję stworzenia własnego serialu, przyjmuje ją z entuzjazmem, chociaż zdaje sobie sprawę, że tym samym rezygnuje ze wspólnych świąt. Rodzina wyjeżdża, a kontakty między mężem i żoną ulegają zmianie. Rozmowy przez komórkę stają się...

książek: 1035
ivv | 2017-01-09
Na półkach: Przeczytane

Początek nawet ok, końcówka też, ale środek to jakieś nudziarstwo...

Główna bohaterka Georgie chodzi cały czas w ciuchach swojej matki i dzwoni do córki powtarzając: Miau! Miau!. Oczywiście pojawia się lesbijski związek (czy to jakaś moda teraz w książkach?). A rozmowy telefoniczne Georgie i Neala były nie do przejścia.
Niby akcja dzieje się podczas okresu świątecznego, ale w ogóle tego nie czuć.
Nie polecam.

książek: 973
lacerta | 2016-04-25
Na półkach: 2016
Przeczytana: 23 kwietnia 2016

"Najlepsza historia miłosna od czasu wynalezienia telefonu!"? Nie wydaje mi się.

"Eleonora i Park" mnie zachwycili. "Fangirl" pokochałam od pierwszych stron. "Linia serc" zirytowała mnie.
Sięgając po książkę byłam zaintrygowana i zaciekawiona jak autorka sprawdzi się w powieści dla starszego odbiorcy. Niestety w moim odczuciu nie wyszło to najlepiej.
Historia jest nieciekawa i przewidywalna. Główna bohaterka, Georgie i jej przemyślenia irytujące, głupiutkie i przydługie. Neala polubiłam od razu chociaż znamy tylko Neala ze wspomnień Georgie, a w teraźniejszości jest tylko imieniem na papierze i bardzo mało wyrazistą postacią.
Przeskoki w czasie mieszają się z teraźniejszością - są bardzo słabo zaznaczone i czytelnik zaczyna się gubić. Często mijała chwila nim zorientowałam się, że autorka przeniosła akcję. Dialogi były długie i brzmiały sztucznie.

Ogólnie powieść bardzo mnie zawiodła. Nie skłoniła mnie do większych przemyśleń, była nieciekawa i irytująca. Rainbow Rowell chyba nie...

książek: 1111
Anna | 2016-03-10
Przeczytana: 10 marca 2016

„Linia serc” Rainbow Rowell to z pewnością piękna i mądra historia miłosna. Fabuła aż kipi od nadmiaru emocji. Miłość , miłość , miłość … Często nie dbamy o nią, gdy jest nam dana, przekonani, że na zawsze. Dopiero w momencie zagrożenia „stajemy na głowie”, żeby jej nie stracić.

„Mógłbym żyć bez ciebie, ale co to byłoby za życie?”

„Linia serca” opowiada historię na pozór szczęśliwego i kochającego się małżeństwa. Georgie jest scenarzystką komedii. Pasjonatką oddaną swojej pracy bez reszty. Neal nie do końca wie co chciałby robić w życiu. Rodzinę stawia na pierwszym miejscu. Oddany, cudowny, wyrozumiały mąż i ojciec dwóch córeczek. Okazuje się, że ten układ działa, do czasu. Zbliżają się święta Bożego Narodzenia, które rodzina ma zamiar spędzić w zaśnieżonym Omaha w rodzinnym domu Neala. Tymczasem Georgia otrzymuje propozycję stworzenia własnego serialu. To ogromna szansa na którą czekała od lat. Pełna entuzjazmu rezygnuje ze wspólnych świąt z rodziną. Neal leci sam z...

książek: 451
geena | 2016-02-11
Na półkach: Ulubione ♥
Przeczytana: 11 lutego 2016

"- A co by cię uszczęśliwiło?
- Gdybym wiedział, tym właśnie bym się zajął."


Georgie McCool, scenarzystce komedii z Los Angeles, pozornie udało się połączyć pracę z życiem rodzinnym. Ma cudowne córeczki i opiekuńczego męża, Neala. Jednak w jej małżeństwie od dawna coś nie gra, a Georgie nie ma odwagi ani czasu, by zmierzyć się z problemami. Gdy zamiast świętować z rodziną Boże Narodzenie w mroźnej Nebrasce, wybiera pracę, jej małżeństwo jest o włos od rozpadu. Neal nie odpowiada na telefony, obecność czarującego Setha komplikuje sprawy jeszcze bardziej, a zamęt w sercu nie pozwala Georgie skoncentrować się na pisaniu śmiesznych dialogów. Gdy sytuacja wydaje się beznadziejna, z pomocą przychodzi jej tajemniczy żółty telefon...


"Naprawdę. Możesz mnie mieć, jeśli chcesz. Ponieważ uwielbiam marzyć i uwielbiam spełniać swoje marzenia, a najbardziej w świecie marzę o tobie. Naprawdę, naprawdę, naprawdę."


Są tacy pisarze, do których mamy szczególny sentyment. Rainbow Rowell jest - w...

książek: 6064
Justyna Antoniewicz | 2016-10-12

Piękna, urocza i mądra opowieść miłosna opowiada o Georgie McCool scenarzystce komedii w Los Angeles umie połączyć pracę zawodową z życiem rodzinnym.
Wychowuje dwie cudowne córeczki Alice i Noemi, ma wspaniałego męża Neala i piękny dom.
Jednak w jej małżeństwie się nie układa...zaczyna się coś psuć.
Gdy zamiast świętować z rodziną Boże Narodzenie w mroźnej Nebrasce,to wybiera pracę,a jej małżeństwo jest o włos od rozpadu.
Mąż Georgie Neal nie odbiera telefonów, poznaje czarującego,przystojnego Seatha, poddaje się jego uroku osobistego.
Gdy wszystko wydaje się beznadziejna i sytuacja życiowa też z pomocą przychodzi jej tajemniczy, żółty telefon.
Uwielbiam Rainbow Rowell tą autorkę powieści, które miałam przyjemność przeczytać to była Fangirl bardzo zadowolona jestem,że ta książka bardzo dobrze wpłynęła na mnie, styl pisarski świetny,fabuła dobra i trzyma całkowicie w napięciu przez cały czas.
Jednym słowem rewelacyjna książka, przyjemna lektura do poczytania na miłe popołudnie.

książek: 1250
Wybredna Maruda | 2016-02-12
Na półkach: Od Wydawnictw
Przeczytana: luty 2016

Dzisiaj niespodzianka, bo recenzja-nierecenzja, w której będzie towarzyszyć mi mama :)

Wydawnictwo Otwarte wraz z premierą książki "Linia Serc" Rainbow Rowell zorganizowało akcję #czytamyrazem. Akcja ta polega na wspólnym czytaniu książek z rodziną i przyjaciółmi, by móc potem się komuś wygadać i pochwalić przeżyciami. Jako że "Landline" jest pierwszą powieścią Rowell z zakresu literatury kobiecej, to wspaniały motywator, by zachęcić do czytania nasze mamy.
Dlatego właśnie ja przeczytałam książkę wraz z mamą i po kryjomu nagrałam naszą rozmowę.

https://youtu.be/xTqgnD5_ins

zobacz kolejne z 1971 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Poświąteczne wyprzedaże

Czasami tak bywa, że Gwiazdor nas zawiedzie i albo przyniesie nam książkę, której nie chcemy, albo nie daj Boże, w ogóle nie przyniesie nam książek. Wtedy trzeba zostać Gwiazdorem swojego losu i samemu kupić sobie prezent - w tym celu przygotowaliśmy dla Was małe zestawienie poświątecznych wyprzedaży w księgarniach internetowych.


więcej
Patronaty tygodnia

Zbiór opowiadań twórcy serialu „True Detective”, piąty tom cyklu „Zmierzch” Stephenie Meyer, historia miłosna (i żółtego telefonu) i dwie historie o uwikłaniach i poufnych grach – podpowiadamy, jakich tytułów pod naszym patronatem możecie wypatrywać w księgarniach w najbliższych dniach. Polecamy!


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd