Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Piękna katastrofa

Tłumaczenie: Agata Karolak
Cykl: Piękna katastrofa (tom 1)
Wydawnictwo: Albatros
7,31 (2010 ocen i 260 opinii) Zobacz oceny
10
342
9
243
8
393
7
436
6
291
5
128
4
73
3
44
2
25
1
35
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Beautiful Disaster
data wydania
ISBN
9788379856374
liczba stron
464
język
polski
dodała
Zaczarowana

Opowieść o trudnej miłości i namiętności, pojawiających się na przekór zdrowemu rozsądkowi. Dziewiętnastoletnia Abby Abernathy wybiera uniwersytet jak najdalej od domu rodzinnego, żeby zapomnieć o przeszłości u boku matki alkoholiczki i ojca hazardzisty oraz o własnej głęboko skrywanej tajemnicy. Marzy o ustabilizowanej przyszłości. Travis Maddox uosabia wszystko to, od czego Abby chce...

Opowieść o trudnej miłości i namiętności, pojawiających się na przekór zdrowemu rozsądkowi.

Dziewiętnastoletnia Abby Abernathy wybiera uniwersytet jak najdalej od domu rodzinnego, żeby zapomnieć o przeszłości u boku matki alkoholiczki i ojca hazardzisty oraz o własnej głęboko skrywanej tajemnicy. Marzy o ustabilizowanej przyszłości.

Travis Maddox uosabia wszystko to, od czego Abby chce uciec: brutalną siłę, fantazję i niefrasobliwość w związkach z dziewczynami, które o dziwo nie mają mu za złe, że zalicza jedną po drugiej. Tylko Abby - choć czuje, że jakaś zupełnie dla niej niezrozumiała siła przyciąga ją do tego chłopaka - nie chce mu ulec. A jednak godzi się na proponowany przez niego zakład: jeśli wygra ona, Travis zostawi ją w spokoju; w razie jego wygranej zamieszka z nim na miesiąc.

Czego Abby boi się bardziej? Wygranej czy przegranej?

 

źródło opisu: http://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazka,1375,34...(?)

źródło okładki: http://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazka,1375,34...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 495
Ann | 2015-08-07
Przeczytana: 07 sierpnia 2015

http://namalowac-swiat-slowami.blogspot.com/2015/08/piekna-katastrofa-jamie-mcguire.html

Pierwszy raz z Piękną katastrofą zetknęłam się, kiedy wyszło jej pierwsze wydanie. Wtedy jeszcze taka tematyka jeszcze nie mieściła się w moich gustach, jednakże książka i tak wylądowała na mojej liście do przeczytania. I tak mijały miesiące, a książka nadal i nadal stała na samym końcu tej listy, a ja o niej powoli acz nieubłaganie zapominałam. Aż dotarła do mnie wiadomość o jej ponownym wydaniu z nową okładką. A więc, dla przypomnienia przeczytałam opis... i bam! Zapragnęłam tą książkę z całego mojego zlodowaciałego serca. Na szczęście nie musiałam długo czekać by móc ją przeczytać.

''Pragnę tylko ciebie. Tylko o tobie myślę, tylko o tobie marzę, tylko ciebie chcę.''

Może to i opis (dobra poniekąd również cudowna okładka) przyciągnął moją uwagę, ale prawda jest taka, że nie ma się on niemal nic do książki. Piękna katastrofa jest w zupełnie innym klimacie niż zamieszczony na jej tyłach opis. Może i jest prawdziwy, ale mija się z tym co ta książka prezentuje. Ani Abby ani Travis nie zachowują się aż tak skrajnie jak to on przedstawia. Co akurat bardzo mi się spodobało, bo jak już wiecie (albo i nie) strasznie nie lubię skrajności i zbyt wielkich kontrastów.

''Kiedy myślę o przyszłości, widzę ciebie''

Przez dosyć długi czas zastanawiałam się dlaczego Piękna katastrofa tak bardzo przypomina mi opowiadanie. Tak, opowiadanie. Dobrze napisane, baaardzo długie, ale opowiadanie. Dopiero będąc po kilku rozdziałach dotarło to do mnie. W Pięknej katastrofie prym wiodą dialogi. Nie żebym była jakąś mega wielką fanką opisów, ale w tej książce było ich zdecydowanie za mało. Dialogi stanowiły jakieś dziewięć dziesiątych całej książki, jeśli nie więcej, a cała akcja skupiała się praktycznie w nich. Ale to ma też swoje plusy. Pomimo tego, że książka ma ponad czterysta sześćdziesiąt stron, ja mam dosyć ograniczony czas wolny (tak, nawet we wakacje) Piękną katastrofę przeczytałam w zaledwie dwa dni. Zatrważająca prędkość jak dla mnie. Tą historię nie da się odłożyć i czytać przez kilka dni, dawkować po trochu. Należy raczej wrzucić się w wir wydarzeń i nie opuszczać go dopóki nie przeczyta się ostatniego zdania. Ciekawość nie da spokoju, to mogę zagwarantować.

''- [...] Wracaj do domu.
- Ty jesteś moim domem''

Dlaczego o samym wątku miłosnym piszę niemal na końcu, skoro to on jest w tej książce najważniejszy? Prawdę mówiąc, nie wiem. Bo tak mi pasuje. Bo nie ma dużo o nim do powiedzenia. Bo spodobał mi się od początku do końca. Kiedy mój mózg będzie się nad tym głowił, palce napiszą, co sądzę o romansie głównych bohaterów. Zaczął się ciekawie, ponieważ od przyjaźni. Tak wiem, jak to brzmi, ale ta przyjaźń już od początku mówiła, ba, krzyczała, że coś głębszego z niej wyniknie. I wbrew pozorom spodobało mi się to. Bo w wątkach miłosnych właśnie tę część lubię najbardziej; poznanie i pierwsze kroki do miłości. I im bardziej interesująco autorka lub autor potrafi to przedstawić tym większy ma u mnie plus. Potem związek przechodzi przez różnorakie próby, bohaterzy przeżywają wzloty i upadki. Trudno cokolwiek napisać nie zdradzając za dużo z fabuły. Ale to mogę śmiało wyznać. Na kartach tej książki zobaczyłam kompletną historię miłosną z prawdziwym zakończeniem. Ile to razy autorzy przerywają w momencie, kiedy wszystko gra i można się tylko domyślać jak potoczyła się dalej historia. Pani McGuire postanowiła wszystko doprowadzić do końca. Gdybyście tylko zobaczyli tego banana na mojej twarzy, jaki to pojawił się, gdy czytałam ostatnie strony... Na serio. Dobrze, że czytałam Piękną katastrofę w zaciszu własnego pokoju, a nie w jakimś miejscu publicznym, bo na widok mojej pełnej zadowolenia i szczęścia miny niejeden człowiek by się przeraził.

''Należę do mojej ukochanej, a moja ukochana należy do mnie.''

Długo nie mogłam zdecydować jaką ocenę wystawić tej książce, co jest w moim przypadku niespotykane. Ocena wahała się od sześciu do dziewięciu, ale dosyć szybko wyeliminowałam tę najwyższą i najniższą. Zostały dwie możliwe. Już miałam dać siedem, kiedy popatrzyłam na okładkę Pięknej katastofy... I zamiast siódemki wpisałam ósemkę. Tak wyszło. Historia Abby i Travisa jest tak przyjemna i po prostu miła, że nie dałabym rady inaczej. Dlatego pozostaje mi jedynie polecić tę książkę wszystkim, tym zainteresowanym i tym mniej zainteresowanym, ale ostrzegam od razu; nie oczekujcie jakiegoś arcydzieła na miarę światową, spodziewajcie się raczej sympatycznej historii o dwojgu młodych ludzi, która wypełni Wasze serca ciepłem i radością. Gorąco polecam!

Ps: Mam nadzieję, że teraz, po przeczytaniu tej książki nie będę się odwracać zszokowana z pytaniem:''Co?! Gdzie?!'', do każdego ktoś wykrzyknie: ''O, zobacz! Gołąbek!'' ;D

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Blade Runner. Czy androidy marzą o elektrycznych owcach?

Należę do nielicznego pewnie grona osób, która po dwukrotnym obejrzeniu filmowego Blade Runner'a ciągle zastanawia się skąd to uwielbienie. Film dobry...

zgłoś błąd zgłoś błąd