Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017

Komisarz Bordelli: Śmierć w gaju oliwnym

Tłumaczenie: Jan Jackowicz
Cykl: Komisarz Bordelli (tom 2)
Wydawnictwo: Albatros
6,11 (27 ocen i 11 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
1
8
6
7
6
6
4
5
4
4
4
3
2
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Una brutta faccenda
data wydania
ISBN
9788378853640
liczba stron
320
język
polski
dodała
Ag2S

Druga z cyklu włoskich powieści kryminalnych, rozgrywających się w niepowtarzalnym klimacie nostalgicznej i zupełnie nieznanej turystom Florencji lat 60. XX wieku. Głównym bohaterem serii jest komisarz Bordelli – Sherlock Holmes i Robin Hood w jednym – przeniesiony w czasy Dolce vity. Wiosna 1964 roku. Wieczorem w kwesturze zjawia się długoletni znajomy komisarza Bordellego, karzeł Casimiro...

Druga z cyklu włoskich powieści kryminalnych, rozgrywających się w niepowtarzalnym klimacie nostalgicznej i zupełnie nieznanej turystom Florencji lat 60. XX wieku. Głównym bohaterem serii jest komisarz Bordelli – Sherlock Holmes i Robin Hood w jednym – przeniesiony w czasy Dolce vity.
Wiosna 1964 roku. Wieczorem w kwesturze zjawia się długoletni znajomy komisarza Bordellego, karzeł Casimiro Robetti, który informuje detektywa, że dopiero co widział w oliwnym gaju w okolicach Florencji zwłoki mężczyzny. Udają się tam obaj, ale nie znajdują ciała, które widział Casimiro. Po kilku dniach do kwestury dociera informacja o znalezieniu w parku ciała małej dziewczynki, która ma na szyi pręgi po uduszeniu oraz rany od ugryzienia na brzuchu. Nikt niczego nie widział, a morderca nie zostawił śladów. Tymczasem Casimiro Robetti od kilku dni nie daje znaku życia…

 

źródło opisu: http://www.wydawnictwoalbatros.com/

źródło okładki: http://www.wydawnictwoalbatros.com/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1115
Zimek | 2015-08-08
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2015
Przeczytana: 03 sierpnia 2015

Komisarzu Bordelli, kopę lat! Przyznać się muszę bez bicia, że po paru miesiącach rozłąki stęskniłem się za panem jak za zimną lemoniadą w duszny, upalny dzień. Tym bardziej cieszy mnie, że znowu mogę uścisnąć komisarzowi dłoń i stwierdzić, że nic się pan nie zmienił – wciąż palicie jak smok, nie odmawiacie również znamienitych posiłków i dobrego alkoholu. A te kobiety… Ja wiem, nie jest łatwo. Ale ta nowa sprawa, z którą musiał się pan zmierzyć, aż przyprawiła mnie o ciarki. Dobrze, że ten pański znajomy, Marco Vichi, wszystko skrzętnie zapisał, bo inaczej nie dałbym wiary. Już sam tytuł roboczy "Śmierć w gaju oliwnym" sugeruje, że nie miał pan najspokojniejszej wiosny.


Poprzednia historia z pańskiego życia bardzo mnie zainteresowała, toteż pan komisarz sam rozumie, że nie mogłem odmówić sobie tej przyjemności – chociaż z sielanką ma to niewiele wspólnego. Owszem, w przeciwieństwie do tych mrocznych smutasów z północy Europy, u pana pojawia się pomimo tych wszystkich okropieństw radość z życia i czerpanie przyjemności z małych rzeczy, takich jak jedzenie czy miłe towarzystwo. Lecz mimo to, w ciemnościach wciąż czai się zło, które od dawien dawna znajduje przytulny kąt w ludzkiej duszy. Tym bardziej proszę przyjąć moje wyrazy współczucia, komisarzu Bordelli, za tak stresującą pracę. Nie dość, że pański przyjaciel zginął w tym przeklętym gaju oliwnym, to jeszcze, żeby tego było mało, w pańskim regionie pojawił się szaleniec zabijający małe dziewczynki. Zakichana sprawa, chociaż przyznać się muszę z zażenowaniem, że wciągnęła mnie od pierwszej chwili. Rozwiązywany zresztą przez pana węzeł florencki w postaci niewyjaśnionej zbrodni to coś, co przykuję uwagę żądnych wrażeń czytelników.

Przyznać się również muszę, że ta kryminalna opowieść trzymała mnie w niepewności aż do ostatnich stron. Swoją drogą, bardzo utalentowany człowiek z tego Marca Vichi – nie dziwię się, że powierzył mu pan zapisanie swojej historii. Literat z niego dobry, więc "Śmierć w gaju oliwnym" czytało mi się wyśmienicie. Powiem więcej, ucieszyłem się, że ten cały Vichi skupił się nie tylko na pańskim życiu zawodowym, ale również nie szczędził opisów wszelakich spotkań ze śmietanką towarzyską we Florencji. Znałem oczywiście tak wspaniale nakreślone osobistości jak Totò, Bottę, Rosę czy Dantego, które autor naszkicował już w "Mordercy, którego nie było", więc miło było dowiedzieć się, co u nich słychać. Lecz nawet tak mało znaczące epizody, jak ten z irytującą panią Capecchi, były miłym dodatkiem do lektury, który każe mi wyciągnąć wniosek, że Marco Vichi bardzo polubił pańskie opowieści i nie szczędzi w swej okrytej morderstwami relacji momentów bardziej frywolnych. I nie mógłbym zapomnieć oczywiście o pańskim asystencie, młodym Pirasie, który tym razem wpadł w sidła miłości, z czego nie omieszkał komisarz sobie pofolgować; widać, że wasza relacja opiera się na obopólnym zrozumieniu, chociaż nie jest on w stanie zaakceptować pańskiego nikotynowego nałogu. Mimo to stanowicie sympatyczny duet policjantów, do którego trudno nie poczuć sympatii.

Kończę już tę dygresję o kompanach komisarza, bowiem nie za to chciałem podziękować przede wszystkim. "Śmierć w gaju oliwnym" to naprawdę dobry, klasyczny kryminał, którego rozwiązania zagadki nie przewidziałem aż do samego końca, gdy pan komisarz połączył wreszcie rozrzucone poszlaki i znalazł niezbity dowód na winę zbrodniarza. A sam pan przyzna, że okoliczności były niesamowite – w końcu w grę zaangażowały się mroczne duchy przeszłości, które straszyły Europę podczas drugiej wojny światowej. Przywołało to oczywiście pańskie wspomnienia z linii frontu, gdy brał pan udział w walkach z oprawcami – zarówno te retrospekcje, jak i przelane na papier rozterki miłosne utrzymują mnie w przekonaniu, że jest pan, komisarzu Bordelli, człowiekiem wrażliwym i – przepraszam, że to powiem wprost – trochę rozczarowanym życiem. Niezrozumiałe zbrodnie zaś, których jest pan świadkiem, jedynie przekonują pana, że nasz świat to okrutne miejsce. A Marco Vichi również tego nie szczędzi czytelnikowi, dzięki czemu jego proza żyje własnym życiem – wiem, że to zabrzmi komicznie, ale równie dobrze mógłby być pan fikcyjnym tworem literackim!

Jak pan komisarz pewnie się domyślił, "Śmierć w gaju oliwnym", czyli drugi tom serii oznaczonej pańskim nazwiskiem, przypadł mi do gustu i liczę na to, że rychło ukażą się w Polsce kolejne niesamowite historie z florenckiej ziemi. Ponieważ do mojego kraju niektóre opowieści przychodzą z opóźnieniem, wiem skądinąd, że Marco Vichi już dawno spisał kilka następnych przygód komisarza Bordellego. Proszę się spodziewać ode mnie w najbliższej przyszłości kolejnego listu, bowiem nie wyobrażam sobie, abym miał pominąć kolejną wciągającą historię z pańskiego żywota, która przez sprawnego pisarza została ujęta w klamry klasycznego kryminału, gdzie przede wszystkim liczy się wyrazistość postaci (w tym, oczywiście, samego protagonisty), jak i zagadka, która trzyma w niepewności aż do samego finału.

Recenzja ukazała się na portalu www.gloskultury.pl

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Czarnoksiężnik z Archipelagu

Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością pani Ursuli ale jednocześnie myślę ze nie ostatnie.Nie jest to co prawda mój preferowany gatunek ale ta...

zgłoś błąd zgłoś błąd